Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @LessLove tak! Dziękuję pięknie @Leszek Piotr Laskowski dziękuję
  3. Życie pierwsze Pierwsza miłość - Bóg opuszczony, w krzakach, w miłości, stwierdzili "Mam go w dupie". Zjedli owoc z zakazanego drzewa i zmarli, zabijając się w nienawiści. Życie drugie Dali ciała - wszystkim wszędzie oddawali się, by odmienić los ludzkości Życie trzecie - w technologię poszli - dali cały swój wysiłek intelektualny całej cywilizacji, zginęli w kosmosie na kołowrocie śmierci Życie czwarte - cezar i jego żona - poszli po władzę, zginęli otruci Życie piąte - przyszedł Jezus - i dał im do zrozumienia, że jest Panem, a oni nie oddali mu czci zginęli zabici przez Apostolstwo Życie szóste - dali ludziom siły - on był budowlańcem, ona prostytutką, zginęli zgniecieni przez taran Życie siódme - żyli w skrajnej biedzie, herlawi i umęczeni. Byli męczennikami, nie dostali nawet kromki chleba Życie ósme - kastracja - zostali wykastrowani i przez 30 lat swojego życia nie odczuwali żadnego pociągu seksualnego. Życie dziewiąte - wszechobecna śmierć i umór, syf, kiła i mogiła - nie osiągnęli nic, zginęli na dżumę. Życie dziesiąte - mordercy - chodzili i zabijali wszystkich i wszędzie, zginęli unicestwieni kosmicznym laserem Życie jedenaste - oświecenie - doznali oświecenia podczas którego zmarli Życie dwunaste - zmartwychwstanie - wszyscy ich prześladowcy zmartwychwstali i rzucili się na ich pierwszą miłość, zabijając ich, kiedy odczuwali ekstremalne szczęście Życie trzynaste - zlodowacenie - epoka lodowcowa - oni dając ludziom chłód serc i nienawiść przestali mówić i tylko jedli, nienawidząc się wzajemnie - umarli z wyziębienia. Życie czternaste - kamienie - jak Syzyf zostali zmuszeni do wnoszenia kamieni na najwyższy szczyt Życie piętnaste - osierocenie - zostali osieroceni, porzuceni i zginęli bez środków do życia. Życie szesnaste - przejścia - przechodzili każdy rodzaj cierpienia - umarli jako Dawid i Katarzyna. Życie siedemnaste - tożsamość - poznali swoją tożsamość, przypominając sobie wszystkie poprzednie życia i zmarli. Życie osiemnaste - dorosłość - stając się dorosłymi popadli w kłótnie naprzemian ze zdziczeniem i manią na punkcie ciała. Spiralą w dół stoczyli się w rozpacz i zginęli pod mostem. Życie dziewiętnaste - przeistoczeni - przeistoczyli się w aniołów, po czym odpadły im skrzydła i upadli z nieba na zięmię. Życie dwudzieste - zniszczenie - w ziemię, gdy byli szczęśliwi uderzyły płomienie supernowy i spałiły doszczętnie ziemię przemieniając ją całą w popiół Życie dwudzieste pierwsze - nowa ziemia - na nowej ziemi szukali siebie we dwójkę i nigdy nie znaleźli, zginęli z rozpaczy. Życie dwudzieste drugie - odnalezienie - na nowej ziemi odnaleźli się od razu i ich dzieci odbudowały cywilizację, gdy oni popadli w nienawiść - zostali rozdzieleni, zginęli z braku miłości - uschnęli. Życie dwudzieste trzecie - przeciąg - poznali życie poprzednie i życie następne - zginęli ze starości całkowicie je poznając. Życie dwudzieste czwarte - Konstantynopol - żyli w szczęściu i miłości wraz z innymi ludźmi - Jego imię to Łukasz, jej - Katarzyna. Konstantynopol miastem miłości. Wszystko było dobrze. Ale pewnego dnia najechali miasto Turcy i zgładzili wszystkich. Ona została w wiatraczku i domku pełnym miłości zgwałcona na jego oczach. Kara! Przewymiarowani - wszystkie życia przeżywali w nieskończoność od 1. do 24.
  4. @Magdalena Promieniście niespokojne
  5. @LessLove 🌻
  6. @Annna2 Kto z Bogiem, ten w Bogu żyje i żyć będzie zawsze. Cudem jest ten świat, cieszmy się nim, bo jest darem dla nas od Tego, który dzierży wszystko, co rozumiemy i czego nie możemy zrozumieć. Serdecznie Cię Pozdrawiam
  7. @Alicja_Wysocka I cóż mi po Twojej racji, poetko, jak dla mojej duszy tego "pokarmu" za mała miska? Serdecznie Pozdrawiam☺️
  8. @Mel666 Jedno jest pewne, opisujesz prawdę w mocny i adekwatnie mroczny sposób. Bardzo poetycki i poruszający wiersz, Mel. Serdecznie Pozdrawiam
  9. @andrew I ja ufam Jezusowi. Serdecznie Cię pozdrawiam.
  10. Są jak ożywienie, raz lśnienie, raz śnienie, mam buraczki w piwnicy i to dodaje mi chcicy
  11. @wiedźma Bardzo dobry, wyrazisty, krystalicznie i oszczędnie (nowocześnie)zbudowany wiersz. Gratuluję Ci Serdecznie. Poniższy fragment jest sercem jego koncepcji. 👏
  12. Ten moment, obecny nieobecny z pamięci wywołam, poza czasem umieszczę, w chmurach zatrzymam. Zostań- moje ciało cierpi, nietrwałe jest przecież. Krzyk tęsknoty wydaje, za tym co było, i może wróci. Chwilo zatrzymaj się, duszę uspokój. Wiem- jak marny, pospolity jest mój świat, innego nie mam- tu dzieją się rozpacze i zachwyty, moje trwogi i nadzieje. Tu w jezior srebrnym rozlewisku, księżyc rankiem swą srebrną twarz płucze, słuchając jak sarna biegnie miedzy drzewami i stromymi zboczami Ten moment, teraźniejszość, to moje istnienie, jest zapowiedzią nieuchronności, drogą do wolności. Więc zanim zamkną bramy mojego bytu, żyję, oddycham i kocham. Bo to co mam, ta miłość do Niego, jest wszystkim co istnieje.
  13. @Alicja_Wysocka a najdziwniejsze jest to, ze jednego dnia to "coś" napsiane zupełnie się nie pdoba, a innego nagle zaskakuje sensem, wdziękiem, drugim dnem... Ja tak mam, więc śmiecie piętrzą się w jakimś schowku i czekają na odkrycie...
  14. Dzisiaj
  15. iwonaroma

    (burza za burzą)

    @Nata_Kruk No, to byłoby za dużo tych burz :) (powtórzeń). Dzięki za uwagi @Poet Ka :)) dziękuję @aff :) dzięki 🌞
  16. @Starzec :) no, może się tak nie nazywają, ale są myszkami:) Dzięki, również pozdrawiam
  17. @Duch7millenium dziękuję za wszystkie polubienia w tematach
  18. „Parada wojska — zagłada nie obrona ” Zadrży ziemia potęgą przejazdu, choć duch bogobojny — odwagi ciarki, bo obronią nas od wszelkich najazdów, — emocjonalne popychania do walki! Czy inne istoty ziemskiej planety maszyny też tworzą do bratniej wojny? Nie, tylko człowiek na Ziemi, niestety, wciąż nienasycony, wciąż niespokojny. Zabijać, niszczyć, okradać sąsiada, wciąż mało i mało, aż do końca świata, żelazną techniką — i wszystkim biada, mordować kuzyna, rodzica i brata. W obronie własnej — cię przekonają, napuszczą człeka na człeka w tym celu, każdego rodzaju broń ci sprzedają, kłamiąc szyderczo — masz przyjacielu. Za mało dziś światu słów o miłości, za dużo pogardy wobec bliźniego, wojny tych snobów, większej mniejszości, przeciwko innym — dla zysku własnego. Tak patrzysz i myślisz, bez żadnej strony, widząc oddziały olbrzymie, spokojne, a kiedy kościelne usłyszysz dzwony, czy będzie rozkaz, by pójść znów na wojnę? Byłeś tam, przeżyłeś, dobrze widziałeś, kto i po co, nas od miłości odciąga, wtedy to wszystko dobrze zrozumiałeś, jak cię honorem w nienawiść wciąga. Bezwojnia nie było, nigdy nie będzie, bo świat nasz na wojnach od zawsze stoi, światowe ugody kłamstwem są wszędzie, bo ten wie, że żyje, kto się wciąż boi. Leszek Piotr Laskowski
  19. @Alicja_Wysocka A jaka nam droga jest Wróżka Zębuszka... @hania kluseczka Więc chociażby dla tego warto żyć dla innych... @brt O! Jak fajnie można się zainspirować wierszem o zębach! Podświaodmość pisała szybciej niż place, które nei wyrabialy sie szczególnie pdo koniec. @Charismafilos a więc smacznego!
  20. @Benjamin Artur Dziękuję wszystkim. Pozdrawiam
  21. @Posem ... na chwilę nie tam znajdziemy siebie z szarej gałęzi wynurza się listek kwiatek pragnie cieszyć się istnieniem to wielki dar ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
  22. @Benjamin Artur - dzięki - Witam - dziękuję serdecznie za podobanie - Pzdr.serdecznie.
  23. @hania kluseczka U nas jakoś parę tygodni temu kończyli, bo rok obrotowy wrzesień/październik.
  24. Dzięki Marku. Również pozdrawiam. To napisz o tym... Jeśli możesz, bez wulgaryzmów. Pozdrawiam.
  25. ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ─── @Michał PawicaWstęp: Cień Arbacie, Cień Łubianki Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem. Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny. Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii. Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera. Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach. Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób. Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb. Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
  26. mówią, że grawitacja ciągnie w dół, ale to nieprawda. ona tylko zmienia kształt czasu, tak cicho, że nawet światło nie protestuje. bo jeśli przestrzeń jest miękka, to może serce też? ∇μgαβ=0 nic nie jest naprawdę stałe — nawet to, co miało być wieczne. krzywizna nie pyta o zgodę, po prostu pojawia się tam, gdzie różnica staje się zbyt duża. Rμν−12gμνR=8πTμν czasem myślę, że grawitacja to tylko tęsknota dwóch punktów w przestrzeni, które nie potrafią być osobno. a może to my jesteśmy zakrzywieniem, które udaje prostą linię? δτ=gμνdxμdxν i może dlatego wszystko do siebie wraca — nie dlatego, że spada, ale dlatego, że nie ma dokąd uciec z własnej topologii.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...