Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. W czekoladzie są resztki owadów, ale nie ma aktywnych jaj tasiemców, bo te tylko na owocach, gdzie wędrują liski. Dziękuję bardzo i zdrówka🌺 * @Benjamin Artur Takich "przyjaciół" szukają w necie nastolatki i modelki🤢 Dziękuję bardzo i zdrówka🌺 * @Berenika97 Miło mi, że się spodobało. Dziękuję bardzo i zdrówka🌺 * @Poet Ka Miło mi. Dziękuję bardzo i zdrówka🌺 * @Nata_Kruk Dziękuję bardzo i zdrówka🌺 *** @Leszek Piotr Laskowski @Ay_ @Natuskaa Dziękuję Wam bardzo🌸 * Serdeczności Wszystkim🙂
  3. @Gosława jest w tym coś, co dobrze znam i lubię - polny kwiat i łąka, swojskie klimaty, ale i jakiś rodzaj prowokacji estetycznej, który mnie drażni- ale może właśnie o to chodzi w dobrej poezji?
  4. @Witalisa 🌻
  5. @Witalisa zuch! na lirycznym oceanie też sobie dajesz radę😉
  6. Na wakacjach (Zachodnie Pomorze) Grześ zanurzył się w morzu. O, boże! Wypadł zeń w okamgnieniu. Zimne nóżki mam, Heniu! A ja wódkę, widelce i noże.
  7. @andrew – pokłoń się, proszę, naszej Królowej! Pozdrowienia spod sosen🙂
  8. @Charismafilos Co mam powiedzieć – jestem żeglarzem patentowanym🙂
  9. Dzisiaj
  10. jutro spotkał było jak dziś nie płakało mówiło że dziś mu pasuje bo nie kłamie z jutrem rozmawia bo jest fajne nie marudzi mówi poetycko o ciepłym wietrze zaćmieniu z jutrem się skumał bo go rozumie uśmiecha się ktoś powie jak to przecież dziś to dziś jutro to inna bajka odpowiem więc a co miał je przegonić budząc przykrość
  11. Na wakacjach gdzieś na Pomorzu zanurzył raz Grześ nogi w morzu. Poszedł do wróżki: - Mam zimne nóżki! - W sam raz na kolację Grzegorzu.
  12. Witaj - dziękuje za owe Godne - dzięki - Pzdr. Witaj - też tak myślę że trzeba mieć szacunek dla przeszłości zwłaszcza gdy była miła - Pzdr.serdecznie. @Leszek Piotr Laskowski - @Sylwester_Lasota - @Poet Ka - uśmiechem wam dziękuję -
  13. Witaj - taki wiersz wyszedł z ukłonami - dzięki za czytanie - Pzdr.słonecznie. Witaj - miło że fajny - dzięki - Pzdr.ciepło.
  14. Ok całkiem.
  15. wieczór spojrzałem w lustro oczy lekko zamglone łza spadła na rękaw koszuli mimo zmierzchu lśni jak diament mieni się kolorami ze szczęścia Pielgrzymka rowerowa jadę … kolejny raz do Ciebie Królowo Polski Jezu ufam Tobie prowadź 7.2026 andrew To wczoraj, a dziś ruszamy o 6.00 z pod pomnika Jana Pawła II , na pielgrzymkę rowerową Szczecin Częstochowa Relacja na bieżąco w Facebooku Jeśli ktoś chce, może duchowo przekazać intencje, zawiozę Matce Bożej.
  16. @Migrena możliwe, dziękuję @Berenika97 Jak najbardziej też możesz mieć rację. Może ci od ścigła siłą rzeczy i okoliczności wręcz muszą iść absolutnie nietypową drogą i poza powszwchnościami ://
