Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.01.2026 w Odpowiedzi

  1. drzwi były uchylone jakby wyszedł tylko na chwilę sprawdzić, czy kwitną już jabłonie na stole herbata wystygła z pierścieniem cienia wokół kubka jak obrączka, którą czas włożył mu na palec w radiu ktoś mówił o pogodzie i nikt nie miał serca ściszyć głosu bo może chciał jeszcze posłuchać buty stały równo przy ścianie czekając cierpliwie aż ktoś ogłosi koniec warty w słoiku z wodą pływała gałązka mięty ta sama, której nigdy nie zerwał na parapecie leżał jego cień złożony starannie jak niedzielna koszula a kiedy wiatr poruszył firanką na chwilę wydawało się, że wrócił - cichszy i jaśniejszy
    16 punktów
  2. pociąg ludzie jadą pociągiem rozmawiają o życiu milczą o miłości twarze schowane w szybach wiatr rozrywa w rozpędzie rozcina słońcem usta targa włosy drzewami jadą rozmazani przemijają w pośpiechu stukaniem o tory jeszcze się tli czas jedzą kanapki i jabłka zasypiają jak gruszki w popiele potem krzyczą spojrzeniami wyciągają ręce do maszynisty o opóźnienie pociągu proszą
    13 punktów
  3. na samym dnie w pojemniku z używaną odzieżą przygnieciony empatią bez opamiętania czeka na okazję strój świętego mikołaja
    12 punktów
  4. zakładam jedwabny gorset w lustrze rozczesuję włosy maluję usta na czerwono układam kwiaty do wazonów robię koszyk z radościami Księżniczka wabię koronkami w morzu wyczekuję cię pomarańczowy motylu radośnie mieniącym się rozkołyszę jasnoróżowym mieczykiem
    12 punktów
  5. A co zrobisz ze mną, Panie? Gdy za dużo śniegu spadnie, gdy się duch załamie, gdy się lód roztopi i do rzeki wpadnę. Gdzie ty będziesz wtedy, Panie? bo po falach ja nie chodzę. Nie zratuje żadna wiara, a fizyka - niemożliwa, doǰść do brzegu nie pomoże.
    10 punktów
  6. zziębnięty byłeś, bez ciepła dlatego kładłeś na słowa szron i żyletki nikt nie wiedział dlaczego aż przyszła wiosna zimą a słońce przykleiło się do szyby stanęło jakby ktoś je poprosił żeby nie zachodziło i świeci wciąż jak w Gibeon
    10 punktów
  7. Piję alkoholu litry w samotności wypełniam płuca czarnym gęstym dymem Szoruję wnętrzności sadzą aż do kości żeby Cię wyrzygać razem z tanim winem Twój dotyk chodzi po mnie jak jakieś robactwo wpełza mi w duszy zakamarki ciemne Łazisz mi pod skórą i nie mogę zasnąć obrzydliwe ciało bo mu to przyjemne A Ty żyjesz dalej pijesz dobre wina śpisz do południa śmiejesz się do syta inne się ciało pod Tobą ugina garściami czerpiesz z pełnego koryta Gardzę samą sobą że mam wciąż nadzieję próbuję zapomnieć Twój smak nadaremnie Słodka krew mi w żyłach ze wstydu gorzknieje Zdechnij we mnie wreszcie albo wejdź znów we mnie
    10 punktów
  8. przytulony do zimnej ściany co wiatrem cichego przyzwolenia krępuje ruchy i wyobraźnię nasłuchuję cię w pustym pudełku po zapałkach czterdzieści dni i nocy postnych myśli o rozepchniętych łokciami ulicach w których milczysz a ja jestem jestem bezdomny i pierdolę lirykę we wszystkie możliwe przymiotniki
    9 punktów
  9. Od blisko, po daleko, od daleko, po blisko. Ty i ja — jeszcze czas, stabilnie i ślisko. Życie nam już planuje, czuję — albo nie czuję i nie wiem co jest za rogiem, oby Anioł z Bogiem, jak w piosence. Tyle jest kwiatów, mogą być dla Ciebie, ale uschną mi jak ręce i w piach pójdzie serce. Zostaniemy w wierszu — jak list w butelce. Wiem, że się zbliżam do Ciebie, albo znów sam do siebie. Myśli gonię do wyspy słów. Bez koła twoich ramion — jak sztanga utonę. Dlatego jeśli chcesz, pozbieraj mnie jak deszcz. Prawdą dwa serca łącz, po prostu ze mną bądź. Ulewy niestraszne i mgły — gdy liczę się ja i Ty.
    8 punktów
  10. Nie wszystkie są dla Ciebie, tylko kilka. Szepnę do ucha, a Ty będziesz słuchał. Usiądziemy na piasku, plaża będzie pusta. Znajdziesz moje usta. Wiatr zaplącze nam myśli w błyszczących muszlach, w oddechu. Zapomnisz o pośpiechu. Usiądziemy na plaży, słońce będzie cieplejsze. Szepnę do ucha wierszem.
    8 punktów
  11. rozkopali wszystkie perony możemy więc stać na torach rozmawiać o biednej blanche dzikim spojrzeniu brando w przepoconej koszuli o samotnych kobietach płonących na majowych spektaklach gdy mężczyzna rozpina spodnie i bierze jej szerokie biodra w toporne dłonie a stara meksykanka po drugiej stronie ulicy śpiewa flores para los muertos flores para los muertos stawiając żądzę na przeciwieństwo śmierci biedna blanche czego szukałaś w tym podłym hotelu w oczach w ramionach uprzejmości nieznajomych przecież tak dobrze wiedziałaś że sonety petrarki zalewa brudna gorąca rzeka co zbiera trupy od minnesoty po luizjanę tymczasem patrzysz z ciekawością gotowa zaczekać na kolejny pociąg aż otworzę przed tobą czaszkę i zobaczysz dużo więcej niż przypuszczasz dużo więcej niż spodziewać się można z postawy uprzejmego nieznajomego bo czuję jak promienieją mi palce a eleganckim panom zamiast krawatów wiszą z gardeł języki niebo kurczy się nad nami koparki jak kamarazaury rozdziawiają paszcze na miasto ono pulsuje w rytmie umierającego neuronu prowadząc tramwaje na pętle cmentarze dalej na uroczyska gdzie wyziewy metanu barwią powietrze w zielone plamy z testu rorschacha dobrze że jedziesz do dzielnicy w której nie słychać jak nocą osuwiska toną w morzu a naelektryzowana ziemia oddaje energię parząc stopy i pisk w uszach nie pozwala zasnąć dopóki nie narodzi się w nich pieśń flores para los muertos flores para los muertos flores para los muertos
    8 punktów
  12. Historia zapisana w dawnym czasie, W kartach wspomnień - głęboka, prawdziwa. Były chwile jak sen najjaśniejszy, I te co nocą strachem się odzywały. Przyszło nowe - z hukiem wielkim, Nieznane, kruche, drżące w dłoniach losu. Wielu szeptało: "nie idź tą drogą", Nie widząc sensu w tym wyborze. Ja - szczęśliwa, a jednak zraniona, Cicho łaską Boga obdarzona. Spojrzeniem w niego jedynego, Wpadłam nagle w ramiona jego. Myślę o nim - ciszą i modlitwą, Gdy widzę twarz, serce bije jaśniej. Usta śmieją się światłem wdzięczności, Oczy lśnią... a ja spokojna Dziękuję.
    8 punktów
  13. Kim był lub jest łotr, szewczyk Dratewka, I dlaczego tak o nim głośno w baśniach? Po wielu latach śledztwa i analizie Zeznań świadków wniosek jest jeden: Podejrzany Dratewka do nadzienia owieczki Użył zakazanego specyfiku, zwanego Potocznie tabletką gwałtu, fachowo GHB. Smok, nieświadom niecnych zamiarów, Zjadł poczęstunek i, zgodnie z etykietą, Nawet nie beknął, a następnie został Uprowadzony nad Wisłę i tam podstępnie Wykorzystany seksualnie po wielokroć. Z tego smutku i bestialsko zadanego mu gwałtu Począł wodę siorbać z rzeki bez umiaru Chłep, chłep, aż pękł biedaczyna, bum, i po nim. Krakowska komórka oddziału dochodzeniowego Zwraca się z apelem do mieszkańców O pomoc w schwytaniu groźnego przestępcy: „Obywatelu, dawniej smok, jutro możesz być ty! Pod numerami kontaktowymi telefonów Czuwają nasi doświadczeni oficerowie śledczy: Pani inspektor Berenika97, sprawna łowczyni Złodziejów torebek, rowerów i kompotów z piwnic. Pan młodszy aspirant Migrena z wydziału zabójstw. Sierżant violetta z oddziału AT, instruktorka karate, Oraz posterunkowy infelia od parzenia kawy. A dowodzenie grupą dochodzeniową obejmie Podkomisarz huzarc, wsławiony pojmaniem Janosika, Ali Baby i Robin Hooda podczas jednej akcji. Obowiązki KGP pełnić będzie nadinsp. KOBIETA. Rysopis zbója jest dostępny na portalu poezja.org. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… informuj!”
    7 punktów
  14. Drżą mi ręce, oddech się skraca, wysokie herce piszczą w uszach. Mięśnie drgają, obraz się rwie, komórki krzyczą o rejteradę. A ja, wbrew nim, napieram naprzód po odwagę.
    6 punktów
  15. Poproś mnie o słowo - dam ci wiersz, który okryje gwiazdami gałęzie w jabłoniowym sadzie. Poproś o uśmiech - dam łąkę z której będziesz rwać szczęście rumiankowe, chabrowe słoneczne. Poproś o pocałunek - dam wrzący ocean pod stopy. Po nim ukojenie, gdy ostatnia fala zostawi cię w moich ramionach do rana. Poproś o cokolwiek. Po to przecież jestem, na to czekam od dawna. Daj mi prośbę jedną, jedyną gwiazdę, kwiat polny, falę. Powiedz, jak mogę dać więcej niż tylko siebie.
    6 punktów
  16. w ludowej chuście i białym woalu strącam śnieżne gałązki na siebie ogrzewana gorącym ruchem kręcę się wokół piękna tej zimy zapalmy dwie runiczne świece
    5 punktów
  17. nie każde drzwi do lepszego się otwierają są takie które bolą nie za każdymi drzwiami fajne czeka za niektórymi nicość blada się czai nie każde drzwi są prawdą bywają takie których się boimy zresztą drzwi jak to drzwi raz płaczą a raz się uśmiechają
    5 punktów
  18. Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…” Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący. Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka, A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje. Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców, Jakby ktoś od środka, gasił płomień. Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa, Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami. Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą, Jakbyś traciła, pół swojego istnienia. A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć, Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek. Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama, Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca. Za gniew, za słowa, których nie powinienem, Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem CI pokazać. Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach, A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle? Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie… A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim. Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy, Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę. Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy, Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku. A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia, Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając. Niech twoje serce dalej bije. A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie." Poniżej wersja dźwiękowa / muzyczna tego wiersza:
    5 punktów
  19. Krzyś już został ubrany w mundur, zmężniał, bo za Stumilowym Lasem jest jednak świat, ten w bólu prawdziwy, toczony w szczękach żelaznej cygi, między przelotem zegara a pogonią umierania. A wy nadal wierzycie w pluszowe zwierzątka w fugach drzew i w malutki rozumek, który jest odpowiedzią na świat wbity wenflonem w obieg materii.
    5 punktów
  20. Skoro zawsze tak było, to dlaczego teraz ma być inaczej? Algorytm jak całun okryje zarodek śmierci z równą czułością, co pomazaniec wyciśnięty przez mistrza ze świstu błyskawicy, w jej żylastym impulsie agonii. Czarne niebo niesie prawdę, białe — tylko nieznośność.
    5 punktów
  21. Dwoma rękami rozchylam powieki usilnie próbując otworzyć sklejone oczy. W krzywym lustrze nie dostrzegam tego co chciałbym widzieć tylko rzeczywistość wbija się w lustro. Jutrzejszy dzień będzie kolejnym prowadzącym tam gdzie krzywe lustro nie chce kierować. Człowiek skałę odsuwa zapraszając do jej wnętrza wejdź i poczuj klimat. Dotykam ściany idąc po omacku niczego nie słychać tylko szum wody płynącej gdzieś w oddali. Wokoło cicho i ciemno czas płynie wolniej przymusowa chwila na refleksję. Czy to jest przywidzenie rozmyty obraz któremu daleko do rzeczywistości obaj się wykluczają. Ktoś tu był przede mną poczułem jego ślady poszedł dalej mając w głowie kompas. Mogę pomarzyć o gwieździstym niebie które wieczorem można oglądać wystarczy tylko opuścić labirynt.
    5 punktów
  22. bez ciebie rozpływam się jak ślepa jaskółka pikująca w przepaść z rozłożonymi skrzydłami wiszący kabel zapowiedź końca w szczelinach ramion tli się nadzieja spójrz tam na nieostrym zdjęciu oni wgłębieni w papier na odwrocie data drżącą ręką skreślone pamięć pochówku zostaje w człowieku przytulasz policzek i nadchodzi noc na ganku koty łapią odrobinę chłodu prężąc wyleniałe grzbiety pomiędzy mną samą a mną poczułam odrobinę światła to nic to tylko wspomnienie
    4 punkty
  23. Znacie ten szwung rowerzysty: horyzont wzywa go mglisty, na drodze ma ciągle z górki – w obejściach szczekają burki – i czuje ducha konkwisty! Lecz wcale nie był łobuzem i miał odblaskową bluzę, światełka z tyłu i z przodu, a bez żadnego powodu: bęc! – bez biletunazuzel.
    4 punkty
  24. Ona mu daje zimą sztachety, bo zawsze chciał być Małyszem. A on przybliża dla niej planety i jest jej wiernym księżycem. ❄️ Ona mu wręcza ineksprymable, bo zima daje popalić. On jej kupuje termofor wielki, by mogła stopy rozpalić. ❄️ Ona mu daje herbatę z miodem, na gardło, które go boli. On w mig wypija i mruga oczkiem, bo chciałby z nią poswawolić. ❄️ Ona mu daje ciepło i wolność od podłej z Lodu Królowej. On czuje wdzięczność za ten ratunek od kierowniczki surowej. ❄️ Ona mu daje lepić bałwana, lecz sama wciska marchewkę. On się przygląda "coś mu brakuje" - wciska śnieżnemu flaszeczkę. ❄️ Ona mu daje odsapnąć trochę po zaśnieżonej wycieczce. On ledwo żyje, błaga o powrót i myśli wciąż o ucieczce. ❄️ Ona mu daje czasami pojeść, bo lubi jego krągłości. On z tego szczęścia wozi ją w saniach, a wszystko z wielkiej miłości. ❄️
    4 punkty
  25. sumak kiedy słońce rozlewa się zza grzbietu góry to znak że święta nakrywa płaszczem pola u jej stóp słucha modlitw o brzasku ich torsy wzbierały jak stogi mówili półgłosem oczy mrużąc w dymie potem poszło szybko kwik ustał rażony obuchem śmiech szczęk zapałek ujadanie psów kłęby pary na mrozie z nad kotła z głowizną jak gargulce na gzymsie chichoczą cheruby kiedy wieczór rozlepiał światło lampy plamani krwi nie zrzedł mrok nie wstała gwiazda nie stwardnianiały dłonie w sam raz do siekiery chłopcy wyszli za oborę brudy ze świni rozrzucają w śnieg
    4 punkty
  26. W słynnym mieście Pacanowie i tak dalej, i te pe, latał gość z siekierą w głowie. Chcecie - wierzcie, chcecie - nie. Jakby kozy nie dość było, gonił w kółko, aż do rana. Że to wszystko się zdarzyło ? Rzecz przedziwna. Niesłychana. Temat dorwał już mąciciel. Zręcznie wrzucił w papki tryby - Święty, oszust, uzdrowiciel ? Tak ! Z siekierą. Całkiem żywy ! Żurnalistki przybywają - Błyszczą szminki, 'sitka' nowe. Służby wiedzą i czuwają - Trój i czteroliterowe. Tłum gdzieś kręci się skłębiony. Prorok, co się zwał Świętosław, wznosi ręce nawiedzony - Na kolana...Pobłogosław... Na raporty przysięgają - chociaż grube i do bani, ci, co w dal za nimi ciągną, ciągną w dal się - psychofani. Krąg zatacza szersze kręgi, każdy znawcą i papugą. Artykuły, filmy, księgi leją się szeroką strugą, choć nikt wcześniej nie zapytał, nim zjełczała myśl kaprawa - Kto nawarzył, co napytał ? Jakie piwo, jaka sprawa ? Tylko Jasio pod trzepakiem, innym dzieciom szeptał był, że w drewutni pił z sąsiadem, szedł po drzewo i se wbił. YouTube - wersja dla leniuchów (udźwiękowiona) https://youtu.be/9LOCpPzu4jk
    4 punkty
  27. Nie umiem uwierzyć w ciąg dalszy i choćbym się skupiać starała nie wierzę, że jeszcze coś będzie. Chyba na wiarę jestem za mała. Nie umiem uwierzyć w ciąg dalszy. Zostanie z nas - ot - prochu garstka. Pęk wspomnień w pamięci najbliższych, zdjęcia gdzieś w chmurze i ubrań warstwa. Czy zmarły korzyści doceni? Majątki już ziemskie rozdane. Znaczenie ma pamięć - dla niego? Rozpuścił się dawno w otchłani. Wszystko co mamy to teraz i tutaj, z bliskimi na ziemi. I z tego korzystać trzeba i to się z AI nie zmieni. Nie wierzę w ciąg dalszy. Zostanie proch, wspomnienie u najbliższych, zdjęcia w chmurze, warstwa ubrań. Zmarły nie liczy korzyści. Wszystko, co mamy, jest teraz. Tego i AI nie zmieni.
    4 punkty
  28. pierwszej nocy padał śnieg zasypał ślady kto pyta nie błądzi za oknem lustro i biel tak to wszystko bez odpowiedzi
    4 punkty
  29. Dołożyłem dwa wersy → 13.1.26 w ciszy ziemi leży trup może wstałby gdyby mógł a gdyby w urnie ktoś zapytał to musiałby się z grobu wysypać by naprawić i przebaczyć dopowiedzieć kilka słów a najlepiej cofnąć czas przeżyć życie lecz nie tak
    3 punkty
  30. Woli waleczność niż długowieczność. Są tacy, którzy są mu bardzo wdzięczni i opłacają te seanse do czasu bez sensu. Ale ale musi też mieć oponentów, choćby po to, by przeciwstawianie się miało to coś, to ktoś, to gdzieś i to po coś. Warszawa – Stegny, 09.01.2026r.
    3 punkty
  31. 19. Tam, gdzie nie ma murów (narrator: hypaspista) 1. Wory z sianem — nasze statki na wielkiej rzece. 2. Piasek lepi się do blizn — nowy rodzaj mapy. 3. Kroczymy przez zboża, które nie wiedzą, że idzie wojna. 4. Ziemia jest obojętna. Przyjmie ogień tak samo jak deszcz. 5. Na wzgórzu kurz. Tam są Getowie. I już ich nie ma. 6. Kobiety na koniach, dzieci w jukach — cały świat w ruchu. 7. Patrzę na nich i myślę — może to wolność. 8. Nie mają murów, więc nikt nie może ich zburzyć. cdn.
    3 punkty
  32. Milczenie owiec nie pomaga Tłucze mi głos habilitowanego Dada Hasiora uciszyli Górale A ja, ja się kładę na trawie, czekam czy mnie oświeci zamęt Czy się zmęczę czekaniem Jest! Mrówka! Wielka jej postawa Tłumaczy mi siłę ponad miarę Reszta to moja sprawa, dłoń obracam w jej stronę Baldachimem dla wielkości jestem Ja obrońca światła, pocisku Dosyć, płynie atak spali Przyjaciela Jemu natura światła jest bez zupełnie bez znaczenia
    3 punkty
  33. co to będzie, co to bedzię elektryczny pająk a może świetlista pszczoła gdy żyjesz nie roztapiaj się w marności to nic nie da oprócz litości żyj i mnóż bo po cóż twórz opiekuj, nie żałuj zbytnio niech każda drobina coś przypomina
    3 punkty
  34. świetlista góra woła na swoje szczyty każdego po imieniu podobnie jak Bóg
    3 punkty
  35. myślę sobie nie będę kurwa owijać w bawełnę tylko wyrzucę z siebie co mnie boli w tym popapraństwie któremu na imię polityka ona nie ma twarzy jest mocno fałszywa jak kondukt który idzie za trumną udając że rozumiał umarłego a tak nie było ani nie jest ona się śmieje i cieszy ale bez pokrycia - jest to spowodowane tym że ma to ich zaprowadzić na wysokie stołki a potem mają wszystko i wszystkich w dupie dla nich ważne co na koncie a jak wiecie nie chodzi tu o nędzne grosze tak moi mili to nie jest żadne zaburzenie moje tylko odbijanie się od rzeczywistości z którą na pewno się zgodzicie
    3 punkty
  36. Nie umiem upiec sernika, bo ciągle mi Patrzy na ręce, jakbym skradła mu duszę. Na jego stękanie: „mama robiła inaczej” Zdzieliłabym go łychą z półobrotu w ucho. A do tego jeszcze z piekarnika uśmiecha się Do mnie przepyszny zakalec, aż palce lizać. I na złość w rosole pływają oka przymrużone. Myję okna na zawołanie, bo pan poeta płacze: „Świat widzę blady, niewyraźny, mgłą osnuty. Dech tracę, wytrwam li, czy umrę ja, nieborak?” Nic, tylko ścierą ostudzić czoło i podać rumianek. Na księdza czy lekarza czekać ratunek? ironizuję. Stęka, gwiżdże i bucha parą z nosa jak parowóz, Gdy trzeba wynieść śmieci lub zetrzeć kurze. Nad leciutko tylko przesoloną zupą wznosi Godzinną litanię, a serwetką wymachuje Przed nosem niczym pismem rozwodowym. Choć w domu nie ma adaptera, niosą się jęki, Świsty i zgrzyty jak ze starej, zdartej płyty. Jedyne, o co mnie poprosił w swoim życiu, To: „podaj piwo”, bo rękę wziął sobie sam, Porywając mnie przez okno i unosząc, Przewieszoną jak cenny wór dorodnych kartofli Na grzbiecie łysej, kulawej szkapy przed ołtarze. Zatkam uszy, a on niech sobie popiskuje, jęczy I papla filozoficznie nad piętą wystającą Z dziurawej skarpety: „być albo nie być?” Jego głupie, odwieczne pytanie bez odpowiedzi…
    3 punkty
  37. fale dotykają zimnego piasku nie raz po raz tak delikatniej powoli spaceruję po białej plaży nie chcę uciec próbowałem uciec z beznadziei los się odmienił
    3 punkty
  38. Lulilaj twojeciało jest czyste usiądź odpocznij na skraju polany odłóż kwietną koronę spójrz sterczą badyle cierniowych splotów miłości nie ma to tylko odrobina zakurzonego świata odbija od twoich oczu mówisz brudząc sukienkę wkoło jaskry raz po raz zadzierają płatki półmrok błogosławieństwem w ciszy podziwiaj las jak z kordonka utkany tam gdzie prześwity niespiesznie dotykają przestrzeń zwierciadło kłamie jest tam piękniejsza od ciebie zdjęcie znalezione w sieci Swoją drogą przepiękne 🙂
    3 punkty
  39. Duszny zapach kadzidła przenika ciszę. Orientalne nuty rozbudzają zmysły. Powietrze gęstnieje ciężarem smutku, bezgłośnym echem powracają wymodlone szepty. Freski dotykają pigmentem pierworodnego grzechu, podziwiam błękit uniesionej chmury. Anioł stróż milczy. Ukrywam twarz w dłoniach.
    2 punkty
  40. karma sprawiedliwie upierdliwy bywa muszkatelowy w słodkości przepychu czasem przesolony dzień @@@@@@@@@@@@@@@@
    2 punkty
  41. ,,Ten jest mój syn umiłowany,w którym mam upodobanie ,, Mt 3 , 13 -17 co było przed ...często pytamy nie rozumiemy rozum fantazja buduje teorie nie tylko z piasku wszystko ma swój początek i koniec tu na ziemi dalej nieskończoność wiara rodzi się przez zstępującego na nas Ducha Świętego na Chrzcie rodzimy się dla kościoła mocni aby wzrastać w Bogu a potem nieść Go innym wskazując swoim życiem miłość bliźniego otwiera drogę do wieczności wolną wolą decydujemy czy dotrwamy wiara to poświęcenie nie raj on będzie nagrodą 1.2026 andrew Niedziela, dzień Pański
    2 punkty
  42. rano długo siedział przy stole wpatrzony w parę znad herbaty jak w modlitwę, której nie znał na pamięć nie spieszył się bo czas przestał mieć kierunek a kalendarz na ścianie tylko udawał zmianę wyszedł do ogrodu w płaszczu, choć było ciepło żeby nie zmarzły jego myśli na ścieżce poprawił kamień który od tygodnia leżał krzywo bo porządek rzeczy wciąż miał dla niego znaczenie gdy przysiadł na ławce, słońce położyło mu się na ramieniu jak pies, który zna zapach odejścia obserwował, jak liść spada do wody bez oporu, bez lęku dokładnie tak, jak chciałby zasnąć potem wrócił, przystanął w drzwiach słuchał, jak dom cicho oddycha - tak równym rytmem, że mógłby pomylić go z biciem serca na stole zostawił okulary żeby świat widział siebie wyraźniej gdy on już przestanie patrzeć
    2 punkty
  43. Tak cicho, tak nieśmiało w rytmie równym bije, Choć dawno umarła, to wciąż w sercu żyje, I jak woda co źródło nasyca Ku powierzchni złote sny przemyca, A w snach, jak w chmur błękicie Szemrzą wiatry ulatując skrycie. Nietrwała, przed sobą w głąb siebie ucieka, Zanim z snu się wyrwie i jak niespokojna rzeka, W porywie szału, z jednej kropli zrodzona, Snem złotym, jak falą natchniona, Przez skał twarde bryły korytarz wydrąży, I wypłynie, nim na zawsze umrzeć zdąży.
    2 punkty
  44. Strzelał dzika, sarnę, wilka i grzybiarza. Celując Panu Bogu w okno, nie przewidział, że zakrzywienie przestrzeni skieruje pocisk prosto mu w dupę.
    2 punkty
  45. święta gorzki miód podwórkowy kasia wyjęła z wahaniem stary kryształ karafki zagrzał się nieco pod kurtką mimo to zachwyty gorzały parnym od dumy uśmiechem w glinie sterczał na baczność wazon goździków i róż bo na tym cichym osiedlu niegdyś odlano z betonu smoczy łeb wraz z popiersiem pięknej danuty spod szóstki
    2 punkty
  46. @Alicja_Wysocka Niech się odpicuje ;) A co. ;)
    2 punkty
  47. @APM Ładny ten wiersz, chociaż smutny. Natchnął mnie do napisania swojego. Pozwolisz, że Ci go tu napiszę? Spotkali się w pociągu, w jednym życia przedziale, między Krakowem a Zakopanem, pewna pani z pewnym panem. Czas zatrzymał się na chwilę choć za szybą świat umykał. Ona myślą go pragnęła, on w jej oczach myśl przeczytał. Lecz ten pociąg był pośpieszny, przemknął jak mrugnięcie rzęsą i zostawił gdzieś na stacji tak historię rozpoczętą.
    2 punkty
  48. @Witalisa ja już też rzymskiej porażki się doszukiwałem...
    2 punkty
  49. nisko słońce nisko nad krainą wygasłych wulkanów delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy zbudowane z kamieni zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz psia krew aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości żywicą
    2 punkty
  50. Wędrując przez las Wśród zielonych drzew, Dzikiego Kwiatu Usłyszałem śpiew. - Spałem sobie w ziemi W tę długą cichą noc, Wyszeptując lęki, Rozkoszy czując moc. Aż wzszedłem o poranku, Jak świt zaróżowiony, By znaleźć nową radość; Lecz, och! jestem wzgardzony. - I William: As I wandered the forest, The green leaves among, I heard a Wild Flower Singing a song. "I slept in the earth In the silent night, I murmured my fears And I felt delight. In the morning I went As rosy as morn, To seek for new joy; But oh! met with scorn."
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...