Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Luule

Użytkownicy
  • Postów

    1 591
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    12

Treść opublikowana przez Luule

  1. podobno niektórzy górnicy specjalnie zostawiają niedomytą otoczkę wokół oczu żeby było wiadomo - patrz to ci z przodka tak słyszałam moje oczy od lat saute paradoksalnie proporcjonalnie do pojawienia się maniaka z kilofem w szybach karbonowych myśli on jak lunatyk schodzi na wiele dni i skrobie na resztkach tlenu szkice węglem odnajdzie czasem opiłek diamentu blask myśli - co z niezgrabnych rąk upada w nieuchwytność w promieniach dni zastyga jak gnom rozbudzony ożywa kuje dalej zaczynając od zasypanych korytarzy tam mapy schematów i analiz tak potrzebne do tworzenia nowych tuneli drogi do kryształowej komnaty
  2. Dziękuję! Tak jak wyjątkowe każde dziecko dla rodzica:) cieszę się, że w takim razie taki jest też jest, w Twojej ocenie, wiersz:)?
  3. Dziękuję, miło i miło gościć:)
  4. A widzisz, właśnie między innymi z potrzeby powiedzenia o tej symbolice powstał ten wiersz:) bom wahliwą wagą i tak sobie mówię, że ten równy środek, 1lipca, to nie przypadek. Wiem, że to dorabianie sobie dziwnych teorii, ale już tak mam;)
  5. ?Ależ oczywiście:) Bo do 'Małego' też mam słabość. Moment o planecie i kloszu też jest nawiązaniem. A o Małym mam nawet wiersz, jeden z pierwszych tu zamieszczonych -'Merci le petit':) dziękuję Kobrrro;)
  6. ThankU za serduszka @Czarek Płatak i @Kobra co z poczwarki zamiast motylem- wężem została;)
  7. W sumie poszła fala. Ten kot, potem pies i żyrafa. jak w 'Rzepce';)
  8. :) nie na mnie jedynej widzę zrobiło wrażenie, więc jak najbardziej zasłużony. wiesz, robota jest Twoja, nasze tylko uznanie:)
  9. Deo, to jest super! Nie od razu te wrzody i bruzdy mi się 'objawiły', ale jak już wszystko (chyba) się zobrazowało, to ze smakiem zjadłam Twój wiersz. Oj tak. I powiem Ci, że podoba mi się najbardziej z Twoich ostatnich publikowanych. Zgrabnie, plastycznie, bez przesady, no i inaczej, ciekawie:)
  10. Niby proste, bo przecież mówi się, że prawdziwej przyjaźni czy miłości nie kupisz. Najbardziej podoba mi się to zestawienie kwestii sklepu z przyjaciółmi i z wrogami, w sensie łatwości 'nabywania'. Co do wrogów, to nawet nie wiem czy to mógłby być sklep, bo przecież ich się nie kupuje, są chyba dodawani w gratisie. tylko nie wiem do czego. W sklepie z sukcesem? Pomyślnością? Zgadzam się też z Jankiem, dla mnie też wystarczyłoby urwać w tamtym miejscu. Pozdrawiam
  11. Dziękuję @Sylwester_Lasota :)
  12. :) ależ i ja mam z tego satysfakcję:) Bo w sumie to całe pisanie jest ciągłą grą mniejszych lub większych metafor, każdy wiersz. A radość tym większa im mniej ograna metafora wpadnie nam do głowy. Przynajmniej ja tak mam;)
  13. No tak, wiem, wiem, bo właśnie często 'zwoje przejmują pióro'. Albo wpadnie do głowy metafora o rzeczach prostych, trywialnych. No i tak to jest. Cieszę się, że czasem uda mi się inaczea. dziękuję
  14. Dziękuję Betko, ślicznie:) Dzięki Janko;) to bodajże dopiero mój drugi 'matczyny' wiersz, ale pierwszy w całości o niej. No, póki co siedzi w przedszkolu cichutko jak mysz pod miotłą, ale że zdąży pokazać kolce, nie wątpię;) jak każdy z nas. Co do 'więcej takich', to póki co nie, dwa w trakcie są z tych 'kanciastych';) ale kto wie co się trafi w międzyczasie;) dziękuję
  15. zasialiśmy ziarnko na kanale 'na żywo' widzieliśmy jak rośnie łodyżka i listki doktor liczył - dwie nóżki dwie rączki wszędzie po pięć paluszków po osiemdziesięciu czterech dniach - to dziewczynka wytknęłam tacie język marzył mi się tulipan gładziliśmy coraz większą planetę rosła pod miękkim kloszem nasza Róża by w czterdziestą ósmą minutę lipca przyłapać pierwszą noc a mnie na długo stać się dniem rozproszyć mroki mam słabość do symboli równy środek idealne pół rozchwianych szalek kalibracja do równowagi wyższy wymiar czule gładzę twoje płatki myślami omijam kolce w blasku oczu odnajduję skarb w ogrodzie pełnym melancholii moja róża
  16. Nie twierdzę tak nawet:) ba, mają wielką intuicję, też znam dobrą historię:)
  17. Czytałam niedawno o kotach - ponoć rozumieją więcej niż myślimy- jeśli chodzi o przyswajanie ludzkiej mowy. Np. Moja kotka drapnęła moją córkę, potem bawię się z nią - córą, na dywanie, przychodzi kotka na głaskanie, a ja: nie ma mowy, przeproś Różę- drapnęłaś ją i płakała przez ciebie. Kotka patrzy na Różę, podchodzi, obciera się i wraca do mnie. A ja oczy jak 5złotych:) także wierzę z tymi tabletkami:)
  18. No jak to kto, Twoja kociczka, która stałaby się Twoją pańcią:P
  19. Teraz to dopiero powiedziałaś:D
  20. Kurczę, chyba nie rozumiem. W sumie odniosłam się swoim komentarzem do 'artyści', myślałam, że chodzi o to, kto jest tym gmerającym w kawie i w przechodniach, kto ma czas na kawiarenkę i nie biegnie, a ocenia tych biegnących zza szyby. I że wiersz jest jakby ironią, że takie patrzenie może być złudne. Więc napisałam, że każdy może tak oceniać, bo wiele takich komentarzy już słyszałam - z ust osób zwykłych i 'niezwykłych'. Może jednak źle odczytałam wiersz... ? Nie, nie czuję się dotknięta sztuką, zresztą nie jestem pewna czy dobrze to pytanie rozumiem;)
  21. Myślę, że ocenianie przychodzi tak łatwo, że wystarczy chwilę przycupnąć, będąc kimkolwiek, i z pozycji akurat niepędzącego - oceniać pędzących. I np. : No bo ja przecież też pracuję ale nie w korpo, nie jestem tym 'szczurkiem' co biegnie. A jak pracuję w korpo, to - a ja mam pasję, nie jak oni praca-dom-praca dom. Ja się w miarę oduczyłam, a przynajmniej staram się. pozdrawiam:)
  22. Hmm, czyli widzę, że źle zrobiłam porzucając pierwsze odczucie. Że to jednak z dozą ironii jest wiersz, być może właśnie mały bunt na tak modne ocenianie pędu innych? tak jak ocenianie ludzi w tramwaju. Część o akwarium i Twój tego komentarz kierują na refleksję- jest pytanie, czyli zawahanie. Z racji na formę nie byłam pewna czy to pytanie - refleksja peela (i mimo pytajnika odebrałam to, że rzecz jasna on jest po lepszej stronie), czy taka zewnętrzna, autorska, podważająca Peela pozycję i wyniosłość. Uśpiło to moją czujność i pierwsze wrażenie. Wybacz zatem;)
  23. A ja powiem tak- nawet podoba mi się to.. 'zagmeranie', wiersza, ale nie do końca się zgadzam z tym niejako oskarżaniem. Znaczy patrzę z drugiej strony. Idąc np.do kawiarni - mijasz inną w której siedzi taki 'Ty' z wiersza - i ocenia Cię. Załóżmy, że idziesz wolno, wiatr powiewa szalem.. no widać, nie spieszysz się, jesteś ok. Scena druga- lecisz lekko spóźniony na randkę i.. stajesz się inspiracją dla tamtegoż - no i on pyta -Quo vadis Domine?;) Nie piszę tego wyłącznie krytycznie, ani jako zaczepkę, ale tak jakoś ostatnio mam, gdy mówi się ciągle o tej bieganinie. Ja też wiecznie gonię, bo na styk wychodzę z domu - i czy to lecę do pracy, czy na spotkanie z przyjaciółką, czy odebrać dziecinę z przedszkola. Jak zwolnię, zboczę z dróżki, to nie zdążę. Wiem, 'biegnąc' nie zauważę, nie przyjrzę się, nie pokomplentuję w ciszy, będę łapać rozbiegane myśli. I tak w kółko. A więc co, zwolnić się i kupić (za co?) dom z ogródkiem i żyć z plonów?Myślę, że nie zawsze możemy zwolnić, ale dobrze starać się to zrobić- wtedy kiedy mamy na to szansę. Złapać oddech. Pobyć samemu. Wyciszyć się. Będąc rodzicem jest z tym czasem coraz ciężej;)
  24. WarszawiAnka mnie z Dominicanes widzę wyprzedziła. I to nawet powinno być Dominipitbulles- w temacie niegdysiejszego nawracania... Co do wiersza, to jak to bywa, motywuje do podziałów w komentarzach - ale to nie jego wina;) ale wina podziałów;)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...