Tak szybko odejdę
A niespokojna noc
Będzie krzykiem mojej pamięci
Ty już nie otworzysz drzwi
Słońce zgaśnie tak nagle
(Przed moimi oczami)
I zostaną po mnie
Tylko ślady na piasku
Umrę o brzasku
Najpierw przychodzi
Potem odchodzi
A sny są tylko snami
(Nie ma nic między nami)
Śmierć jest tylko śmiercią
A koniec nowym początkiem
Po tamtej stronie nie ma bólu
Po drugiej stronie
Cienie upadają
Tak jak my
I nasze łzy
Bo w oceanie nieskończoności
Wciąż topimy się
A potem wracamy
Bez śladu obrażeń
I patrzymy w niebo
Wszyscy pochodzimy z gwiazd
Duchy, strachy
I upiory!
Strzeż się ich!
Będziesz przerażony!
Bo nocą ujawnia się
Największe zło
A człowiek to dla nich
Tylko zabójcze tło!
Zaczyna się koszmar
Gdy pukają do twoich drzwi...
Maluję twoją krwią
Ptaki w błękicie
Najpierw jestem
A potem gaśnie
We mnie życie
I zostałem całkiem sam
Kolejna nieprzespana noc
W antykwariacie poety
A potem dzień pachniał
Kwiatami kobiety
Dzisiaj wieczorem
Baby mielą ozorem
I nic się nie zmienia
W świecie iluzji i kłamstwa
Bo świat ma zapach
Świeżej krwi
Wylanej jeszcze dzisiaj
Z gorącego kotła
Na moje wspomnienia
Na moje marzenia
Niespokojne oddechy
Prowadzą nas
W ramiona obłędu
A żyjemy przykładnie
I bez grzechu
Modląc się
O początek i koniec dnia
Dokąd zaprowadzi nas historia ta?
Mam cię!
Jesteś cała moja!
Do rosołu rozebrana!
Całkiem mi oddana!
Żyjesz we mnie
A ja w tobie
Twoje nagie ciało
Płatkami maku ozdobie
I razem będziemy trwać
Aż po wieczności bezkresy
Kochając noc
I nienawidząc dnia...
Ścieżki odkryte
A przez innych niepoznane
I brak drugi powrotnej do domu
Prawdę zabiorę ze sobą do grobu
Tak jak gwiazdy na niebie
Utkane z krwawych plam
Odejdę na swoich warunkach
Całkiem sam...