Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.04.2026 w Odpowiedzi
-
Marzę o białej jedwabnej sukni w trawie i kwiatach. Wdzięcznie zalewać złotem promienna tańcząc z nutą ciepła. Całować wyrastające małe liście i rozkwitnąć żółtym kosaćcem. Otworzyć twarz jak ty zielony umyć się w ręku zebraną rosą. Smakować poziomkami w biegu do ciebie jeziorku. Lekko przeskakiwać przez ogień aż do snów z tobą.9 punktów
-
w szumie strumyka w liściach zielonych w tańczących ogniach w słowach ważonych widzę Cię, czuję zamyślam Tobą i odzyskuję swą duszę młodą układam myśli równo w szeregu wyrzucam z głowy śmieci nieważne wlewasz mi pokój w serce łagodnie ono się staje mężne, rozważne w zapachu kawy w promieniach słońca w lekkim wietrzyku miłym spojrzeniu widzę Cię, czuję zamyślam Tobą i pozostaję w cichym skupieniu patrzę uważnie w czas teraźniejszy to co minęło Tobie oddałam to co nadejdzie jest tylko Twoje moim pragnieniem jest Twoja Chwała widzę Cię w Słowie co zostawiłeś widzę w Kościele gdzie Ołtarz Święty widzę Cię w sobie gdy Cię przyjmuję i gdy odpuszczasz mój grzech przeklęty pragnę dziękować dziś i w wieczności za Twoje dobro co nie ma końca pragnę utonąć w Twojej Miłości choć dusza moja słaba i drżąca widzę Cię Panie oczu nie zamknę czuję Cię Boże i trzymam wartę przyjdź Zmartwychwstały Jezu Najwyższy i ulecz serca grzechem rozdarte9 punktów
-
ciemność CISZA nie tylko w świecie bywa w nas co teraz On odszedł często zbyt często tracimy nadzieję gubimy siebie jesteśmy cudem wszyscy mogą nas opuścić On nie nigdy nie traćmy wiary Jezus pokazał po nocy jest dzień Światłość nie jest dla wybranych jest dla każdego trzeba … zmartwychwstaniemy jak ON Jezu ufam Tobie 4.2026 andrew Życzę Miłych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych 🙏♥️🌻7 punktów
-
7 punktów
-
dedykuję Kobiecie Kiedy powyższe teksty czytam, cały się burzę i we mnie wre. Gdzie ars amandi, gdzie, tu do licha, że ona płonie, on zdechły pies. Gdzie się podziała jakaś subtelność, czytanie pragnień z odruchów ciał. Każde każdemu daje przyjemność i jeszcze dba, by długo miał. Rozważny chłop ma z tyłu głowy, że tylko ona da słodkie coś i celebrując, tak musi zrobić, by sercem rzekła: kochanie dość.7 punktów
-
ściana dymu sunie zasysa powietrze ptaki ulatują z krzykiem w przejrzystą dal owady powolnie smażą się w ukropie gore łąka od brzegu stawu aż po las wzbija się kurz do nieba modli każdy płomień wiatr podpalacz zasnuwa chmury czarną mgłą skupiony nabrzmiewa knuje w zbożu podmuch wkrótce ogarnie szaleństwem korony brzóz od wschodu idzie deszcz jak żałobny kondukt wnet pierwsze krople ostudzą spaloną darń lecz od tego ognia nic już nie ucieknie gore łąka od brzegu stawu aż po las7 punktów
-
6 punktów
-
piszą: jachty, gęste włosy, dojrzewanie czarnej porzeczki. oczy pięknej dziewczyny, choć dziś częściej jej apetyczny tyłek. wartość czerwcowego bzu. po utracie sił, po skarbie maja, po pomarszczeniu i zbrązowieniu - dostrzegasz go? pamiętasz? chciałbym umrzeć w sile wieku, pachnąc. tak, zbliżam się do czerwca. a kto wiersze poświęca przekwitłym bzom? 11 VI 20256 punktów
