Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Pole siłowe jest w sypialni - my jesteśmy bezsilni…
  3. @Witalisa ;))))
  4. @Witalisa Też tak miewam, zdarza się niestety często...
  5. @Witalisa Dziękuję, faktycznie literówka mi wpadła, poprawiłem.
  6. On tak bardzo chciał i pragnął by los się do niego uśmiechnął jak w najbardziej zakłamanym śnie że widząc owe właśnie starania nawet księżyc się nocą popłakał choć ani mruknął ani mrugnął dlaczego. Cóż znaczyły te podniebne, ciemne, księżycowe łzy? Warszawa – Stegny, 10.08.2026r.
  7. @Gosława ... cóż za żarty świat zawsze otwarty trzeba wyjść do niego nie zostawiać samego ... Pozdrawiam serdecznie miłego dnia
  8. Kiedy pierwsze promienie słońca Na obraz Wenus i jej podobnych Szkicują rycinę zarzewia i końca W jednej istocie splatając żywioły A każdy z nich żyje wbrew sobie By walczyć ze sobą albo się godzić Uwalniasz sny spod ciężkich powiek Oddana tylko swej namiętności
  9. Dzisiaj
  10. @Benjamin Artur - @Andrzej P. Zajączkowski - @Poet Ka - @Simon Tracy @Berenika97 - @Leszek Piotr Laskowski - serdecznie wam dziękuję -
  11. @piąteprzezdziesiąte Twarz czerwona, ogorzała Nie od słońca tak się stała I nie od spawania Lecz od wychylania Wódki co ją w gardło lała.
  12. Co wolno Wojewodzie...
  13. Duilla

    O Ptysiu i Balbinie

    @Tadeo Pewna gąska z Zabłudowa Przed gosposią się nie chowa Podwórka pilnuje Drapie, kąsa, pluje No bo to jest gęś bojowa
  14. @Wakss ciekawa symbolika...apokaliptyczna. Widzę, że znasz historię akweduktów w Leodycei... sporo to wyjaśnia! Dobrze się czyta:)
  15. @Mel666-Classy ciekawa symbolika i Twoje po niej meandroeanie też interesujące...
  16. @Aks technicznie i co do rygoru formy - bardzo dobrze! A i z treścią całkiem przyzwoicie. Mała forma czasem chroni przed niepotrzebnymi słowami ;) Fajnie, że podjąłem się tej nowej formy!
  17. Ci którzy przyjdą, nie przyniosą okowów będą mieli słowa – tyle im wystarczy nie muszą być zgrabne ani prawdziwe mają tylko być – tyle im wystarczy A my, nie ciepli, nawet nie zimni tylko letni niczym woda z Laocydei będziemy słuchać, chłonąć coraz więcej zaprzedamy nerki za kilka denarów pogrążeni przez niedosyt w apatii powitamy z otwartymi ramionami bladego rumaka z trupim jeźdźcem mamy tylko być – tyle im wystarczy
  18. Wszechświat to cud entropii, zmiana goni zmianę, Jedna gwiazda umiera, drugiej żyć jest dane
  19. Pierwsza świeca zgasła ta o skostniałych palcach trzysta sześćdziesiątego piątego dnia roku tego cichego nieprzestępnego w ogrodzie oliwnym gdzie szarość miesza się z błotem a niewinność z kulturowym głodem jadącym nowoczesnym samochodem Druga świeca zgasła ta czająca się w kącie introwertyk cholerny w ogrodzie oliwnym ten trzeci — niepotrzebny grający w piłkę sacrum i profanum Trzecia świeca zgasła oświecona granica przeszłości poziomica teraźniejszości w ogrodzie oliwnym gdzie stare całuje młode w policzek bezboleśnie gdzie monety uderzają o krzewiastą podłogę we śnie Pierwsza Druga Trzecia Druga Trzecia Pierwsza Trzecia Pierwsza Druga Mózg mruga i mruga W ogrodzie oliwnym Świadek ze mnie dziwny
  20. @LessLove dobrze wiedzieć kogo ulokować;)
  21. @andrew krótka:)
  22. Był w swoim, zupełnie niezrozumiałym przez innych świecie. Kolejna nagła trauma tym razem wywołała manię. Spał tyle co nic. Miał podkrążone, mętne oczy. W tym stanie nie były jednak martwe jak co dzień. Szarość zastępował błękit. Był czujny, uważny, skupiony. Był szalenie pewny wszystkiego. Swojego geniuszu. Idei ukochanego narcyzmu. Nie jadł a raczej łapał pod wieczór byle co z praktycznie pustej lodówki. Pił tylko kawę rozpuszczalną i colę. Był opętany pasją tworzenia. Zamykał drzwi i okna. Wyłączał domofon, telewizor i telefon. Stopował zegarki. Wyłączał nawet muzykę. Ściszał się do poziomu niebytu. Tworzył przez cały czas. Rozmawiał z jedyną godną osobą. Z