Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zgubiłem parę godzin pod
niemych granic spódnicą
po drugiej stronie odry
rowerzysta ścigał się z czasem
południowy - zachód wyznaczał
osiwiały komin
korony drzew tańczyły pogo
w rytm wschodzącego słońca
tylko sosny
twardo stąpały po ziemi
cichy szept pokrzywą stanął w gardle
na moment nawet mrówki
wciągnęły powietrze
I nie było komu zatrzymać
czasowej odysei

Opublikowano

Witam,
może w ramach, może nie ;) (znaczy spłaty długu).
Dla mnie wiersz jest nierówny, chyba niedopracowany. Początek dziwnie zapisany z przyimkiem wystającym na końcu wersa - potem wiersze układają się w cząstki wypowiedzeniowe; na początku dziwna inwersja ('spódnica' na końcu, oddalona dwoma wyrazami od 'pod' z poprzedniego?) - słowem udziwnienie zbędne.
Jest kilka momentów, które zatrzymują uwagę, choćby "mrówki wciągające czas", "rowerzysta, który ściga się z czasem". To, co przeszkadza, to na pewno "cichy szept", a już "stający pokrzywą w gardle" - rozbawia; "czasowa odyseja" - rozumiem ideę, ale - podobnie jak "spódnica" - pojawia się nagle i niespodziewanie; spódnica - skąd? skoro peel jest męski; odyseja - skąd? skoro obrazek jest konkretnie umiejscowiony, nastrojowo malowany; zasada wolnych skojarzeń (nawet aluzji literackich, kulturowych) często nie zdaje egzaminu, a przy takim pomyśle - z pewnością.
To jest moje prywatne zdanie, mogę nie mieć racji, starałem się napisać najuczciwiej, jak potrafię.
pzdr. b

Opublikowano

Do Roman Bezet:

Moim autorskim okiem:

- "Początek dziwnie zapisany z przyimkiem wystającym na końcu wersa - potem wiersze układają się w cząstki wypowiedzeniowe; na początku dziwna inwersja ('spódnica' na końcu, oddalona dwoma wyrazami od 'pod' z poprzedniego?) - słowem udziwnienie zbędne."

"Zgubiłem parę godzin pod" - wers jest bardzo szybki, "zgubiłem" czyli nagle cos utraciłem, tu konkretnie tych parę godzin. Dodatkowo tę szybkość pogłębia inwersja w następnym wersie, ona zwalnia czytelnika, zmusza do myślenia. Przynajmniej taki był zamiar.

- ""spódnica" - pojawia się nagle i niespodziewanie; spódnica - skąd? skoro peel jest męski"

"niemych granic spódnicą" - stąd, że to jest erotyk a to jest metafora. Byc może będzie prościej podczytać jak przestawi sie szyk: spódnicą niemych granic - choć wątpie. Jak to bywa z metaforami często można sie tylko domyślać na ile jest sie blisko właściwego znaczenia a na ile nie.

-"odyseja - skąd?"

Warto zauważyć, że 2 pierwsze wersy i 2 ostatnie odstają. Dwa pierwsze to wprowadzenie, dwa ostanie podsumowanie. Słowem to rama całego utworu. Jak się je połączy...
"Zgubiłem parę godzin pod
niemych granic spódnicą
I nie było komu zatrzymać
czasowej odysei"

Czasowa odyseja = podróż - w całym wierszu przewijają się wyrazy, zwroty związane z czasem jak: Zgubiłem parę godzin;ścigał się z czasem;wschodzącego słońca;na moment;czasowej odysei

Erotyzm można przedstawiać na rózne sposoby, u mnie jawi się jako podróż.

-"To, co przeszkadza, to na pewno "cichy szept", a już "stający pokrzywą w gardle" - rozbawia"

"cichy szept" niczym masło maślane, a może jako tautologizm?
"stojący pokrzywą w gardle" nic innego jak animizacja, a znaczenia matafory niestety nie zdradze, musiałbym zinterpretować cały wiersz a tego robić nie wypada.


To na tyle.
Moim autorskim okiem tak sprawy stoją. Każdy ma swoje oczy: zielone, niebieskie, czarne czy piwne. Dziękuję za to, że Twoje się wypowiedziały.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Czy erotyk, czy też nie - ja w każdym razie wypowiedziałem się ;)
Wydawało mi się, że nie ma sensu tłumaczyć spraw oczywistych? panu też?
To 'tłumaczenie' niczego (dla mnie) nie odkrywa - interpretacja nie jest skomplikowana.
Mówimy o sprawach warsztatu, o f u n k c j o n a l n o ś c i zastosowanych środków - ja mam wątpliwości, Pan - jak widać - nie.
I na tym trzeba poprzestać ;)
pzdr. b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Prawda

       

      Niektórzy uważają, że jest tyle prawd ilu jest ludzi na świecie. Że każdy ma swoją prawdę. Inni myślą, że prawda to fakt, którego nie da się zanegować. Jeszcze inni uważają, że prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. Ci pierwsi często popadają w sprzeczności, gdyż jedna prawda jednego człowieka przeczy drugiej prawdzie drugiego. Nie istnieje zatem żadna prawda uniwersalna dla wszystkich. Ci drudzy mówią co innego. Dokonują sprowadzenia rzeczy do faktów, których nie da się zanegować. Ale żyjemy w dobie powszechnej manipulacji faktami, którą można zręcznie zafałszować prawdę. Są rozmaite sposoby manipulacji prawdą, opisane w literaturze pod jedną nazwą: „erystyka”. Opisuje się tam sposoby osiągnięcia „sukcesu” w sporze nie tylko za wszelką cenę ale także wbrew prawdzie, wedle celu jaki chce się osiągnąć. Człowiek rozumny wie, że trzeba mieć dobrze wykształcone sumienie tak aby można było rozróżnić prawdę od fałszu i za razem być w zgodzie z rzeczywistością. Co może pomóc człowiekowi w dojściu do prawdy? Oczywiście rozum, logika, sumienie super naturalne. Ale co jeszcze? Ten czynnik stanowi Prawda Objawiona, która pomaga w rozróżnieniu fałszu od prawdy. Prawdę tą objawił nie kto inny tylko Jezus Chrystus jak tylko się pojawił na Ziemi, tj. ponad dwa tysiące lat temu. Przyszedł na ten świat aby go zbawić nie zaś po to aby świat potępić. Narodził się partenogenetycznie z Maryi Dziewicy, z Ducha Świętego. Dorastał w rodzinie Józefa, rzemieślnika, który adoptował Jezusa i Maryję Pannę. Już jako dziecko był prześladowany przez okrutnego władcę i musiał salwować się wraz z najbliższą rodziną ucieczką do Egiptu. Po śmierci satrapy mógł powrócić do ojczyzny ziemskiej. Jako dziecko zadziwiał uczonych w piśmie swoją wiedzą podczas spotkania w świątyni. Nabywał wprawy w zawodzie cieśli dzięki swemu ojcu, rzemieślnikowi. Jako młody człowiek często bywał w świątyni, gdzie zapoznawał ludzi zgromadzonych w świątyni ze zwojami zwierającymi proroctwa o nadejściu Mesjasza. Gdy stał się już dojrzałym mężczyzną rozpoczął swoje nauczanie teologiczno-moralne, zgodnie z posłannictwem otrzymanym od swego Ojca niebieskiego. Dokonywał wielu cudów. Uzdrawiał niewidomych od urodzenia, głuchych, wskrzeszał umarłych, w cudowny sposób rozmnożył chleb. Swoją działalność posłanniczą prowadził przez wiele lat. Nauczał, że się na to narodził aby dać świadectwo Prawdzie. Pod koniec swojej działalności, gdy nauka, którą głosił zaczęła niepokoić lokalną władzę w Jerozolimie, skorumpowaną, chciwą na pieniądze, został fałszywie oskarżony o bunt przeciw władzy rzymskiego okupanta i żydowskiej władzy duchownej, i w sfingowanym procesie sądowym skazany na śmierć krzyżową. Prawie nikt nie stanął w jego obronie. Nawet jego uczniowie. Tylko prokurator rzymski Piłat z Pontu próbował ująć się za nim. Wyrok był okrutny i odwrotnie proporcjonalny do winy oskarżonego. Był to najzwyczajniej w świecie mord sądowy, w którym skazuje się na najwyższy wymiar kary, jaką była śmierć krzyżowa, człowieka Bogu ducha winnego. Droga krzyżowa podczas której skazany musiał nieść swój krzyż prowadziła przez całe miasto, aż na miejsce kaźni za miastem, zlokalizowane na górze zwanej Golgotą. Tam pomiędzy skazańcami, skazanymi za pospolite przestępstwa, dokonał ziemskiego żywota. Ponieważ przepowiedział, że po trzech dniach po swojej śmierci zmartwychwstanie, polecono żołnierzom rzymskim aby strzegli grobu Jezusa zwanego Chrystusem, królem Żydów. Tak też się stało. I stało się tak, że strażników rzymskich zmorzył mocny sen w czasie służby. Nagle nastąpiły dziwne i niewytłumaczalne zjawiska: trzęsienie ziemi i powstanie wielkiej jasności dobywającej się z wnętrza grobowca. Obudzeni i przerażeni rzymscy żołdacy w panice uciekli z posterunku. Ciało Jezusa zniknęło. Duchowieństwo żydowskie dowiedziawszy się o zdarzeniach minionej nocy, przekupili strażników i nakazali im mówić, że uczniowie Jezusa wykradli w nocy ciało i nie wiadomo gdzie je położyli. Lecz co przeczyło i przeczy po dziś dzień temu kłamstwu? To materialny dowód zmartwychwstania, Całun Turyński. Jest to całun, w który było spowite ciało Jezusa w chwili złożenia w grobie. Autentyczność całunu przechowywanego obecnie w Turynie, we Włoszech, dla każdego, kto z uwagą śledzi dokonania nauki w tej materii, a także czyta z uwagą Biblię nie ulega wątpliwości. I jak mawiał mistrz z Nazaretu: „Kto jest z Prawdy, słucha mego głosu. A ten, który mówi, że słucha mego głosu, a nie bierze swego krzyża na każdy dzień i mnie nie naśladuje, nie jest mnie godzien”.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...