próg
jeszcze widzę jak biegnie
zamyka pochód wszyscy
już po drugiej stronie jednak
zastyga o krok wyciągając dłoń
w tamtym kierunku całe jego
znikanie będzie już takie
jeszcze się potyka o rachunek
za raj przywiera zwierzęciem
bada przed sobą z pyskiem
i brzuchem przy ziemi obejmuje
ją tuli zasypia budzi z nadzieją
załamać się załamać się tak
żeby się złamać na zawsze
letniak
siedzę na skrzyni w rogu przy kuchni
majtam w powietrzu nogami jeszcze
nie dosięgają podłogi nagrywam film
w głowie ciemność za lustrem okna
żarówka się tli wydaje chybotać
przez taniec ciem cienie co próbują
podpełznąć każdego w izbie dziadka
z włosami jak druty łokciami na stole
babkę z bochnem rozmiarów maśnicy
na podołku jezykami liże stopy jezusa
za burtą matki chybocze się z żarem
przy ustach na chwilę obejmuje jej twarz
rozbłyskiem odbija się w oczach ojca
z butelką nad kieliszkiem brzdęk wzdryga
ucho kota na moich kolanach mruczy
kiedy
kładę mu dłoń na karku koniec taśmy
a powinno. Dzięki
@Annna2 dzięki,dzięki, dzięki
serdeczności Waldku!
ano tak. Jakoś sobie trzeba radzić
Interpretacja bardzo trafiona. To o tym
@Wiesław J.K. to ja odpozdrawian
@sisy89 @akowalczyk @huzarc
💚
landszaft
chmury ciurkiem wyciekło lufcikiem
kominy miasta mają w sobie ciepło matki
i chłód ojca stójcie do mnie plecami
stójcie plecami do mnie wysysając błękit
ja będę muskać tercyną smakujecie jak limbo
smakujecie jak pióra które w was wbijam
chowacie dym we włosach gdyby to mogło
być o czymś innym niebo z waszych zdjęć
okrywałoby mnie od nocy słuchajcie
słyszę jak raz po raz zatrzaskujecie usta
i trochę się topię gryzę oddech blizno
ponad głowami poprzez nie zstąpimy