Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
@Posem ... na chwilę nie tam znajdziemy siebie z szarej gałęzi wynurza się listek kwiatek pragnie cieszyć się istnieniem to wielki dar ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
-
Rozmowa z obrazem
Waldemar_Talar_Talar odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Benjamin Artur - dzięki - Witam - dziękuję serdecznie za podobanie - Pzdr.serdecznie. -
Czy powrócić do minionego
Waldemar_Talar_Talar odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Poet Ka - @Posem - dziękuję - -
na ziemi
hollow man odpowiedział(a) na hania kluseczka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hania kluseczka U nas jakoś parę tygodni temu kończyli, bo rok obrotowy wrzesień/październik. -
Dzięki Marku. Również pozdrawiam. To napisz o tym... Jeśli możesz, bez wulgaryzmów. Pozdrawiam.
- Dzisiaj
-
─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ─── @Michał PawicaWstęp: Cień Arbacie, Cień Łubianki Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem. Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny. Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii. Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera. Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach. Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób. Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb. Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
-
mówią, że grawitacja ciągnie w dół, ale to nieprawda. ona tylko zmienia kształt czasu, tak cicho, że nawet światło nie protestuje. bo jeśli przestrzeń jest miękka, to może serce też? ∇μgαβ=0 nic nie jest naprawdę stałe — nawet to, co miało być wieczne. krzywizna nie pyta o zgodę, po prostu pojawia się tam, gdzie różnica staje się zbyt duża. Rμν−12gμνR=8πTμν czasem myślę, że grawitacja to tylko tęsknota dwóch punktów w przestrzeni, które nie potrafią być osobno. a może to my jesteśmy zakrzywieniem, które udaje prostą linię? δτ=gμνdxμdxν i może dlatego wszystko do siebie wraca — nie dlatego, że spada, ale dlatego, że nie ma dokąd uciec z własnej topologii.
-
,, Eucharystia jednoczy przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17 jak ocean łączy kropel wiele tak Eucharystia wiąże ludzi w kościele dar wolności Bóg nie wymusza zaprasza lubimy kochamy po swojemu świat zamiast się radować walczy a jest jest ... cudem cudem wartym miłości szacunku rysy skazy rany widać z daleka wolna wola … problemem komunia łączy owoc życie w zgodzie z sobą z Bogiem Jezu ufam Tobie 6.2026 andrew Czwartek, święto Bożego Ciała
-
1
-
Chcę
Duch7millenium odpowiedział(a) na Duch7millenium utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić. -
jaskółczy niepokój
Poet Ka odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
-
Psa na deszcz lub smycz, kaga niec. A jeśli wściekły to eutanazja jakoby zabicie zarażonego ładnie nazwać.
-
a tu czarna woda
- 6 480 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wiesz dziś nie modliłem się do Boga. Wiesz byłem w takim stanie, tak bardzo pod wpływem że zapomniałem modlitwę. Zgubiłem już drugi wers po Ojcze Nasz. Więc do Lucyfera pomodliłem się. Trochę mi go szkoda, trochę wierzę że jego wojna ze Stworcą, z wolą Boga może zostać zakończona, że wciąż pamięta Raj, Niebo, skrzydła które miał. Że i Bóg słyszy i widzi jako wszechobecny jego słowa czyny myśli i wierzę że jest w stanie mieć chęć wrócić w ciepło Bożych objęć, trafić znów do miejsc gdzie grzeje miłość ognia Stwórcy serc. Że jest w stanie gdzie opanowanie się by ludzkość robiła źle by nie karmił go grzech, by nie rósł z kolejną z łez co jak duszy krew po policzku płynie, leje się. Że ma w pamięci dobro, które uspokaja i że ma dość rozedrgania wibracjami wojny, że się uspokoi i będąc spokojnym powtórzy słowa których nauczył nas Syn a potem doda kilka swych gdzie wprowadzą zachwyt Boskie myśli i za uczuciami (Bóg wciąż kocha zbuntowanych) pójdą czyny i wróci pokój między nimi. I przykład weźmie człowiek. Koniec wojen. Miłość w sobie noszę. Pamiętając grzech który rani niematerię wnętrz.
- Wczoraj
-
In fuco incrociato
Poet Ka odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Łukasz Wiesław Jasiński do loży nie🤣 esej przeczytam... -
@Stukacz w tym już więcej ciepła, niż romantyzmu - domieszka sentymentalna
-
In fuco incrociato
Łukasz Wiesław Jasiński odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Przy okazji: w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Żandarmeria Wojskowa nauczyła mnie BAS-u, jako były pracownik Archiwum Akt Nowych miałem szkolenie z Obrony Cywilnej, kompetencje Obrony Cywilnej przejęła Państwowa Straż Pożarna i Obrona Cywilna to nic innego jak Wojsko Cywilne. Jestem pogańskim racjonalistą - libertynem i intelektualnym biseksualistą - uniwersalnym i należę do Wolnomularstwa Narodowego - Loża Trzech Braci i gdybyś, moja droga Poetko, byłabyś zainteresowana, to: serdecznie zapraszam na mój esej pod tytułem - "Saga" - nie lubię praktyki błędnego koła - śmiertelnej rutyny, a teraz: dziękuję za miłą rozmowę i kolorowych snów. Pułkownik: Tajnego Ruchu Oporu - Hrabia Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór -
@Duch7millenium oryginalny wierszyk!
-
In fuco incrociato
Poet Ka odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Łukasz Wiesław Jasiński polubienie nie oznacza popierania poglądów politycznych- nie ze wszystkim się zgadzam- ale w pozostałych sprawach -tak -
In fuco incrociato
Łukasz Wiesław Jasiński odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hania kluseczka Nie, pani Haniu, dziś posiadamy ofensywne uzbrojenie i stosujemy defensywną strategię i w razie ataku na Polskę jakiegoś kraju - będziemy bronić Polski na terenie wroga. Mi najbliżej jest do sojuszu wojskowego ze słowiańską Rosją, otóż to: nie należy ulegać jakiejkolwiek propagandzie i dezinformacji - informacje należy samodzielnie analizować: wojna na wschodzie Europy wybuchła wtedy - kiedy prezydentem Ukrainy został mongolski żyd - Wołodymyr Żełeński (patrz: "Waszyngton Post - Ukraiński Mossad), dalej: Benjamin Netanjahuj jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze jako zbrodniarz wojenny - jest na pierwszym miejscu, natomiast Włodzimierz Putin jest oskarżony o porwanie ukraińskich dzieci, sam publicznie powiedział: - Uratowałem ukraińskie dzieci przed wcieleniem do nazistowsko-banderowskich bojówek! Złożył nawet skargę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze na kraje bałtyckie, które prześladują obywateli rosyjskich, a Polska co robi? Jaki Polska ma interes: wspierając własnych wrogów zza wschodniej granicy? Polityka to bezwzględna gra interesów, a nie romantyczne uniesienia i bogoojczyźniane modły, sojusze wojskowe polegają na zrównoważonych interesach, proponując sojusz wojskowy z Rosją - musielibyśmy coś w zamian zaproponować, na przykład - inwestycje rosyjskich firm państwowych na terenie naszego kraju. Oczywiście, pani Haniu, to tylko i wyłącznie teoretyczne rozważania, a jednak: trzeba rozmawiać o sprawach międzynarodowych i o naszym skromnym podwórku. Łukasz Jasiński @Poet Ka Nie, moja droga Poetko, nie wchodzę w jakąkolwiek polemikę z ludźmi, którzy piszą słabe wiersze i jeszcze tłumaczą czytelnikom o czym jest wiersz - jakby uważali nas za głupków, a komentarze dają paskudne - brak jakiejkolwiek estetyki - logiki, mówię o poznańskim czerwcu - z tamtym panem zakończyłem rozmowę. Łukasz Jasiński -
Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź
Poet Ka odpowiedział(a) na jjzielezinski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@jjzielezinski zobrazowana w wierszu historia - spoza niej bardzo wyraziste poglądy polityczne (chyba jest nawet taki osobny dział - wiersze polityczne) bardzo pouczający utwór, dużo wiedzy historycznej -
@Mel666 mroczny...
-
In fuco incrociato
hania kluseczka odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Łukasz Wiesław Jasiński o tak, na pewno wszyscy nasi "przyjaciele" obronią nas tak samo, jak w 39;) -
Niepodległość
Łukasz Wiesław Jasiński odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"I zawsze unikaj ludzi, którzy z igły robią widły - oni nie mierzą proporcji." Filozof Łukasz Jasinski -
In fuco incrociato
Łukasz Wiesław Jasiński odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Gdybyś, moja droga Poetko, byłabyś zainteresowana, to: serdecznie zaprasza na mój esej pod tytułem - "Jasinizm" - w komentarzach wszystko po prostu znajdziesz, słowem: nie akceptuję praktyki błędem koła - śmiertelnej rutyny. Łukasz Jasiński -
Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź
jjzielezinski odpowiedział(a) na jjzielezinski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Łukasz Wiesław Jasiński Pomijając jakość moich wierszy to stanowczo nie zgadzam się z pana stanowiskiem. Narusza pan nie tylko NETYKIETĘ, ale także wspomniany przez pana REGULAMIN niniejszego forum literackiego. Polecam zapoznać się zarówno z jednym jak i z drugim. Pana komentarze zostały już zgłoszone do działu moderacji i administracji.
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne