Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.10.2024 w Odpowiedzi
-
Ty przychodzisz do mnie jesienią, w liściach żółtych, czerwonych, zielonych. Ścielisz dywan wspomnień nad ziemią, tkliwych uczuć, gdzieś w życiu zgubionych. Przypominasz dawne miłości, sentymenty zostawione na drodze, te zmartwienia smutki i troski, które przejął następny przechodzień. Ty przychodzisz do mnie kasztanem, spadającym wraz z wiatru powiewem. Żywym brązem zdobisz poranek, chcąc powiedzieć: "to piękno dla ciebie". Mgłami snujesz przeszłe obrazy, do miejsc wracasz, gdzie chwile szczęśliwe, aby chłodno czyny rozważyć i żałować, że młodość nie przyjdzie. Ty przychodzisz do mnie kwiatami, kapiesz złotem z wazonu chryzantem, ciepłym słońcem w firance omamisz, podszeptujesz, że czeka świat tamten.11 punktów
-
przywiera do mnie proza i ciągłe myślenie o jutrze o śmierciach i o wiecznościach patrzę na wszystko, co ludzkie ktoś przeżył, ktoś umarł ktoś w śnie zmartwychwstał przywiera do mnie proza dziurawi mnie na przestrzał na nieuchwytnych dźwiękach pobłażam gestom cichym rozdaję interludia rozdaję ciepłe myśli5 punktów
-
Pogoda* Jesień, złota, jesień, tak zapowiadał wrzesień: wizji moja kieszeń, liście, tańczą, liście, a za oknem jest już mgliście, dusza marzy szkliście, jesień, złota, jesień, tak zapowiadał wrzesień: wizji moja kieszeń... *więcej informacji Państwo znajdą w następujących esejach: "Komentarz - komentarz odautorski" i "Mój drogi świecie" - Autor: Łukasz Jasiński (październik 2024)4 punkty
-
elegia o kochankach więc zapadamy w lesie i wiozą nas tą drogą na gapę bez migawki po samą krańcówkę stoimy i wtulamy się w siebie a świat nabiera zarysów przystanąwszy zapaliliśmy ciągle nie nadjeżdża peron ale biegną pola biegną drzewa za zagajem bursztyn i purpura między gałęziami szumią nam parę wisielców którzy jak gdyby ze wstydem że nie ma już dla nich czasu dotykają się końcami palców spuszczają oczy4 punkty
-
Noclegownia Zmarszczek się przysiadł, Rój w ruchomym pędzie, Nos ma zielarki, Krzyk niesie łabędzi. Czoło pokrywa Jak kocury w marcu. Z przyrodą siwą Mógłby wnuki niańczyć. Złoży coś, sklei I wpadnie skądś grosik, Ale o czułość Skąd, nigdy nie prosi. Zmarszczek to krasnal, Apsik potężnieje, By z łykiem strawy Warstwy czasu ścielić. Zagadał do Zmarszczka Guma, co beznożny. Zdejmij sam frasunek, By wciągnąć do spodni. Z ostatnim imieniem, które zapamiętam, gdy w studnię wieczności spokojem się wmodlę. Za włamy i grzechy I dowcip do deski, Odszedł tak jak każdy nieświęty niebieski.4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Moja współczesność Chciałbym choć jedną wolną mieć chwilę, Bez poganiania i bez pośpiechu. Chciałbym spowolnić, co rozpędzone, Teraźniejszości robiąc na przekór. Chciałbym gdzieś uciec, byle daleko, Poza horyzont światów znajomych. Tam gdzie uciekła przeszłość galaktyk, Gdzie wciąż początku żarzy się promyk. Tam, za promykiem, liczne wszechświaty, Śród nieskończonych gwiazd konstelacji, Między strunami pustej przestrzeni, Tworzą zalążki moich fantazji. Tam, za morzami mgławic i planet, Gdzie pojmowania leży granica, W małym zwierciadle, pod