Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Prawie przeszedłem na drugą stronę mostu;

trawy niemal chwytały mnie za stopy

długimi zielonymi palcami. Ktoś szeptem

przywoływał, ale czy naprawdę?

 

Byłem o krok od ostatniego słowa,

które chciałem przynieść i odczarować

cienie. Wydawało mi się nawet,

że już je widzę, jak, zmienione w parę rudzików,

odlatują do lasu. Wymyślaliśmy go od dawna,

bezpieczny, bezkresny. Miał chronić i po prostu

być.

 

Nagle, jak w filmie puszczonym od tyłu,

młodnik zaczął znikać, kurczyć się do samosiejek,

nasion; wiatr dokądś je poniósł,

jak litery niepołączone więcej

nicią żadnych znaczeń. Znów odsłonił

rozpadliny w ziemi, a mój oddech

stał się jeszcze raz

jedną z nich.

 

Pode mną rzeka wzbiera bezlitośnie,

wiem, że ból jest rzeką.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...