Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Dekaos Dondi

Użytkownicy
  • Postów

    2 877
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez Dekaos Dondi

  1. @befana_di_campi ↔Dzięki:)↔Skoro czułe jest, to niech zostanie takie też:)↔Pozdrawiam:) @Jacek_Suchowicz ↔Dzięki za wiersz, gdzie zawarta jakaś treść:)↔Pozdrawiam:) ↔
  2. @Konrad Koper ↔Dzięki:)→Przegapiłem Twój komet:)↔Pozdrawiam:)
  3. @Ajar41 ↔Dzięki:)↔O tak. Jak najbardziej!:)↔Pozdrawiam:)
  4. namaluj proszę na płótnie myśli zmysły pragnienia ściana zostanie dziś pusta mój obraz w ciszy zatrzymaj nie zakryj nocy strumieniem ni echem tęsknoty mrocznej zasnę u progu wystawy nasiąknę farbą odpocznę motyle na białych skrzydłach uniosą światło i barwy lecz tak się może przydarzyć błękit zawiedzie i zadrwi
  5. szary kamień zagłębiony w kłującym igliwiu częścią przyrody gdzie śpiewy ptaków kołyszą spowolnione zaklęcia zatopione w czerwonych nitkach szkarłatnych cierni sączą zapach lasu do rozświetlonej słońcem kałuży we wspólnym przeistoczeniu splątanym korzeniami ziemi ~ człowiek zakrywa całość swoim śladem niczym bóg stwarza kolejne wątpliwe dzieło
  6. @poezja.tanczy ↔Dzięki:)↔ Czasami nie wiem, co wiem, lecz bywa, że inaczej jest:) Pozdrawiam też miło:)
  7. nieraz taka bywa mowa że więcej słów w zdaniu niż zdania w słowach
  8. Teksty powtórkowe, nieco zmienione ––/?— Po przebudzeniu stwierdził, że jest w środku okrągłego pomieszczenia, wyciosanego w litej skale. Było w miarę jasno, chociaż nigdzie nie dostrzegł źródła światła. Zaczął chodzić w kółko i doszedł do wniosku, że to żart lub dalszy ciąg snu. Niestety. Setki razy zasypiał, ulegał przebudzeniu, chodził i znowu zasypiał. Stracił rachubę czasu. Nie odczuwał pragnienia, głodu, zmęczenia i braku powietrza. To czego doświadczał, powinno go skłonić do zweryfikowania rzeczywistości, dobrze mu znanej. Aż kiedyś ujrzał obraz na szarej powierzchni. Postać zginała palce, wstecznie odliczając. Nawet wtedy nie pomyślał o najbardziej oczywistym rozwiązaniu, pasującym do sytuacji. Żeby po prostu przejść przez ścianę. ––/?— Góra jest wysoka a on malutkim człowiekiem, który pragnie zdobyć szczyt. Idzie niespieszno, lecz coraz większe zmęczenie odczuwa. Ma wrażenie, że coś z tyłu zaczyna po nim włazić. W połowie drogi przystaje. Wie, że przegrał. Czuje lekki ciężar na głowie. Wyciąga lusterko. Spogląda. –– A tyś kto? –– Krasnoludek. –– Co tam robisz? –– Zdobyłem wymarzony szczyt. Im byłeś wyżej, tym odczuwałem mniej zmęczenia. –– Tylko że ja nie zdobyłem. –– Zdobyłeś o wiele ważniejszy wierzchołek. Mi pomogłeś. –– Nie wiedziałem, że pomogłem. –– Przecież nie czochrałeś plecami ściany, chociaż łazić mogło cokolwiek. –– To była bardziej głupota niż dobroć. –– Hmm... cóż… chyba. Tak czy siak... obydwoje jesteśmy wygranymi. ––/?— Zuzia miała śliczny sen. Stała z ojcem na mostku. Rzucali kwiaty do rzeki. Płynęły w odwrotnym kierunku. –– Tato. Dlaczego moja lalka coraz bardziej śmierdzi? Nigdy taka nie była. Czemu ona mi to robi? Ojciec nie bardzo w to wierzy. Po chwili jednak przychodzi. Poznaje tajemnicę. Fetor jest trudny do wytrzymania. ~ –– Tak proszę pana. Cholerny zwyrodnialec. –– Córka mówiła, że miała piękny sen. A może ten sen... miał być kiedyś… nie jej. ~ Nie może patrzeć jak leżą samotne w kubłach. Skleja części. Otacza delikatnym tworzywem. Formuje. Tuli w mieszkaniu do wyschnięcia. Niech chociaż jako lalki, zaznają miłości. Wybiera dziewczynki matki, bardzo starannie.
