Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
@Tectosmith Panie powiedziały raczej wszystko. @violetta Dziękuję za przywołanie uśmiechu. :)
-
@wierszyki a to nie wiedziałem:) myślałem, że na golasa:) świntuch i marzyciel jestem! dziękuję,:) @Marek.zak1 o nie !!!!!!!!! niczemu się nie poddałem. wyobraźnia :) dziękuję Marku;)
-
Ależ tam jest tak maleńka dziurka w tej okrywającej tkaninie. Że naprawdę chyba trzebaby lubić wyłącznie wnętrze ;) pzdr
-
Silne ciało - woła - i cen lis.
-
Poezja i d.. zawsze były sobie bliskie, a Ty dałeś nowy wymiar temu związkowi. Brawo. Swoją drogą gratuluję poddaniu się kontroli, wykazałeś się świadomością i wielką mądrością. Pozdrawiam
-
Oj tak, trzeba mieć odwagę w dzisiejszym świecie nazywać rzeczy po imieniu. Natomiast zła nie nazwałbym skrajnością, jest po prostu złem często ubranym w ładne szaty. Pzdr 🌼
-
Neuroza. Spadek. Lot. Wzbudzenie. Czarny widnokrąg i słońce w broczącym spazmie pulsuje, czernią owalu wypalonym jak oczy. Punkt nie widzi — tylko się odnosi przez krzywizny chropowate, jak głos Pana zawieszony w zenicie. Ogień krwawi i pożogą przegłaskane lasy wspominają czas zieleni, jak my — popiół w naręczu swej pamięci rozbity w szklane komety kresu. Nadchodzą, rwą nerwowo przebłyski trwania, aż ziemia — skurczona w martwym uścisku — nakryje ostatnie ziewnięcie synapsy w neuronie odciętym od światła. Łódź odpłynie.
-
2
-
@wierszyki dziękuję:) proktologowie (!!!) też uwielbiają panie:) z różnych względów:) dzięki i pozdrawiam:)
-
A raki: to lot Ikara!
-
List z Syo
Simon Tracy odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Jak słusznie zauważyłaś cudowne Celephais - stolica świata snu jest krainą stworzoną przez Lovecrafta szczególnie dokładnie ukazana w opowiadaniu "Ku nieznanemu Kadath, śniąca się wedrówka". Cóż... Lovecrafta określa się mianem "Samotnika z Providence" choć przez praktycznie całe życie był otoczony bliskimi, miał nawet żonę i chętnie udzielał się towarzysko a także prowadził masę korespondencji. Ja nie mam za bardzo kontaktu z rodziną, nie mam szans na żaden związek nie mówiąc o małżeństwie, Nigdzie nie wychodzę bo nie mam ani z kim ani po co. Nie znoszę głośnych i zatłoczonych miejsc. I co do korespondencji to ogranicza się ona u mnie jedynie do służbowych spraw i komentarzy takie jak ten w internecie. Więc może i jest to niepokojące. Ale uważam, że trwa to już tyle lat, że świat zapomniał o mnie a ja o świecie. I jedno może spokojnie istnieć bez drugiego. Lubię siebie określać "Samotnikiem z Lublina" 😀 -
Trochę podobne jak Dentysta, ale mały księżyc w orbicie tkanki przewyższa nawet bonzai. W każdym razie dostrzegam przebłyski fascynacji literaturą haiku. Mężczyznom być może jest trudniej z uwagi na węże. Ale trud odnalezienia polipa uwieńcza zmagania związane z przygotowaniem do zabiegu Bardzo dobre przesłanie zwłaszcza dla wszystkich panów Pzdr🌼 Oczywiście przebłyski odnoszą się do akceptacji minimalizmu formy ☺️
-
@iwonaroma dzięki:) jest powiedzenie: lekarzu lecz się sam. to ten dentysta wziął je sobie do serca. pięknie Ci Iwonko dziękuję:)
-
Msza Na TVP msza, msza w mieszkaniu babci. Babcia jest z drewna, sękata i święta. Ja jestem z brązu, odlany i świecki. Nie ufam księżom, ale ufam babci, W końcu czy ona mogłaby się mylić? Pilot spoczywa na białej serwecie - Dotknąć go można wpierw się przeżegnawszy. I choć nie ufam, wykonam znak krzyża, Aby podgłosić (ksiądz mówi po cichu). "Piękne kazanie" - spływa ponad parkiet. Babcia roni łzę, z miłości powtarzam: "Tak, w rzeczy samej", składam ciepłe amen.
-
1
-
Anna: ładna panna, pan dał - Anna.
-
@Migrena dokładnie, milusi taki:)
- Dzisiaj
-
ależ... boom
- 6 171 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
kap kap kap wyprane myśli deszcz nie pytał i leje po latarniach próbuje wepchnąć światło do kałuży a tu - złote kwiatki księżycowe pola jakieś komety i rakiety i serduszka na czarny piątek między wersami mrówki noszą puste słowa - śnieg bez końca na starym kineskopie może wejdę do windy spotkam olbrzyma i grupę chińskich pingpongistów winda się zatnie - wszyscy nagle zważymy swoje życia
-
2
-
Zatrzymałem się. Piękny utwór. Lubię subtelne pisanie. Gratuluję.
-
@violetta jedwab, atłas, kaszmir.:)
-
erekcjato rozsypane w proch
Migrena odpowiedział(a) na hania kluseczka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hania kluseczka może być problem. polscy mężczyźni to tak w granicach 13 cm, jak dobrze pójdzie.:) z tym, że mężczyźni nieoczywiści........może być różnie.! -
... noś długie włosy jak my ...
