między wybrzeżem twoich ramion
a wyspą pożądania
wpłynę śmiało jak zdobywca
nie raz pierwszy lecz pomału
opuszkami palców zwinnych
rysą dłoni papilarną
zacumuję by raz wtóry
po wszechświecie błądzić całym
gdy już ścichnie cisza cała
w biciu serca nieprzerwanym
żar wypełni w oczach iskry
spalą oddech ten wspaniały
nie czekajmy władzy zmysłów
pęta już otwarte bramy
teraz słodycz głośno krzyczy
w pluskach szeptach doskonale