  9. ziewający czas tyka żywicznym zegarkiem budzi dzwonkiem utkanym z pajęczyn z roślinnej wieży kołysana oddechem lasu zdobi swe burty o wklęsłe chropowatości płaski kształt z pasażerem na gapę kroplą deszczu wśród żylnych wioseł zatopionych w dnie z podłużnym nieprzydatnym sterem spływa w przezroczystym wodospadzie w dołującym szumie strąca białe strzępki z czerwonego kapelusza zerkają biedne mrówki myśląc że śnieg leci dalej w mrocznej wodzie zakłóca obraz księżyca płoszy pluskiem stada lelków wierci się spłoszona na utopionej łysinie pana twardowskiego # zielona łódka już dawno oderwana od prześwitu błękitno zielonego parasola
  10. tak długo obok marzeń chadzał tylko że przestały go zauważać z każdą straconą chwilką
  11. @poezja.tanczy ↔Dzięki:)↔A mnie Twoje nawiązania:)↔Pozdrawiam:)
  12. @befana_di_campi ↔Dzięki:)↔Ale za głupie też nie. Tak sądzę subiektywnie:)↔Pozdrawiam:)
  13. @Konrad Koper ↔Dzięki:)↔No raczej... :)↔Pozdrawiam:) @poezja.tanczy ↔Dzięki:)↔A Tyś sensownie odpisał. Bardzo!↔Pozdrawiam:)
  14. szur szur szur szurają nóżki kościane to upiorne mlaskojady dla drzewa ciemny zakalec łamią miażdżą kolana trawy idą na wojnę z grzybowadami są dla nich przeszkodą prawdziwą zmorą te w kapeluszach zajączków ukryte całe nie widać nas nie widać nie mają w rurkach lęku wcale drzewo muszą chronić przed paskudami co potrafią czujność omamić a ti ti ti pysiu kochaniutki by opluć korę mrocznymi plujkami lecą plujki lecą sru sru nicponie cieszą są już naprawdę blisko nawet zewsząd słychać szelesty straszne choć jeden martwy prawie upadłą szyszką dostał właśnie a łaj a łaj a masz a masz w koronie drzewa siedzą zerkotki miaucząc bojowo rzucają na wroga szyszkowe bombki korona szumi gałęźmi wiewa zawzięcie igłami ostrymi strzela niczym w miękkie cuchnące ciasta niektóre z trwogi przestają mlaskać a grzybowady na pół owady potrafią fruwać choć nie wysoko fru fru fru susz z krasnali dziurawym wywłokom rzucają na grzbiety nie dla uciechy klaps klaps lecz by udusić zgnilizną wszystkie jednak one nie w ciemię bite mają ciała oślizgłe ślump ślump ślump ześlizgują bomby z poślizgiem opluwają drzewo glajdkiem mrocznym grzybowady mają wadę na szczęście rozdwojoną narośl zapewne choć teraz to szczegół pomocny to zmutowany autor opowiastki bitewnej raczej na pewno jak bum cyk cyk tej o dziwo czubek uznał że pomóc warto więc wyłapał mlaskojady żadne nie uciekły przestał o nich pisać zatem natychmiast zdechły lub nie opcja taka też
  15. – Spójrz. Pan Ignacy ma siekierę i wychodzi z nią. – Na spacer? – Trudno rzec. Może chce coś roztrzaskać. Zmierza w stronę łąki, gdzie leży płaski kamień. – Tamten kamień jest znowu pusty. To niby co? – Widzisz w jaki sposób trzyma? Za ostre ostrze. – Chyba dobrze, że ostre? – Oczywiście, że tak. Krew ścieka z rozcięcia, a upał jak cholera. O chłodzeniu dłoni pomyślał, cwaniak jeden. Oby nie wyciekła całość zanim dotrze do łąki, bo nie poznamy odpowiedzi na dręczące pytanie. O w mordę popatrz. A jednak doszedł. Pochyla ciało nad kamieniem i zamaszyście trzęsie głową. – Widzisz, że ich pełno na twardej szarości? – Czego pełno? – Gnębiących myśli. Spójrz. Właśnie wstaje i roztrzaskuje siekierą na miazgę. – Czy teraz wygląda na bardziej szczęśliwego? – No raczej nie. Znowu klęka przy kamieniu i znowu trzęsie głową, ale dalsze nie wylatują? – Może cierpi na zator? – A jeśli rozbił te szczęśliwe. Niby po czym rozpoznał, które złe, a które dobre? – Słusznie prawisz. Musimy mu pomóc. – Co ty wyprawiasz. Ułóż go jak trzeba. Doduszaj ramiona. – Czemu? – Nie czujesz, że wierzga uporczywie. Jakiś nieswój. – Jak to nieswój. To jeden z naszych. – Świetnie. Zostawmy ją na kamieniu. Z biegiem czasu wyciekną z niej wszystkie złe myśli. – A jeśli dobre też? – Spoko. Jakie to ma teraz znaczenie? Ważne żeśmy człowiekowi pomogli w potrzebie.
