Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Father Punguenty

Użytkownicy
  • Postów

    992
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Father Punguenty

  1. Przy ścianie za starymi meblami, Gdzie kłąb pajęczyn i puch, Mieszka i sobie nieźle poczyna Jedna z okropnych 'tych' much. Przyznaję - sprytnie się umieściła, Pod osłoną gazet i szmat. W dzień cicha, przed światem ukryta - Śledzę ją z góry od trzech lat. Tylko z wyjątkiem nocy i ranków, Gdy śpię odwrotnie, czyli na gębie. Gdyż brzęczeć zaczyna upiornie, Z pierwszym rannym gołębiem. Jedną paskudną ma cechę : Gdy w człeku plącze się duch, Nie wiedzieć czemu w gadzinie Jest zdrowy - jak bywa wśród much. Brzęczeć zaczyna niewinnie, Kręgi zataczać ponad tapczanem. By zdradziecko nurkować jak sztukas. Prosto w nos o czwartej nad ranem ! Próbowałem wziąć ją na cukier, Lub lep wyłożony w miseczkę. Lecz sprytna cukier zeżarła, Więc na noc włożyłem maseczkę. Gdyż za nią potęga się kryje - Jak twierdzą osoby znane. Maseczka przed każdym ochroni, Przed każdym czynnym szatanem. Niestety mimo zasłon na twarzy I potęgi nocnej udręki, Podstępnie w nos wejść potrafi Bez względu na szybki ruch ręki. Może znajdzie się jakiś mocarz, Który węzeł gordyjski zerwie. Niech Władca Much skinie berłem, Niech potworne bzykanie przerwie. W miarę walk narastała wątpliwość, Lecz przekonanie teraz wręcz mam, Że mucha to upierdliwa wybitnie, Wśród wszystkich much jakie znam. Może weźmie ktoś sprawę w swe ręce ? Politycznie, sprawnie nagłośni. Niech Rząd się weźmie, coś zrobi, Rozwiąże problem muchy nieznośnej. Trzeba śmiało petycję napisać, Oprzeć na liczbach albo szacunkach. Czas od Rządu żądać dodatku Za sen w bardzo ciężkich warunkach ! Jeśli nie, za obrót sprawy nie ręczę, A głosy zgasną, jak śpiewy po rosie. Zamiast tego wstaną wściekli rodacy, By rozwiązać kwestię much w nosie. Wezmą żonę lub męża rodacy, Lub kolegę by rozmach swój wzmóc. Kupią packi nowe na muchy I czwartą plagę zaczną much tłuc. Jak wytłuką uparte robactwo I złość poza tapczan zepchną, Wystawią nosy na rześkość poranną I pełną piersią wreszcie odetchną. Z życzeniem na bok się obracam, Choć wiem, czy pełnia lub nów, Wyfrunie z dziury poczwara, By furczeć, by brzęczeć nam znów. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  2. "..a do tego ukryć muszę Myśli swe pod kapeluszem, Ciężkie czasy, dziwne czasy Panie mój! " Jakże to aktualne, psiakrew......?
  3. @Marek.zak1 ....ale nie 107 km/h . 60-70 OK.
  4. Płomienny polityk z Gdańska, miasta O którym Danzig, zwykł mówić i zwał, Do Warszawy na weekend się puścił. Samochodem własnym - sam chciał. Już, już woń czując i posmak stolicy, A w zębach przydrożnej smak kawy, Nacisnął -Tfu!- Mocniej na pedał, tak Gdzieś w okolicach rogatek Mławy. Licznik, więc żwawo ruszył na prawo, Kiedy w radio Bacha leciała kantata, Lecz im mocniej na pedał naciskał, Tym mocniej naciskała prostata. Zarechotał, mknąc, widząc w duchu, Jak Prezes po kocich łbach chodzi. A że przypadki chodzą, tu się rozmarzył, Gdy się potknie, 'jego owoc się zrodzi'. Nim owoc dojrzał, patrol się zrodził, Który czekał frajerów, co dają w gaz. Suszarką skwapliwie wysuszył, jemu Portfel na pięćset minus - w sam raz. Na dokładkę nieszczęsny zapomniał, Jak się na wiecu sierdził i grzmiał, iż Pewien facet jeździć nie umi, a teraz Nim samym bez prawa jazdy się stał. Mizerna powiastka ma i swój morał, Pod rozwagę politykom - niecnotom, Gdy ktoś szybko rwie się do władzy, Po objęciu zwykle chadza piechotą. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  5. @jan_komułzykant ? Nie do końca, tamto było ideą, a tutaj masz zastosowanie.....
  6. Sczepiłem się kiedyś z kobietą Lecz ciut garściejszą niestety. Wszak taka dziś moda panuje, Na którą chorują nasze kobiety. Kiedy klimatu owinął nas całun I zaświerzbiły tak usta, jak dłonie, Szepnęłą: Książę mój jednej nocy, Chcę śród nocy, tu na balkonie. Jako że nie gustuję w igraszkach, Ze słowikiem w tle i pod chmurką, Bez wstępów zająłem się żwawo Na tapczanie uroczą jej dziurką, Do której już pukał pan Sztywny, Gdyż stał od kwadransa jak kłoda. Wszedłem aksamitnie i gładko, Tak jak w usta słodka renkloda. Dalej, już bez zbędnych pieszczot, Wskutek tarcia, gorących całusów Za obopólną zgodą w chwil parę, Doszliśmy razem do konsensusu. Pamiętaj, więc że jeśli chcesz mieć W życiu ciało swe zdrowe i kości, Miast przyjąć kolejną szczepionkę, Zaszczep się szczyptą miłości. A jeśli przy tym będziesz miał wybór Z orszaku, która panna piękniejsza, Niech ta będzie nocy wybranką, Która mniej piękna, ale garściejsza. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  7. Pierwsza , dostojna, lecz i zawrotna. U jednych wściekłość, u innych brawa Wzbudza, gdy błyszczy w złotej koronie, Ni mniej, ni więcej jak omen - to sława. Bez sławy sukcesy są 'mikre i przykre'. I życie przepływa jak smuga szara, Lecz kiedy wieniec przystroi skronie, Fałszywe nuty stłumi spryciara. Drugą w szeregu jest polityka. Strasznie kapryśna to kochanica. Bądź, jaką dziurę zapełni zachcianką, Za nic, ma rywalki - ta zazdrośnica. Z niej ołtarz doświadczeń cały wyrasta, Gdy od dziecięcia uniki ćwiczył, Uzasadniając kolegom w szkole, Że nie skradł księżyca, ale pożyczył. Trzecią kochanką jest chytra intryga. Pojawia się nagle, czasem niechcianie. Wypełza cicho, jak czarny pająk. Oplata siecią i niespodzianie. Sięga się po nią, gdy pili potrzeba, Gdy ciemne nad głową zbiorą się chmury. Gdy druga pokus nie spełni, nie sprosta, Czas użyć podniet Koryntu tej córy. Czwartą istotną jest faworyta, - z nią diabłów zatrzyma, inne pokona - Wzmaga ciągoty, wiśnia na torcie: Mała, ruda laleczka - typ Donald. Zawsze, gdy brak konceptu doskwiera Zawsze, gdy pustka bezpłodna dotyka, Kołysze i w oczy laleczki patrzy, I z nią się budzi, i z nią zasypia. Kwartet kochanek podałem na tacy, Lecz gdy jest powód, nie kończyć wiersza, Bez zbędnej zwłoki cynk proszę dać mi, Pojawi się zwrotka ostatnia lub pierwsza. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  8. Jeśli zasłuchasz się w zgęstniałą ciszę, Tak mocno, aż usłyszysz szepty traw, Namiętność w nas zadźwięczy, zakołysze, Jak ciepłem słońca zalany chłodny staw. Z niej wyplotą się promienie uczuć ciągłe, Ażeby na wrzecionie czasu wątki pleść. Aby spragnione ciała się dotknęły wątłe I żeby pocałunki pierwsze w ciszy nieść. Bez lęku wyciszeni w naszych ciałach, Nabierze barwy skóra w mleczny róż. Od świata pustka odgrodzi nas jak skała. Od słońca żaru lub gwałtownych burz. W tych małych miejscach cicholubnych, Gdzie ptasi śpiew kołysze wiotki strąk, Jak dwa owady w żądliwościach zgubnych, Będziemy pili rozkosz z ust i naszych rąk. Krew rozkosz poniesie nam przez skronie, Dopóki kos w upojny zasłuchany trel, Nie powie nam czy miłość w nas zapłonie, Póki nie skończy, nie oderwie się od drzew. Dopóki w serca nie wedrze się spełnienie, Póki miłosny wątek się nie skończy pleść, Chcę poczuć każde ciała twego drżenie Oraz siebie cząstkę w twoim ciele mieć. Chcę czuć jak płynie obok czas miłosny, Kiedy na parę sekund zapłonie wokół świat. Widzieć twe lśniące oczy, być zazdrosny; Chcę patrzeć, czuć jak rośnie święty kwiat. Kiedy z zastygłej nocy wyjdziesz ukojenia, Zapomnisz, choć na chwilę szczęsny czas. Gdy usłyszysz bicie serca, bez wzruszenia Pojmiesz, że miłość owładnęła i jest w nas. Zapomnisz próżne ścieżki beznamiętne. Zasypiesz i zatrzesz swój bezbarwny ślad. Porzucisz wszystko szare, obce, obojętne, Aby powrócić z nieczułego w czuły świat. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  9. Father Punguenty

    Gra w skojarzenia. :)

    Ciocia Chrum-Chrum.
  10. Są tacy. Np. Niejaki Korwin poseł Mikke z 'przydatkami'.....?
  11. Trzeba być twardym-oznajmił polityk, Tu się nabzdyczył i wypiął swą pierś. Dla dobra przyszłości, dobra narodu Jam gotów znojów jest wiele znieść. Za gardło nas dusi problemów hydra. Gdzie jeden załatwisz, wyrasta sześć. Lecz program na to mam już gotowy I tutaj trzy po trzy rozpoczął pleść : Kompletnie podatki obniżyć do zera. O zdrowie narodu codziennie dbać. Wydatki wszystkie trzy razy podnieść. Wszystkim nie pięćset, lecz tysiąc dać. Gdy mówią, nie można, rada jest taka : O prawdę walczyć, przy prawdzie tkwić. Moja jest prawda, więc mnie słuchajcie, Twardym powiadam, twardym trza być ! Dla wszystkich zatem sugestia jest taka : Obietnic nie słuchać lub czytać na wspak, Gdyż przed wyborami polityk jest twardy, Lecz po - jak w miłości - kompletny flak. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  12. Zaledwie lśniące główki portu mijamy, A chief stanowczo cała naprzód każe. Wiśniowe światła z nostalgią żegnamy, Cel mając przed sobą, potulni żeglarze. Przez oceany, przez morza sine w dali, Kędy konchy muszli na dnie śpiewają, Tam mkniemy, mimo wód wezbranej fali, Mimo burz i syren, co we mgle wzywają. Choć ciasno nam pod ścianą z blachy, Zimno, wiatr bezmiaru wód nie głaszcze, Chociaż drwią z nas rozmaite patałachy, My rżniemy prosto w Lewiatana paszczę. A w każdym porcie zawijamy z fasonem. Czy Singapur, Dhaka - nawet nie liczymy. Gdzieś ktoś liczy, ktoś wydaje mamonę. Kil znaczy wodę, zaś mila rejsu godziny. Jeszcze jeden przesmyk, cieśnina, a za Burtą jak na filmie się przesuwa Sahara. Znów zadygocze na bębnach windy lina. Na czas będziemy, chief nie śpi i się stara. Wreszcie gwizdek, hol pręży się na biegu. Przyjaźnie mrugają czerwone portu główki. Pirs końcowy, cumujemy do brzegu, skąd Pozdrawiają: chińskie, za dychę, tenisówki. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  13. Pan poseł, co się rudym nie kłaniał, Niejaki Borys - ksywa Ruska Budka, Na konferencję chwacko przystąpił, By popłynęła z ust gadka krótka : PiS każdą kieszeń sobie napycha Tak, że zgliszcza zostają POPiS - ie. Kraj nasz bezprawny jęczy, usycha. PiS kraj nam niszczy, tak zdaje mi się. Praworządności, miast 500 i sznapsa ! Użyźnim krainę i wyrwiem spod suszy ! A Kaczorowi na goły my damy klapsa, By Sasinowi następnie oberwać uszy. Zaś Marek niejaki - ksywa Perukarz, Też poseł, co się rudym nie kłaniał, Na konferencję nieśmiało przystąpił I głaszcząc kota rozpoczął jak łania : To my zawsze z naszym ludem bylim. Dla szczęścia ichniego nasza reforma. Nie było piniendzy, my równo dawalim I pamiętajcie - na nie, była Platforma ! My budujemy, choć wiatry ze wschodu. E-wozy wam damy lepsze od Muska. O jądrowatość zadbamy narodu, więc Pamiętajcie, jak za Hitlera było i Tuska. Trochę się zmęczył, trochę mu zaschło I krawat upijał mu spod mundurka, Więc na tym skończył, swój róg opuścił. By zwilżyć usta, wpadł do Mazurka, gdzie właśnie biesiada wesoła trwała. Tam niedaleczko, w lokalu, ukradkiem. Gdzie między śledziem a czystą z lodu Na Ruską Budkę się natknął przypadkiem. Dogadzał sobie tak intensywnie, aż Gęba nad stołem świeciła czerwona. Wraz z gębą Budka się słaba chwiała, Lekko wstawiona, lecz niespalona. Na okoliczność nie mając względu, Przybili piąstki wstawieni z deczka. Partyjnym witając się pocałunkiem; W ręku każdego pełna szklaneczka. Lecz już do Rudego wieści dotarły, Do tego, co się nikomu nie kłaniał I już od Kaczora telegram otwierał : 'Piękny scenariusz.Weź, zawieś drania.' Gdy na teatrzyk spoglądasz Polaku, Tyrając ciężko, gdy kredyt Cię łupie, Szklane okienko wywal na śmietnik, Raz do cholery mając ich w d……e ! YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  14. Nie wiem, czy ktoś w sobie problem nosi, Nie wiem, czy podobne ma o tym zdanie. Lecz podjąłem decyzję i mam to w nosie. Czas walnąć pięścią i postawić pytanie. Wiem - w eterze pytań nadmiar i klęska. Tu i ówdzie rój myśli skłębionych się roi. Lecz dmie ponad jak fanfara zwycięska : Komu na tym zależy i kto za tym stoi ? Bo to ważka materia, która żąda odwagi, Przez różnych typków dęta i odmieniana. To, bowiem temat najwyższej jest wagi, Przy której znikają pomniejsze pytania. Wskutek rzucanych kłód oraz cenzusów, I tutaj jedynie słuszna historia się kłania, Płonęły stosy i dyndały setki korpusów, By nikt nie mógł postawić tego pytania. Nieważne są fakty na tle szarym lśniące, Nieważna przyczyna i skutek, i zasada. Jak i trybik, który wątpliwości gasi tlące, Ale ważna zasłona, która ważne zasłania. Naprzeciw złu, wbrew czarnym armadom, Niech miecz wzniesie wichrzyciel młody. Dziś ja, bez względu na kundelków stada, Rozetnę pytaniem zasłony i odwalę kłody. Bo męstwo, entuzjazm współtowarzyszą, Nawet krztynę odwagi wciąż zachowałem, Wiec idę na ostro, niechaj wszyscy słyszą, Że stawiam pytanie. Jakie?...zapomniałem. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  15. @valeria ...dla siebie i zaprzyjaźnionych mial. Oficjalnie nie miał.
  16. @valeria ....to nasz wielki, już były minister Rostowski.☺
  17. Pewien słynny minister, aczkolwiek łysy gość Spytany o pieniądze, w kipiącą popadł złość. A taką miał przypadłość, srożąc się z całych sił, Że 'e' jak 'i' wymawiał, gdyż on z Londynu był. Gdy talerz zupy jeden, zrozumcie, można zjeść, Od tego nie przybędzie, czy łyżek trzy, czy sześć. I twardo stał przy swoim, spod małych łypiąc gał, My dbamy, by przy stole każdy swą łyżkę miał. Lecz o kucharzu nie powiedział, co na zapleczu Stał i pełną, dużą chochlę dolewał, komu chciał. Niestety dla rodaków mam tę wiadomość złą : Piniendzy nigdy ni ma, dla takich, co ich chcą. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  18. Wiem, ale to trudno zaadaptować, bo tekst musiałby być czytany przez bezosobowy automat, co położy cały zamysł. Pzdr.
