Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. nieraz potyka się o własny cień widzi czarno tęcze ma kulawe sny zdarza się że kłamie nie widzi prawdy ciężko mu być sobą kłania się łzą nieraz widzi nie to co obok niego nie potrafi się uśmiechać nieraz jego noce i dni błądzą po horyzoncie a tam wiadomo nieznane się tli nieraz to fakt który dopadł go jest bezradny bo los z niego drwi
  3. @EwelinaWawrzyniak To jest tylko i wyłącznie pani zdanie i ma pani do tego prawo, a jednak: według zasad języka polskiego jest to błąd stylistyczny - nie pasuje do konstrukcji i gdyby pani napisała poprawnie - wtedy zniknie sylabotoniczność i miłego dnia życzę.
  4. Me murzyny z rumem Me murzyny z Romanem. A da madame namorzyny z rumem?
  5. Puść życie wolno, przestań nalegać. Przestań narzucać własne wybory. Życie jest większe niż ty - dzieciątko, zrobi co zechce, trochę pokory. Przyjmij co idzie, choćby niechciane, bo nigdy nie wiesz co z drugiej strony góry - nie widać. Mapy też nie ma. Może tam stok jest nasłoneczniony? Przyjmij co idzie, choćby niemiłe, nie wszystko musi mieć sens od razu. Zakręt na drodze, świat się odsłania, wiesz po co zmiana już z biegiem czasu.
  6. Duilla

    kucharka

    @Łukasz Wiesław Jasiński Nie pytała kucharka rzeźnika czy Polacy jedzą konika Tylko czy mięso drobiowe Jest lepsze niż to wołowe A rzeźnik to Włoch rodowity Konina dlań kęs smakowity I dla tego Według niego Najlepsza nie żadna padlina Tylko z Polski Konina.
  7. hehehehe

    Po to i banał.

    I na banał kukła na bani
  8. hehehehe

    Ani wadliwy cyborg.

    Ali wycia i cywila
  9. Tadeo

    O lokalach w Białym Kale

    *** Burdel z kościołem jest w Białym w Kale. Klienta pozyskać chcą te lokale. W pierwszym - grzeszne usługi, grzesznych zaprasza drugi. Bliższy mi pierwszy, do księdza dalej. Na podstawie zasłyszanego dowcipu (albo anegdoty): W jakimś mieście burdel wywiesił ogłoszenie: "Chcesz zgrzeszyć, wstąp tutaj". Natomiast, kościół naprzeciwko, takie: "Zgrzeszyłeś, wstąp tutaj".
  10. A soda za nic i na zad osa
  11. hehehehe

    Ił i

    Popił i ił, i pop
  12. A bo baby, ba, banita. Bat i na baby, babo, ba
  13. Dzisiaj
  14. @Łukasz Wiesław Jasiński Szanowny Panie Łukaszu, niestety się z Panem nie zgodzę. Zaimek “się” musi znajdować się obok czasownika tylko, gdy występuje po czasowniku. Jeśli chodzi o szyk tego zdania, to jak najbardziej jest ono poprawne. Przytaczam również Panu część wypowiedzi z Poradni PWN “Czasami się w pozycji przedczasownikowej może być oddzielone od czasownika innym wyrazem lub wyrazami, por. np. Nie mógł się sam tak długo ukrywać.” Tak więc w tym przypadku “się” oddzielone okolicznikiem miejsca jest poprawne. Pozdrawiam :)
  15. @Waldemar_Talar_Talar dzięki serdeczne 🌹
  16. @Whisper of loves rain Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem. Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny. Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile. Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat. Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
  17. @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam.
  18. Dzięki. Pozdrawiam.
  19. @Poet Ka Och ... 🌻
  20. @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu. Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem. Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”. Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna. Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  21. Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń, to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku. Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień. Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie. Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek. Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych uczuć, to prawa strona, która także zanika. Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek" pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki nasuwają mi na myśl zardzewiałe, czyli już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały. Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umieraja to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię. Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei. Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja". Z kolei końcówka jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu. Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch". @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch". To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk. Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam. Dziękuję za ten wiersz. Pozdrawiam Cię serdecznie.
  22. WIELKA FLAMANDZKA (1968) (Zagraj w "Flamish") Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im nic niedzielny dzwon Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś dzieci mieć mógł Tak uczyli rodzice nas Mnich, i z eminencja sam, Co w katedrze ma dom Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon Idą w tan, nie roniąc łez Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg Że dumą rodziców są I Mnicha, i Eminencji, co Kapłanem w katedrze jest Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle Wszystkie spowite w czerń Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto A na sto lat musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w ten tan, w to szkło Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavluflon
  23. @Poezja to życie ... a my może warto się zatrzymać i ... podziwiać ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
  24. @andrew już jest ok ,
  25. życie w biegu wiele oferuje nie zawsze … więc miejmy swój mały świat może i ... z nią tam mimo ... potknięć jesteśmy blisko siebie naszego jutra tłum potrafi … wyprowadzić na manowce swój kawałek podłogi azyl 6.2026 andrew
  26. Patrzę na brunatną ziemię, jeszcze nieprzekopaną, jeszcze niezaoraną. A tam mrówka, sierota cholerna, bezzębna, z rudymi włosami, sięgającymi pępka. Gnojona i zeszmacona dnia czwartego z rana. Dnia siódmego z rana czesze swoje czułki - robią to wszystkie mrówki, by dnia pierwszego stać się pokarmem dla mrówkojada, darmozjada.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...