Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)


My dates with cultures of Russia, China, Brazil, Iran and Japan continue. Moje randki z kulturami Rosji, Chin, Brazylii, Iranu i Japonii trwają dalej!

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

But it's not me! Meet Mr. Bronislaw Winogrodski, Moscow taoist,  sinologist,  philosopher and owner of the Club of the Tea Culture. Ale to nie ja! To Pan Bronisław Winogrodski, moskiewski taoista, sinolog, filozof i właściciel "Klubu Kultury Herbacianej". 

 

THE UNFORGETTABLE DECISIONS 

NIEZAPOMNIANE DECYZJE

 

FORGET-ME-NOTS
An old lady decided to celebrate her 95th birthday. She bought cakes, invited her lady friends (of the same age as that of hers). In order not to forget about her birthday party, she wrote a note for herself: "To serve tea for my guests. To feed them with cakes" and stuck it onto the wall in her kitchen.

 

Her lady friends came, and they had tea together. After they'd drunk it, she took the cups back to the kitchen and saw the note "To serve tea". She poured tea in cups and brought up them to her guests again. She repeated this act six times at once.

 

At last the guests went home. When in the elevator, one of the old ladies commented, "Our mutual friend has become completely out of order. We'd been there for three hours, but she didn't even offer us a cup of tea".


The other old lady in the elevator  asked, "Had we really been to our lady friend?" The third just wondered, "But who the fuck is our lady friend?"

 

At that very time their ladyfriend entered her  kitchen, saw the untouched cakes and concluded with satisfaction: "Old bitches, they didn't come to celebrate my birthday! Unlike me they no longer can remember anything at all!"

 

Such more! Takiego więcej! 

 

NIEZAPOMINAJKI
Staruszka postanowiła uczcić swoje 95. urodziny. Kupowała ciastki i zapraszała przyjaciółki (również w jej wieku). Aby nie zapomnieć o uroczystym wydarzeniu, napisała sobie notatkę: "Podać gościom herbatę. Nakarmić ich ciastkami"  i przykleiła ją do ściany w kuchni.

 

Przyszły jej przyjaciółki, i podała im herbatę. Wypili, zabrała filiżanki z powrotem do kuchni,
gdy zobaczyła notatkę "Podać herbatę". Nalała herbatę do filiżanek i znowu zaniosła do swoich gości. Powtórzyła ten akt sześć razy naraz.

 

W końcu goście wrócili do domów. W windzie jedna z nich powiedziała: "Nasza przyjaciółka kompletnie niezdrowa. Byliśmy tam od trzech godzin, ale nie zaproponowała nam nawet filiżanki herbaty".


Druga starsza pani w windzie zapytała: "Czy naprawdę byliśmy u naszej przyjaciółki?" Trzecia po prostu zastanawiała się: "Ale kto do сholery jest naszą przyjaciółką?"

 

W tym samym czasie ich przyjaciółka weszła do kuchni, zobaczyła nietknięte ciastki i podsumowała z satysfakcją: "Stare kurwy, w ogóle nie przyszły poświętować moich urodzin! W przeciwieństwie do mnie, już nic nie pamiętają!"

 

WHAT'S IN A NAME?
A young man decided to have his  name changed.
He was inquired: "What's wrong with your name? What is your name?" His reply was: "John Arsehole".
-Well, it's all clear now. How would you like to be called, Sir?
- Carol.

 

Reference/Odniesienie:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

CO JEST W IMIENIU?
Młody mężczyzna postanowił zmienić nazwisko.
Zapytano go: "Co jest nie tak z twoim nazwiskiem? Jak się nazywasz?" Jego odpowiedź brzmiała: "Jan Gówniarz".
-Cóż, teraz wszystko jasne. Ale jak pan chciałby być nazywany?
- Karoliną! 

