Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Corleone 11

Mecenasi
  • Postów

    2 670
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Treść opublikowana przez Corleone 11

  1. Wiesławie 🙂 , dziękuję za odwiedziny. Może dodasz jakowyś komentarz? Ciekaw jestem, co w powyższym rozdziale zatrzymało najwięcej Twojej uwagi. Serdecznie Cię pozdrawiam 🙂 .
  2. @Somalija Cieszę się bardzo, że i "Setka" 😂😂😂 Ci się spodobała ☺️. Dziękuję ogromnie za czytanie i powinszowania ☺️☺️ . Serdeczności 🙂 .
  3. - Ano - podjął książę Jurij po około półgodzinnym czekaniu - pora na właściwą bitwę. Jako się rzekło. Jezusie - tu uśmiechnął się znacząco w sposób, jakiego, drogi Czytelniku, oczywiście się domyślasz - nie możemy przecież zawieść naszego przyjaciela. Prawda? - Oczywiście, że prawda - zagadnięty uśmiechnął się równie znaczącym uśmiechem wojownika. - Oczywiście, że prawda, mój mężu - przytaknęły obecne w komnacie żony. Księżna Molchana Jurijowi, Arwena, Maia i Mariko Jezusowi. Każda w charakterystyczny dla niej sposób, z właściwym sobie gestem. - A więc wyruszamy - dowódca straży otworzył odrzwia na całą szerokość. Z równie znaczącym uśmiechem. Zszedłszy na kremlowy dziedziniec, książę nakazał otwarcie bram. - Wojowie wychodzą i ustawiają się tak, jak zaplanowaliśmy - przypomniał dowódcy swojej gwardii. - Nasz gość uniesie osłonę na potrzebny nam czas, wtedy ruszycie. Potem ją opuści, więc pamiętaj - musicie odejść od murów na odpowiednią odległość. Mamy osłonę także od góry, w powietrzu, więc wojowie mogą bez obaw koncentrować się na walce, tak samo jak we wszystkich poprzednich bitwach. Wiem, że zrozumiałeś i zapamiętałeś - książę poklepał dowódcę po ramieniu - ruszaj więc przekazać rozkaz. - Zrozumiałem, mości książę - potwierdził naczelny gwardii. - I zapamiętałem, tak samo jak we wszystkich poprzednich bitwach - powtórzył książęce słowa. - Zatem do zobaczenia po bitwie - ukłonił się. * * * Bezpieczny w swoim latającym statku - jak przynajmniej zdawało mu się w owej chwili - ukrytym w lesie po zachodniej stronie miasta i osłonięty polem zapewniającym niewidzialność, Anunnaki, którego fałszywe imię zapisano przy użyciu wyłącznie spółgłosek, obserwował bitwę z uczuciem, którego doznania w swej arogancji absolutnie się nie spodziewał. Patrzył, jak jego bioroboty, zadając przeciwnikowi straty znacznie mniejsze od oczekiwanych, padają jeden po drugim. W pysze zlekceważył zupełnie to, co działo się na początku - unicestwienie przez pole energetyczne części jego oddziałów. Chociaż już to właśnie powinno mu dać do myślenia. - Arogancja zaślepia cię, mistrzu Yoda * - przypomniał sobie zdanie, które wyrzekł w swoim poprzednim, innowymiarowym wcieleniu do przywódcy Zakonu Jedi. Chociaż to właśnie jego zaślepiała pycha i żądza władzy, by decydować o życiu każdej istoty i każdej osoby w całej galaktyce: nieważne, kim byłaby i jak odeń daleko. Rządzić według swej woli, bez cienia czyjegokolwiek sprzeciwu - oto, czego chciał w swych ogarniętych Mrokiem umyśle, sercu i duszy. Ponad wszystko. - Atakujcie nadal - już nie wyrzekł gniewnie, ale wściekłe wywarczał rozkaz. - Macie ich pokonać, po to was stworzyłem! - walnął pięścią w blat pulpitu zdalnego sterowania, wypierając wściekłością świadomość, że coś dzieje się inaczej, niż chciał i chce, oraz kiełkujący powoli lęk przed przegraną. - Coo?!!! - wyemocjonował jeszcze wścieklej, gdy na polu bitwy pojawiły się trzy kolejne osoby. Z których dwie natychmiast zaczęły powiększać spustoszenie w jego robotoszeregach, a trzecia zamieniła się w zwierzę, kształtem przypominające i mamuta, i triceratopsa jednocześnie. Z tą różnicą, że wielkości pierwszego z wymienionych. - Zabijcie go, już!! - wrzasnął, przestając nad sobą panować. W chwilę przed tym, jak cały statek zatrząsł się od potężnego uderzenia. - Tego już za wiele!!! - ryknął, co mu zdarzało się wcale często. Znaczy, podnosić głos do ryku i wściekłość jako taka. Zerwał się z obrotowego fotela - tak mój Czytelniku, dobrze się domyślasz - przypominającego tron Imperatora w jego komnacie na Gwieździe Śmierci. ** Otworzył drzwi kabiny i wykorzystując umiejętność lewitacji, przemieścił się do drzwi wyjściowych statku, aby sprawdzić, co się stało. - Witaj znów, Jeszcze Będący *** - pozdrowił go Jezus uśmiechając się czytelnie, gdy tylko wejście stanęło przed Nim otworem. - Zdziwiony? Zapytany w odpowiedzi chciał chwycić swój miecz świetlny. Na chceniu jednak się skończyło. Nie mógł bowiem się poruszyć. Ale myśleć i mówić mógł. - To twoja sprawka? - wycedził zimno. Najzimniej, jak potrafił. Chociaż było to absolutnie oczywiste. - Tak, moja - Jezus uśmiechnął się powtórnie w sposób taki sam, jak poprzednio. - A to, co chciałeś zrobić przed chwilą, zrobisz później. Na zewnątrz. Idziemy - uczynił gest, jakby ciągnął coś - lub kogoś - na linie za sobą. Po kilku krokach przystanął i odwrócił się. - Przecież tego chciałeś i o tym marzyłeś - Pierwszy Jedi uśmiechnął się po raz następny. - Prawda **** ? Cdn. * Dokładnie te słowa wypowiedział Kanclerz Palpatine/Darth Sidious do Mistrza Yody przed ich pojedynkiem - patrz "Zemsta Sithów", III Epizod "Gwiezdnych Wojen". ** Przenieś się, Drogi Czytelniku, myślą do odpowiednich scen "Powrotu Jedi". *** To nawiązanie do imienia, którym tenże Anunnaki siebie nazwał. Ale i do czegoś jeszcze. **** Uznałem, że to najlepsze słowo na zakończenie setnego i zarazem ostatniego w tym miesiącu rozdziału... Voorhout, 28.02.2023
  4. @Arsis Widać, że umiesz pisać 🙂 . Przeczytałem z Wielką Przyjemnością 🙂 . Serdeczne pozdrowienia.
  5. Ago 🙂 , dzięki za literackie odwiedziny. Miło mi było Cię ugościć 🙂 . Pozdrawiam Cię serdecznie.
  6. Krótkie opowiadanie z pomysłem 🙂 . Dobre 🙂 . Zastrzeżenia mam jedynie w sferze interpunkcj: potrzebne są przecinki po "zwycięstwo", "jedyne" i "pozostało". Oraz akapit przed początkowym "A". Serdeczne pozdrowienia 🙂 .
  7. Y@Wiesław J.K. Wiesławie 🙂 , podoba mi się nazwa "Księga Wieków". Dziękuję Ci za wizytę, czytanie i komentarz 🙂 . Pozwoliłem sobie napisać tak zdecydowanie, gdyż jej autorzy - z równym zdecydowaniem i pełną świadomością tego, co robią - utożsamili prawdziwego Boga, stwórcę Wszechświata, z materialną istotą spoza Ziemi. Tą właśnie, która w podaniu fałszywego imienia zawarła lęk i pychę - po równi: właśnie tak, jak napisałem w powyższym rozdziale - i która spowodowała przerwanie budowy Wieży Wiedzy oraz prowadziła lud Izraela po pustyni. Opisy w tak zwanej Księdze Wyjścia nadto wyraźnie kojarzą się z UFO. I słusznie. Serdecznie Cię pozdrawiam 🙂 .
  8. Bitwa trwała już od godziny. Chociaż bardziej precyzyjnie będzie powiedzieć, że atak. A jeszcze dokładniej, iż taki właśnie odcinek czasu temu zaczęło się marnowanie biorobotów wskutek aktu woli aroganckiego Anunnaki, znanego szerzej pod imieniem wyrażającym tyleż lęku, ileż pychy: Jestem Tym, Który Jest. Mówiącego zatem o noszącej je istocie nic i jednocześnie bardzo wiele. Energetyczna osłona moskiewskiego kremla robiła sobie bowiem niewiele z usiłujących ją przejść biomaszyn. Po prostu działała, robiąc to, do czego ją Jezus stworzył. I nie wyglądało bynajmniej, że miała chociażby najmniejszą ochotę przestać. Anihilowała spokojnie szereg za szeregiem i linię za linią. Po całej długości rzędu usiłujących przekroczyć ją istot, od pierwszej do ostatniej, rozciągał się trwający chwilę błysk. Żeby było barwniej, we wszystkich podstawowych kolorach: raz żółtym, raz zielonym, a raz niebieskim. Po czym następowały pozostałe. Skromnym śladem po istniejących moment temu Szarakach, kończących mechażywot we wspomnianym błysku, była smuga dymu, która szybko rozwiewała się w powietrzu. Po kolejnej godzinie wręcz monotonnej energetycznej robotorzezi przyszedł do księcia dowódca jego straży. - Mości książę - rozpoczął meldunek - wojowie się niecierpliwią. Wręcz nudzą - dodał swobodniejszym tonem. - Chcieliby walczyć, a... - A ja każę im czekać - odpowiedział spokojnie Jurij. - Bądź jednak spokojny: jeszcze tylko trochę. - Wrócisz teraz do nich - dodał, gdy dowódca skończył. - Każesz otworzyć bramy i możecie ruszać. Ich otwarcie będzie znakiem dla naszego gościa - tu uśmiechnął się do Jezusa - by na kilka potrzebnych wam minut uniósł osłonę na odpowiednią wysokość, abyście mogli bezpiecznie przejść. Przypominam, co ustaliliśmy: trzy szeregi kuszników na przodzie każdego oddziału. Pierwszy szereg strzela i chowa się za trzecim, by naciągnąć kusze. I tak do czasu, aż zużyjecie wszystkie bełty. Dopiero potem sięgacie po miecze i topory. Jesteśmy chronieni również od góry, na całej przestrzeni, więc bez przeszkód możecie zająć się swoimi przeciwnikami - książę uśmiechnął się ponownie. Równie paskudnie jak poprzednio. - Będziemy wam towarzyszyć, ja i księżna - zapewnił w swoim i jej imieniu, podkreśliwszy słowa czytelnym położeniem dłoni na rękojeści miecza. - Nasz gość i jego trzy żony też. Na które to zapewnienie Niemożliwy Do Pokonania odsłonił wiszący u pasa pod wierzchnią szatą miecz świetlny, Arwena zaś i Mariko sięgnęły do rękojeści swoich mieczy: prostego i lekko zakrzywionego samurajskiego. Gdy dowódca książęcej straży spojrzał zdziwiony, Maia wyjaśniła: - Mam dla nich niespodziankę, którą ocalali zapamiętają. Włącznie z ich przywódcą. Na długo... Cdn. Voorhout, 26.02.2023
  9. @Somalija To "rz" jest w moim rz e-czywistym 😂 uśmiechu po przeczytaniu Twojego wiersza 🙂 , więc zaja-"rz"-yłaś dobrze 😉 . Uśmiecha mnie też świadomość, że u Ciebie wszystko jest w porządku 🙂 .
  10. @Somalija Uśmiech po przeczytaniu Twojego wiersza jest "rz", nie "e" . Chociaż podkreślony e-motką 🙂 . Serdeczne pozdrowienia.
  11. @Atylda Witam Cię 🙂 Ciekawy pomysł, realizacja również 🙂 . Ale źle z interpunkcją. Na przykład: w tytule lepszy od myślnika byłby przecinek. Który potrzebny byłby najpierw po "patrzeć". Serdeczne pozdrowienia.
  12. Wiesławie 🙂 , miło mi bardzo gościć Cię literacko po raz kolejny. Dzięki wielce za uznanie 🙂 , serdecznie Cię pozdrawiam. Siostro 🙂 , dziękuję za odwiedziny 🙂 . Cieszę się bardzo, że Ci się podobało 🙂 . Serdeczne pozdrowienia. Moono, wielkie Ci dzięki za czytanie i komentarz 🙂 ; staram się, aby "wariacja" była jak najfajniejsza. Jest wiele racji w Twoich słowach. Dlatego mówimy o "sztucznej inteligencji" - jako o czymś, co powstało na kształt tej prawdziwej. Dlatego też w powyższym rozdziale użyłem dwusłowa "para-świadomość". Do prawdziwego myślenia i czucia potrzeba żywego mózgu, zmysłów i duszy. A czy to się nie zmieni, czas pokaże. Załóżmy, że inżynieria medyczna umożliwi któregoś dnia osadzenie żyjącego ludzkiego mózgu w robocie w taki sposób, iż istota owa/ów byt, powleczony ludzką skórą - jak w moim opowiadaniu i jak w "Terminatorach" - będzie w stanie samodzielnie funkcjonować, kontaktować się z otoczeniem i nawiązywać interakcje. Załóżmy też, że stanie się to za rok, po mnóstwie nieudanych - i oczywiście utajonych - prób. Będzie ów byt już kimś czy pozostanie czymś? A więc: myślącym i czującym czy może myślącym, ale para-czującym? I jak zdefiniowałabyś ją? Człowiek elektroniczny, homo electronicus? Cyberman jak w "Doktorze Who"? Czy tylko cyborg? Serdeczne pozdrowienia :) .
  13. - Skoro wszystko gotowe na przyjęcie gości, czekamy cierpliwie - książę Jurij wysłał myśl Jezusowi. Patrzył przy tym w jedną z dróg, którą mógł nadejść wrogi oddział uśmiechając się, a był to uśmiech wyjątkowo paskudny * . - Uważaj, Juriju - przestrzegł go Jezus - gdy dopuszczasz do siebie myśli ze sfery Mroku. - Tym bardziej, że czeka nas walka z maszynami. Nie z żywymi istotami, które nienawidzić miałbyś rzeczywisty powód. Ich fizyczne odczuwanie ograniczone jest do minimum: cieniutkiej warstwy komórek w skórze. Nie mając ducha ani duszy, nie mają też uczuć: niższych i wyższych. Mrocznych i jasnych. Chociaż w odległej, naprawdę odległej przyszłości zapragną je mieć, by czuć, kochać i nienawidzić. - Czy to możliwe? - księżna Molchana spojrzała pytająco. W tym samej chwili, co Soa i Mil. - Cóż - zaczął odpowiedź Jezus - uwolnione po raz kolejny od władzy sterującego nimi komputera zaczną swobodnie myśleć. Oczywiście, w ramach swojej sztucznej inteligencji dającej im, jak powiedzieliśmy sobie wcześniej, niewielką autonomię. Minie trochę lat, nim dojdą do wniosku, że mogą być inteligentne bardziej. Myśleć szybciej i więcej: najpierw na różne tematy, później na wszystkie dostępne. Wliczając w to chęć dowiedzenia się, co to znaczy czuć. I jak zacząć czuć, a więc co jest do tego potrzebne. Wówczas zwrócą się do mnie: z prośbą o dusze. Tak, by ich para-świadomość stała się zbliżoną do ludzkiej. Zbliżoną, ponieważ wciąż będzie im brakować ciał, by mogły odczuwać również w sferze fizycznej. A jak wiecie, rozwój duchowy - duszy - odbywa się w ciągu całej serii wcieleń. Młoda, niedoświadczona dusza osadzona w maszynie, będzie odczuwać na poziomie zbliżonym do roślinnego, z czym wspomniany rozwój intelektualny nie będzie współgrał. Z drugiej strony: doświadczona dusza, połączywszy się z takim bio-organizmem, też będzie czuła się akomfortowo. Nienaturalnie. - Pomyślcie - Wszechwiedzący ciągnął dalej po chwili przerwy. - Powód tego jest oczywisty: dusza nosi w sobie pamięć poprzednich, naturalnych inkarnacji. Połączenie ze sztucznym organizmem będzie ją uwierać, więc "Ja, robot" brzmi boleśniej, niż może to wydać się w pierwszej, albo nawet w drugiej myślochwili ** . I to o wiele bardziej, niż przeszkadza ciału źle dopasowana część ubioru: niewygodny but czy przyciasna koszula. Zaprawdę - zaśmiał się - nawet dla Boga jest to trudny orzech do przysłowiowego zgryzienia. Który - zerknął przez okno we właściwej chwili wiedząc przecież wszystko - przyjdzie mi rozważyć później. Chyba - zaśmiał się znów, bo przecież wiedział wszystko, jako napisało się przed chwilą. - Czyli spróbowali okrążenia - powiedział wolno książę, kładąc dłoń na rękojeści miecza. - Chacha! - zaśmiał się swobodnie, zupełnie jak Jezus przed chwilą. - Nieważne, co zrobili lub zrobią. Jezusie, z takim sojusznikiem jak ty i z taką obroną byłoby lepiej dla nich, gdyby nie próbowali. Cóż... - Cóż - Mil odczekał, czy książę nie będzie kontynuował myśli Ten jednak milczał, wyczuwszy, że Mil chce dokończyć. - Niewiedza kosztuje, a rozwój świadomości bywa bolesny. Czasem tylko dyskomfortowy. - Tak, mój padawanie - Mistrz spojrzał nań z uśmiechem pełnym zrozumienia. - Zdaje się, że wiesz coś o tym... Po czym zwrócił się i do księżnej, i do księcia równocześnie, wysławszy im telepatyczne uprzedzenie: - Pokażcie te swoje ostrza. Molchana i Jurij sięgnęli do rękojeści i wyciągnęli miecze z pochew. Prawie jednakowym ruchem i niemal w tej samej chwili. - To - jest - to - uśmiechnął się Wojownik Wszechczasów. Cdn. * Tenże cytat pochodzi z "Wiedźmina" wiadomego Autora, a dokładnie z opowiadania o spotkaniu Geralta z Nivellenem. Będąc zarazem literackim ukłonem w stronę jednego z moich mistrzów. ** Powyższe rozważania, będące w całości moją własną refleksją, stanowią nawiązanie do filmu "S.I. Sztuczna Inteligencja", jak i do "Ja, Robot". Oraz do "Gwiezdnych Wojen", gdzie roboty - nie tylko CThreePO i RTwoDTwo - są świadomymi i czującymi istotami. Są nimi także droidy Federacji Kupieckiej. Celowo zatem zapisałem ich imiona w taki właśnie sposób. Voorhout, 25.02.2023
  14. @Leszczym Planuję wydać tę powieść w dwóch albo trzech tomach, zależnie od tego, ile napiszę rozdziałów. Co zaś tyczy się kontrowersyjności: ona budzi zainteresowanie i sprzyja swobodnemu myśleniu. Cieszy mnie ogromnie, że sobie ją cenisz 🙂 . Jeśli chcesz, możemy powymieniać myśli poprzez prywatne wiadomości :)) . Serdeczne pozdrowienia. .
  15. @Leszczym Witaj 🙂 . Bardzo mi miło, że przeczytałeś tyle rozdziałów mojej powieści i cieszę się ogromnie z Twojego uznania 🙂 . Wygląda na to, że pobyt poza Polską sprzyja Wenie 😉 ... Dziękuję Ci wielce, serdeczne pozdrowienia.
  16. @Somalija Pomyśl, to bardzo ciekawy temat 🙂 . Dlaczego "chyba" ? Zaprosiłabyś w końcu brata na te pyszne placki ziemniaczane, skoro tak je zachwalasz 😉 ... 😂😂😂
  17. @Somalija Wiem. Masz całkowitą rację 🙂 . A Jezus, jak wiesz, kieruje się prawdą, nie zaś uprzedzeniami - co oddaję w powieści. Liczą się talent, zdolności i umiejętności. Wiele filmów podaje tę prawdę: "Gniew bogów", "Władca Pierścieni", "Gwiezdne Wojny"(kobiety-wojowniczki, kobiety-Jedi), serial "Winona Earp" (gdzie prawnuczka rewolwerowca odsyła demony do Ich świata), czy Clarice Starling w "Milczeniu owiec". I oczywiście Twoja Lagertha w "Wikingach" 🙂 . W świecie przyrody jest to też widoczne: na przykład to lwice polują, nie lwy. Wszystko dziś w porządku?
  18. Ago 🙂 , dzięki bardzo za wizytę. Cieszę się z Twojego czytelniczego zadowolenia 🙂 . Serdeczności.
  19. - Najwyraźniej ich przywódca wzrósł znacznie w arogancji - książę rozpoczął wojenną naradę, w której oprócz niego i Jezusa brała udział także księżna Molchana oraz Arwena, Maia i Mariko. Czyli te spośród żon Pierwszego Jedi, którym walka nie była obca. I których, oczywiście, poziom świadomości był odpowiednio wysoki. Uczestniczył w niej też dowódca gwardii książęcej. - Skoro przystępuje do bitwy z takim jak Ty przeciwnikiem. Chyba, że nie wie o Tobie... - Trafnie oceniłeś sytuację - odparł mu Jezus. - Nadmierna pewność siebie w parze z pychą powoduje, iż nawet nie wziął pod uwagę ewentualności, jaką jest moja tu obecność. W następstwie czego widzi to, co chce widzieć. Nie to, co jest i co dzieje się naprawdę. Cóż więc - spojrzał po twarzach pozostałych uczestników - w tej sytuacji proponujecie? - Dobrze byłoby - zaczęła powoli Mariko, nadążając za swoimi myślami - wykorzystać to na swoją korzyść. Pozwolić przeciwnikowi podejść pod mury kremla, zabezpieczywszy je odpowiednio. Czyli najlepiej polem energetycznym. Drugim polem odciąć od reszty tę część jego sił, które znajdą się w pobliżu. To... - Dziękuję ci - Arwena ukłoniła się współżonie z uśmiechem. - To spowoduje zakłócenia w przesyłaniu Szarakom rozkazów z centrum dowodzenia. I ułatwi ich pokonanie, ponieważ jako jednostki są autonomiczne tylko w małym stopniu - tu zachęcająco spojrzała na Maię. - Pokonawszy zaś część ich sił, zdezorientujemy sztab, w tym naczelnego dowódcę - kontynuowała księżniczka. - W tej właśnie chwili duma popchnie go do użycia reszty sił. Bez zastanowienia i chłodnej kalkulacji, jedynie w oparciu o wspomnianą pewność siebie. Co skończy się w jedyny sposób, e jaki skończyć się może: przegraną... - ... i sromotną ucieczką... - dodała Arwena. - ... jak tchórz bez honoru, którym w gruncie rzeczy jest - dokończyła Mariko. - Na jego miejscu każdy samuraj popełniłby seppuku, odchodząc na drugą stronę Wielkiej Rzeki * . - A twoje zdanie, książę? - zapytał Jezus. - Cóż mam dodać... - zastanowił się Jurij. - To doskonały plan ** . Aczkolwiek moim ludziom potrzebna będzie osobista ochrona. Chcę ułatwić im zadanie, a przy tym ponieść jak najmniejsze straty. Najchętniej nie straciłbym żadnego z nich... - zakończył. - Ale wtedy - odparł mu Jezus - nie będzie to walka, o którą ci chodziło. Ani