Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Polman

Użytkownicy
  • Postów

    1 385
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Polman

  1. To jest tylko i wyłącznie Twój wiersz. To co napisałem to tylko komentarz, totalnego amatora. Bo wydawało mi się, że w Twoim wierszu brak troszkę abstrakcji. W mojej skromnej opinii mówiąc o czasie niekoniecznie trzeba mówić o minutach i godzinach. W moim komentarzu chciałem to tylko zobrazować...
  2. Jak zostajesz, Czasu nam dane tak niewiele, wiem nie może być tak codziennie. świt czułości naszych złodziejem, Musimy się rozstawać nim świt nadejdzie. gdy jeszcze tulisz moje dłonie, Gdy splatamy swoje dłonie w jedną całość. już tęsknie patrząc w oczy twoje. Wiem że na drugi dzień będzie mi tego brakowało. Niech te bez Ciebie chwile miną, Lecz godziny szybko lecą, by twój czas już przy moim płynął. pragnę Cię zobaczyć w dzień i w nocy. Jest gorącym moim pragnieniem, Mam wielką nadzieję, by tak dane nam dni i noce że ta miłość nigdy się nie skończy. były tym co nieskończone. Tak na szybko :)
  3. Mój miły, Mój miły każda minuta bez Ciebie to udręka, czas bez ciebie moją udręką jak to dobrze że w tym samym mieście mieszkasz. dobrze, że jesteś blisko, Uwielbiam jak mnie przytulasz, abyś, gdy wyciągnę moje ręce całujesz na dobranoc. przytulił mnie i pocałował przed samotnego snu męką. Po lekturze Twojego tekstu myślę, że powinnaś pisać bardziej zwięźle, nie nazywając wszystkiego i dokładnie opisując. Wiersz tak jak przepisy prawa musi mieć w sobie cechy abstrakcji. Pozdrawiam :-)
  4. Ale z czasem człek doczeka, tego, że gdy napisze o katarze wnet ktoś zachwyt swój okaże a z pochwałą już nie czeka. Bo tak już to jest już ułożone, że temu wdzięcznie klaszczemy, czyim słowem jest chwalone co naszym geniuszem stworzone.
  5. A tu w tym temacie dwaj mistrzowie: Grechuta i Goethe:
  6. To zgoda do kwadratu :-)
  7. Proszę zerknąć na sens tego fragmentu: ... los staje przed nami, jak lato z darami hojnymi, nie patrząc, czy żeśmy z panów czy tylko sługami, ale czy jak podano nam to przed wieloma wiekami, czy naszą wolą szczerą i zasługą jest, że nasza: Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. ... Miłość nigdy nie ustaje… by obdarzyć nas na dzień każdy takimi darami, byśmy mogli żyć szczęśliwi długimi latami. W liście św. Pawła podane jest co ogólnie cechuje miłość. W moim tekście piszę, że warunkiem tego, aby miłość dała nam swoje dary, jest aby miłość od mojej strony była taka, jak ta opisana w wierszu. To jest zupełnie odwrócona logika do logiki słów św. Pawła. I to jest przesłanie mojego wiersza: musimy się starać, by kochać naszą miłość :-) Dziękuje za miłe słowa o porównaniu faz miłości do pór roku.
  8. Miłości cztery pory roku Liście jesienne spadły na słowa rozstania chowając głęboko w złocistej żałobie resztki słonecznych letnich promieni. A nad głowami huczą złowieszczo, żarłoczne sępy, zimowe podmuchy, by roznieść po polach, zamienić w czerń wszystko, co w szlachetne ubrane było kolory. Szarość swym smutkiem ran świeżych dotyka, aż bieli czystość opatrzy ból oczu naszych a otulone ciszą zasną niespełnione pragnienia. Gdy już wraz z bólem odejdą wspomnienia, Bóg czasu tchnieniem wiosny sprawić to może, aby pragnienie nowe o twarzy tak cudnej znów wszystko ubrało w szlachetne kolory. I tak oto, gdy jesteśmy znów wolni od winy, los staje przed nami, jak lato z darami hojnymi, nie patrząc, czy żeśmy z panów czy tylko sługami, ale czy jak podano nam to przed wieloma wiekami, czy naszą wolą szczerą i zasługą jest, że nasza: Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje… by obdarzyć nas na dzień każdy takimi darami, byśmy mogli żyć szczęśliwi długimi latami.
  9. Czy my żyjemy w normalnym świecie? Z jednej strony na wyciągniecie ręki tabletki szczęścia, wszelakiej maści, te niebieskie i we wszystkich pozostałych kolorach ... Z drugiej strony słyszałem w mediach, że Ministerstwo Zdrowia Radziwiłła rozmawiało w sprawie zatrudnienia ze środków NFZ uzdrowicieli. Mamy szansę, aby służba zdrowia po reformie tak wyglądała: http://porozmawiajmy.tv/czym-jest-duchowe-uzdrawianie-antoni-przechrzta/ Warto to zobaczyć całe, a od mniej więcej 25 minuty to jest prawdziwe arcydzieło. "Ucho prezesa" się chowa. A na wizytę u neurologa trzeba już czekać ponad rok czasu. Całą nadzieja w pisaniu wierszy :-) To na pewno pomaga :-)
  10. Weimar - to tylko 6830 metrów. Tu podana odległość to w linii prostej odległość między domem gdzie żył,tworzył i umarł Goethe a obozem zagłady Buchenwald.
  11. Weimar - to tylko 6830 metrów. (dział Proza - sceny z życia w asemblerze)
  12. Aby znaleźć informacje o kapitanie Misinie, trzeba szukać osoby Miša Anastasijević. A w tym wierszu nie ma wojny. Tu jest o pięknie świata. Ono bardziej do nas przemawia niż czesto puste ludzkie słowa. To jest takie miejsce, gdzie przypomniałem sobie napis na tabliczce na jakimś słupie, gdzieś w Pieninach: "Nim pójdziesz dalej, podziękuj Bogu, że masz oczy". O ktoś o tym napisał: http://ziarna.blogspot.com/2015/11/nim-pojdziesz-dalej-tu-podziekuj-bogu.html https://sites.google.com/a/traugutt.net/szkolne-kolo-ptt/ A "pierwej" zdarzało się Norwidowi, np.
  13. Myślę, że nie ma prawdy uniwersalnej i prawdy rzeczywistej. Jest tylko prawda uniwersalna i prawda o rzeczywistości. I tą ostatnią człowiek manipuluje.
  14. Ja przywołałem tylko prawdy uniwersalne. Nie kierowałem tych słów do nikogo konkretnego. Spostrzegam, że tracimy jako spłeczeństwo poczucie znaczenia elementarnych prawd.
  15. Każdy powinien pamiętać gdzie stoimy podczas tej dyskusji - wiec przypomnę - STOIMY NA CMENTARZU. I jeszcze zapytajmy sami siebie o jedno - czy jestesmy bez winy, by mieć prawo rzucać na innych kamienie. I jeszcze jedno, warunkiem dobrej spowiedzi jest rachunek sumienia. Ale najważniejsze, zachowujmy tak jak się normalnie zachowujemy się na cmentarzu. Tam nie ma zmarłych Polaków, Niemców, itd. Tam są nasi bliscy, ci którzy odeszli. Losy wszystkich, którzy tam leżą powinny nas uczyć mądrości i wywoływać zadumę.
  16. Nie ma gorszej trucizny od samotności.
  17. W tym artykule można poznać historię Raymonda Rife. http://profilaktykazdrowotna.pl/wojna-z-rakiem-czy-wojna-o-raka-cz-4-rife/
  18. :-) Dziękuję
  19. PRO MEMORIA RAYMOND RIFE Cóż z tego żem wielki i silny jak tur, cóż z tego żem chodził do licznych szkół, a posłał mnie na krzyż mojej udręki zakażony kleszcz, choć był taki maleńki. Mam teraz czasu godziny ku temu, by oświetlony blaskiem cudownej Raymonda Rife lampy plazmowej, myśleć co los mi niesie i bliźniemu. A może to co jest nędznym i złym, rezonansu punkt ma? A tu słabym! Proszę byś zawsze już pytała mnie, kiedy miłości mojej zabraknie Ci: jak często twoje mają płynąć łzy? jak często twój mam widzieć strach? jak często twój mam słyszeć żal? by skruszał we mnie ten zimny mur, bym poczuł jak straszny jest ten ból, bym jak dawniej znów objął cię wpół.
  20. Droga Pani, zawsze może Pani taki oto dom budować a na pewno marzyć by go mieć. To fragment mojego wiersza "Dom": Dom Drobinę ziemi w dłonie biorę nabożnie, świętej krwią i trudem przodków naszych, ziemi co daje dniom naszym tu minąć, a sercom zdyszanym łaskę odpocząć. Tu myślą śmiałą czy mozolnie się trudząc, a gdy kto zbłądzi, dłoń mu pomocną podając, życzliwe słowa dzieląc czy radę w próby godzinie, budujemy nasz dom żyjąc w wielkiej rodzinie. Dzieci nam w mądrości i w latach wzrastają, modlitwy naszej codziennej słowa pamiętają: Boże pobłogosław nam w tym domu ojczystym a obdarzyć racz zdrowiem i sumieniem czystym. ...
  21. szukałem ciebie Pitigliano znalazłem ciebie na krańcu nieba jesteś ze mną na zawsze moje Pitigliano gdy brakuje mi wiary – wracam do ciebie Pitigliano każdy kamień którego dotknę wspomnieniem napełnia mnie wiarą etruskch mistrzów gdy zapragnę dobrych myśli – otwieram drzwi mego domu wychodzę idę wolno uliczkami Pitigliano dobre myśli czekają na mnie gdy zapragnę być tobą olśniony – zabieram ciebie do Pitigliano a ty schodzisz do mnie w zwiewnej sukience wąską uliczką wprost z nieba wszystkiego co najlepsze tobie Pitigliano wszystkiego co najlepsze tobie Toscanio
  22. A czemu ogień i 997?
  23. Wszystkim szczęśliwego 2018! I pięknych podróży!
  24. Jak ja lubię moje z tobą podróże, gdy odkładamy na ten czas na półki dzieci, wnuki, pracę albo rachunki, spiesznie czyścimy w nas karty pamięci z trosk, smutku, których nam życie nie szczędzi i budzimy się tam, gdzie czas nie pędzi, ciekawi historii, bliscy natury, gdzie obraz świata nam wysłany z raju, dzisiaj w kapitana Misina kraju. Rodzi się nieodparte wtedy to marzenie, aby mądrości takiej stać się wnet włodarzem, co z nią zachwyt dla świata stałym w nas zostanie a nie chwilą ulotną z przygodnym pejzażem. Pierwej musimy jednak odwagi w nas szukać, by spojrzeć w zwierciadło i w nim śpiesznie poszukać, twarzy wroga, który na nas obłudnie patrzy, i wnet wszystkich tych lęków i żądz nam dostarczy, co jad sączą, by zmienić nam w dłoniach trzymane, gałązki oliwne w strzał groty w kołczanie. Panem na brzegu, zrazu kto dziwnie wygląda, z bosymi stopami spraw tu wszelkich dogląda. Pytany, czemu taki gest czyni, tak powie: „Tak naturze i wam tu bratem jestem prawie, i by głosy próśb waszych były tu słyszane”. Takiej lekcji uczniowie, będziemy już patrzeć, by nie umknął już nigdy wdzięcznej w nas uwadze, kto z bosymi stopami w codziennej posłudze, pragnie by naszą duszę rogatą zrozumieć. Podaruj ten dzień dla nich miłym i słonecznym, ogrzej je słowem dobrym i gestem serdecznym, a gdy przyjdzie taki czas co jest dla was świętem, niech wnet zatańczą „Nad pięknym modrym Dunajem”. Gospodarz na Brzegu bosonogi Zika, który chodzi boso od wiosny do jesieni.
  25. Brat Polak – twój wróg. Ostatnio powiedziane zostały te słowa: - Nasi wrogowie; a mówiący je, uważany przez wielu za wielkiego Polaka i patriotę, męża stanu, mówił je myśląc o innych Polakach – swoich braciach. Mówił je też do Polaków, swoich wyznawców. Co znaczą te wypowiedziane słowa? My Polacy doskonale wiemy, co oznacza, że ktoś jest naszym wrogiem. Naszym wrogiem był ten, którego celem było zniszczenie naszego świata, podkopanie fundamentów naszego bytu narodowego, zniewolenie i zniszczenie wspólnoty. Ten, kto ma wroga, musi być stale gotowy do konfrontacji. Wrogowi nie wolno ufać, jego działania uznajemy za stałe dla nas zagrożenie. Mając wroga, dążymy do umocnienia naszych możliwości rażenia i obrony. Kopiemy fosy, wznosimy mury, wzmacniamy patrole, wszystko obejmujemy ścisłą kontrolą, uruchamiamy narzędzia propagandy. A w ostateczności jesteśmy gotowi by wroga unicestwić, by do niego strzelać. Dla wroga nie znajdujemy litości. Dziś dowiadujemy się, że naszym wrogiem jest brat Polak, twój sąsiad, z którym przeżyłeś w sąsiedztwie lata całe w zgodzie i wzajemnie się szanując. Ale dzisiaj różnią was poglądy polityczne. Macie odrobinę różniące się pomysły, jaką drogą iść w przyszłość. I teraz właśnie docierają do nas słowa o naszych wrogach – braciach Polakach. Społeczeństwa Europy i całego świata przez wieki wypracowały zasady, nazwijmy je – zasadami demokracji społecznej. W większości krajów demokratycznych uznaje się, szanuje oraz gwarantuje niezawisłe funkcjonowanie organu, który u nas nazywa się Trybunałem Konstytucyjnym. Jest on dla społeczeństw gwarantem przestrzegania wypracowanych norm, osiągniętych dzięki trudowi społeczeństw i darom życia bohaterów spoczywających w mogiłach narodowych nekropolii. Te normy to Konstytucja. Bijące serce narodu polskiego! Kolejnym fundamentalnym doświadczeniem demokratycznych społeczeństw jest uświadomienie sobie znaczenia istnienia mechanizmów gwarantujących funkcjonowania niezależnego sądownictwa. Każdy z nas pełni większą lub mniejszą misję w społeczeństwie. Zazwyczaj istnieją jakieś normy, które sposoby pełnienie tej misji regulują. Społeczeństwo tworząc system sądownictwa, powołało go do nadzoru nad uczciwością pełnienia tej misji. Myślę, że każdy z nas, nie uchylając się od oceny naszych działań, oczekuje od nich sprawiedliwej dla nas oceny. Dlatego sądy nie mogą być ani moje ani twoje ani ich, ale nasze. Powróć na chwilę do szkolnej ławki. Pani oddaje prace kontrolne. Ty dostajesz za swoją ocenę - 4 a koleżanka Zosia - 5, tylko dlatego, że pani nauczycielka jest jej ciocią. Chciałeś kiedyś takiej szkoły? A czy dziś chcesz sądów, w których będzie pełno „wujków” i „ciotek” polityków? Polityków obecnych lub przyszłych? Uznanie tych dwu kwestii za bardzo istotne dla naszych losów nie wymaga nadzwyczajnego wykształcenia i poziomu inteligencji. Są one dla nas niejako w naturalny sposób oczywiste. I właśnie teraz docierają do nas słowa, że ten, kto broni tych dwu wartości jest naszym wrogiem – wrogiem Polakiem. Jest naszym wrogiem i dlatego musimy być stale gotowi do konfrontacji z nim. Jest wrogiem, więc nie wolno nam mu ufać, jego działania mamy uznać za stałe dla nas zagrożenie. Mamy kopać fosy, wznosić mury. Trudno w to uwierzyć, ale to dzieje się na naszych oczach. Jak do tych problemów podejść, kto ma rację? Moja propozycja jest taka: Spójrz na 1000 lat historii Polski. Czy znasz jakąś postać Polaka, który powiedział do innych Polaków „jesteście naszymi wrogami” i doczekał się miejsca na cokole polskiej historii i wdzięczności narodu? Oni dziś leżą w zapomnianych mogiłach w alejach zasłużonych narodowych nekropolii, a my, gdy je mijamy, przyśpieszamy kroku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...