 

"Nezaboodka" (The Forget-me-not). Sung by Jon [ɪˈon] Suruceanu [`tʃɑː], bachata [`tʃɑː] danced by Jorge [`horhe] Ataca  and Tanya La Alemana. "Nezabudka" (Niezapominajka). Śpiewane przez Jon  Suruceanu [`cia], bachata [`cia] tańczona przez Jorge [`chorche] Ataca i Tanya La Alemana.

 

Lyrics by Mikhail Ryabinin (Meierowich)
Tekst przez  Michaiła Riabinina (Meierowicza)
Music by Vyacheslav Dobrynin
Muzyka przez Wiaczesława Dobrynina

THE FORGET-ME-NOT NIEZABUDKA

 

Greek Goddess Grecka bogini


We have met each other in the middle of summer,
There was the season of blue skies and bloom.
I'll be always  grateful to my fate for therefor,
For our sudden meeting in that afternoon.

 

My s toboju wstrietiliś posriedinie leta.
Byli gołubyje niebo i cwiety.
Ja skażu spasibo słuciaju za eto,
Szto pieriedo mnoju pojawilaś ty.

 

Ty i ja poznaliśmy się w środku lata,
Były błękitne niebo i kwiaty.
Podziękuję okazją za to,
Że pojawiłaś się przede mną.

 

Then I made a joke out of [outta] my being coward
And besides this also reflected on the spot
That I would have [woulda] named you only a wild flower,
A delicate and sunny, and blue forget-me-not.

 

Ja swojo smuszczenńje priukrasił szutkoj
I jeszczo podumał pro siebia tajkom,
Szto nazval ciebia by tolko niezabudkoj,
Gołubym i nieżnym sołniećnym cwietkom.

 

Upiększyłem swoje zakłopotanie żartem
I pomyślałem sobie potajemnie,

Że bym nazwał tobie tylko niezabudką (niezapominajką),
Bo jesteś jak ten nebieski i delikatny, słoneczny kwiat.

 

 

CHORUS
My forget-me-not, forget not
That sometimes even a  moment
That sometimes even a  moment
May mean more than time of life.
My forget-me-not, forget not,
I live like in a fairy story,
My forget-me-not, forget not
I'll forget you at no time.

 

Niezabudka, niezabudka,
Inogda odna minutka
Inogda odna minutka,
Znacit bolsze, ciem goda!
Niezabudka, niezabudka,
W skazkie ja żiwu kak budto
I ciebia ja, niezabudka, nie zabudu nikogda

 

Niezabudko, niezabudko!
Czasami nawet jedna minutka,
Czasami nawet jedna minutka
Oznacza więcej niż wiele lat!
Niezabudko, niezabudko!
Żyję teraz jak gdybym w bajce,
I ciebie, niezabudko, nigdy nie zapomnę!

 

Then the fate befell us that we'd had to break up.
There left unknown even your name  to me.
I had just to meet you during the starlight,
And even then as always in my own dreams.

 

Tak sud'ba nam wypała, szto priszłoś rastaca,
Daże twojo imia nieizwiesno mnie.
Tolko ostajoca mnie s toboj wstrieciaca
Zwiozdnymi nociami, da i to wo snie.

 

Tak się złożyło, taki los przypadł na nas,
Że musieliśmy się rozdzielić.
Nawet twoje imię zostało mi nie znane.
Pozostaje mi teraz tylko spotkać się z tobą
W gwiaździste nocy, a nawet wtedy we śnie.

 

 

I'm in agitation before I'm going to [I gonna] call you.
[In the original literally: "I'm standing excited in the phone booth", since the song is of 1989]
Your number has been found somewhere by the  guys.
I'm dialing your number,  "Forget-me-not, hello!
It's me who'd like to call you like this for all my life".

 

Ja stoju, wołnujaś, w telefonnoj budkie,
Telefon twoj gdie-to mnie naszli druz'ja.
Nabiraju nomer: "Zdrastwuj, Nuezabudka!
Tak wsiu żizń chotieł by zwać cebia lisz ja.

