Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Arsis

Użytkownicy
  • Postów

    4 863
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Arsis

  1. Kochasz mnie? Powiedz. Wyszeptaj, choć słowo. Z konstelacji mroku, ze ścian wyciągają się ręce. Czyjeś ramiona… Twój portret w słomkowym kapeluszu, twoje zdjęcie na stole… Olśniewa mnie twój uśmiech szeroki jak słońce. Choć skierowany nie do mnie, lecz do kwiatów, do krzaku róży, co się gałęziami rozwiera. Czerwonych płatków, zroszonych. Rozchylonych jak usta. Ust miękkich, wilgotnych… … w tym pocałunku, wiesz, jakim… Kochasz mnie? Powiedz. Ja kocham i tęsknię. Oto moje serce, które tłoczy krew w te zimne obszary mojego ciała, lodowate. Oto moje spragnione dotyku palce, dłonie… Kiedy idę parkową aleją, ptaki wyśpiewują twoje imię a drzewa splatają się ze sobą i szumią w tańcu tym szelestem tkliwym. I szeleszczą tęsknie, kiedy patrzę na ciebie poprzez wiatr, słoneczne prześwity, jedyna. Kiedy niosę cię w sobie. Kiedy tak… (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-21)
  2. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  3. Arsis

    Melancholia, smutek, żal...

  4. Wiedzą, że jestem sam, dlatego dotrzymują mi czasem towarzystwa, te zwidy, mary, milczące widma… Twoje usta, twoje usta… Twoje sine, lodowate dłonie… Drżę w gorączkowym majaku, widząc leżącego na podłodze ojca, który oddycha i jęczy, który umarł, niedoumierając, wcale. Ojciec do mnie mówi. Poprzez martwy sen wyczuwam jego puls i krew. Matka w drugim pokoju rozmawia przez telefon. Z kim? A z kim można rozmawiać po śmierci? Widzę, jak rozpływa się w aureoli słońca, podążając do swoich umarłych, znajomych widm, sama przecież będąc jednym z nich. A więc, matka też nie żyje. Objawiło się jedynie dalekie jej odbicie w szybie poruszanego przez wiatr okna… Wracam do ojca. Ojciec, o dziwo, podnosi się powoli. I jak za życia kuleje na lewą nogę. — A, dokąd to, tato? Szepczę, łkam… Ojciec ręką kreśli w powietrzu półokrąg, jakby chciał ukazać jakąś tajemnicę. — Do niczego, synku. — To tam nic nie ma? — Nic, poza pamięcią w otchłani milczenia. Jak odpowiedział, tak znikł. Rozpłynął się w mżącej szarymi pikselami ścianie. * Czyje to bicie? Czyje to serce tak krwawi? Gdzie ja jestem? Nade mną kamienne niebo. Pode mną absolutna czerń kosmosu. Spętany bez wyjścia. W zatrzaśniętej z wielkim łoskotem obojętności. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-21)
  5. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  6. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  7. Gdzieś w oddali śmiech i gwar. Prześwity słońca w koronach drzew. Rozproszone, świetliste smugi… Powłoka blasku uderza we mnie, spętanego cieniem swojej własnej ręki. A miłość? Wszak była tu zawsze. Była. Nie ma jej. Uleciała piórkiem na skraj czasu. Nie pochwycę. Nie zdążę… Moje westchnienia odbijają się echem od ścian pustego domu. Stoję, bowiem w zapomnieniu, ze wzrokiem zaopatrzonym w przestrzeń. W otwartym oknie rozchwiane gałęzie, szelest liści. Pomarańczowa poświata wypełnia pokój, drżąc na brzegach zakurzonych książek, których bohaterowie, których historie, słowa… W otwartym oknie chmury, obłoki, ptaki… Znad jakich źródeł te milczące stada? Znad jakich pustkowi? Napływają zewsząd zimne i ciche zalęknioną metaforą… Kiedy czekam tu na nie w wytartym, niemodnym garniturze. Kiedy czekam na ciebie, jedyna. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-16) *** Komorebi (z jęz. japońskiego) – przedzierające się przez gałęzie drzew rozproszone smugi słonecznego światła.
  8. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  9. Arsis

    Melancholia, smutek, żal...

  10. Dzisiaj jest deszcz. Ten, właśnie, który stukał o blaszane parapety szpitalnego oddziału. Kiedy przyszedłem na świat, na ulicy słychać było szum przejeżdżających samochodów. Piskliwy szum. Tak, jak teraz słyszę… W otchłani czasu wołanie. Spomiędzy przeszłych epok i lat. Za oknami liście kasztanów, tak bardzo zielone i lśniące… Aż trudno uwierzyć, że mogą takie być. I deszcz spływający z szyb strużkami smutku. Słyszysz, jak gra? Kocham cię. Powiedz, kochasz mnie, choć trochę? Ja ciebie kocham. Wiem. Czuję. Śnię… Byłaś i jesteś wciąż. W tej przestrzeni utkanej perliście… Wszędzie. W każdej cząstce kryształu widzę twój blask, twoje odbicie. Jestem tutaj i czekam, choć spóźniony o krok… W tej pustce korytarza, w której idę, jestem. W otwartych drzwiach jasny snop majowego deszczu. Może jeszcze będziesz… Może… (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-15)
  11. Arsis

    Melancholia, smutek, żal...