- 6 171 odpowiedzi
-
- dla dzieci
- zabawa
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W gabinecie pachnie spirytusem i lękiem, jakby ktoś polał podłogę wspomnieniami wszystkich, którzy tu przed tobą oddali swoje wnętrza na pastwę medycznej archeologii. Kładę się na boku - jak ofiara składana bogu który lubi zaglądać tam, dokąd nikt nie chce się przyznać. Łóżko chłodne jak zimowa rzeka, po której mają popłynąć moje najskrytsze mroki. Lekarz wchodzi. Maska, rękawiczki, spojrzenie spokojne jak u trupa po bitwie. W dłoniach trzyma urządzenie - wygląda jak wąż zrodzony z kabla i ciemności, jak stworzenie, które nauczyło się widzieć w piekle lepiej niż ludzie na ziemi. - Proszę się rozluźnić, mówi łagodnie, jak kat, który przed egzekucją pogłaszcze cię po głowie, żeby wiedzieć, jak będzie wyglądała twoja twarz, kiedy opuszczą ją resztki godności. Wąż rusza. Czuć tylko chwilę ciszy, tę jedną sekundę pokoju, jak przed trzęsieniem ziemi, kiedy ptaki milkną, bo wiedzą, że zaraz świat się otworzy. A potem - wejście. Jakby ktoś wsuwał kamerę w jaskinię pradawnego potwora, który właśnie przypomniał sobie, że jeszcze żyje. W tej chwili poczułem też, jakby moje wnętrzności były Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, a lekarz – wysłannikiem kontroli, który przyszedł sprawdzić, czy w piwnicach tej instytucji nie fermentuje przypadkiem jakaś nielegalna opozycja zbudowana z komórek, polipów i wyrzutów sumienia. Wnętrze mnie staje się tunelem z czerwonych ścian, galerią starożytnych obrazów bólu i pamięci, korytarzem, w którym echo moich strachów odbija się jak moneta rzucona w studnię bez dna. Lekarz przesuwa endoskop powoli, precyzyjnie, jak kartograf rysujący mapę zapomnianego królestwa, w którym każdy zakręt pachnie wstydem, a każda struktura drży jak gatunek wymierający na twoich oczach. W pewnej chwili miałem wręcz wrażenie, że uczestniczę w jakimś liturgicznym obrzędzie - jakby lekarz był kapłanem Świętego od Lewej Strony Człowieka, bóstwa, które nie prosi o modlitwy, tylko o dostęp do jelita i dobre oświetlenie, żeby lepiej czytać z człowieka jak z otwartego pisma. Nagle zatrzymuje się. - Oho…, mruczy, a jego głos brzmi, jakby znalazł złoty posąg Tutanchamona. Nachyla się do monitora, oczy mu błyszczą. - Proszę pana… ależ piękny polip. gdybyśmy żyli w renesansie, to już by Pana wnętrzności wystawiali w Mediolanie, mruczy z zachwytem. Polip wyglądał, jakby za chwilę miał wstać, otrzepać sobie krawędź, poprawić fryzurę z błony śluzowej i zapytać jurorów, czy przechodzi do kolejnego etapu, bo przygotował układ taneczny na finał. - A ten polip… Caravaggio by się popłakał Ja w tym momencie czuję, że moje ciało chce uciec wszystkimi otworami naraz, jak dziecko złapane w środku nocy przez własny cień. A on patrzy na polipa… jak na cud narodzin. Jak na kwiat, który wyrósł w jaskini, w miejscu, gdzie nie powinno być żadnego światła. - Zobacz Pan, szepcze namiętnie, jak baśniowo osadzony, jak malutki księżyc w orbicie tkanki. - Proszę spojrzeć, wskazuje na monitor jakby prezentował mi trofeum. - To jest… artystyczne. A ja czuję, że zaraz wyparuję z nerwów. Że gdyby ten polip miał oczy, to patrzyłby na mnie z wyrzutem, że wpuściłem w siebie światło obcych. - Trzeba go usunąć, mówi wciąż z zachwytem, - ale szkoda, bo jest… taki poetycki jest. Gdyby mógł, powiesiłby mój polip na ścianie gabinetu jak medal za odwagę w cierpieniu. Lekarz porusza urządzeniem dalej, wąż skręca, a ja czuję, jakby ktoś próbował odtworzyć w moim wnętrzu wszystkie wojny, jakie ludzkość przeżyła. - Jeszcze kawałek, mówi cicho. - Musimy dotrzeć do samego końca. Tam kryją się odpowiedzi. Albo powody do dalszych pytań. Czuję, jak kamera zagląda w miejsca, którym nigdy nie nadano słów, które były tylko cieniem, wstydem i milczeniem. Teraz wszystko zostaje oświetlone, jakby moje wnętrze było sceną teatralną, a lekarz reżyserem spektaklu, którego nie chcę oglądać. Wreszcie wycofuje sprzęt - powoli, jak ktoś, kto wychodzi z podziemi, ale zostawia tam lampę, żeby pamiętać drogę. - Dobrze poszło, mówi pogodnie. - Piękne wnętrza. Bardzo inspirujące. Wychodzę. Nogi miękkie jak papier po deszczu. Świat zewnętrzny kołysze się, jakby dopiero teraz musiał dopasować się do tego, co zostało właśnie poznane. Za mną zamykają się drzwi gabinetu, a ja wiem, że wąż światła i kabli właśnie wita kolejnego, uśmiechając się zimnymi sensorami, jakby już wiedział, jak wygląda ciemność w środku następnego człowieka.
-
@wierszyki Trzeba oddzielać światło od mroku, ale dziś tylko rozczepią się wszystko w pryzmacie i mamy kolorowe widma. Skrajność rodzi ruch, homologiczność próżnie i stagnacje. Tak sobie to po swojemu czytam.
-
@violetta Tak, piękno to zdecydowanie Twoje klimaty.
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne