-
Postów
2 878 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez Dekaos Dondi
-
Ziemianka i Kosmita
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Leszczʯɱ↔Dzięƙi:)↔Zɑteɱ pɾzesʯłɑɱ w teɳ sɑɱ ɗeseń i też się cieszę:)↔Pozdrawiam:) -
zatrzymane na krawędzi obietnicy ostatnie chwile dnia w rytmie kwitnienia pustych kartek szybują w bezruchu zaklęte bezcieniem nad przełykiem klepsydry przecież kubki nie rozbite śnią o degustacji w tajemnicy letargu gdy minie przerwa dotkną zmierzchu smakiem świtu a tak często marudziłeś że coś ci strzyka w krzyżu
-
Na melodię piosenki: "Świniorz"→Zalecał mi się... marzyłam dzisiaj zerkając zerkając zerkając w kosmos wtem nagle słyszę przedziwny przedziwny przedziwny łoskot 2x biegnę z pośpiechem dostrzegam talerz mało okrągły bo walnął w skałę ** ale kosmita łoj cały łoj cały łoj cały został lecz mu wyskoczył kosmiczny kosmiczny kosmiczny organ 2x nie jestem płocha jednak mam dreszcze chyba wiem czemu bardzo namiętne ** ma wygląd ufoś jak człowiek jak człowiek jak człowiek dziwny bo jednak bo jednak bo nieco inny 2x mordka zielona i łuski wszystkie a już te czułki to zajebiste ** me uszy tuli po ludzku po ludzku po ludzku pienie że się zakochał oj we mnie oj we mnie we mnie szalenie 2x to ja mu wrzeszczę trochę za szybko mój ty kochany czas nam się bzyknąć ** on już z talerza za chwile za chwile za chwile zejdzie żeby me wdzięki łuskami łuskami ufolić wszędzie 2x lecz ja dziewicą choć gmera fajnie nie dało rady intymnie bardziej ** szepcę mu w zieleń że tutaj że tutaj że tutaj można wmontować prędko tubylczy tubylczy tubylczy organ 2x po tym zabiegu dech nam zaparło skrzyło nieziemsko więc było warto ** wspominam dzisiaj zerkając zerkając zerkając w kosmos wtem nagle słyszę przedziwny przedziwny przedziwny łoskot to ukochany potrzaskał talerz pomywać naszych nie umie wcale ale mnie kocha ja kocham jego często po figlach patrzymy w niebo
-
mamy zabawę w bajkowym domku fajnie skaczemy wciąż od początku żwawo tuptamy sami widzicie a tam jest rybka którą słyszycie przyszły niedźwiadki takie miodowe wyjadły miodzik zrobiły szkodę kochane pszczółki żalu nie miały nawet z misiami się pobzykały drepcą tu słonie takie z trąbami gdy poprosimy to trąbią z nami różowe uszy klapią radośnie bałagan robią trochę nieznośne mamy zabawę w bajkowym domku fajnie skaczemy wciąż od początku żwawo tuptamy sami widzicie a tam jest rybka którą słyszycie witamy śliczne zielone żabki na głowach śmiesznie rechoczą czapki skaczą wysoko na wszystkie strony aż kolorowe pękły balony przybiegły w kropki żółte kucyki co też kochają w domku wybryki stukają w deski kopytka w kratki aż przebudziły śpiące szczeniaczki mamy zabawę w bajkowym domku fajnie skaczemy wciąż od początku żwawo tuptamy sami widzicie a tam jest rybka którą słyszycie za drzwiami jakieś okropne wrzaski wpadły trzy małpki na twarzach maski a na nich głodne ślimaczki śmieszne dajcie nam sera na rogi wreszcie tańczą krasnalki biegną na schody aż na poręczach zaplotły brody pszczółka akurat fruwa na nowo podjada brodę watę cukrową mamy zabawę w bajkowym domku fajnie skaczemy wciąż od początku żwawo tuptamy sami widzicie a tam jest rybka którą słyszycie wtem przyfrunęły kotki skrzydlate żeby zabawić myszki łaciate jednak za bardzo figlarnie chciały niejednej myszce ogon urwały nagle zawitał do nas cyklopek skacze ostrożnie bo z jednym okiem wpadło w źrenicę confetti małe teraz już biedak nie tańczy wcale * przerwijmy proszę idźmy nad rzekę by podziękować rybkę wywlekę bo ona biedna w wodzie zaspała i dla nas cudnie przez sen śpiewała
-
1
-
...zasłonią ciebie gdy zostaniesz zatynkowany sfałszują w tobie tożsamość cegieł
-
1
-
Na melodię piosenki↔Mama ciao jam nie taka mam swoje lata oby chciał oby chciał oby chciał chciał chciał przecież wnętrze to mam namiętne pełne wiosny uczuć też przecież wnętrze choć ciut jesienne pełne wiosny po-wa-bne * jak za młodu poszukam wzwodu chciała by chciała by chciała by by by no na pewno bo jest królewną ukochaną nadal wciąż jestem świetny dziadunio chętny i wigoru w kiszkach mam * powab mąci choć wiek przetrącił będziesz chciał będziesz chciał będziesz chciał chciał chciał wszak rozumiem jak kiedyś umiesz bo ja młodą w potrzebie finał będzie to tu tam wszędzie gdy nie zaśniesz na mnie znów *Wersja alternatywna – ekonomiczna* powab mąci choć mózg przetrącił będziesz chciał będziesz chciał będziesz chciał chciał chciał wszak rozumiem jak kiedyś umiesz bo ja młodą w potrzebie finał będzie tam tu i wszędzie kiedy zejdziesz kasa znów
-
1
-
suną wysoko nieprzerwanie na ścieżce zdobionej błękitem ~ niżej okoliczne domy drzewa a w każdym oknie w każdej dziupli skryta tajemnica na poręcz balkonu kapią krople deszczu niczym krew z rozciętej żyły miarowym stukaniem odmierzają chwile poza horyzontem spadają z ziemi na niebo gdzie z urodzinowego tortu wydłubujesz truskawki przewrócone świeczki gasną w galaretce ~ dzisiaj kolejny już raz całuję ciszę twoich ust
-
Uśmiech pomimo...
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Izabela779↔Dzięki:) Może czasami dobrze, że nie wiemy, ale z drugiej strony, to tym bardziej... :)↔Pozdrawiam:) * Sylwester_Lasota↔Słusznie rzekłeś, zdaniem mym. Trza chociaż próbować, choć nie zawsze to łatwe:)↔Pozdrawiam:) * Piotr Samborski↔Dzięki:)↔O właśnie. Jak najbardziej:))↔Pozdrawiam:) * Marianna↔Dzięki:)↔To czas wielki spojrzeć. Niektóre kształtują się w piękno:)↔Pozdrawiam:) * "3,1415..."↔Dzięki za wierszyk właśnie taki i też przesyłam uśmiech:)↔Pozdrawiam:) -
Konrad Koper↔ Dzięki:)↔Też tak sądzę, że aż... przeszokujący:)↔Pozdrawiam:) Doomed↔Dzięki:) Też kiedyś czytałem matematyczny dowód, że 2+ 2= 5:) Pozdrawiam:) Marek.zak1↔Dzięki:)↔No właśnie. I masz babo placek:))↔Pozdrawiam:) Antypowa Pani↔Dzięki:)↔Miłość jest pojęciem: niezdefiniowanym. Niemożliwym do jednoznacznego określenia. Tak jak kwadratura koła, lub trysekcja dowolnego kąta→Pozdrawiam:)
-
Cyckochaos
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Gosława↔Dzięki:))↔I dzięki za... filmik:) Nie lubię takiej muzyki, ale teledysk fajnie zrobiony i pasująco–uzupełniający:)) Pozdrawiam:) -
Kupa złomu i nieprzydatnych śmieci, góruje nad ogólnie przyjętym poziomem normalności. Kiedyś byłem przystojnym garnuszkiem. Teraz pogniecionym durszlakiem. Przez dziury odchyłek, widzę skrawki nieba, pobrudzone ciemną chmurą. Jedyna pociecha, to zdeformowana, zardzewiała lodówka. Stoi na czubku sterty. Dzisiaj uwierzyłem, że nie wszystko stracone. Zmroziła mnie spojrzeniem. Chociaż nadal cholernie przeciekam.
-
Trochę zmieniłem. pewna niewiasta biust wielki miała że aż z kredensów srebra strącała mąż za nią chodził bo zbierał sztućce ona go za to mąciła biustem najpierw tym lewym a zaś tym prawym i jeszcze sutkiem tak dla zabawy tłukła kryształy zastawy wszystkie choć niebywałe to jednym cyckiem a później polski zburzyła ład gdyż swoich przodków wyrwała z ram kukułka w czasie dostała w dziób przestała kukać jako że trup kiedyś chaosia wyszła na balkon by się wychylić nieco zanadto oj przeważyły bo były ciężkie spadło cycate stworzenie biedne jednak sprężyste ożyło znowu i przewróciło cyckiem autobus wnet przyjechały służby przeróżne nie wszystkie portki były wnet luźne bo zamiast patrzeć na katastrofę zerkali do cna namiętnym wzrokiem aż lichy dziadek pogubił szczękę kiedy zobaczył on takie wielkie zazdrosna babcia walnęła w krocze też się pożegnał ze sztucznym okiem lecz grono kobiet wyło ze złości bo w autobusie tkwili przystojni więc wyciągnęły raptownie wszystkie i każda jej mordę obiła cyckiem * ale kobieta była wciąż żwawa poszła na portal też narozrabiać gdzie całkiem fajnie przyznacie sami wiele tam człeków jest porąbanych
-
cztery? ni cholery trzy e tam tyś idiota wbrew matematyce cztery kocham
-
łatwo się dzielić chmurką na niebie szczególnie białe rozdawać stada lecz kiedy z ciemnych błysk zmierzwi czerep to jakoś trudniej wytrwać w tym nadal bo nagle wszystko gówniane szare a los jak biczem cierpieniem chluśnie może próbować nie przestać wcale smutek dla siebie a bliźnim uśmiech
-
W naszej wiosce, to sami idioci są. Po byku fajnie. Pełen luz. Obrazić się nie komu, bo niby kto ma zrozumieć, o co? Dzisiaj pieprzona latarnia stoi. Pytanie skąd? Rada Starszych jest tylko starsza. Światło na czubku notorycznie przygasa, a my jesteśmy z każdym dniem mądrzejsi. Jaśnie w mordę oświeceni. Nagle znika, zostawiając nas z problemem. Przestajemy być atrakcją turystyczną. Obcy przyjeżdżali, by za odpowiednią opłatą, być swobodnym w obyciu i dowartościować jaźnie. Handel nie kwitnie. Zastój w cholerę. * Dziś lampa powróciła. Z każdą chwilą intensywniej świeci. a nam powracają, zazwyczaj uśmiechnięte twarze. Wszystko wraca do jak było. Uff.
-
1
-
Białe Latawce nad Cmentarzem
Dekaos Dondi opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
dziwny był ów znaków korzec gdy nad cmentarzem o słońca zachodzie ponad żywopłoty wysokie zielone część linek widoczna a gdzie koniec i nie wszystkie migoczą jak złoto weszliśmy za płot niewiele widać stąd ano z grobów naprężone jakby szczytować bezzwłocznie miały na tle błękitu latawce białe w różnych odcieniach duże i małe * kto nas tak mami nęka stoimy na łące gdzie zniknął cmentarz tego lata czyżby pod ziemię się zapadł zgoła co innego jest nawoływań łokci w bliźnich też * nazajutrz powrócił całkiem prędko razem z trupami kośćmi rozkładem i kasą mniejszą w ciszy nie w szumie urn i trumien ** dla nas na nieboskłonie reklama zajaśniała dziś rewelacja gminne ćwiczenia zmartwychwstania towarzyszyć im będzie pokaz naszych pysznych produktów z możliwością zakupu po promocyjnej cenie spożyjesz chętnie o w mordę wprost dla ciebie niebo w gębie-
2
-
Oczy Związane Spojrzeniem
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Waldemar_Talar_Talar↔Dzięki:)↔Kurtyna nawiązuje do "teatru" życia, w którym niekiedy odgrywamy pewne role, w zależności od okoliczności. Ale fakt. W sensie wersu, to nie pasuje zbytnio. Jakby czegoś za dużo:)↔Pozdrawiam:) *** Error_erros↔Dzięki:)↔Słusznie wysłowiona kwestia pierwszych strof. Nawet nie "ciut" tylko bardziej. Ale ja już tak dziwnie mieszam, zazwyczaj niekiedy. Bez żadnych "ramek" .Czasami nawet nie wiem, co za chwilę napiszę w trwaniu tekstu. Pozdrawiam:) -
Oczy Związane Spojrzeniem
Dekaos Dondi opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
źrenice przebite igłą tępego spojrzenia zdychają pod ciężarem kurtyn powiek rozwleczone wnętrzności marzeń trwają w niedostrzeganiu na obrzeżach wzroku w kołyskach ciemnych plamek cierniowy letarg różanych ogrodów gdzie wśród gęstych rzęs zranione łzy rzeźbią wilgotne kanaliki plotą trzy po trzy warkoczyki sensu za mgłą tajemnice wzroku odrzucone daleko od spojrzeń wytyczają bliskie ślady stóp zakute w buty zniewolone pajęczyną brwi żeby tak chociaż zdążyć figlarnie mrugnąć -
jeszcze nie wiedzą małpy rozumem że bez kochania to fajnie przecież lecz czas upłynął i każda umie warczeć sumieniem jestem człowiekiem * kumasz inaczej tyś moim celem walmy się wespół tam i z powrotem ja swoich racji spożyć chce wiele zatem z miłością dupę ci skopię tłuką dźwiękami bojowe surmy świszczą idee skrajności wszelkie tam hen daleko szef całkiem główny a tutaj blisko wciąż ktoś polegnie lecz nagle wrzaski pod dachem nieba co po naszemu głoszą nam słowa chcieliśmy pomóc na swych talerzach ale nie chcemy tu zwariować spadajcie w kosmos to waszym celem zabić nam wolność chcieliście zołzy a my pragniemy tak wszak niewiele między swoimi prać bliźnich mordy * leżą pociski umarłe w działach i tak ogólnie jakoś bez życia a na sztandarach powiewa chwała lecz nie ma komu o sens zapytać
-
Samotny sąsiad, z obawy o to, by potencjalne zwłoki, których jest prawowitym właścicielem, nie zapaskudziły fetorem wszystkiego wokół, dmuchnął na zimne i nabył „nowinkę techniczną” zwaną potocznie: czujnikiem śmierci, co zgodnie z instrukcją, powinien robić głośne: uu uu uu, przy pierwszych – chociażby minimalnych początkach rozkładu – i powiesił owe coś, nad drzwiami wejściowymi do swojego mieszkania, od strony korytarza. Gdy dzisiaj rano zbudziło mnie wspomniane: uu uu uu, to w samych gatkach wybiegłem, a zobaczywszy nad futryną, zapętlony filmik, gdzie zakapturzona postać, ścina głowę wiadomym narzędziem – które inicjuje powtarzalną, czerwoną fontannę – nadusiłem przycisk dzwonka, mając nadzieję, że kupił sprawny sprzęt i zapewne nie otworzy. A jednak, ku memu zaskoczeniu, otworzył – chociaż smutno zapłakany – i ze łzami w oczach oraz przez ściśnięte żalem gardło, wydusił z siebie, że dzisiaj w nocy, umarły nagle, jego ukochane białe myszki.
-
w cieniu słów z wyrwanych zdań klaun uśpiony zaklęty w tytule dziurawy czerwony nos pełen tłuczonego szkła dziewczynka o obrazkach śni dłonią dotyka gładkiej okładki coś rani jej palce ona nie płacze przebacza kroplami krwi papierowe prostokąty szeleszczą dzięki marginesami tytuł też pytają w nasz świat chcesz wejść ujrzeć ilustracje tak lecz w którym miejscu otworzyć mam w jaki sposób zobaczę tu znowu kartka biała wkrótce obejrzysz wszystkie bo wszystkie pokochałaś
-
1
-
–– To literacki portal. Rymy dokładne, w zadzie swym zostaw. –– A w twoim mogę? No wiesz. Na zdrowie. –– Durnyś! Ani mi się waż, bo przywalę w grafomańską twarz. I wiesz co? –– No co? –– Mądrzejszy od ciebie kapuściany głąb. O! –– E tam. Przesadnie kłamiesz, ty mój balsamie. A może włożę jednak. Pani profesor rozrywka potrzebna. A jak mnie coś najdzie na defekacje? Dokładne też fajne takie. Nie możesz być poważna jak karawan, bo jeno na zwłoki się nadasz. –– Gramofon tyś! –– A nie sidi? –– Oprzytomnij, bo kopnę cię w rzyć. Albo lepiej w głowę, byś tylko z moim, liczył się słowem. — No ale… –– Żadnego mi ale! Słuchaj mnie nadal za karę. –– Cały czas słucham, jak do mnie gruchasz. A jeśli mam własne zdanie? –– Własne to mogę mieć ja, co na poezji się znam. A cała wierszczykowa bieda, musi na moim polegać. –– Jak żołnierz na wojnie poległ? –– Mógł stać w innym miejscu matole. –– Skoro twierdzisz, że to mus, to ci rozum poszedł w biust. Przecież każdy ma inny gust. –– Ty grafomanie. Na tej durnocie poprzestaniesz. Z tobą to tylko skaranie. –– E tam. Najważniejsze jest, czy mnie się podoba lub nie. I babo pyskata, nie bądź głupia, gdyż każdy inaczej wyraża uczucia. I co mu w psychice stanie. –– Tobie już nic nie stanie. Nawet poezji fiut, boś głupi jak but. –– Taki jest świat. Gdyby wszyscy tacy sami, to koniec z nami. Niszczyć różne wyrazów nacje, to jak tańczyć z wariatem nawet. Ale takim fałszywym, nie oddanym sprawie. Też tworzę duszyczką i sercem poezji kobierce właśnie. — Raczej częstochowskie chaszcze. Skoro takie kobierce, to nie chce ich widzieć więcej. Tyś filozof z łaski durnia. Konie rządzą, a nie furman. –– Chaszcze też rzeczą potrzebną, by się schować przed wiedźmą. –– Jak chcesz to się chowaj. Tyle ci powiem. Lecz to ci nie wyjdzie na zdrowie. Spójrz grafoczubie wokół. Całe tłumy wierzą, że w każdym zakątku, jestem poezją. –– O! W każdym na pewno? Miny im nie zrzedną? Widzę że przezorni mają maseczkę. –– Przestań pajacować wreszcie. –– Widzę, że ciebie chętka bierze, by nawet tam poczuli poezje. –– Co to mi insynuujesz? –– Nic. Jeno się przekomarzam. Bułeczkę ci truję. –– Ale zrozum. Ja na twym przykładzie, nie chce dla nich źle. Po prostu wiem, co ma się komu podobać, lub nie. –– Ech...
-
zamglone światła ku niebu krzyk zamarł w okowach ciszy w powstałej przerwie muzyka budzi cichą poczwarkę wierzy że ktoś chce usłyszeć błękit sklepienia horyzont maluje podniebne sploty tworzących się skrzydeł ślady tęsknot dawno zdeptanych zespala swym lotem motyl kielichy z wiatru wirują samotnych klatek diamenty kwiaty płatkami jednoczą świetliki chwil czasem zrodzonych obrazem w kryształ zaklętym
-
pupilek piesek z Brokatowa produkcją brokatu się zajmował włosy dziś obsypała za bardzo powąchała musiała je umyć od nowa wesoły figlarz z Piesiuwielkie u wiedźmy chody miał on wielkie piesek zjadł miksturę brokatem jest Burek lubą obsypał jej ratlerkiem zaradny piesek z Łapzałapkę obsypał brokatem suczkę właśnie oprócz miłości w budzie wśród kości ma dodatkowo nocną lampkę poczciwy bernardyn z Psichdilów w brokatach wytarzał się tylu że strwożył krew przerwał im sex przepędził gołych pies Baskerwilów łapczywy piesek z Losmunadał mięskiem błyszczącym się objadał pani dziś padła miał dużo jadła na dokładkę w kiszkach karnawał nieśmiały piesek z wioski Psówpięć ukrył swe ciało by spokój mieć a w nocy chryja oślepił wampira ten myślał że słońce no i sczezł zmartwiona Zuzia z miasta Latem piesek pożegnał się z tym światem spójrz mamo grób on ma choć smutno cieszy się tam niebo płacze białym brokatem
-
przestań już stukać w drzwi których nie ma tylko niewinne mącisz powietrze stoisz na progu wyjść możesz teraz jednak futryna trzeszczy i gniecie w oddali łąka kwiatów kobierce gdzie biały bocian pożera żabkę zielone ptaki w niebo zaklęte kamieniem śniącym o skale gładkiej na horyzoncie lasu jest smuga z lekka zakryta mgielnym całunem droga daleka stać iść czy czuwać pogadaj z wiatrem może pofruniesz
-
2