za sercem!
kroczą dumnie, ramię przy ramieniu,
niepewność i szczęście, zachwyt i lęk.
a pod nogami plączą się motyle...
upadek nieśmiało, na końcu,
zapomniany snuje się
za sercem!
na rzeź!
potem jest jak zawsze.
padają ramię przy ramieniu,
niepewność i szczęście, zachwyt i lęk...
i został sam, w ciszy,
przed burzą.
więc płacz! rycz!
do wnętrza
niech je zaleje,
wypłacz nadkrytyczny stan...
kładzie się na kocu z kolorowych skrzydełek,
na gruzowisku ciebie, ruinach kiedyś nieba...
patrzy wprost w wypalone słońce.
deszcz rosi lekko.