  16. @befana_di_campi ↔Dzięki za tajemniczy komentarz:)↔Pozdrawiam:)
  17. Teraz pytanie wciąż mu dokucza, od kiedy zrozumiał, co odrzucał.
  18. @agfka ↔Dzięki:)↔To fajnie, że dobre. Miło mi:)↔Pozdrawiam🥸:~)
  19. Nieco inna wersja ♫♫♫ spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu *~<:~) listek tuli śmieszną żabkę by za bardzo nie przemokła w jej serduszku jest odwaga tak jak stała sobie poszła tu ślimaczek co ma rogi szuka sera na swej drodze ja mu z domku wnet przyniosę smakołykiem go wspomogę spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu motylkowi na skrzydełkach różne wzorki już porosły lubi psocić więc poplątał szarym kotkom długie wąsy granatowy twardy żuczek piasku liczy wciąż ziarenka tak spocony że biednemu od tej pracy skórka zmiękła spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu szyszka wisi gdzieś wysoko aż struchlała jest troszeczkę właśnie spada i rozmyśla może ktoś mnie złapać zechce kwiatek mały swoją wonią szarej myszce nosek tuli ale zapach nie w jej guście obrażona mknie do dziury spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu złote rybki są zmęczone bo spełniają wciąż życzenia poprosiły czarodzieja w zwykłe śledzie je pozmieniał płacze konik na biegunach chcę pobiegać tak jak inne ktoś huśtawki mu odczepił teraz hasa całkiem zwinnie spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu muchomorek kropkowany dzisiaj śmiga roześmiany a krasnalek co w nim mieszka obijany jest o ściany przy jeżynach leży orzech co laskowym nazwać można wiewióreczka go ujrzała lecz nie zjadła bo ostrożna spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu biała chmurka jest cukrowa watą słodką hen na niebie jak ją ładnie dziś poprosisz na patyczku da ci siebie żółte pszczółki pracowite nektar piją tam na kwiatkach a gdy skończą to powrócą żeby pełna była chatka spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu mały pająk w pajęczynie tańczy śmiesznie razem z muszką jednak wietrzyk trochę wieje zatem jest im trochę trudno a mróweczka jest wesoła radosnego ma dziś dzióbka pyszny obiad właśnie zjadła ma więc siłę motomrówka spójrzmy wszyscy ile dziwów zgromadzonych jest tu wokół można spojrzeć raz a dobrze lub podziwiać tak po trochu *~<:~) ♫♫♫
  20. Dribble Szedłem ulicą, by do skarbonki dać na biednych, lecz drogę zagrodził pojebaniec wredny. Na dodatek lewą ręką bezczelnie machał. Hipokryta, durna pokraka. Przeto złapałem odmieńca chama i nóż w bebechy wsadziłem mu zaraz. Zaś jeszcze w plugawe serducho pchnięć kilka. Nie będzie mi tu ścierwo jakieś, przeszkadzać w miłosiernych uczynkach.
  21. @Konrad Koper ↔Dzięki:)↔No myślę:~)↔Pozdrawiam:)
  22. Ech... jak to w życiu, powtórka znowu, kopniętym z tyłu, walniętym z przodu.
  23. @Ana ↔Dzięki:)↔Jam nie zdziwiony, że rozbawił. Tak bywa:) List jest fikcją literacką, ale jak mówią, podobno w każdym tekście[?] bardziej lub znikomo, świadomie lub podświadomie, zostawiamy cząstkę siebie? Pozdrawiam:~)
  24. nie zawsze to sytuacja wspólnie przydatna gdy klucz wyklucza dziurkę z otwarcia
  25. @Konrad Koper ↔Dzięki:)↔Też tak sądzę:)↔Pozdrawiam:)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...