Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Nieznajomy Niewidzialny

Wiersz o deszczu.

Rekomendowane odpowiedzi

Dokąd to, dokąd to gdzieś

podziałem lęki, straszydła

letnią nocą, nie najgorszą

w czułym śpiewie, lub w krzykach 

 

Są ostatnią chyba rzeczą

bolesną tak, bo moją

i słowik chce wiersze, co koją

bo dziecko nie przeszło

obok

 

delikatnych dni dla oczu

kiedy wietrzyk nie parzy

ciężkich spojówek o zmroku 

i kot sąsiadki się patrzy. 

 

To pędzą dwa liście klonu

pod drzewa dębowe przy drodze

i jeden, po dalszej stronie 

uśmiecha się,  bo bliższy jest

ten obok domu, co zmoknie. 

 

Dokąd to, dokąd? 

Wyciągam zbroje poliestrowe

i sztukę przez krzyki w duszę

a serce naciąga się w kuszę

gdy nagle wychodzi słońce....

 

a przez chwilę myślałem

że będę nadzieją na suszę.

 

Edytowane przez Nieznajomy Niewidzialny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar dziękuję! 
    • Stało się... Jak grom z jasnego cienia rozprysnęła się nadzieja, ta najmniejsza, trzymana niby modlitwa w czarną godzinę. Stało się... odmawiam łez za krzywdę, za bezsens przypadków i nieporozumień, gdy na usta cisną się słowa, twarde jak kamień, który dokładam do przewinień. Bezwzględnie, do granic bólu by jakoś przetrwać, przetrzymać amok własnych myśli. Czuję, że żyję... zbyt intensywnie i trochę nieswojo, mam dość zagubienia w codziennych błędach. To moja wina i moja strata, to życie upchane po cudzych kątach... strach przed samotnością, która patrzy ludziom z oczu. Nie będę płakać, rozbijać żalu o pustą przestrzeń, to nie ma sensu i tak naprawdę, najmniejszego nawet znaczenia. Stało się... i na dodatek brakuje tchu, ze strachu przed śmiercią drętwieją palce.
    • @Dekaos Dondi   Wszystko, cokolwiek istnieje ma sens i czemuś służy. I każda strata zostaje "zauważona" ;)  Dobrego dnia :)
    • obecnie olbrzymi deficyt spotkane wdeptane wręcz w ziemię dziś buta i chamstwo się liczy subtelność poeta doceni :))   Pozdrawiam
    • @Tomasz Kucina  Rozwieję może temat moich skojarzeń. O Węgrzech wcale nie wiem dużo, a tym bardziej o ich wewnętrznej polityce. Szukałem w internecie praktycznie każde słowo zapisane kursywą. To kim jest István nurtowało mnie z powodu dysonansu w rozumieniu treści i tytułu. Przypowieść wskazywała mi, jak zresztą mówisz, na bohatera w pewnym stopniu uniwersalnego, kolejnego Węgra. Kłóciło się to natomiast z dużą ilością odwołań i szczegółowych informacji. Tak jakbym widział tylko liryczny cień postaci z krwi i kości. István malował mi się jako bohater pełen młodzieńczej werwy, ale złamany , przez życie, po to by ostatecznie zwyciężyć- odjechać w stronę Chwały. Chwały nieuzasadnionej zbytnio treścią, a wręcz z nią sprzeczną. Następny powód aby dopowiedzieć sobie historię, po co ostatecznie udałem się do autora :) Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności