Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Father Punguenty

Użytkownicy
  • Postów

    987
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Father Punguenty

  1. Nie noszę urazy. ☺
  2. Gdy słońce zalało porannym blaskiem Przedziwnie cichą dolinę Panczsziru, Baszar pogładził gładką już brodę Przed lustrem, w koszuli z kaszmiru. Dotknął z uśmiechem ostrze golarki, Którą to twarz był golił z zamachem. Kopnął w połowie rozwartą bramę I wsiadł do Hummera z rozmachem. Trzasnął o deskę kapsel od PEPSI, Choć w zasadzie to detal niewielki. Przekręcił zapłon z gazem do dechy I wlał w gardło zawartość butelki. Wraz z piskiem opon pierzchło kóz Stado i chwilę poczuł się jak outsider. Lecz trwało to krótko, sekundę ledwie, Bo ze słuchawek leciał już Easy Rider. Zerknął w lusterko, spuszczając szybę I szybkim ruchem wyrzucił kałacha. Ponownie uśmiech na twarzy zagościł, Gdyż obok Magnum już lśniła blacha. Gdy mijał wioski, kamienne równiny Łza szczęścia spłynęła spod powiek. Zapalił skręta, poprawił lustrzanki i Jechał ku słońcu, ten wolny człowiek. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  3. Polityk zaiste istotą jest przedziwną. Przemawia tak, jakoby wszystko znał. Obieca on wszystkim dać po równo, Lecz na początek sobie dać by chciał. Mąż stanu zawsze czyste ma zamiary. A z prawdą oczywistą mija się na styk. I wiecznie gada i cały czas coś mówi, Lecz o czym mówi, nie zrozumie nikt. Jak kameleon polityk jest przewrotny. Kolory umie zamienić nawet w czerń. A kiedy trzeba, wywróci i na czerwień. A gdy żar się zbliży, wpełznie w cień. Polityk każdemu chce dogodzić, choć Sprytnie w rękawie schowany piąty as. Każdemu herbatę siódmy raz posłodzi. Przysięgnie, że żonę zdradził tylko raz. Jeśli go spytasz, co jadł na śniadanie ? A to co wszyscy - chociaż kawior żarł. W kościele pierwszy klęknie, wstanie, Przeciw wszystkiemu gębę będzie darł. Polityk, gdy pora to najgorsze wieszczy, Wierząc że los mu powierzy rządów ster. Przed redaktorem wywali kieszeń pustą, Choć ucho wyczulone na koperty szmer. Lecz gdy wybije godzina prawdy szczerej, A jak Bóg miły kiedyś walnie jasny grom, Na koniec burdygiełu zwali wielką kupę i Z walizą nieśmiało bąknie: ja was pardon. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  4. Zanim głowę przyłożysz w poduchę Spójrz jak zaskroniec pożera ropuchę.
  5. Czasem, tak z rozpędu, leżę na boku. Rzeczywistości nie drażnię nachalnie. Błękitne marzenia sprzyjają obłokom I marzę, by wreszcie było normalnie. Żeby tak, jak u pana Wyspiańskiego, Pokryły się kwieciem sady wiśniowe. Zapachem wabiły owady i ptactwo, A nocą drzemały otulone spokojem. Żeby tak, kiedy okoliczność skłania, U boku mężczyzny zjawiała się żona. Jak planeta wokół słońca, galaktyki I wokół mnie zawsze trawa zielona. Żeby na pierwszy szmer poranka, ze Śmiechem kłębiły się dzieci rumiane. Każde z oczami jak prawda świętymi. By przyniosły motyle świeżo złapane. I żeby jeszcze szczerych iskier snopy Niosły ciepło ogniska i zapach igliwia. Nuty spod strun parę tęsknot zebrały. Pod ręką, z czapą jak śnieg, kufel piwa. I żeby, kiedy horyzont jaśniej błyśnie, Ruszyć przed siebie, gdzie Bogi poniosą. Zostawić za sobą małych, tępych ludzi. Przetrzeć twarz o poranku czystą rosą. Marzeń dmuchawce na strony rozsiewa Wiatr jak sterty żółtych, spadłych liści. Przepadnie część, inne spadną głęboko A część - ciągle wierzę - kiedyś się ziści. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  6. @Namasloo nie. Przestroga by podnieść nos znad talerza.
  7. Niestety wbrew pierwotnym planom, Które mu całe życie powtarzano, Cesarz Francuzów, ten Bonaparte, Całe swe życie szedł w zaparte. Zamiast w koszarach na Korsyce Schlebiać literaturze i klasyce Oraz w pogodne, rześkie ranki Budzić się koło nowej markietanki, Wojny szachowe rozgrywał w głowie I rzucał dywizje w kampanie nowe. A tak walczył zaciekle na arenie, Aż się rozłożył na Helenie. Tak wy nieszczęśni, co dla zabawki, Z głowami wplątanymi w małe sprawki, Przyjmiecie dawkę promocyjną, Odporność zyskacie, kopulacyjną. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  8. Raz ze Szczecina paprykarz uparty Spytał premiera, serio i nie na żarty : Jak żyć, gdy na rynku papryka ruska ? A idź pan z tym - on rzekł - do Tuska Lecz ten głuchy na badylarza skargi, Nad Paprykarzem* siedział rozparty. * - .Szczecińskim. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  9. ....odpowiedź w nowym wierszyku, bo temacik wdzięczny.
  10. Chodzi o Kwacha ? A spina, spina....
  11. No i po jakie licho wróciłeś z Zachodu, By robić za nic, za dziadka przedłużek ? Miałeś wikt, opierunek i żyłeś jak w raju, Choć czasem mocno uwierał podnóżek. Przecież kolana do cna masz już starte Od składania hołdów i 'robienia laski'. Tu nic lepszego nie czeka cię w kraju : Cela plus, chleb, woda i może akt łaski. Puścić z Kaczorem chcesz się na solo. Chociaż nie rudy, ale lejce w ręku spina. Jak stary lis zgryzie, co wylezie z dziury, A wszystko będzie i tak tylko twoja wina. Miast na paluchu kręcić obrączką złotą, Pomyśl, że nie będzie ta zabawa zdrowa. Tobołek srebrników zarzucaj na plecy i... Ruszaj, skądeś przyszedł, do Brukselkowa. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  12. @[email protected] początki są zawsze trudne.?
  13. Po burzy deszcz ostatnie krople stopił. Płaszczem bezruch dnia zgasił i owinął. Ostatnią łzę kamienną wykropił i wtedy Nadzieja zjawiła się z pąsową miną. Po burzy barwy tej pierwszej, soczystej Trzeba i spojrzeń twych, morza błękitu, Sukni zrzucanej ruchem powłóczyście, Przed lustrem widoku ciała z aksamitu. Kiedy wpatrujesz się w lustro namiętna, Pieścisz się sama nieporadnie i niedbale. Całkiem już naga i pierwotnie tak piękna, Gdy opinasz w dłoniach piersi wspaniałe. Jakże zazdrosna o kształty tam lśniące, Przesuwasz dłoń po skórze smakowicie. Nabiera kształtów obraz marzeń nęcący, A dotyk nagradza pragnienia sowicie. Naraz wyciągasz dłoń gestem kuszącym. Więc spiesznie do twych kolan przypadam I wdycham zapach w skłonie gorszącym, I w mały świat pogrążam się i zapadam. A kiedy łuk bioder nade mną się kołysze I niewypowiedziane zbliża się niezbicie, W wyrzucie rozkoszy spełnionej usłyszę: Mnie bardziej pożądasz, czy moje odbicie ? YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  14. Father Punguenty

    Gra w skojarzenia. :)

    ..i whisky.
  15. Father Punguenty

    Gra w skojarzenia. :)

    Buenos
  16. ...ech ta dylatacja czasu ☺
  17. Father Punguenty

    Gra rymów

    Względy są względami, Lecz darmo siąść pospołu, Gdy nie okrągły a kanciasty, Zaś naprzeciw siada wołu.
  18. @Michail ....czyli wnoszę, że przebywasz na zachód od południka 0 ? ?
  19. Father Punguenty

    Gra rymów

    @Jakub Adamczyk nie obrażaj bezmyślnie, matołu !
  20. Nie umiem wiecznie cię kochać. O tobie wiecznie też marzyć. Nie mogę w myślach całować, Ani czasem straconym obdarzyć. Kiedy pierwszy owoc zawiśnie, Kto pierwszy sięgnie po kiść, Nim iskra na niebie zabłyśnie, A spadnie ostatni z drzew liść ? Zapach suchego drzewa z tarasu Zmieszany ze śladem przeszłości. Zza kotar przenika szum lasu. Z surowej dociera ciemności. I tylko jakieś światło samotne Przeciska się wątle przez szparę, Malując twe kształty ulotne, Na przemian jaskrawe i szare. Kształty gorące i nagie, co się Przed chwilą z moimi łączyły. Na przemian leżąc i stojąc, i Wbijając się w nie z całej siły. Już gaśnie żar papierosa i Gasną nad rzeką lampiony. Przesącza się miłość ulotna W kroplach niepoliczonych. Czasem kropla jakaś zawiśnie. Nie zgubią blasku lampiony i Szczęście na nowo zabłyśnie, Rozkoszą nagrodzi zlęknionych. Kiedy wiatrem łzy się ochłodzą, Może w złotą kulę się zleją. Może w serca dwa się przerodzą, Aby zgasłą zachwiać nadzieją. W jednym zmieścimy płomienie, W drugie marzenia rozdzielę. Marzenia w owoc przemienię, Pragnieniem zaś ciało obdzielę. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)
  21. Father Punguenty

    Gra rymów

    Piwo bez alkoholu ? To jak bez jajec wołu.
  22. Father Punguenty

    Gra w skojarzenia. :)

    Tynf.
  23. Father Punguenty

    Gra w skojarzenia. :)

    @Jakub Adamczyk infiltracja.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...