samym sobą. Ustawiał płótno. Mieszał farby. Przygotowywał pędzle. Nie z nadzieją a pewnością. Teraz ktoś mnie zauważy. Zapłaci i pochwali. Sprzedam dziesiątki prac. I pracę rodziły się lekko. Bez bólu. Zapominał o ranach depresji. Czas by on mógł zranić jedynym dostępnym orężem. Swoją sztuką. Jego pejzaże cierpiały na paranoję. Rozczłonkowane, krwawe wnętrza mieszkań, ociekały psychozą tysiąca oczu i rąk, wystających ze ścian. Ostatnie chwile bohaterów. Uchwycone za mgłą znieczulenia. Wszędzie tylko ta podła, czarna krew. Ofiara sądu, który nie zna litości. Oni skakali do przygotowanego grobu. A wieko trumny opadało im na zgarbione plecy. Grzebiąc za sobą coś więcej niż samo życie. Umiał nazwać wszystkie głosy. Malował je ze szczegółami. Schizofreniczny ich potok. Napełniał go spokojem. Bał się jedynie głosu rozsądku. Bo on kazał mu walczyć o coś co nie miało żadnego znaczenia. O życie. Malował rzekę tak samo jak tamtego pamiętnego dnia. Uśmiech nie schodził mu z twarzy nawet na chwilę. Miał nieodparte wrażenie, że rzeka była równie psychopatyczna i podła. W jej nurcie, słyszał szaleńczy rechot. Nie żab schowanych w sitowiu a braku jakichkolwiek odruchów. Ta dziewczyna. Zmusił ją by weszła do wody. Patrzyła na niego. Wiedząc, że za chwilę umrze. A potem zaczęła tonąć, we wzburzonym nurcie. Jej chaotyczne ruchy, wzbijały z dna, lepkie ślady mułu. Jakieś korzenie i zbutwiałe liście. Poszła na dno. Ale on ją uwiecznił. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. A on je pamiętał doskonale. Siły witalne opuściły go, dopiero w środku nocy. Obraz był skończony. Podpisał się jeszcze inicjałami S.T. Ale w zasadzie nie musiał tego robić. Zawsze słyszał tylko. Nikt nie maluję tak jak Ty. Nikt nie patrzy na świat i dzieło jak Ty. Jesteś chory i przeklęty. Jesteś niebezpieczny. Dopiero teraz odszedł od sztalugi i zaczął włączać na nowo wszystkie sprzęty. Domofon i telefon i tak by milczały. Nikt go nie odwiedzał od lat a książka w telefonie nie nosiła śladu ani jednego kontaktu. Sięgnął po pilot i włączył telewizor. Oglądał tylko programy publicystyczne oraz wiadomości. I właśnie ich powtórka leciała teraz na programie piątym. Skamieniał patrząc w ekran. Prowadzono relację z miejsca, które właśnie skończył malować. Ta sama rzeka, ten sam ostro zakończony brzeg. Ten sam cuchnący muł. Na rzece unosiły się dwie policyjne łodzie. A wokół ich burt można było dostrzec, wynurzone głowy trzech płetwonurków. Spikerka mówiła o tym, że wreszcie po prawie trzech tygodniach, udało się znaleźć ciało nastolatki, zaginionej na początku miesiąca. Najpierw pokazano wywiad z koordynującym akcję oficerem policji, później z załamaną babcią dziewczyny. Wychowywała ją jak umiała najlepiej. A na końcu pokazano zdjęcie dziewczyny. Jej długie, krucze włosy, lekko zakrzywiony, długi nos, szare, przejmująco smutne oczy. I cudowne piegi, podkreślające jej wyjątkową urodę. A później jeszcze tylko zbliżenie kamery, na worek z ciałem a raczej z tym, co z niego zostało po tak długim kontakcie z dzikością żywiołu. Nie oderwał wzroku. Nie zrobił nic. Czekał na jej ruch. I wtedy odezwała się w jego głowie. To nie była psychoza. To była ona. Zwróć nasze wspomnienie rzece. Wyrzuć swój obraz w nurt. Wyślij mnie znów do samego dna. Proszę. Uległ i pękł. Złamał się i sam poszedł na dno. Wiedział, że policyjne łodzie wrócą za jakiś czas w to miejsce. Będą szukać kolejnego ciała. A wśród ich burt i głów płetwonurków będzie dryfował na spokojnej fali. Jego ukochany obraz.
  23. @Mel666 nooo , lubię ten klimat :)) po sezonie najbardziej ;)))
  24. @wiedźma jesteś geniuszem! Morze brzmi super!:)
  25. Tak. Nie wyjmuj dziury z kontekstu ;)
  26. @Mel666 mam pomysł;))) jedziemy nad morze we dwie ;) Co Ty na to ? Chyba, że wolisz góry to skoczymy w Bieszczady;)))
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...