  12. Deszcz skapuje z liści kasztanów. W chłodzie zapomnienia i westchnieniach oddychającej ziemi. Było tu od zawsze cicho w tym gąszczu korzeni i nasion, spróchniałych desek, przegniłych cegieł, omszonych kamieni. Stoję w kącie pustego pokoju, oparty plecami o ścianę, próbując oswoić w sobie twoją nieobecność. Jest mi ładnie w zimnym płomieniu świecy. Wokół mojej głowy aureola blasku. Migocząca cienistość rzucona na ścianę. Dzisiaj są moje urodziny. Albo były. Nie pamiętam. Pomieszały mi się epoki i lata… Kto miał przyjść? Kto? Nie przyszedł nikt. W ogromnym przeciągu trzask drzwi bez klucza. Ginące w bezkresie czyjeś spóźnione kroki… Nic już nie pamiętam, albowiem cierpię na atrofię pamięci. Jak te zwidy z nagłych urojeń, które się snują w substancji spowolnionego czasu. W milczącym kondukcie stłoczone, lękliwie zakapturzone widma. Podzwaniają małymi dzwoneczkami, nie wiadomo po, co. Wychodzą ze ścian, z lustra, z niczego… Ale, czy to ważne? Było, minęło. Za oknami mignął kolejny przystanek w drodze do piekła, wsparty odgłosem pędzącego stada, które depcze kopytami neurony w moim mózgu. Miażdżone żelaznymi kołami pulsujące skronie… Zniknął za mną w pomroce dziejów… Kochałem. I kocham nadal, mimo że beznadziejnie, tą beznadziejnością przeogromnej pustki.. Do kogo ja to mówię? Do nikogo. Za oknami powiewają z łopotem jakieś poszarpane szmaty, plakaty, afisze. Portrety dawnych bohaterów. Porywane przez wiatr gazety zrywają się do lotu. I jak te szeleszczące, wirujące ptaki, próbują wniebowstąpić za pierwszym razem. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-14)
  13. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  14. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  15. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  16. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  17. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  18. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  19. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  20. Spójrz na mnie. Choć ostatni raz. Proszę. Jestem, gdzieś w bezkresie czasu. W otchłani zapomnienia. Tak naprawdę to już mnie nie ma. Choć jeszcze niedawno byłem. Jestem wśród wirującego kurzu. Wśród stronic opasłych tomów, których bohaterowie, których historie… Otacza mnie aureola światła, która powoli gaśnie. Tak stopniowo, stopniowo… W płomieniu świecy jest mi zimno i widzę jak drga cień mój na ścianie. Rzucony na pastwę skrzydlaty wizerunek opuszczenia. W uszach buzuje rzeka wezbranej krwi. Znajomy piskliwy szum. Jestem jeszcze zbyt słaby po tej projekcji majaków. Słychać jeszcze daleki pogłos klekotów i szeptów, ciężkich kroków na schodach. Zanikający powoli atak choroby, co przetoczył się przeze mnie falą tsunami. Spójrz na mnie. Tak, wiem. Masz rację. Nie ma na co patrzeć. Wpatruję się w milczącą słuchawkę czarnego telefonu, takiego starego z ebonitową tarczą. Wydaje się, że za chwilę wejdzie do pokoju mój uśmiechnięty za młodu ojciec. Wracający z pracy w popielatym garniturze, nagrzany słońcem. I ze skórzaną teczką pełną jeszcze pachnących z piekarni bułek. Czekałem długo i nadal czekam. Jak wtedy, kiedy będąc dzieckiem, schodziłem po schodach, trzymając w dłoniach gliniany dzbanuszek i nasłuchując kroków na żwirowej alejce. Przeciąg porusza otwartą okiennicą. Płomień świecy rozpala się gwałtownie. Gaśnie. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-07)
  21. Słyszę jak do mnie przychodzą spróchniałe truchła. Wyłażą z lustra stojącego trema, z popękanych ścian, trzeszczącej podłogi. Przychodzą i szepczą. Nachylają się. Nad czym? Nad zsiniałym ciałem mojej umarłej matki, gładząc opadowe plamy i zlizując z niej szary pył martwego domu. Który opada powoli. Okrywa wszystko warstwami zapomnienia. Zaciera ślady dawnego życia. Porozrzucane zdjęcia, pożółkłe gazety… Widma patrzą tymi czarnymi, wypalonymi wiatrem nuklearnego żaru oczodołami… Wyciągają kościste dłonie i klekoczą nimi tuż przed moją twarzą. Głaszczą mnie po czole, skroniach… I ten szum. Piskliwy w uszach szum, kiedy do mnie szepczą… Wskazują na ściany, na rdzawe zacieki. Upodabniają się do nich, próbując znaleźć w nich swoje odbicia. Otaczają plątaninę żeliwnych rur w jakimś dziwnym tańcu nocnego misterium. Nie wiadomo, po co. (W ogóle tu wszytko dotknięte jest atrofią pamięci) Wspinają się w kącie pokoju. Rzucają skrzydlate cienie w drgającym płomieniu świecy. I doznają wniebowstąpienia, przedzierając się przez płótna pajęczyn… Zmierzają do tej korony szeroko rozwartej jak grób… , Klekoczą i chrzęszczą. Wloką za sobą swoje cielska, postrzępione, dziurawe szmaty… Pokryte naroślami kończyny ścięgna, piszczele… Stępione nowotworowym bólem niepotrzebne nikomu chwasty. Pełzną w tym pochodzie urojone widma, przeszyte gorączką sennej maligny. Ostre jak brzytwa zwidy, majaki jarzące się na krawędziach czerwonym płomieniem. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-07)
  22. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  23. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  24. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

×
×
  • Dodaj nową pozycję...