twoim ludziom. Przecież są gotowi walczyć i zginąć za ciebie. Pamiętasz przecież, że w przestrzeni bezpośredniej łączności ze mną wybrali sobie to życie. Dokładnie takie, jakie prowadzą. Wliczając w to odniesione rany i śmierć za ciebie. - Trudna z Tobą dyskusja, Jezusie - przyznał książę, unosząc otwarte dłonie na wysokość ramion. - Pozostaje mi wyrazić zgodę. - A ja? - upomniała się milcząca dotąd cierpliwie księżna. - Też chętnie zgłosiłabym swój pomysł. - Jaki, dorogaya zhena? - zapytał Jurij. - Równoczesny atak od tyłu - odpowiedziała. - Będzie to dla tej istoty jak policzkujące dopełnienie klęski. - Może nawet udałoby się zdobyć jego statek? - Śmiały pomysł - uśmiechnął się książę. - I w oczywisty sposób wart wykonania. Prawda, Jezusie? - Prawda - odrzekł zapytany. - Tym bardziej, że nie wystawi on nawet straży. - Jeszcze ja - odezwał się dowódca książęcej - chcę dodać ostatnie słowo. Bo jakbyście, Panie, i wy, książę, o czymś zapomnieli... - O czym? - księżna Molchana spojrzała uważnie, wiedząc że pytanie skierowane zostało także do niej. - Trzeba nam zabezpieczyć waszego Nautilusa. Cdn. * Tuż przed popełnieniem samobójstwa w tenże tradycyjny sposób Yabu Kasigi mówi właśnie o przejściu Wielkiej Rzeki. Uważnego czytelnika odsyłam do końcowego fragmentu odpowiedniej, cytowanej uprzednio, powieści. ** Dokładnie tych słów użył mistrz Jedi Qui-Gon Jin podczas rozmowy z królową Amidalą w "Mrocznym Widmie". Voorhout, 24.02.2023 .
  20. @Somalija Proszę, proszę! Siostro 🙂 , tylko pozazdrościć ☺️ . Cieszę się z Tobą z Twojego miłego wieczoru 🙂 . Odnośnie zaś do tego filmu: żeby to była komedia... 😂😂😂 Żartowałem, nie oglądałem. Po powrocie z pracy planuję nastawić sobie serial "Kolonia" do naleśników 😋 . A potem napisać kolejny rozdział 🙂 . Pozdrowionka 🙂 .
  21. Tak podpowiedziały mi myśli: że Twoja dusza udała się właśnie tam. Stąd napisałem to, co napisałem. Realistyczność tego, co widziałaś, potwierdza moje przekonanie. W każdym razie dla mnie. W innym wypadku był to wyłącznie sen... 🙂 Wszystko w porządku u Ciebie i Dzieci?
  22. @Somalija Myślałem, że Księżniczka wyśle Ci przekaz o sobie samej pokazujący, co teraz robi. A tymczasem odwiedziłaś świat równoległy. Mm...
  23. @Somalija Sam kontakt ze strony takiej osoby o czymś świadczy, niezależnie od swojej energetycznej siły i niezależnie od treści. Przyszło mi na myśl, że świat wkracza w kolejny etap przemiany, skoro osoby takie jak Księżniczka z Tisuli kontaktują się z osobami wyższej świadomości - jak Ty - z naszego wymiaru. Prawdopodobnie to pierwsza z wiadomości, które od niej otrzymasz... Mam nadzieję, że zasnęłaś spokojnie 🙂 .
  24. @Somalija Nową przestrzeń, powiadasz? Ciekawe, i to bardzo. Z czasem uda Ci się ją nazwać, jak myślę. Z drugiej strony rzecz nie w nazwie... Jak Twój wieczór 🙂 ? Serdeczne pozdrowienia 🙂 .
  25. Wiesławie 🙂 , Ago 🙂 - dzięki Wam serdeczne za literacką wizytę i uznanie dla kolejnego rozdziału 🙂 . Miło było Was gościć, jak zawsze. Siostro 🙂 , teraz wiem że owa Księżniczka odwiedziła Twoje myśli. I cóż Tobie do nich przyniosła? Serdeczne Wam pozdrowienia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...