  17. PENTAGRAMU ZNAK I. SZEŚCIOKĄTA "Jest .75 rok Renaud ma 23 W tej piosence krytykuje en bloc Wszystko, co czyni Francję i Francuzów jego czasów Bandą niemytych kutasów. Od stycznia do grudnia są wciąż con. Ta piosenka daje ziścić Wolną rękę jego nienawiści. Na podstawie faktów, krytykuje to, Co - według niego - jest słabością Jego ludu. Fakty te są podzielone Na dwanaście małych stronic Z dwuwierszami z podwójnością Miesięcy lub czterech wałów (Z adnotacją do annałów)" Całują się, bo styczeń jest Dziś się zaczyna nowy rok Lecz Francja nie zmieniła się Tu od wieków to samo wciąż Dni mijają i tygodnie Lecz tu się zmienia tylko tło Każdy chce tylko żyć wygodnie: Nikt nie nie krzyczy, gdy widzi zło A w lutym nikt nie wstydzi się Wspomnieć o metrze Charonne Gdzie koronkowy założyli szew Pałkarze z wyższym dyplomem Bo ten kraj to raj dla policji Na każdym rogu jest suk 100 Nie potrzebują abolicji Bezkarnie im uchodzi mord Kiedy wieszają w marcu Za Pirenejami, obok tuż Anarchistę z Kraju Basków By w nim zdusić chęć na bunt To w krzyk, i wojnę chcą zaczynać By pomścić ten okrutny mord Zapominają, że gilotyna U nas też niezły zbiera plon Na świat przyjść w cieniu Sześciokąta To dziś dość nie zaszczyt, tylko ból Przecież nie z Niemiec się przyplątał To panujący durniów król W telewizji, w gazetach trąbią tak Mówią im każdego kwietnia, że Jeszcze nie czas zdjąć ciepły płaszcz Lecz odwilż szybko zbliża się A zasad z prześwietnej przeszłości Przestrzegają co do joty I tradycji wolności, równości... Jak ja współczuję tym idiotom A w maju też uronią łzę Nad krwią, co spłynęła w róż czerń Nad klęską rewolucji tej Co prawie zmieniła historii bieg A ja pamiętam ten owczy pęd Głosujących sto razy tak Tak się wolności bali, że Za porządkiem stawiali znak Upamiętniają w czerwcu to Wyzwolenie Normandii plaż Gdy niezłomny GI Joe Przyszedł, by w piasku ukryć twarz Zapominają, że z dala od bomb Jedni krzyczeli: "Vive Petain" A inni zbiegli pod Big Bena schron A był jeden Jean Moulin Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To nie zaszczyt, tylko ból Nie mów mi, że jest Lizbony Tu panujący durniów król A w lipcu znów cementują Pamięć dnia, gdy runął więzień mur Choć do dziś prosperuje Wyzyskiwaczy dwór Cieszą ich ludowe festyny Fajerwerki i Mirage'ów szyk Myślą, że utopią w winie Fakt, że pionkami mają być W sierpniu jest już wolność, bo Po długim roku na linii Krzyczą: "Płatny urlop to jest coś" I zapominają machinę W Hiszpanii, Grecji czy Francji Zaśmiecają wszystkie plaże A ich wątpliwa elegancja Tam zagraża krajobrazom Gdy likwidujemy we wrześniu Co rok czyjąś wolność i kraj Głęboko w tropików sercu Tu w sercach wciąż kwitnie maj Nikt nie obrzuca pomidorami Ambasadora, co wraca do domu Faszyzm po plasterku salami W Chile czy Francji, po kryjomu A grać we Francji jedną z drugich ról To praca nadobowiązkowa To panujący durniów król Jest Francuzem, wierz mi na słowo A w październiku winobranie W beczkach kipi winny moszcz Chełpią się rocznikiem wygranym Swych "Côte-du-Rhône" i swych "Bordeaux" Eksportują krew ziemi jak ser Byle gdzie za granicę Ich pinard i camembert A głupoty mają bez ograniczeń W listopadzie na targach moto Będą podziwiać tysiące Nowy model Peugeota Na który nie mają pieniądza Kółka, ekran, i wyścigi Francja żyje narkotykiem Poza nimi jest tylko na niby Na ten opium nie ma odwyku Grudzień to apoteoza Wielkie żarcie i drobny dar Nadal wszyscy w ślozach Za to w gettach każdy rad Ziemia może przestać się obracać Nie zapomin zapomną, że rok nowy Chcę zobaczyć, jak srają w gacie I na grzybkow jad z ziemi schodzą Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To dziś jak powolny zgon Gdy król durniów pożegna się z tronem Będzie 50 milionów... walczących o tron II. MĘCZĄCE MIESIĄCE "Jest .26 rok Auteur ma 50+ W tej piosence rozlicza to, Co czyni jego nieco były już Kraj niedawnych czasów Bandą przepitych smutasów. Od stycznia do grudnia są po wódce. Ta piosenka daje upust, Wolną rękę jego smutkom Bezpodstawnie krytykuje lupus Co - według niego - atakuje ciało Jego ludu, które go wychowało. Te kalumnie są podzielone Na dwanaście małych kolumn Z dwuwierszami z wieloznacznością Dat lub ostrożnością (Bez wpisania do akt)" Piją w sztok, bo styczeń tuż Zaraz wybuchnie nowy rok Choć ten kraj zmienił się ciut To od wieków to samo wciąż Przeminął rok, przeminął wiek I dekoracje zmieniły się Lecz wie to najstarszy człek: Nikt tu nie chce nigdzie biec A Styczeń to niebezpieczny czas; Najpierw my wyzwalaliśmy was A wy nam kibić zwęziliście w pas Pas Uralu, gdzie zarliśmy las. Potem to wy zajęliście nas, To znaczy wyzwoliliście od A na słuczaj, że pójdziemy w las Zbudowaliście o taki płot O Lutym nie pamiętam nawet ja A przecież płynęła zielona krew Z AK 47, a może sześć, Gdy krzyżyka brak to był ostatni znak A później z dekad chyba trzy Brak odwilży kaloryfery ściął Mrozem, co stajał w jeden mig Gdy tiarę jeden góral wziął A potem Marzec, wiosny kres Soixante huit, jeden mniej niż neuf Akademicki założyli szew Pałkarze, co mieli smak na krew (Bo to raj dla policji był i jest: Na róg im wchodzi suk ze 100 Tylko że wtedy w każdy kąt A teraz tylko w jedną z dzielń) Lecz my eksportowaliśmy krwi zew Na tygrysy, na Małej Strany brzeg To później, lecz przez granice bieg To kula w płot tu, gdzie zbiegł pół Lew Wstyd na świat przyjść w tym cieniu rodła Gdzie gość w dom to nie Bóg Gdzie mają krzyż tylko w godle Gdy spragniony chce wejść w próg (Tu trudno sobie rąk nie pobrudzić Choć, obiecują, że odwilż tuż "A wiosny nie ma, ciągle Grudzień" Każdy uprawia parawan swój) Więc Kwiecień, czas na ostrzu kosy Gdy miał przyjść wiek wolności złoty Wyszło jak zwykle: Styczeń patrz Chłop wrócił do roboty, i za twarz A, i niekontrolowane wzloty By stał poostrzyć o ojców śmierć I jak zwykle, zamiast pozłoty Wyszedł im całkiem zimny Lech (Przestrzegają czerwieni maków, Tradycji, że krew nie piach Stawiają duży kwantyfikator Równając wolność z jak chce traf) A Maj? W maju pachnie siarką: Najpierw wziął zabawki Ziuk I dał wycisk, że poszły ciarki Zaciągnął już spłacony dług A potem chęć ucieczki z murów zasadzki Bunt tych, którym skończył się świat Co mówili po Tłomackiem. Niektórzy wciąż noszą zżółkły kwiat I czerwiec: to starcie koziołków W najbardziej ceglanej z hut I jak w Marcu:; garść fikołków I szkoła bratania się pod but A potem był ⅓ głos Lecz głos nie fatygował się I miał rację, choć za włos Wzięła go nie czerwień ale czerń Na świat przyjść w cieniu modlitw