  19. W wielości tkwi siła, w wielości tkwi jedno, Co zaraz dowiodę, aż wam miny zrzedną. W nich bowiem moc prawdziwa drzemie, Że na tle wielobarwnej szare byty bledną. To szczera prawda, to właśnie sedno, że W wielości tkwi siła, w wielości jest jedno. Czy dla człowieka wielkim jest wyzwanie Przez życie w jednym mieć upodobanie ? Po co się męczyć w marnym, jednym bycie, Po co marzeń i tęsknot pęczki gasić skrycie ? Miast spędzać życie w jednej, prostej jaźni, Lepiej być kimś innym, zaraz będzie raźniej. Przecież, gdy życie spędzasz w jedności Na powtarzalnej oraz banalnej czynności, Przez kolejne minuty a za nimi godziny, Bez nijakiego sensu, nijakiej przyczyny, Możesz zostać przez czas pewien, weźmy Pisarzem lub jak chciał inny pisarz wziętym Koniarzem, względnie lichwiarzem lub jakimś Malarzem, w każdym razie ze sztuk pięknych Zręcznym kuglarzem. Jednak niezbyt długo Przez cykl dość paskudny, tak byś się Nie stał nijaki, ponury, lichy oraz nudny. Jak zimne flaki w bufecie piątej kategorii, Gdzie szukając tanich podniet oraz euforii, Tępo się wpatrujesz w kufel piwa mały i film Przewijasz w myślach ten sam, czarno-biały. Wtedy odbij się szybko od trampoliny marzeń. Przedzierzgnij się, stań się top-kucharzem, Który przyrządza wyśmienite dania, po których Oklaski nie milkną do samego rana; przenieś się Potem w umysł ładnej dziwki z baru, która Za parę tańszych drinków i napiwków paru, Spędza krótkie życie tak jak ćma barowa, Marząc o miłości, jaką dama kameliowa Przynajmniej od losu jeden raz dostała. Jak ciąży nuda, bądź żołnierzem i z uciechy, Dźgaj wrogów bagnetem prosto w bebechy. Żeby za chwilę stać się gwiazdą filmową, na Czerwonym dywanie, zniewalającą, zmysłową. By pogrążać się w sławie, bogactwie, przepychu, Wywiadach, fotosach i grand prix bez liku, W kochankach , fryzurach, tipsach, żigolakach, Brylantach, kawiorach oraz złotych cadillakach, Zabawkach chwilowych, jakiś przebierankach, We łzach przełkniętych w samotnych porankach. Jak za bardzo uwiera, rzuć to w cholerę. Zostań kimś ważnym, chociażby premierem, A poznasz szybko, bez zbędnej zwłoki chyba, Jak sprawnie psuje się od głowy ryba oraz Czym śmierdzi kłamstewko od samego rana, a Jak prawda przez wszystkich bardzo niechciana. Potem możesz przesiąść się w umysł pilota, Który tu i tam lata z prędkością kulomiota. Podczas gdy kawę podaje dziewczyna hoża, Gdzie żegna go chamsin, a wita zaś zorza. Gdy w zbytnią nostalgię wprawi cię chmurka, Czeka pełen barw ocean. Tak! W skorupie nurka. Po to by, choć to istotnie przyjemność nieduża, Odpocząć wreszcie we łbie nocnego stróża, Który przy śniadaniu przyniesionym w torbie Herbatką słomkową, letnią prawie siorbie. A zatem przepis polecam, który kryją strofy. Możesz zrzucić okowy swej marnej powłoki, Na smyczy prowadząc świadomość na boki. Taką mam radę, jeśliś mądry oraz bystrooki. Na koniec jedno - donnerwetter i psiakość, Że bycia w jednej skórze mam istotnie dość ! YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  20. @Sennek Cóż, tak powinno być właśnie w tych chorych czasach. ?
  21. Jak się podobało, to fajnie. Pozdrawiam. ...a jest, jest.
  22. ...i tak leżymy pod nieba rozpiętym dachem, Kiedy twych piersi szczyty opadają miarowo. Spowici w mrok nasycony letnim zapachem, Zmęczeni miłością w ciepłą noc sierpniową, gdy dwie gwiazdy temu, zawieszony nad tobą Zwlekałem rozkosz śród pieszczot szarpanych. Choć teraz już uśpiona, to ich skuszony urodą, Zanurzam się we włosach w krąg rozsypanych, jak gwiazdy, złote ziarna rzutem rozproszone Nieme słońca, które groźnie w czerni błyszczą. Niedosiężne, a na wyciągnięcie ręki oddalone, Gorejące, a z bliska wszystko zawsze zniszczą, z wyjątkiem świateł, które śpią pod powiekami. Przez pocałunki zamknięte i kuszące urodą, Które, gdy wpatrzone w noc, pierwsze ujrzałem, Jak żeglarze, których gwiazdy takie nie zwiodą, lecz zawsze zaprowadzą ku przystani spokojnie Gdzie się nagość kołysze całkiem nieskromnie, Którą, gdy się budzisz, ofiarujesz hojnie, mówiąc: zostaw już gwiazdy w spokoju i chodź do mnie... YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  23. @valeria zatem, powodzenia na Seszelach ?
  24. @valeria ....pięknie. Też się lubię rozerwać, zatem zanim polecę na Ibizę czy inną Maderę, kupuję czasem mały inhibitor rzeczywistości za 10,50 zł i się rozweselam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...