-
Postów
1 591 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
12
Treść opublikowana przez Luule
-
Witaj Waldemarze. Noo, w kwesti stricte palenia to niszczą, bez dwóch zdań. Ale ten papieros jest tu bardziej towarzyszem refleksji, a nawet prowokatorem dla chwil, w których udaje się wyrwać dla siebie strzępek dnia/nocy i podumać. Tak jak to odebrała @beta_b. A refleksja o czasie jest niby odrębnym tematem, bo nie chodzi tylko o chwile składające się z palenia, choć i one, szczególnie te samotne, dają dużo, ale nie o nie chodzi;) Pozdrawiam
-
Pierwszy krzyk nowego życia? ładnie. Tylko powiem szczerze, początkowo spodobał mi się tylko ten początek wiersza, dalej poczułam potrzebę, żeby pojawiła się jakaś inna metafora, nie 'zaspokoiła' mnie ta dalsza część. Ale po chwili dotarły do mnie te ramiona- ciepłe, tulące, kochające, i... i przy tym inne hasła, które przychodziły mi do głowy, okazały się banalne:) pozdrawiam
-
w kuchni papierosa dym i tykanie zegara ile razy boleśnie zsyłało świadomość mijania do dziś to nie czas mija to budują mnie chwile
-
...(trochę tu trochę tam)
Luule odpowiedział(a) na beta_b utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jak zwykle ukryłaś za symboliką obrazów psychologię odczuwanego, jak sądzę, stanu. I ja podążając za wierszem odczułam jego letarg, senność, zawieszenie. Z tym kurkiem (bardziej chyba od gazu niż kranu) to już miałam nawet skojarzenia ekhm samowieszjakie, ale skoro jest ogień, tzn. że nie była to próba bezogniowa... Ale mogą to być też jakieś podchody, do metody...albo po prostu zawieszenie podczas codziennych zajęć,hipnoza, zapatrzenie w dal. Tak czy inaczeja depresyjnie czy melancholijnie, w szponach przeszłości, która gdzieś przywodzi bolesne wspomnienia, i w pustce dzisiaj. Tak to odczytuję, zapewne nie do końca trafnie. Dobrze, że jest nadzieja na koniec, że świeczka smutku kiedyś się wypali, czyli peel ma świadomość, że to stan przejściowy, pozostaje mu przeczekać -no i oby, żeby nie okazał się lampką co tylko czasem gaśnie, by znów pstryknąć i tak w kółko..Bo to chyba prędzej tak niestety bywa i tak chyba peel to dalej widzi. Jest też nadzieja na beztroskie szczęście, ale akurat ta świnka wybija mnie z klimatu wiersza, smakowałoby mi bardziej coś pozytywnego ale nadal utrzymującego w klimacie. Po prostu to słowo 'świnka' mi osobiście nie podchodzi. Ale zapętla znów niejako koniec wiersza. Gdy już myślę, że smutek się wypali i nadejdzie beztroska, to peel niejako zapewnia, że to zawieszenie, czy może rozwarstwienie, niemoc pożegnania przeszłości, nadal z nim będą, wręcz ma taki plan. I ten plan mnie bardzo zastanawia. Dlaczego? Chyba że źle odczytuję 'tu i tam'. A jak nie, to ten plan traktuję jak jakiś sadomasochizm, niejako uzależnienie od swojej melancholii. No, ale mam nadzieję, że to tylko wybujała interpretacja. Jeju, wybacz Beto, jeśli zbyt głęboko się zapuściłam, ale wiesz, że ja tak już mam...;) z drugiej strony to wiersz mnie sprowokował, czyli zaczepił, i to można traktować jako komplement. Tym bardziej, że lubię takie psycho-metafory, szczególnie te ciekawe:) No, i niech te mgły opadną, czas na wiosnę:) ściskam -
Ciekawa wizja, ale i bolesna, właśnie ta niemoc, bierne obserwowanie i 'amnezja' chwilę temu widzianych chwil- wykasowywanie pamięci o sobie. W tej kolejności i w Twoim wierszu - narodziny, a raczej ta chwila przed jest śmiercią, i ten motyw, fragment, nie wiem czemu ale trochę mnie poddusił;) Dzięki za taką odpowiedź, nie ukrywam, że bardzo ciekawą i pomocną, bo sama tego wszystkiego z wiersza nie wyłapałam. Teraz jak wiem, to brakuje mi tego dopowiedzenia gdzieś w trakcie wiersza, że widziane chwile są kasowane z pamięci zaraz po projekcji, oraz może mocniejsze zaakcentowanie tego 'smaczku'. A tak wogóle to Twoja własna wizja, czy jakaś już istniejąca? Tak jak już pisałam, ten wywrotny motyw narodzino-śmierci jak dla mnie świetny, można to mocno współodczuć z peelem, a potem z samym sobą - będąc w jego roli. Pozdrawiam:)
-
Zagadkowy jak dla mnie Twój wiersz, nie chwytam dosłownie, ale podoba mi się. Najbardziej ten zacytowany rowerek- bardzo ciekawy pomysł:)
-
Łapy precz od poetów
Luule odpowiedział(a) na Patryk Robacha utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Mam mieszane uczucia co do tego wiersza, znaczy - zarazem ujmuje, ale też kilka rzeczy mi wadzi. Na pewno plusuje mi tym, że jest impulsem do głębszych i wielu refleksji. Przejmuje to poczucie niejakiej bezradności i zawiedzenia. Zadaję sobie pytanie, czy peel musiał w tym gronie przebywać, dlaczego 'pozwalał' sobie na znajdywanie się w tej sytuacji, gronie. Czy miał w ogóle wybór? Czy to aby nie jest smutna wizja, że wszyscy spotkani, że większa część społeczeństwa jest właśnie taka, że kobiety takie..czy to wina okoliczności, miejsca, w którym peel został osadzony przez los.. Może był w tym lęk, że gdyby odrzucić takie niewygodne kontakty to zostanie się samemu? (dopóki nie odnajdzie bratnich, czystszych dusz, a jest to na szczęście realne, ale wiadomo, nie zawsze na wyciągnięcie ręki). Więc z braku laku się zostaje. Forma wiersza, jak dla mnie, ma kilka mankamentów, nasuwa mi się parę plastycznych korekt, ale z drugiej strony zburzyłoby to tą 'gadatliwość' wersów, która też ma właśnie swój urok, wydźwięk. Ujmuje sierść pegaza w swetrze i tęcza, pieśni, które peel pragnąłby zapamiętać. Nie pasuje mi tytuł, bo wybrzmiewa z lekka nonszalancko. Ale takto ogólnie podoba mi się. :) -
Dzięki Maksmaro za głosik;)
-
:) tak, czasem trzeba stanąć i wypunktować sobie, połączyć punkty i znaleźć rozwiązanie. Cieszę się, że tak blisko Ciebie wylądował ten wiersz, no i że oceniasz się w pozycji już podniesionej. Ja jeszcze popatrzę uważnie w tą swoją miseczkę, co spłyca mi percepcje. Dzięki Duszko:)
-
Trafione. Tak, to takie uczucie ulgi i efekt nieoczekiwanej terapii, bo w momencie 'wylewania' uleciało z dymem, choć na parę chwil, to, co gryzło. Wiersz z założenia nie miał mieć ani krzty dobrego zakończenia;) Cieszy mnie Twój komentarz, bo to był wiersz bez planu, luźno rzucony. Pozdrawiam
-
stanęłam i patrzę jak nad wodami chwil rozkładają się ręce w bezradne 'nie wiem' lico tafla odbija leniwie to nie rzeka ni strumień nawet nie staw - miska bez nurtu kosmyki słońca łaskoczą ale jeszcze nie objęły nie zagościły w pudełku szaro i pusto na ścianach chłodne kalkulacje a niby wystarczy wcisnąć guzik choćby zachcieć poszukać wiatru (jaka miska? weź już sobie nie umniejszaj) wskoczyć w nurt zerkając w przelocie w rozmyte odbicie szalone i dzikie zbyt zajęte by wypatrywać ułomności by wsączać jad w ogon by zgniatać jak papieru kartkę siebie drzazgą ratunku znad oceanu miski nagie wiersze głośno szeptanych sekretów - deską trampoliny
-
Czasem daje się pokochać swoją melancholię..Zawsze to lepiej. Ładne to jezioro. Jest pora na pływanie, oby też i nadeszło dopłynięcie do brzegu:)
-
Prawdę mówiąc to mnie kłują tylko te 3 wersy w 3 zwrotce. Powtórzenie mających niemal taki sam sens wersów 'zauważę i spostrzegę', oraz powtórzenie zejścia ze wzgórza tak jak w 2zwrotce- choć wiem, że jest potrzebne, to takie clou sytuacji. Bo w 2 musi zejść, bo Ty już się nie będziesz wspinać, a w 3 musi zejść, dojść aż do bramy i wołać. A może wystarczy będziesz musiał zejść /przyjść i zawołać mnie głośno u bramy? Jak pominie się słowo 'wzgórza' to i tak będzie wiadomo, a nie ma tej wtórności. A z tamtym 'widzeniem', to ja po prostu 3 wers bym wycięła i zostawiła tylko ten 'boję się że już cię nie spostrzegę'. Nic więcej mi nie wadzi, może też być tak, że tylko mnie uwierają te miejsca;) No to tyle ode mnie. dzięki za miłe słowa:)
-
O, a ja dziękuję za tak rozrośniętą odp:) 1. I miłość i jakaś tam zmiana mają cechy wspólne, także te 2rzeczy są bardzo blisko siebie, bo druga osoba najczęściej przynosi nam wiele zmian, nowości, pasji.. 2. A widzisz, ja z tym słońcem inaczej zinterpretowałam, że on dla Ciebie słońcem, potem już ranga spadła;). Dzięki, fajnie to wytłumaczyłaś i ogólnie podoba mi się ten pomysł, metafora. 3.?- to tak w skrócie. dobrze napisane:) 4. Tak, dla mnie to ważenie rozbrzmiało na wiele stron. Oprócz tego zbioru plonów - głębsza refleksja, podsumowywanie ale też i dłuższe i wnikliwsze rozpatrywanie wszelkich opcji, tak jak tej zmiany, miłości. 6. Dobijam do pracy i skończył mi się czas, ale wrócę do Ciebie z tym 6pkt;) pzdr, miłego dnia
-
Mnie przypadła do gustu ta forma jak i sam wiersz, coś mnie w nim elektryzuje i coraz bardziej zagłębia. Chociaż chodzi o miłość, to można tu widzieć także po prostu jakieś zmiany, szanse na inne, pełniejsze wrażeń życie. Podoba mi się ta zmienna- najpierw on jako słońce, potem już 'słońce zaświeci ci w twarz'. Jedyne czego nie do końca kupuję, to tej 3zwrotki, że jak kupca pożegnasz - dlaczego pewnikiem jest odrzucenie jego miłości? Ale może dlatego, że piszesz, że będziesz już zajęta, pochłonięta wszystkim, czym żyłaś do tej pory - bardzo ważne tu jest dla mnie to słowo 'ważenie'. Dlatego też, przez to odrzucenie podejrzewałam, że może chodzić jednak o szansę od losu, wielką szaloną zmianę, a raczej z upływem wieku zakorzeniamy się coraz mocniej, w danym miejscu, w swoim życiu i nie chcemy żadnych takich 'niespodzianek' . Jest też parę momentów, które wg mojego gustu można by przyszlifować, ale i tak bardzo mi się podoba:)
-
Tak, małe ferie od orga, dzięki temu mogłam w ogóle usiąść do książki;) A co do wiersza, bo przemknęłam tak po cichu, to powiem za WarszawiAnką, że choć motyw eksploatowany, to i tak miło się czyta, a to zakończenie, mimo, że wykłada kawę na ławę, to bardzo mi się spodobało i dało fajny efekt przy 1 czytaniu. Heej!
-
@beta_b, @jan_komułzykant toć mi ambrozji w ucho wlaliście! Dzban cały!;) Oj nie, 6 zwrot by już było nużące, z tymi samymi słowami, 3 są optymalne, także niech zostanie ta 'drajcyna' hehe tudzież 'trójkąt' (ach, to za mało osób tu wystąpiło;)). Dlatego tym bardziej Janko ukłony dla Ciebie, że dociągnąłeś do końca. Także nie niszcz głową klawiatury, bo Ci QWERTY na czole się odznaczy, albo co gorsza WSAD:P Nie masz powodów, no ale cieszę się, że się Wam obojgu spodobało.
-
Heh Janko, Ty, jako słówkowy magik-kuglarz, czułam, że będziesz kontent;) z tym zgłębianiem, no dziękuję za komplement, no ale to nie jest aż tak. Choć czasem, racja, nie zasnę aż nie rozgryzę- tylko to może jest tak, że inni odczytują ot tak, od ręki, nie chwaląc się odkryciem, a ja wypacam zwoje godzinami i dopytuję;) kto wie...;) dobrej nocki.
-
Oj, Beto, czemu mnie to nie dziwi? ?Hehe A co do propozycji, to początkowo pomyślałam 'e, niee', ale tak leżę, leżę, no i wyleżałam;) Norm to nie spełnia, w liczenie nie lubię ani umiem się bawić, rymy też się powtarzają, nie są z innych parafii, ale trudno. No i raz oszukałam ze słowem z puli. Ale zabawa ciekawa. No i że ja tak bezpruderyjnie, to nowość. Ps. co tu znaczy - od dokumentacji?:P A więc moja a'la sex-ty-na;) Wolę swobodnie miast na głoski dzielić rzucić słowem jak okiem na twe spodnie gdy wzrokiem rozbierasz i rosną ci chęci a mnie tak z nagła wilgotno, cudownie chemia rozwrzana zaczyna taniec co zgotowała - do ust przyłóż kielich Zmięte obok leżą bluzki i spodnie zaczynamy ciał tajemnicami się dzielić powoli cierpliwie rozgrywa się taniec choć wiem, na dziki galop masz chęci to słodszy i pełniejszy ambrozji kielich upijany na wolno- smakuje cudownie W takt melodii przyspiesza nasz taniec muszę przyznać, tańczysz cudownie mocniejszym uściskiem zdradzam chęci powiekę przymykam i zerkam spod-niej by w pełni razem chwilę tę dzielić łącząc się w jedno, napełń mój kielich I takaż to oto fantazyja;)
-
Po prostu jestem upierdliwa;) ładne słowo swoją drogą hehe Co do synonimów, to byłam zdziwiona za pierwszym czytaniem, potem już wiedziałam o co chodzi. Czy nie odczuwam jako Twoje? ja wiem? No jest miłośniej, ale wiem, że mimo skorupki masz swoją tkliwość, do tego zapędy do szlifowania, aż będzie gładko, + rozterka, no i oto ten wiersz. Swoją drogą, nie wiem jak dalej historia się ułożyła, ale rodzaj stylu podpowiada dwie opcje 'seks-ty-nie', albo 'seks-ty-na'. :P wybacz głupawkę, ale dopadła, gdy to odkryłam
-
Głęboko, Beto, i pięknie. Te 'wystające myśli' od razu uroczo dotknęły. Ten wiersz to nie tylko utulenie peelki wspomnieniem, ukojenie. Rytualne czesanie włosów, oby w dzisiejszym pędzie był na to czas, bo mam wrażenie, że to jest głęboki symbol więzi, siły pierwiastka żeńskiego. Nadrabiam dziś choć trochę zaległości ;)
-
Nie wiem co trudniejsze, żal każdej pory, etapów, chwil, czy pogodzone oczekiwanie, kiedy ulży i nadejdzie, ale właśnie jednak oczekiwanie, i być może przez to niechwytanie tego, co jeszcze daje los, przypruszone wieloletnimi już hasłami- może to ostatnie imieniny, ostatnie święta itd. U Ciebie z humorem podjęty temat, ale gdzieś pod tym buńczucznym uśmiechem może i jest żal, że szkoda będzie odchodzić. Aż przypomniały mi się słowa bodajże stuletniej wtedy Danuty Szaflarskiej 'i jak tu umrzeć, skoro wszystko się zaczyna?' :) no i oby umieć tak żyć. Dlatego podoba mi się ten zdawałoby się lekki wiersz i jego naiwny (?) bunt. :)
-
...(dotknąć oddechu gdy się skrapla)
Luule odpowiedział(a) na beta_b utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak tu lodowato, że aż zeszroniło mi ekran;) Racja, żeby coś oswoić, trzeba się z tym zmierzyć, zrozumieć, poprzez poznanie, nie walkę. Czytam ten wiersz, w odniesieniu do ost.strofki, jako strach przed marzeniami, pragnieniami, przed ryzykiem. Chyba, że to zmyłka. Im dłużej wiersz jest ze mną tym bardziej go odczuwam, wwierca się, maluje mroźne ornamenty na szybach:) I to lubię. Jedynie, wybacz Betko, korci mnie plastyka właśnie ostatniej strofki. Bo w tej całej metaforyce wiersza, brzmi mi zbyt wprost to 'ocieplić serce marzeniami'. Może coś w stronę 'otulić /wtulić się w marzenia'? 'rozżarzyć'? Jakaś warstwa cieplna lub ogień. Oczywiście to tylko moje odczucie;) -
Dziękuję także cichym serduszkowcom @ventus, @jan_komułzykant, @Wieslaw_J._Korzeniowski
-
Tak myślałam, że to z przymrużeniem oka. Myślałam o co chodzi z tym bezpieczeństwem, i myślę, że to bezpieczne dla 'zwierzchników' takowych robotów, że to o to Ci chodziło?. Ale chyba w niemal każdej powieści SF nawet roboty w końcu się buntują;)