To dziś nie cnota, ale grzech Bo nie z księżyca są czcigodni W tym kraju gdzie króluje czerń A w lipcu szumi Zielony Las Gdzie runął wielki czarny krzyż (Choć jeszcze długo miał gwiezdny czas I wciąż nie chce pójść a kysz) To też Wisły cudny czas Gdy w szyk najczerwieńszej z gwiazd Weszła Tuwimowska zieleń (I błękit też, choć raczej dzielił) W sierpniu jest kwestia wyboru: Najpierw to z kolan powstanie Po pięciu latach wreszcie bez nadzoru (Lecz i tym razem bez zmartwychwstania) A potem krzyczeli "chleb to bytu kawał, Lecz co z igrzyskami po równo?" I wyjątkowo długi karnawał Lecz jak zwykle się skończyło..grudniem A w kwestii Września: był chłop taki, Co mógł mieć przewóz, lecz wybrał wóz I te niesforne dzieciaki, Co po niememu nie chciały mówić już I rzecz jasna ni guzika pół W kupie raźniej i tak dalej Lecz jak przyszło karty wyłożyć na stół Znów się skończyło zawałem Na świat przyjść pod znakiem klęski W kraju tym, gdzie bądź to chciej Gdzie nie spojrzeć, to remis zwycięski Było 6 milionów... 6 milionów mniej A w październiku głos zabrał Wiesław I dał odetchnąć, lecz jak się okaże Zaraz głos dawać przestał A dalej to już patrz Marzec Temu miesiącowi natura dała: Edukacji kęs, biała tiara, Co sczerniała, w Wiśle ciało W czarnej sukni, premier z KO... I jeszcze, choć datuje się na Listopad, Bitwa czerwonego z białym Niby obok,a jednak kłopoty W Lipcu zażegnane, lecz Wrzesień był dalej A wcześniej, lecz z tej samej serii Kieszonkowy pucz w marnej reżyserii Co się skończył jak zwykle prawie Tylko, że trochę mniej krwawo I prawie zapomniałem: W 11., ten z Maja cieniem Ukradł dom, wraz z zadaszeniem Takim trzem, co nań dybali (Wcześniej 1,2,3, go trzymali) I był pokój na pierwszego (Do 26. No z wyjątkiem Grudnia ostatniego) I mamy Grudzień, ale à rebours Bo na mrok historii wziąłem kurs: 13: wywrót w wersji light I 17: jednak kilka ciał A na koniec ofiaruję wam 22:z zwykłego powodu: Higieny narodu, błękitny plan, tak ten sam, Co w lipca skwar, w Galerii Chęć głowę odciął nam Na świat przyjść w cieniu Mordor To zawsze jest przepis na zgon Jeden to nic, idą hordą 40 milionów... Więc nie pytaj, kogo bije dzwon
  18. hehehehe

    Makabryczny

    W nowej kuchni w chałupie pod Bieczem Zbych kurczaka szabelką swą siecze i nadziewa na sztych. Uch! Nadzieję ma Zbych, że zwyczajnie to mu się upiecze.
  19. Ok, turkoce, ino nieco krótko
  20. Omagamoga

    Inne wiadomości

  21. Omagamoga

    Gra w skojarzenia. :)

    zebranie
  22. Omagamoga

    Inne wiadomości

  23. Amelia zna banzai Lema
  24. @Wochen fajna propozycja, ale zostanę przy swoim. Wydaje mi się, że powtarzanie słowa - góry, sprawia że wiersz jest bardziej rytmiczny. Tutaj czuję, jakby czegoś mi brakowało. Dziękuję za pokazanie innej perspektywy!
  25. hehehehe

    Joanna

    Da Isi, da sama sad. I siad!
  26. hehehehe

    Kino

    A same do kina? Ma Nikodem asa!
  27. @Wochen piękny i wieloznaczny wiersz... @Wochen tytułem nawiązuje do Kundery @Wochen dialoguje z nim
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...