kometami, Kiedyś zamknięto światło księżyca. Chciałbym je znaleźć, z lustra wyciągnąć, By w samotności już nie tęskniło, I nad głowami śniącej ludzkości, W ciszy, spokoju, znowu świeciło. Lecz gdy tak pędzę, chce mi się płakać, Nie mam gdzie myśli swoich zapisać. Chciałbym je tylko jakoś połączyć, By już nikogo, o nie, nie pytać. Jutro na nowo będę od rana Gubił rozsądek w szponach hałasu. Chciałbym, jak kiedyś, z pasją odkrywać; Wybacz wszechświecie, wciąż nie mam czasu. ---3 punkty
-
wieczór jest estetyczny dobrany i ukwiecony wiatr z domieszką sierpniowej jesieni kołysze brzegiem Narwi letni czas zawekowany powoli zakiszony ogórkowy sezon zmierzch łasi się do lampy kilka obłoków domalujesz jutro w gąszczu drzew gasną cerkiewne krzyże żółknie posiwiałe niebo otwieram okno mruczy deszcz tańczą na parapecie senne krople3 punkty
-
Z cyklu: Nietypowe grzybobranie Gdzie te nogi Nie widzisz tego, co przed oczami Zasłaniasz się wciąż banałami Odchodzisz od zmysłów, frustracji Odpowiedzi bezkształtne w atrakcji Potykasz się z otwartymi oczami Dlaczego tak tu między nami Wpadasz do rzeki rozkojarzenia Odbiór i moc do ponaglenia Tylko dalej nie widzisz przyczyny Tylko ciągle wikłasz się w kpiny Może wypada osiągnąć A może trzeba ubranie ściągnąć Tylko dlaczego wszystko zamazane Zlewa się wciąż w jedną plamę Tylko dlaczego na mnie się patrzy A ja nie widzę, oczy, jak na trzy Więc tu dlatego, to przewidzenie Więc powód oto, ciągłe zwątpienie Ale jest wyjście, mój brachu drogi Zapal w końcu światło, a zobaczysz swoje nogi //Marcin z Frysztaka Piszę opowieści, sztuki teatralne, dialogi kabaretowe i wiersze Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org3 punkty
-
Plączą się osy, plączą komary w znój rudowłosej jesiennej damy. Pnie rosochate truchleją w deszczach. Pachnące knieją, podmuchem beszta. Wybrankiem — listkiem obłym wiśniowym, plamką na oku zaćmi, się chowie. Zaskomli rdzawa za siedmiokropką, lękiem powodzi się jej, przemokłam...3 punkty
-
We krwi mojej płynął majestat Chwalebny Urokliwie zataczając ubogi Oddech Im dłuższy czy węższy Pokój z czterema ścianami Kolorowymi szczególnie na niebiesko Świt przytoczył obraz Mentalności nadludzkiej Zapomnij mnie na jutro… Też jest dzień On pokaże Ci jak masz wstać *** Skrzydła poniosą chwałę na grzbiecie Anioł przeniesie ciszę Zabełtam słowa szczerości Obwisłą trzymając skórę Na plany przekornie narzekasz Bo w słowach – bo w słowach ukryta jest rzeka Legionem będę dla Ciebie Aniele Jeśli zechcesz to wskrzesz mnie Rejestracja Usatysfakcjonowania! Otwórz oczy i przebrnij przez analityczne pozory Po stereotypizacji zostaną: siniaki, ropniaki, czerniaki i strupy Rewolucja miłosierdzia bezdomnego.3 punkty
-
3 punkty
-
mniejszy zmatowiały czymś zadrapany to właśnie jego wybrał Julianek oburzyły się błyszczące wielkie kasztany obserwuje je teraz przez okno jak w złości mokną mały wyśmiany kasztanek3 punkty
-
3 punkty
-
o miłości już pisałem smutku żalu też śmierci chorobie wojnie pokoju - ba o polityce bywało chlebie i głodzie szczęściu nieraz - tęczy echu motylu zdarzało się i o Bogu choć było trudno o smaku wolności ludzkich losach mam nadzieje że nie zapomniałem o czymś - ale gdy sobie przypomnę dam wam o tym znać - czyli po staremu znaczy kolejnym wierszem który mam nadzieje nie będzie miał w sobie goryczy tylko prawdziwy czysty jak łza smak2 punkty
-
Ja Syzyfa bym jeszcze rozumiał. Przecież prezentował wspaniałą postawę w napracowaniu się. Walczył, zmagał się, tyrał, chciał i próbował. Pięknie. Przepięknie. Ale dlaczego on musiał się zabrać za kamień? Nie mógłby tak próbować poezji wtoczyć na szczyty? Prozy jakiejś...? A jak już chcielibyśmy bardziej pragmatycznie, a przecież są wśród nas pragmaci, no to nie wiem bryły szlachetnego kruszcu? Przecież powyższe jest równie, a nawet jeszcze bardziej niemożliwe... Warszawa – Stegny, 17.10.2024r.2 punkty
-
Obudziłem się jak zwykle Okno uprzedzało mnie Za szybami dzisiaj smutek Szarobury czeka dzień Na Bemowie słota A na Woli mgła Wiatr się uparł na Wilanów Stary Rynek balejażem gna Niezrażony tym przekazem Przekroczyłem ulic próg Zakochałem się od razu W tym warszawskim szarym dniu Na Bemowie słota A na Woli mgła Wiatr się uparł na Wilanów Stary Rynek balejażem gna Miłość się odwzajemniła Pocałunkiem letniej dżdży W mgiełki mlecznej anturażu Dzień warszawski jest u stóp Na Bemowie słota A na Woli mgła Wiatr się uparł na Wilanów Stary Rynek balejażem gna2 punkty
-
dzień piękniejszy czy noc zaćmienie czy tęcza babie lato a może mgły na łąkach i szczytach gór jeleń łoś czy las w którym żyją - róża mak a może ptak który rano budzi świat a może o miłość tu chodzi wiosna lato jesień czy zimowe nocne niebo po którym tańczy księżyc i miliardy gwiazd człowiek piękniejszy czy jego sny do których budząc się uśmiecha albo wyciera łzy2 punkty
-
jadę tramwajem do pracy lubię patrzeć na ludzi smutni uśmiechnięci ładnie ubrani uczesani niedbali roztargane włosy jakby właśnie wyszli ze stogu siana... tacy bezbronni niewinni… bezimienni a potrafią przeklinać zamęczać zwierzęta i nie tylko wywoływać wojny kochać do szaleństwa tak to my ludzie 10.2024 andrew Sobota, już weekend2 punkty
-
Żona Andrzeja mieszkającego w Kuźnicach nigdy nie chciała brać do ust jego penisa. Ten, za brata poradą, oblał go czekoladą. To działa, dzięki, sms- a mu napisał.2 punkty
-
Było jak pisklę z gniazda strącone, W nagich konarach ciepła błyskotka, A gdy ją tylko wzrokiem napotkać, Zdrętwiałe chłodem przyciąga dłonie. Jest jak kasztanów garście w kieszeniach Chwycone niegdyś w pędzie szczenięcym, Bez słowa o tym, że nigdy więcej Miejsca nie odda im żadna ziemia. Będzie na każdym jutrze łez smugą, Znów po jesieni jesień nastanie, Koło dni naprzód pchane czekaniem Zawsze pod górę - ale jak długo?2 punkty
-
w porannej mgiełce biała dama tańczy mną na suficie 6 maj choć tak do końca nie jestem pewien zegar milczy jak kamień Piłata bo Judasz na jego tarczy srebrniki liczy Marian pod sklepem upadł po raz trzeci baby przy ladzie zawodzą a pani Iwona niewzruszona nie chce na kredyt sprzedać rozgrzeszenia szklany krzyż podnoszę z napisem na kapslu Król Alkoholików pociemniało...2 punkty
-
Słodkich złudzeń garstkę przynoszę Ci miła. Nadzieje z migdałów, które tak lubiłaś. Rodzynkową czułość w szampańskich pieszczotach, wspólne rozmarzenia; ja kocham, ty kochasz. Choć ostatnie słowa łatwo jest wymówić, nie lepiej powiedzieć: ja lubię, ty lubisz....2 punkty
-
Tyś odtrącony? Słowem swoim tnij Cumy przetarte, Wód samotności wierzeje rozwarte. Kielichem srebrnym ową wodę pij! Acz smakuj bacznie, węsząc jady żmij!2 punkty
-
Nieuchronnie, wędrując, każdemu się zdarza W rozważań dzikich zabrnąć ostępy Gdzie wyobrażeń psyche spokój topią Lęków nieskończonych, wyśnione odmęty Ze strachów budują dla krzywdy instrument W rytm złowrogiej ciszy, co nie koi serca Niczym zniewolona udręką partytura W duszy wybrzmiewa wyszczekane scherzo Płonne nadzieje, życia rozterki W popiół się obrócą i zostaną kości Przyjdzie ogień, poprosi, a ty wszystko mu dasz Tylko gniewu nie składaj na ołtarzu miłości2 punkty
-
2 punkty
-
Pozostanę tutaj, wyzwolona z wolności. Pozostanę i nie nazwę ani jednej myśli, nie zdradzę serca. Nie wiem, jak dokończyć dzisiejszy dzień - stanąć na baczność u furtki raju? A może odnaleźć pustkę, żeby zapełniła moje ciało? Przychodzę, lecz rozumiem: narowiste są ściany, pogrążone w czeluściach dotyku. Jestem, choć oczywiste, że nie tędy prowadzi pobocze do pragnień. Przeglądam się zachłannie w krzywym zwierciadle; czy dostrzegasz podobieństwo? A może to zaniedbana pokuta sprawia, że modlitwa przychodzi z taką prostotą? Jednorodne słowa, wydobyte z ramion tęsknoty, wciąż gonią własne myśli. Porusza się we mnie sekundnik, wskrzeszony Twoim westchnieniem. Słyszę grzmienie przyszłości, co zagwarantuje świeże marzenia, obierze serce ze skóry. Wystarczy już tej wędrówki - kiedy przyjdzie pora, aby zacząć śmierć od początku, rozsiądą się w nas pełnokrwiste gwiazdy, tak w sobie zadurzone, że noc nie przyzna się do winy.2 punkty
-
Miast panny topić w Sekwan-nie Czyż nie lepiej to w wannie Każda umyć się wszakże Woli ze szwagrem tamże Milej wszak to i staranniej. A i wanna porzucona Na koszt strugi rozciągnjonej Czuć się może - sam to wiesz Jak puszczony kantem sprzęt Wtul więc wannę w swe ramiona2 punkty
-
Pewien młodzian mieszkający na Siennej, wstręt do nauki prezentował niezmiennie. Ku zdziwieniu rodzicielki, kupił atlas, z nim - do Elki! Chce się uczyć anatomii sumiennie. Rudy Zenek, co pochodzi z Kórnika, rozumek ma mniejszy od dzika., aż tu hoża Ludmiła, anatoma wskrzesiła, bez atlasu anatomię obcykał!1 punkt
-
Pustą przestrzeń poznajesz po tym, czym jest umeblowana. Nie odmawiam sobie widoku zagraconej ciszy. Zmawiam modlitwę ułożoną przez nocny szum drzew. Czerwone balony w kształcie serc, wielobarwny brokat, taniec na nieboskłonie - recydywa i grzech! Miłości nie postanawiasz. Miłością się objawiasz. Dobre życie? Nie wiem, nie znam. Może kiedyś zajrzało, ale akurat nie było mnie wtedy w domu. Wiosna. Zapach kwitnienia i kurzu, szerszy szyb zachodzącego słońca. Modlitwa unosi ścianę. Jedna łza i nagle pod sufitem zaczynają wirować wszystkie zawiedzione nadzieje, wszystkie pożółkłe od apostazji stronice Biblii, litry słodkiego soku z zakazanego owocu ... Stop! Karuzela... W ramionach kołyszę siebie, a duch wybiera arterię ... I wbija się we mnie mocnym pchnięciem. Nieświęty, bynajmniej, nieświęty ...1 punkt
-
Bez pokrycia przez call-girl Zdzisiek tuż przed Quebeckiem wprost obrzucony był wyzwisk stekiem chociaż ręcznej chciał roboty dla niej marny polski złoty więc bez pokrycia zapłacił czekiem Sposób na długowieczność cwany jest babiarz Zenek z Calgary czas mu słoneczne mierzą zegary by nie starzeć się przechera do Murzynek się dobiera przed słońcem chowa się w ciemne szpary „Kanada pachnąca żywicą” nie miał partnera gej w Montrealu by się powiesić plótł sznur z sizalu John poradził co rżnął drewno choć mu z rżnięciem wszystko jedno w Kanadzie znajdziesz drwala na drwalu1 punkt
-
Żartowniś z Lisiego Ogona podarował żonie pytona, zwierzył się koledze, a ten chce mieć wiedzę czy żona już jest uduszona. Lisi ogon – wieś w gm. Białe Błota1 punkt
-
@Rafael Marius tak, przechodzę anginę, ciągle siedzą mną wszystko, ale już z tego wychodzę:)1 punkt
-
Rankiem we wsi Lipce, podczas płodów żęcia, do Jagny parobek zamrugał, z Okęcia. A ta nic, jak skała, wcale nie mrugała. Prawdę mówił Antek, poszła bez mrugnięcia.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@andrew Kto chce pisać musi umieć i lubić obserwować. Tu, w twoim tekście jest motyw obserwacjj. To dobrze.1 punkt
-
głodno czas prozy karmi się szałem rzadko wychodzę często się szarpię – impuls-za-impuls robi się tłoczno próżnia nie służy, trzeba się nażreć odżyć i obleźć swoim zwyklactwem potem już tylko czekać na słowo1 punkt
-
Miłośniczka figur stylistycznych? poezją uwiódł Zośkę na Prośnie Zdzich mówiąc o niej jako o wiośnie i przenosił ją na koję bo miał siły za ich dwoje wprost zachwycały ją te przenośnie Bratnie dusze wprost się zakochał wędkarz z Wrocławia gdy mu nad Odrą rzekła Oktawia czyż poeta tu nie duma ani płotki ani suma pan tylko z wody szmer fal wyławia Metafory w PKP starą konduktor z ujścia Pilicy dróżnik zabawiał na baranicy gdy wciąż w górze miał semafor rzekła grzebiąc wśród metafor jeszcze nie czuję się na bocznicy Odlot lepszy? chociaż odpływa w szmerze Noteci to Genowefa wciąż nie ma dzieci kajakarza więc zamienia na pilota sprytna Genia może zaciąży gdy z nim odleci1 punkt
-
@jan_komułzykant Bo co mrugać, się przestawia To po cudach, zastanawia Takie to te cuda od mrugania :) M.1 punkt
-
@jan_komułzykant Co refleksjom, się przydaje Jak zostaje, to wydaje I tak to leci A Twój limeryk... z jajem M.1 punkt
-
tonie moja dusza w niemym zachwycie chwili pełnej piękna gdy oczy dotykają nieba1 punkt
-
1 punkt
-
Jam smutek ocielił, gdyż lato umarło a jesień zniżyła kulkę złotawą. Czy teraz facjatę cieszyć wciąż warto… Nie narzekaj, nie narzekaj, spozieraj wokół, czas ucieka!1 punkt
-
@iwonaroma Bo co koniec, na znaczenie To jest próżne, pocieszenie A powinny The end było fajne :) M.1 punkt
-
1 punkt
-
Na wąskiej ścieżce Pomiędzy Cierpnącym lękiem A żelazną determinacją Pewnością sukcesu A porażki zwątpieniem Światłem i cieniem Stąpam ostrożnie Krokiem linoskoczka Balansując nastroje Umysłu porywy W emocjach skąpane Złotym deszczem Me serce Omywam1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne