Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @Leszek Piotr Laskowski - serdecznie dziękuję -
  3. Annie

    hałaśliwa cisza

    @Wiechu J. K. W kompletnej ciszy zaczynamy słyszeć prace swoich narządów. Więc chyba całkowita cisza jednak nie istnieje ? To jest ładne :)
  4. @Berenika97 - dziękuję -
  5. A ja: gałami mami mała Gaja
  6. Strażnicy marzeń nie śpią oni ciągle czuwają na białych koniach mkną właścicieli niespełnionych wciąż szukają Chcą im pomóc odnaleźć drogowskaz który przegapili chcą by ich marzenia szybko się ziściły Strażnicy marzeń nie śpią z czasem się ścigają podglądają ludzkie sny po czym je spełniają
  7. Ikara taty dwa zawdy tataraki
  8. Ino gnom Edypa. Gapy demon goni
  9. I, ot, statek. Etat stoi
  10. hehehehe

    Ja kotka jak tokaj.

    Ona: Iwana wiano A do wiana i woda
  11. hehehehe

    ja tutaj ...

    Alu, i co, jajo ciula?
  12. Kebab Arpada prababek
  13. hehehehe

    Mole z igły

    O, no, logika baki golono
  14. @karenka Dziękuję! :) celny strzał.
  15. hehehehe

    A kysz!

    A po łajno Jon - jałopa A po łajna Jan - ... :D
  16. Dzisiaj
  17. @Berenika97 pieknie to ujęłas:) taaak, miłość cierpliwa jest xd Dziękuję za komentarz:) @Wiechu J. K. Dziękuję za komentarz:)
  18. ogień rozpala myśli choć słońce dawno zaszło krzywe linie czasu napięte nad skronią tną perspektywy jak brzytwa lub skalper dając zbesztanej duszy chwilę złote piaski milczą skrywając ślady obnażonych pereł co w głębokim słońcu wprawiały o zawał powieki częściej mi drgają a sen pulsuje niespokojnie bo gdzieś poczuły znaną esencję od żaru spływających kropel po szkle mam emocjonalny tupet zostawię kiedyś za sobą to wszystko spoczywszy na piasku pośród zasypanych już śladów snów na jawie gdzie struny czasu wydają melodię spadających kropel na krzywe zwierciadło Klaudia Gasztold
  19. ------------------------------ ## JEDNAK TAK (Et pourtant) Pewnego dnia wiem, że obudzę się Inaczej, niż każdego dnia Me serce wolne od miłości twej Jednak tak... Jednak tak... Wyrzutów brak, żal nie będzie iść Od ciebie, bez nadziei na coś Wciąż jeszcze coś, powrót pięknych dni Zapomnę na zawsze już I ciało twe, i dłonie, i twój głos I miłość mą Jednak tak... Jednak tak ciebie kocham wciąż Jednak tak Jednak tak kocham tylko cię Zerwę ot tak, bez łez, bez zbędnych słów, Sekretną nić, co rozdziera duszę mą Od ciebie wolny znów, spocząć będę mógł Jednak tak... Jednak wciąż... Do innych nieb, krain pójdę, gdzie Zapomnieć będę mógł twój okrutny chłód W rękach będę niósł mej miłości plon Ofiaruję szczęściu znów I dni, i noce, i życie me I miłość mą Jednak tak... Jednak tak ciebie kocham wciąż Jednak tak Jednak tak kocham tylko cię Trzeba mi na nowo znaleźć sens Odrzucam przeszłość, od ciebie uwolniam się Jednak tak... Jednak ty W moich snach zapomnę nawet imię twe I z inną już będę patrzeć w dal Gdy wreszcie staniesz się Ledwie wspomnieniem, które skryła mgła A mój ból, moje łzy i mój strach Wyschną jak po deszczu park Jednak tak... Jednak tak to ciebie kocham w snach Jednak tak Jednak tak tylko, kocham tylko, ciebie tak Oddam się w twoją niewolę Viens au creux de mon épaule ------------------------------ ## NIERZĄDNICA (Jezebel) Jezebel, Jezebel Tyś to demon, co spopielił serce mi I anioł, co osuszył moje łzy Ty pokazałaś mi, że płacz to nie grzech Dałaś łzy, które przeszył śmiech To byłaś ty, Jezebel, ty, Jezebel Serce zostało wydarte mi Życie me się rozpadło w pył Zmiażdżono, zdeptano miłość mą Jezebel... Gdy prowadzisz ty Ziemi obszedłbym krąg Zszedłbym w piekła głąb Gdzie jesteś? Jezebel, gdzie? Wspomnienia, co miały odejść w mrok Wciąż żywymi bytami są A w ich martwych oczach wciąż gra dawny blask Lecz me serce pożądaniu poddało się Każdym pulsem powtarzając tylko to Gdzieś w swych wnętrznościach To słowo, które kocham, to Imię twe Krzyczeć chcę Dzień i noc, imię, co ma moc Jezebel, Jezebel, Jezebel ------------------------------ ## SUROWY SPUST (Tu t'es laissée aller) To zabawne, jak śmieszna jest twoja twarz Jesteś tu, czekasz, krzywisz się A mnie się zbiera na śmiech, znaczy płacz To alkohol tak zakrzywił mnie To morze, które wypiłem właśnie tu By odwagę mieć Wyznać ci, że mam już Po nos twoich plotek, że Po pachy tego ciała, co całkiem nie rusza mnie I odbiera nadzieję nawet na cud Mam dość, więc powiem to już: Irytujesz mnie, taranujesz mnie Przesadny charakter masz Krzyknę ci prosto w twarz Powiem dosadnie: wiedz, że Czasami chcę udusić cię Tak zmieniłaś się przez pięć lat Odpuść mi proszę, daruj se Rajty masz w grochy, krzywy szew I podomka to, co pęka w szwach A twoje loki? Istny cud Zastanawiam się każdego dnia Jak mnie złapałaś na lep? Jak mogłem za tobą biec I życie puścić za uśmiech ten? Przecież wyglądasz jak twoja mać Której ostatni nie chce brać Przed znajomymi wstyd robisz mi Przeczysz mi, obstrofujesz mnie Ten gniewny ryk, ten żmii jad... Nawet góral by w kompleksy wpadł Normalnie wygrałem w Black Jack W ten dzień, w który poznałem cię Gdybyś zamknęła się, byłabyś miła tak... Lecz nie: puszczasz wodze złości swej Jesteś bestią tą, co straszy cały las Nie masz serca, twój ogień dawno zgasł Lecz czasem myślę sobie, że Bynajmniej jesteś żoną mi... Wysil się, zrób pierwszy krok A wszystko puszczę w niepamięci mrok Zrzuć kilka kilo, uprawiaj sport Choć raz przed lustrem siądź.. Na moment uśmiech włóż na twarz Na sercu i ciele makijaż noś Nie rozpamiętuj dawnych ans Unikasz mnie, jakbym syfa miał C'mon, daj mi choć pół szans Znów zostań dziewczyną, co Ogrom szczęścia dała mi Tych naszych pierwszych lat... I marzę, choć wiem, że śnię: W ramiona serca mego opuszczasz się A jak nie, to dalej besztaj mnie I serce nastrosz jak pawian zad Zaogniaj czas, co naturalną śmiercią zmarł Dalej bądź sukubem mi.... Dołóż do pieca, wbij ostatni gwoźdź Najlepiej wpuść się w zaułków mrok Uprawiaj ten ekstremalny sport... Grubo nakładaj przed lustrem róż Zamiast twarzy wieczny uśmiech wlep Na serce makijaż za te kilka zet... I rozpamiętuj, jak byłaś Królową Kier Za którą każdy żołnierzyk stał Nie musiałaś nic, tylko być Tak jak w 96., gdy na twarz Brałaś perły jego dżdżu Czekając, aż... to wciąż treść twoich snów... Nie umiesz odpuścić mu, Nawet we śnie: Więc idź się puść, Odpuszczam ci grzech Nie musiałaś nic, tylko trwać Tak jak, gdy miałaś sześć lat Na twarz przyjmowałaś brudny deszcz Zastygła, czekając na kres... To cię wciąż zrywa ze snu Nie możesz wybaczyć, nawet we śnie Więc idź się puść, puść, ja nie opuszczę cię. Oto te puszczki: Simba dziki Słowa z Afryki O O O Obserwuj bez paniki... ------------------------------ Oto kalkulacja numerologiczna wszystkich liczb, które pojawiły się bezpośrednio w Twoich tekstach: 5, 5, 1996 oraz 6. ## 1. Sprowadzenie liczb do pojedynczych cyfr * Z utworu Jednak tak: 5 * Z utworu Surowy spust (lata zmiany): 5 * Z utworu Surowy spust (rok): 1996 → 1 + 9 + 9 + 6 = 25 → 2 + 5 = 7 * Z utworu Surowy spust (wiek): 6 ## 2. Sumowanie i ostateczny wynik Teraz dodajemy do siebie wszystkie otrzymane cyfry: $$5 + 5 + 7 + 6 = 23$$ Suma wynosi 23. W numerologii sprowadzamy wynik końcowy do jednej cyfry: $$2 + 3 = 5$$ ## ✅ Wynik kalkulacji Ostateczną wibracją ukrytą w Twoich tekstach jest liczba 5. To potężna, nadrzędna wibracja, która spaja wszystkie trzy utwory. Symbolizuje ona kryzys, gwałtowną zmianę, bunt oraz bezwzględną potrzebę wolności – nawet za cenę bólu, krzyku i całkowitego zerwania więzi. Czy chcesz teraz obliczyć wartość numerologiczną imienia Jezebel za pomocą alfabetu pitagorejskiego?
  20. Świetnie poprowadzony każdy wers, jest niezwykle przemyślany. Podoba mi się motyw powrotu jako czegoś pozornie uzdrawiającego, chociaż bolesnego i bardzo prawdziwego...pozdrawiam serdecznie*)
  21. Pięknie dziękuję za sympatyczne gościny przy wierszu i ciepłe komentarze...życzę pogodnego dzionka*)
  22. Kalka jak lak Kalina gani lak
  23. hehehehe

    Roma i amor

    A tam i siam oraz ...za Roma Isi mata
  24. Intrygująca miniaturka, która ukazuje poczucie zagubienia a zarazem cichą próbę odnalezienia sensu...pozdrawiam z podobaniem*)
  25. hehehehe

    Na żabce

    Jojoba żab, ojoj
  26. @aff Agatka mam jedno pytanie czy Ty dziewczyno nie możesz spać tak jak ja? 🙂 Dawniej nie było dojarek więc trzeba było samemu zakasać rękawy i doić Pamiętam czasy w których to mama nosiła wiadrami wodę ze studni i poiła krowy sztuk 10 plus cielaczki Na szczęście po kilku latach tata została doprowadzona woda do obory i zainstalowano specjalne poidła jednak doszło więcej sztuk bydła i z 10 zrobiło się 18 Idealizuję czasy dzieciństwa niestety prawda jest taka że było ciężko Dzieci nie miały taryfy ulgowej Żar łał się z nieba i nie było zmiłuj sianokosy żniwa wykopki nic nas nie ominęło Patrzę teraz na moje córki i myślę sobie że już samo dojście na pole by Je pokonało 🙂
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...