Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

.
„Życie to nic innego
Jak pragnienie śmierci
Droga do nieistnienia
A czas utwierdza nas
W przekonaniu
O naszej chwilowości
Kruchości
Przemijaniu”
Marcin S.



Leżę w pokoju jest środek nocy, przy łóżku pali się lampka nocna i przez okno widać blask księżyca. Panuje bardzo specyficzna atmosfera, lekki półmrok ogarnia mnie zewsząd, wszystkie meble i ściany są prawie niewidoczne. Wstaję podchodzę do stolika. Czuję przerażenie, w lustrze, które wisi na ścianie, zamiast siebie widzę czarną postać w kapturze z wielką srebrną kosą, staram się w ciemnościach odnaleźć jej twarz, lecz wysiłek nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Tajemniczy jegomość podchodzi do drzwi balkonowych i otwiera je. Mimowolnie podążam za nim, przypadkowo ręką strącając kubek z szafki, niedopita kawa wylewa się na podłogę tworząc falującą czarną dziurę. Wchodzę na balkon jestem już sam, stoję na balustradzie gwiazdy i światła miasta wirują mi przed oczami. Tracę równowagę, zaczynam spadać......
Niespełnione uderzenie o ziemie wywołało u mnie dreszcz, który wyrwał mnie ze stanu śnienia. Zbudziłem się zlany zimnym potem. Często miewam takie sny, dręczą mnie od młodości. Nie wiem dlaczego?. Może dlatego, że znudziła mi się już rola w tej daremnej sztuce teatralnej pod tytułem „Życie” Że to Permanętne myślenie o śmierci jest lekarstwem na zakorzeniony wewnętrzny smutek. Że jest ucieczką od monotonii życia codziennego od szarości każdego kolejnego poranka
Wszechogarniająca pustka nauczyła mnie prowadzić dialogi z samym sobą. Czasem w przypływie chwilowej radości nucę sobie melodie pod nosem będąc za razem wykonawcą jak i słuchaczem. Wiele czasu tak spędzam na nocnych spacerach po centrum miasta, W tym nie konstruktywnym przechodzeniu z ulicy na ulicę zatapiam się w świecie marzeń. Wspominam młodość, piękne chwile. Ale zawsze kiedy myślę o tych pięknych rzeczach przytłacza mnie smutek, wracają najstraszniejsze wspomnienia, moje własne dramaty, moje tragedie. Czasem gdy moja druga część[ mnie] nie ma ochoty na konwersacje, rozmawiam z drzewami z ptakami .Zapoznałem się również z domami. Gdy idę każdy z nich jakby wybiegał na moje spotkanie, jakby patrzył na mnie wszystkimi oknami i omal nie mówił-Dzień dobry jak się pan miewa-i- Ja dzięki bogu jestem zdrów- a w maju przybędzie mi piętro. Albo – och omal nie spaliłem się i byłem w wielkim strachu. Mam wśród nich swoich ulubieńców i bliskich przyjaciół jeden z nich ma zamiar tego lata leczyć się u architekta. Umyślnie będę co dzień przechodzić, żeby mu się co złego nie stało, niech go pan bóg ma w swojej opiece. Ale nigdy nie zapomnę historii pewnego prześlicznego jasnoróżowego domku. Był to taki malutki murowany domek, tak uprzejmie spoglądał na mnie. Tak wyniośle spoglądał na swoich niezgrabnych sąsiadów, aż mi serce skakało z radości gdy mi się zdarzało przejść obok niego. Nagle w zeszłym tygodniu idę ulicą i gdy spojrzałem na przyjaciela, słyszę żałosny okrzyk –malują mnie żółtą farbą łotry barbarzyńcy. Nie oszczędzili niczego ani kolumn ani gzymsów i przyjaciel zżółkł jak kanarek. Omal nie miałem wylewu żółci z tego powodu i dotychczas brak mi sił, żeby się zobaczyć z moim zeszpeconym biedakiem którego pomalowali w kolorze cesarstwa ryżu i sake.
W nocy gdy miasto śpi pałętam się wąskimi alejkami, labiryntem uliczek, pomiędzy starymi kamienicami w centrum miasta. Drogę rozświetla mi księżyc i gwiazdy. Gdy zabłądzę z powodu błogich stanów bezmyślności, patrzę w niebo, można tam dostrzec łunę światła, jasnego światła, które bije w niebo z katedry św. Mikołaja*. Kościół ten jest najwyższą na świecie budowlą zbudowaną z czerwonej cegły** Dookoła jest mnóstwo kocich łbów, chodząc tak kiedyś w kółko kościoła na niektórych kwadratowych kamieniach zauważyłem malutkie krzyżyki.. Które oznaczały miejsca, na które spadali robotnicy tej budowli Kiedyś starałem się je wszystkie policzyć, ale w połowie drogi straciłem rachubę. Katedrę widać z każdego punktu miasta i dzięki niej wiem, w którą stronę się kierować.
Pewnej nocy usiadłem na murku przed klubem „Pasja”*** Moje oczy-kamery zaczęły retransmitować obraz aktualnej rzeczywistości, Zawsze mój obiektyw skupiony była wyłącznie na tej knajpie, w której z reguły można było spotkać tłum lalek barbi, ubazgranych makijażem nie do poznania. Ale nie, wtedy moją uwagę przykuła sąsiednia kamienica. Miałem wrażenie jakby budynek wyrósł właśnie z pod ziemi. Pierwszy raz go dopiero dostrzegłem co wydało mi się bardzo dziwne, gdyż często tędy przechodziłem. Kamienica była ekscentryczna. Była cała zielona. Nad głównym wejściem siedziały posągi dwóch żab. Jedna grając na śmisznej gitarce zapraszała mnie do wewnątrz, druga usadowiona o wiele wygodniej, ściskała w swych zielonych łapkach kielich wina i długą powykręcaną fajkę. Nieopodal przebiegały chrabąszcze w kolorze brązu. Całkiem z boku na rogu kamienicy była twarz, subtelna twarz kobiety, która swym przenikliwym spojrzeniem zachęcała mnie do flirtu****. Usiadłem wygodniej, rozprostowałem nogi i oczo- kamerami zacząłem nagrywać przechodniów. Analizując jednocześnie ich zachowania. Począwszy od zakochanych parek[ materiał o szczęściu] grupek studentów imprezujących zapewne po zdaniu sesji[ ten z kolei materiał można wykorzystać w tematyce pobijania rekordów ilości posiadanych promili we krwi] Starałem się także wyłapywać pędzących biznesmenów w marynarkach z walizeczkami i z telefonami komórkowymi przy uchu[ materiał na temat wyścigu szczurów oraz o bezrobociu] W pewnym momencie w mój obiektyw wdarł się jakiś cień człowieka, mężczyzna szedł spokojnym krokiem głowę trzymał wysoko w chmurach ponieważ jego wzrok był nieobecny, zatopiony w martwej przestrzeni. Zrobiłem zbliżenie, nagrałem kilka ujęć, które tak naprawdę nie przedstawiały nic specjalnego, patrząc na ten obraz nieobecności poczułem się jakbym patrzył na siebie.
I wtedy uzmysłowiłem sobie, że nikt tu po mnie nie przyjdzie, nikt na mnie nie zwróci uwagi. Na mnie małego szaraczka zagubionego pośród tłumu pacynek w teatrze lalek. –Co ty tu właściwie robisz-odezwał się głos z mego wnętrza. Nie wiem? Może błąkam się w labiryncie własnej samotności. A może z tą samotnością jest mi wspaniale, gdyż jestem wolny, nie jestem nikomu zobowiązany. Mogę sobie w każdym momencie pójść i nikt się nie będzie o mnie martwił, nikt nie będzie na mnie czekał, nikt nie będzie się denerwował moją nieobecnością. Nikomu nie będzie przeszkadzać moja egzystencja. A może to mnie boli najbardziej, tylko wmawiam sobie, że tak nie jest. Oszukuje się, pocieszając się własną samotnością. A czym w ogóle jest samotność? Poszukiwaniem, ciągłym wypełnianiem czasu, który spędzam sam ze sobą, tym że nikogo nie kocham i nie jestem kochany. Szukam tego w wielu rzeczach np. w takich wyjściach, spacerach po mieście, w marzeniach, w ciągłym tworzeniu jakiś wizji, planów, rozmawianiu z samym sobą. Ale to są przecież namiastki, które nie dają mi do końca spokoju, bo coraz dalej brnę w zaułkach własnej paranoi. Po co żyję?, jaki sens ma moja egzystencja?. Lecę w dół w przepaść, żadna ludzka siła nie może mnie z tego zatrzymać........

Zwątpić czy uwierzyć mam
Jaki dzisiaj to ma sens
Każdy chciałby tylko przeżyć
O wolności nikt już nie wspomina mi
Przez okno się wychylam
Całuje nocny mrok
Za mało pięter myślę
Nie, nie uda mi się skok
Paranoja zaśpiewała refren mi
Paranoja gdzie są okna
Gdzie są drzwi, no gdzie
Dżem „Nieudany skok”



c.d.n


*Katedra św. Mikołaja rozswietla łuną światła niebo w centrum Bielska-Białej
** Kościół w Landshut, ma 133m wysokości i jest najwyższą budowlą na świecie zbudowaną z czerwonej cegły (fragment z ofiarami tej budowli jest faktem)
*** Klub Pasja- obecnie Frantik na ul. Grockiej w Krakowie
**** Zielona kamienica znajduje się na rogu placu Wolności w Bielsku ( w okresie młodej polski, ponoć znajdowała się tam palarnia haszyszu, stąd posąg żaby z fajką w dłoni nad głównym wejściem)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kilka dni temu (11.02.2026) odeszła Dominika Żukowska. Zmarła w wieku zaledwie 41 lat. W duecie z Andrzejem Koryckim wykonywała poezję śpiewaną, piosenki turystyczne i żeglarskie. Byłam na koncercie Dominiki i Andrzeja dwa lata temu.  I ciężko mi uwierzyć w to, co się stało. Nie przyjmuję tej informacji. Ciągle słyszę w głowie Jej głos, melodie piosenek...  Za szybko, zdecydowanie za szybko łódka po Nią popłynęła.... :((((((    
    • @Migrena  Dobry wiersz. Pozdrawiam.    
    • @KOBIETA  Wieża Eiffela to matematyczna ekspresja miłości, wygrywa siłą ducha, toczy się pomiędzy kochankami, jak błyskawica. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi,   Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone…   Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc,   A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie…   Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni   W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas.   W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni,   Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości…   Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask,   Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły…   I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach,   W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę…   Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask,   Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały…   Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg,   Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie,   Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa,   By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze…   Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy,   Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule.   A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia,   Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy…   Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę,   Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości.   Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode,   Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską…   Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas,   Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza,   O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą,   Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki,   By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar…   Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne,   Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany…   Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki,   Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki.   Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki,   Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce…   Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem,   By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością,   By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier.   By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach,   By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana,   Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch,   By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani…   Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej.     Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy...  I tak narodził się pomysł tego wiersza...       Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.     Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze.     Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie.     Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
    • @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!...  Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...