-
w leśnej głuszy pod gęstym krzewem wiersz o poranku zbiera kwiaty i zioła w kroplach kryształowej wody wśród omszałych kamieni słowiczy śpiew wiatr mgłami wznosi do słońca gdzie miłość kołysze senna szare gołębie na sześciu płatkach żonkila wiosna okryta ptasim puchem6 punktów
-
Berenika *** Racine'a Poego czy też Aragona Liryka, epika bierze ją w ramiona Poświatowska pisze ach ta Berenika Ten jej długi warkocz poezję przenika. *** Queer *** Aragon zabierze w ramiona Poego Uparty Racine pobabrze w epice Liryka rozplecie włosy Poświatowskiej A Berenika szukać będzie warkocza. ***6 punktów
-
wiemy że Jesteś światłem a czasem toniemy w ciemności wiemy że Jesteś prawdą lecz nieraz mami nas kłamstwo wiemy że Jesteś drogą a jednak gubimy kierunek jak to dobrze że pokochałeś grzeszników6 punktów
-
łąkowe zapachy pachną łąki szczawiem i chwastami mięta dziurawiec rumianek i pokrzywa a polne kwiatki w kolorach takie maciupkie tulą pszczółki tworzy się aromat niebiański nektar wegeteriański a tam na skraju przysiadł anioł w wybornej kryształowej szacie delektował ziemskie miodowe przysmaki w zachwycie - nie byle jakim5 punktów
-
Uśmiechasz się. Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz. Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś. Padłeś na deski. Nie odklepałeś. Znowu wstajesz. Znowu chcesz oberwać? Czemu się uśmiechasz… Przecież przegrałeś. Uśmiechasz się...5 punktów
-
Nigdy nie miałem talentu. To nie kwestia genów czy dobrego wychowania. Pamiętam jak ganiono mnie za to, że do niczego się nie nadaję i z pewnością niczego nie osiągnę. A teraz, słowa zachwytu i zaskoczenia. Bo jaki to cudowny facet. Tajemniczy, elokwentny, lekko bezczelny i obłędnie szczery i wyniosły. A jego wiersze. Wyrwane z ciągu zdarzeń, minionych epok. Ociekają brutalnym spojrzeniem na naturę człowieka. Są duszami powstałymi z mogił. Nie straszą a ostrzegają. Każdy chciałby widzieć mnie na piedestałach wydawnictw. Pisać jak ja. Czuć jak ja. Być jak ja. Ale mnie to zupełnie nie interesuję. Ja nie jestem pozą. Nie jestem schematem. Modą na vintage. Ja jestem żywą tkanką awangardy. Prawdziwym mrokiem, ugoszczonym z honorami w pokoju pijackich melin. Nie jestem tym co patrzy wstecz, ani daleko naprzód. Ja wbijam wzrok w buty i krzywy, pełen zdeptanych niedopałków bruk. Bo ślepnę gdy patrzę na ten świat. Chcę wyrwać sobie oczy. Wolę patrzeć na gnilne, cuchnące jeszcze lodowatym tchnieniem zimy uliczne, przedwiosenne błoto, niż gdyby mój wzrok padł na lica mi tak obce. Ludzkie. Gardzę światem, który mnie powołał. Dlatego żyję w świecie stworzonym. Ja nie mam talentu. To przekleństwo tworzenia. Mówią przez moje serce i rozum. Duchy dawnych autorów. Widzicie ich również. W konceptach utworów. W atmosferze dusznej grozy. Krążą w krwi rozlanej na planie akcji. Czasami pytają mnie, kiedy wystawię się na sprzedaż. Duchów nie sposób sprzedać. Kiedy klątwa minie. Oddacie mnie do widmowego muzeum sztuki. Wypchacie