 

Jestem podekscytowany, zanim do ciebie zadzwonię.
[W oryginale dosłownie: "Stoję podekscytowany w budce telefonicznej", bo to piosenka z 1989 r.]
Znajomi gdzieś znaleźli twój numer telefoniczny dla mnie. 
Wybieram numer: "Witaj,  Niezabudko!
To tylko ja chciałbym tobię tak nazywać przez całe moje życie!"

 

СHORUS (x2)

 

Some men look at my face, some  look at smth much lower! In any case, I am a forget-me-not! Niektórzy mężczyźni patrzą na moją twarz, niektórzy patrzą na coś znacznie niżej!  Ale w każdym razie jestem niezapomniana! 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Na starym strychu, gdzie mróz malował szyby, Płonęły w piecu niedopisane sny. Ty wśród płócien szukałaś barw dla świata, Ja zamykałem go w ubogich rymach swych.   Za oknem Lublin zasypiał białym puchem, A nam wystarczał chleb, herbata i śmiech. Byliśmy biedni, lecz młodzi jak płomień, Który nie wierzy, że może zgasnąć też.   Lecz przyszła zima cichsza od milczenia. Najpierw kaszlem zapukała do drzwi. I nagle sztuka stała się bezradna, Gdy nie potrafiła ocalić już nic.   Odeszłaś o świcie.   Na stole stygła herbata. Na sztaludze gasł błękit. Za oknem padał śnieg.   I tylko wtedy pojąłem, Że wszystko można utracić: Młodość, Marzenia, Poezję.   Prócz jednej chwili, W której było się dla kogoś Całym światem.
    • Widziałem człowieka z krwi i kości. Widziałem go, jak się modlił, błogosławił i dławił ością. Widziałem go uśpionego i rozgniewanego. Widziałem go obmywającego nogi i chowającego całe ciało przed światem.   Widziałem człowieka konającego, cierpiącego i obdarowującego innych. Widziałem człowieka miłosiernego.   I wszystko to ujrzałem w jednym spojrzeniu. Wszystko to zobaczyłem w oka mgnieniu, w maleńkim błysku, który spotkałem pewnego dnia na krakowskim rynku.   I zrozumiałem wtedy, że człowiek jest jednym spojrzeniem, jednym mgnieniem, jednym błyskiem, w którym mieszczą się wszystkie modlitwy.          
    • @Łukasz Wiesław Jasiński dzisiaj Havana klub:) dużo latynosów jest, idę z koleżankami na 19 na imprezę:) potańczymy salsę, pośmiejemy się :)
    • Półprawdy, miraże i lub inne pomyłki pamięci, Sytuacje, co naprawdę były, i sen, co żywy. Wszystko to jak koktajl na wieczór samotny, Co ma być reakcją na to, co było lub się nie zdarzyło.   Mitologia cała i zapach jej ciała, ale nie, to nie ona – To zapach żula, co w tramwaju chciał mnie wziąć w ramiona. Pomyłka się we wspomnienia wkrada: I to nie była impreza alkoholowa, tylko sala kinowa. Można se wkręcić różne historie, by ego podbudować, Można być generałem lub gwiazdą, ale... nie można Spać z każdą,   zbyt wielu się człowiek nie spodoba – Zbyt małe zasięgi, a i możliwości też. Zresztą, kto dojedzie na randkę na Guam? Ona nie poderwie każdego, a on nie prześpi się z każdą. Wiejski playboy ma najłatwiej – od obory do stajni, Mała kraina, to i większa spuścizna po nim zostanie.   Wielki świat nęci billboardami i sky line, Marzenia toną w pragnieniach bycia i przeżycia doświadczenia. Mnie urlop męczy, all inclusive nie jest radością, W podróży życie przestaje być celem, Złoty środek to pustka, masa też niewiele zmieni.      
    • Byle tylko spod tej blachy pozoru łatwości ,nie stawiała oporu intelektualnej po wszystkim zagwoztki , autorefleksji -ile mnie to kosztuje de facto.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...