mnie. Trocinami, igliwiem i szmatkami. Będę strachem. Na młode, nieopierzone, poetyckie wróble. Co chodzą od lat po moim polu i wydziobują ziarna sławy. Robią to za dnia, gdy śpię. Nocą jednak to ja gram pierwsze skrzypce w symfonii funeralnej poetyki. Gdy przyjdzie dzień, że Wam się już znudzę. Weźcie mą kukłę na długą wycieczkę. Zabierzcie mnie nad rzekę, szemrzącą cichutko pod ceglanym mostkiem. Niech dzieci nowego pokolenia odrą mnie z resztek złudzeń, zanurzą mi głowę w benzynie. Podpalą w przypływie radosnego podniecenia, wiwatując przy tym dziko. Zostaną ze mnie tlące się resztki. Wrzucą je wraz z obelgami i szyderczym, psychopatycznie zimnym śmiechem w nurt. Opadnę na dno. Gdzie miejsce dla takich jak ja. Nigdy nie miałem szczęścia i talentu. Dlatego moja poezja, spoczywa na dnie wraz ze mną.5 punktów
-
"Ludzkie poziomy" Ludzie stabilni, ludzie świata dziwności, emocjami czuli, darem wspaniałości. Muzycy, pisarze, poeci, malarze, zużyte te pędzle, te puste kałamarze. Widzenia, natchnienia, wzloty i upadki, śledzenie otoczenia i życiowe wpadki. Kryzysy moralne, z euforii do mdłości, usilne utrzymania ludzi w miłości. Szacunku dla bliźniego, bez względu na rasę, i czerwień krwi wspólnej, co daje okrasę. Dla wiary empatycznej i Boga wspólnego, życzliwości serca człowieka każdego. "Kto kochać potrafi", nie pluje na innych, w szczerości odbioru, wszędzie jest wygrany. "Kto szydzi z bliźniego", sam siebie zaniża ziarnem nienawiści wokół rozsiewanym. Leszek Piotr Laskowski. Literackie 'Wesołych Świąt!', WSZYSTKIM - 🐣🍷.5 punktów
-
zielony zagonek kwitnące żonkile takie to święta wspominane mile samochód odpocznie wszyscy będą radzi taki czas sezonu rolnik drzewa sadzi5 punktów
-
Przypomnij mi jak zaszumiała rzeka, szelestem pączkujących liści. Słyszysz ? Daleki, wilgotny pogłos wodospad siły wiosennego deszczu. Rozjaśniając blask nocy przywróć światło, przygaszając tęsknotę rozpal mrok. I oddaj ptakom skrzydła zmysłem lotu czekając śnią, po drugiej stronie brzegu.4 punkty
-
Wielkanocny koszyk w nim tyle dobrego światła nadziei Wielkanocny koszyk pełen dumy w niej ukryta prawda Wielkanocny koszyk swą mocą nasze serca raduje Wielkanocny koszyk drzwi do lepszego otwiera Wielkanocny koszyk szczęścia kram okno życia Wszystkim którzy lubią poezje życzę spokojnych ozdobionych uśmiechem Świąt Wielkanocnych -4 punkty
-
4 punkty
-
Cóż, nie przemyślała, a zatem poddała w wątpliwość wszelkie harce, nawet te arcy i zwłaszcza te arcy. Expressis verbis wybrała pragmatyka domowego, a nie wyższego teoretyka zabawy. Być może jest czymś przyjemnym snuć plany jak nić Ariadny, ale istotą jest wprowadzić je w życie i zakorzenić w realiach, a potem rozkoszować się ich podlewaniem, innymi słowy pielęgnacją. Lepsze to całkiem od przymierania z nadmiaru abstrakcji na temat przypuszczalnych atrakcji, które do skutku dojść nie mogą. Warszawa – Stegny, 04.04.2026r.4 punkty
-
Jest we mnie człowiek tak wesoły, że rozśmieszyłby nawet śmierć. W czerni rozbrzmiałyby śmiechy, żart na każdą ponurą rzecz. Ten człowiek powoli znów się rodzi, uśmiecha się do dzisiejszych chwil, odchodzi od nieuniknionej śmierci, martwy — powraca do żywych. Los jak węzeł gordyjski — nitka po nitce się rozplatam. Nie jak Aleksander Macedoński — to trudniejsza praca. Żyje we mnie człowiek, pełen życia i marzeń, kolejny raz się rodzę, by znów być człowiekiem.4 punkty
-
Obawa Żeby tylko nie zestarzeć się za wcześnie. Może inne usta? Droga na szczyt. Dołączyć do grona wielkich Rozpoznawalnych, musi być droga na szczyt. Niech będą zmysłowe, wtedy człowiek staje się rozpoznawalny. Każde słowo prawie ma swój synonim. Dajmy na to chałupka, zwykła chatka, nie wiedzieć kiedy, ze szczytu to okazała willa z ogrodnikiem. Apartament z widokiem na chmury lepiej brzmi. Włóczykij - już nie obieżyświat celebrytą staje się i nie potrzebny mu kot dachowiec. Śmieszny pyszczek ze złamanym ogonkiem, którego szukasz już drugi dzień, tęsknisz, tęsknicie oboje - kot i ty. Dachowiec, nie Pers przecież wyszedł na wolność, w ścieżkach życia zaplątał się. Może w malinowym chruśniaku śni słuchając koncertu ptaków. Szkoda że na You Tube’a nie zaprosiłem go, inne koty zazdrościłyby, gdyby po czerwonym dywanie przyszło mu iść. Z tymi wąsami rozpoznawalnym kotem byłby dziś.4 punkty
-
Dziś żyję jutrem wczoraj żyłam dzisiaj jutro będę żyć pojutrzem A jak nie będę żyć wcale? przecież nie wiem co się za godzinę stanie Ale ONA wie Ona wszystko wie rozmyśla bez przerwy Co będzie jutro pojutrze Co było wczoraj przedwczoraj Nie wie chyba tylko jednego co się dzieje TERAZ Będzie to wiedzieć jutro…4 punkty
-
3 punkty
-
Życie niesprawiedliwe, bagno mym domem. Krzyk codziennością, posiniaczone dłonie. Głowa siadła już dawno; łzy nieposkromione. Dzikie zwierzę w klatce, pogodziło się z losem. Na świat przez kratę patrzy; marzenia ulotne. To co najważniejsze, skutecznie uziemione. Przeraźliwa pustka, pragnienia ustały. Rutyna ustaliła już twe dalsze plany. Więzy krwi nadszarpnięte, pewność siebie odeszła. Proste decyzje stały się nie do podjęcia. Gdzie podziały się czasy, gdy ciemna noc była piękna? Gdzie się podziały głosy? Czemu w głowie ich nie ma ?3 punkty
-
zatacza się tańcząc mandalę czas nie pamięta o nim gdy odchodzi zostawia na stole zapaloną lampę drobne na chleb gałąź na ścianie kładzie chybotliwy cień3 punkty
-
@KOBIETA stroiłam się jakoś:) w szpilkach, a potem boso na trawie:) @Rafael Marius bobry mają swój świat, a ja mam swój:) @KOBIETA do wschodu słońca randkowałam:)3 punkty
-
Dionizosie - bogu przemieniony w byka tytani twoje mięśnie na strzępy darli ty wśród ich popiołów, wróciłeś do życia delektując się każdym jego aspektem Dziś - okiełznany blizną na skroni, śpisz w mym wnętrzu na twarz twa zrzucono dorycką kolumnę z nozdrzy wciąż ci namiętnie jucha upływa a Sylen przy twym boku swą mądrość szerzy Lecz kiedyś, Apollo uśnie wśród rzeźb i ładu Zasłona Mai, padnie pod naporem Tanatos zemrze w objęciach wielkiej jedni Eros i ty Bachusie, wskrzesicie ogień3 punkty
-
Zdumiewa fakt powszechnego występowania w licznych postaciach ludzkiej życzliwości. Kilka drobnych słów, niewymuszona grzeczność, uśmiech, ciepłe spojrzenie rodzą życzliwość. Jest ona tym wezwaniem, które każe traktować innych w sposób, w jaki chcemy, by nas traktowano. Jest także filtrem chroniącym od smogu płonącej nienawiści, zazdrości, egoizmu. Życzliwość to doskonałe podłoże do budowy dróg dla ciężkiego transportu. Drogami takimi mogą od nas oddalać się ciężkie karawany naszych nieszczęść. To pług życzliwości odwraca skibę ścierniska, tak by siewcy mogli tu wysiać miłość, zgodę, szacunek. To wzrost produkcji życzliwości tworzy nowe miejsca pracy zwolnionym z trzecich zmian fabryk karabinów, czołgów, dynamitu. Życzliwość podlega jednak szczególnym regułom ustalającym zasady jej obrotu. Nie można jej kupić, jest wyjątkowa, można ją wytworzyć jedynie we własnej wytwórni. Musimy zatem sami chcieć ją tworzyć, zapewnić środki do jej produkcji, kontrolować jakość produktu. Tworzący życzliwość noszą na swych duszach stempel znaku jakości "jestem człowiekiem".3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
całą noc las krzyczał drzewami drogi snu rozpłynęły się w błocie myśli przewiał wiatr deszcz nie zmrużył ani jednej kropli grafitowe niebo spadło szumnie na czułe ciało ziemi oddech przybierał na sile a potem milkł za horyzontem zanurzyłem się w kałuży w moim poczuciu pokoju panował niepokój3 punkty
-
2 punkty
-
między słowami schowałam niepokój, bojąc się pytań o lepsze jutro, drżąc z zimna w pokoju obok między słowami schowałam niedopowiedzenia w szufladzie, zostawiając odciski palców na jej krawędzi możesz powiedzieć, że to naiwne, że jestem tchórzem, możesz powiedzieć, że jestem i tylko to między słowami pytając o dzisiaj, zadałam pytanie2 punkty
-
Brakuje mi Ciebie, chociaż po pustych polach mego umysłu, chodzisz, domyślając się nieco, szukając kogoś do uścisku Dlaczego jesteś w moim życiu? Czasami bez Ciebie zanikam jakby ognisko, które płonie, lecz brakuje trochę mu tlenu Zapomniałem. Domyśliłaś się w końcu, tylko błoga myśl z Ciebie, nic więcej ponadto, lecz proszę nie odchodź, bo nie znajdę siebie2 punkty
-
Mam nadzieję, że nasze Panie mi ten malutki żarcik tutaj wybaczą ;-)) Zbójnickie przypowiastki Chodziył Jadam se po raju, Co by zechcioł, to mu dajóm. Mioł mahorki, jodła, chmielu, Móg tańcować na weselu Ale tyćko mu sie ckniyło – Samojeden sie tu żyło. Widźi z nieba to Pon Bócek, A że serce mioł pocciwe Rzekł: „Zmartwienie ci ukróce. Zaroz, Jadam, cie zadziwie.” Ziobro ciepnął wnet na ławę I wystrugoł z niego babe. Baba zawżdy, jak to baba, Nieposłusna i ciekawa. Myśli Antychryst – psio jucha: „Wnet jo ogień wom rozdmuchom”. Jeno mrugnął na niom okiem – Już do diobła, i z przyskokiem. Doł ji jabłko zakazane. Zjadła... A na drugi ranek Jadam, zły, za kare obił. Lecz za późno juz to zrobił, Bo Pon Bócek wygnoł z raju. Odtąd chłopy tak godajóm: „Na tyj ziymi, nadal bożyj, Z babóm źle... A bez baby? Jesce gorzyj!” Marek Thomanek 29.03.20262 punkty
-
Stukał pod tobą tramwaj Codzienny szalony wesół Zabrali go Chłopcy oporni na magię Chłopcy z urzędów z kapeluszami Tulącymi zamyślone głowy Kobiety weźcie głowy Swoich chłopców Bo popsują tacy mądrzy Świat magiczny Magikomiczny Magiąnapuchły do wybuchu2 punkty
-
2 punkty
-
@iwonaroma... 'kręci się' pytanie.. który zapach lepszy.. :) Wybieram... Ciebie.. z wypiekami.2 punkty
-
Kiedy przyniosłam ojcu wiadomość o przybyciu gościa, znieruchomiał. Jednakże przyjęto go, i to bardzo godnie. Nazywał się pan H. Był w wieku mego ojca, nosił się elegancko i nie był znowu aż tak brzydki. Mieszkał u nas przez dwa miesiące. Ojciec powiedział tylko, że przyjechał w odwiedziny. A jednak rzadko schodził na dół, kiedy on przesiadywał w kuchni, i wyglądał jakby drążył dziurę w dłoni. Pewnego ranka wszedł do mojego pokoju. Wiązałam chustkę na głowie. Spytał, czy – w obecności pana H. – mogę odkryć ramię. Po czym wyszedł szybko, nie patrząc na mnie. Wieczorem stałam przed lustrem w ciemnym salonie. Pan H. wszedł do pokoju, zgarnął papierosy ze stołu i wyszedł; odjęłam od włosów drżącą rękę. Wkrótce wyjechał, a niedługo po nim – wyjechaliśmy my. Wakacje nad morzem. Jak wielką ulgą była ta wiadomość po tych dziwnych miesiącach! Zamieszkaliśmy w hoteliku. Biel, kolorowe daszki cukierni, mali chłopcy łapiący mewy. Ojciec odganiał osy znad deserów, czoło miał całkiem gładkie… Sklepiki, stragany – wszystko to można było znaleźć tuż za plażą, w jednej linii. Codziennie chodziłam tam oglądać te same rzeczy. W torebce nosiłam niewielką manierkę z wodą. Przystanęłam, żeby się napić, ale była pusta; widać zapomniałam ją napełnić. Wcisnęłam się między białe bryły budynków, ale nigdzie nie widziałam owej srebrnej fontanki z pitną wodą. Były tu jednak drzwi, jak sądziłam, tylne wejście do restauracji. Weszłam po schodkach i otworzyłam je. Na parapecie stał dzbanek z wodą. Podeszłam doń i już podnosiłam go do ust, kiedy nagle się opamiętałam. Ostrożnie odstawiłam dzbanek; rozejrzałam się wokół. Stałam w pustym pomieszczeniu o białych ścianach. Nigdzie ani śladu dobrotliwej kucharki, ani kuchni w ogóle. Były tu drugie drzwi. A pokusa – zbyt wielka… Za drzwiami ujrzałam prosty pokój; znajdowało się tu wielkie łóżko z rozgrzebaną pościelą. Wciąż stałam w progu, kiedy usłyszałam dziewczęcy głos. Wołał, że ktoś spał w „dużym pokoju”. Wypadłam przez drzwi w pustym pomieszczeniu; jednak zamiast wieczornego powietrza poczułam na twarzy powietrze młócone przez wiatrak. Rozległ się drugi głos. Musiał należeć do starszej kobiety. Przebiegłam przez pokój i przyłożyłam rękę i ucho do drzwi. –...spał? – pytała dziewczynka. – Ale kto? Usłyszałam skrzypnięcie zawiasów. Pauza. Nie mogąc znieść bezruchu, wyszłam do pustego pokoju. Pomacałam nawet ścianę od strony z której przyszłam. Nagle rozległ się okrzyk – tuż przy moim łokciu, z dziurki od klucza! Znalazłam się w pierwszym pokoju, w drugim, w trzecim… Same pokoje, żadnych korytarzy. I te głosy, wciąż wypowiadające to samo. Piskliwe: – Ktoś tam spał, ktoś tam spał! I te same słowa, lecz z czerwoną kropką zamiast wykrzykników. Po moich bokach uchylały się drzwi: do pokoju z rozgrzebaną pościelą i tego, gdzie wcześniej nasłuchiwałam. – Spała tu – biadała starsza pani. Miałam ochotę krzyknąć, że nie, nie spałam!… lecz pod językiem czułam piasek, a na podłodze w pokoju po prawej — stał dzbanek z wodą.2 punkty
-
,, Ojcze w Twe ręce składam ducha mego ,, Ps 31 jesteśmy cudem Bożym a każdego dnia kogoś krzyżujemy w domu w pracy na spacerze wyrzucając zbędne opakowanie często zbyt często siebie wystarczy wystarczy wypełniać słowo Boże iść drogą Jezusa dał nam szansę umierając na krzyżu warto mieć w sobie Jego Światło Jezu ufam Tobie 4.2026 andrew Wielki Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa Każdemu zdarza się... ale słońce świeci dla Wszystkich Życzę miłych i spokojnych Świąt Wielkanocnych ♥️🌹🌻2 punkty
-
@viola arvensis... treść mądra i w 'pewnym sensie'.. odważna.. bije od niej pokora. Ode mnie, plus. Spokojnych Świąt.2 punkty
-
Tak to działa. Dużo się mówi o miłości bliźniego, co dla większości ludzi jest pojęciem abstrakcyjnym, przynajmniej w potocznym rozumieniu słowa "miłość", natomiast tego, czego brakuje, to właśnie życzliwość do drugiego człowieka. Nic nie kosztuje i, jak napisałeś, można ja stworzyć samemu, jak się oczywiście chce. Produkujmy życzliwość w naszych głowach i sercach i rozdawajmy ją jak najczęściej, a jest duża szansa, że do nas wróci, a życie stanie się lepsze. Pozdrawiam z uznaniem dla wiersza i autora.2 punkty
-
@Simon Tracy topienie takiej kukiełki to nic, przecież dzieci już mają wprawę - co roku topią Marzannę... Świetny tekst!2 punkty
-
@viola arvensis Ślicznie, bardzo ... ... bo chociaż codzień sporo grzeszymy wierzę że z Nim nie zabłądzimy ... Pozdrawiam serdecznie Życzę Miłych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych2 punkty
-
W nawiązaniu do Twojego tekstu, mój stary z Wielkiego Piątku, i o wierze, choć melodia AI mało ambitna ;) https://suno.com/@beata_banaszuk?page=songs2 punkty
-
w nieopisanej ciszy niebo nakrapiane białymi piegami jak święty obraz przeszłości i ja jestem materią zuchwałą a to co było przede mną i czego tak bardzo się boję czas przykrył wulkanicznym popiołem istnieje nieskończona ilość trajektorii gdzie w poszukiwaniu sensu ubywa nas w poezji prozie a ty ciągle do mnie przychodzisz ze snem Konstantyna na policzkach elizejskich dwa łuki triumfalne dwie bryły soli zdziwienie i pokora (Lifting 2026)2 punkty
-
2 punkty
-
@Achilles_Rasti W życiu to czasem Inaczej Dostajesz w ryj Wstajesz Znowu cię kładą Pomagasz łokciami Wstajesz Idzie lowkick Znowu gleba Wstając Strzał z niskiego Półobrotu Krew kapie Na kostkę brukową Leżysz Zakrywasz głowę Pytasz Co tak słabo Napierdalacie Więc butują cię Zdrowo Gdy kończą Podnosisz środkowy Palec Który ci przestawiają Na za piętnaście szósta Czy masz dość kurwo Dziękuję panowie Teraz tak2 punkty
-
@violetta przypomina mi to sztukę Masłowskiej "Bowie w Warszawie". Krajobrazy z krówkami i takie zabawne dialogi...:)2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne