Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

A METEORIC RISE AFTER THE NEW YEAR CORPORATE PARTY

An "Uralskiye PELMENI" sketch
KARIERA KUJONA DOROBKIEWICZA, CHYLI  PO NOWOROCZNEJ IMPREZIE FIRMY
Skecz twórczego stowarzyszenia
"Uralskie Pelmeni"

 

 

The real corporate spirit is being felt best of all next morning after the New Year corporate party.

Prawdziwy duch korporacji jest najlepiej odczuwalny następnego ranka po noworocznej imprezie, corocznego zjazda firmy.

 

OFFICE MANAGER: Here he comes, our sparky, our corporate little wheels!
KIEROWNICZKA BIURA: Oto nadchodzi nasza iskierka, nasz korporacyjny motorek!
BRANCH MANAGER SIVTSOV: Hi, Yulichka! (informal from 'Yulia' (Julia))Is Sir in?
DYREKTOR FILII SIWCOW: 

Cześć, Juliczko (nieformalne z "Julija") Szef u siebie? 

OFFICE MANAGER: In, in! He`s busy!
KIEROWNICZKA BIURA: U siebie, u siebie. Ale teraz jest zajęty.
SIVTSOV: While he`s busy, gonna get some water.
SIWCOW: Podczas gdy jest zajęty, napije się wody.
OFFICE MANAGER: Water cooler is empty! Not only you attended the New Year corporate party yesterday! Go out on the balcony and eat some snow!
KIEROWNICZKA BIURA: Chłodnica wody jest pusta! Nie tylko Pan wczoraj był na imprezie noworocznej!
Pan może wyjść na balkon i zjeść śnieg!

SIVTSOV: Am I a lunatic to eat snow?
SIWCOW: Czy jestem wariatem, żeby jeść śnieg?
OFFICE MANAGER: But yesterday you ate it!
KIEROWNICZKA BIURA: Ale wczoraj zjadłeś!
SIVTSOV: I don`t remember last night! A thing! Only my legs hurt! I sure danced plenty!
SIWCOW: Nie pamiętam ostatniej nocy! Niс! Bolą mnie tylko nogi! Z pewnością dużo tańczyłem!
OFFICE MANAGER: After doing the cross splits everyone feels pains in their legs!
KIEROWNICZKA BIURA: Po zrobieniu poprzecznego szpagatu każdy czuje ból w nogach!
SIVTSOV: God, how embarrassing! Did I happen to offend anyone?
SIWCOW: Boże, jakie żenujące! Czy zdarzyło mi się kogoś urazić?
OFFICE MANAGER: Unless Galina Ivanovna. She happened not to attend the yesterday`s party! Where else except for the New Year corporate party could she have seen the Branch Manager dancing in underpants assemled from the strings of the linked paper clips attached to the lap belt? Here it is! Keep `em, they`re yours!
KIEROWNICZKA BIURA: Chyba że tylko  Galinę Iwanownę. Zdarzyło się, że nie była na wczorajszej imprezie! Gdzie indziej, poza imprezą noworoczną, mogłaby zobaczyć Dyrektora Filii tańczącego w majtkach ułożonych ze sznurków spinaczy do papieru przymocowanych do jego pasa biodrowego? Oto jest! Możecie je wziąć, są Pana!
SIVTSOV: Was it me who assembled them? How to dance in them, all`s seen through!
SIWCOW: Czy to ja je złożyłem? Jak w nich tańczyć? Można wszystko przejrzeć na wylot!
OFFICE MANAGER: Of course, all`s seen through these underpantpants! My cellphone`s camera is lo-res, yet even I can see clearly all on screen! Look, it`s you!
KIEROWNICZKA BIURA: Oczywiście wszystko widać przez te majtki! Kamera mojego telefonu komórkowego ma niską rozdzielczość, ale nawet ja widzę wyraźnie wszystko na ekranie! Spójrz, to Pan!
SIVTSOV: Are you going to delete it?
SIWCOW: Czy zamierzasz go usunąć!
OFFICE MANAGER: How can I do it? It`s uploaded to Youtube! Already 200,000 views!
KIEROWNICZKA BIURA: Jak mogę to zrobić? Został przesłany do Youtube'a! Już 200 000 wyświetleń!
SIVTSOV: Why didn`t you send me home then?
SIWCOW: Dlaczego wtedy nie odesłałeś mnie do domu?
OFFICE MANAGER: I drove you home myself three times, but everytime you were back! Initially you left your jacket, then you remembered you`d been going to go say goodbye to everybody ...
KIEROWNICZKA BIURA: Sama cię odwiozłam do domu trzy razy, ale za każdym razem Pan wracał! Początkowo zostawiłeś kurtkę, a potem przypomniałeś sobie, że zamierzałeś pożegnać się ze wszystkimi ...

 

CHIEF EXECUTIVE (CEO): That`s right, Mr. Sivtsov is here! Well, hello, bro!
DYREKTOR GENERALNY: Pan Siwcow jest tutaj! Świetnie cię widzieć. Cześć, brachu!
SIVTSOV: Andrei Borisovich, there must be some mistake! What kind of bro are you for me?
SIWCOW: Panie, to musi być jakiś błąd! Jakim jesteś bratem dla mnie?
CEO: The most authentic one! Brotello! (Broseph!) Come on, sock it to me! Hug the beast! Come on, man!
DYREKTOR GENERALNY: Najbardziej autentycznym! Bratello! Brachu! Mów tak do mnie, dawaj! Przytul bestię! Chodź, stary!
SIVTSOV: You are not! What beast?
SIWCOW: Nie jesteś! Jaka bestia?
CEO: Greedy and insatiable!
DYREKTOR GENERALNY: Chciwa i nienasycona!
SIVTSOV: That must be some mistake! Can the beast even feed my family?! Forgive me, please!
SIWCOW: To musi być jakiś błąd! Czy bestia może nawet nakarmić moją rodzinę?! Wybacz mi, proszę!
CEO: I forgave you! I was about to fire you immediately, but you was somehow able to please our `cockeyed bastards`.
DYREKTOR GENERALNY: Wybaczyłem ci! Miałem cię natychmiast zwolnić, ale w jakiś sposób udało ci się zadowolić naszych "zezowatych drani".
SIVTSOV: What for the bastards?
SIWCOW: A co to za dranie?
CEO: `The cockeyed bastards`! It was you who had called them like that! I mean our Japanese shareholders!
DYREKTOR GENERALNY: Zezowate dranie! To ty ich tak nazwałeś! Mam na myśli naszych japońskich udziałowców!
SIVTSOV: The Japanese?!
SIWCOW: Naszych japońskich partnerów?!
CEO: Congrats!
DYREKTOR GENERALNY: Gratulacje! 
SIVTSOV: But on what?
SIWCOW: Ale co za gratulacje?
CEO: You are my Deputy effective immediately. A top manager of our company!
DYREKTOR GENERALNY: Jesteś moim zastępcą ze skutkiem natychmiastowym. Członek ścisłego kierownictwa naszej firmy!
SIVTSOV: Why me? I`m an ordinary manager, my sales are below average level.
SIWCOW: Dlaczego ja? Jestem zwykłym menadżerem, moja sprzedaż jest poniżej średniej.
CEO: Kookily! Who else but you only yesterday convinced all of us, including the Japanese, that there was no better expert on sales than you! In pure Japanese! When did you learn Japanese, tell me, you quiet motherfucker?
DYREKTOR GENERALNY:  Stuknięty, co?  Kto jeszcze, jak tylko ty wczoraj przekonałes nas wszystkich z Japończykami, że nie ma lepszego eksperta od sprzedaży niż ty! W prostym japońskim! Kiedy się nauczyłeś japońskiego, powiedz mi, cichy skurwysynu?

SIVTSOV: I can`t remember a thing, I beg your pardon!
SIWCOW: Nic nie pamiętam, przepraszam!
CEO: Damn it! You gonna remember things! Here is your new desk, workbench! Your device! Bring back your fucking memory! We have got many very important negotiations today!
DYREKTOR GENERALNY: Cholera! Będziesz musiał pamiętać wszystko! Oto twoje nowe biurko, stół warsztatowy! Twój komputer! Przywróć swoją pieprzoną pamięć! Mamy dzisiaj wiele bardzo ważnych negocjacji!

 

GALINA IVANOVNA: How are you, Yulinka! (informal from `Yuliya` (Julia)).
GALINA IWANOWNA: Jak się masz, Julińkо! (nieformalne z "Julija").
OFFICE MANAGER: Oh, Galina Ivanovna! Hi! Meet our new top manager! Chief`s Deputy!
KIEROWNICZKA BIURA: Oj, Galino Iwanowno! Cześć! Poznaj naszego nowego "top" menedżera! Zastępca Szefa!
GALINA IVANOVNA(in a strangled voice): Siv-tsov?!
GALINA IWANOWNA: (głosem zdławionym) Siw-cow?!
SIVTSOV: Not on purpose or anything!
SIWCOW: Niech Pani mnie nie zrozumie źle, to nie moja wina, że tak się stało!

 

GALINA IVANOVNA: (addressing the CEO) How`s that, Andrei Borisovich? I`ve been getting ready for that position for 15 years!
GALINA IWANOWNA: (do Dyrektora Generalnego) Jak to się stało, Panie? Do objęcia tego stanowiska przygotowywałam się przez 15 lat!
CEO: (heatedly, unable to explain, but then grabbing the underpants assemled from the paper clips off the office manager desk for a Galina Ivanovna`s fitting) Galina Ivanovna! Could you try on these underpants?
DYREKTOR GENERALNY (gorączkowo, nie mogąc
niс wyjaśniaj  słowami, a potem chwytając majtki zebrane ze spinaczy z biurka kierowniczki biura, jakby próbując wziąć  wymiary pracowniczki): Galino Iwanowno! Czy Pani może przymierzyć te majtki?
GALINA IVANOVNA: What are you suggesting? Sir!
GALINA IWANOWNA:  Za kogo Pan się...?
CEO: Well, you've just answered your own question! What else? Sivtsov, look! I`ve got an unopened flask for you! Ready, steady, go! Tonight we are having a life-changing business dinner! And don`t you leave your underpants!
DYREKTOR GENERALNY: Cóż, właśnie odpowiedziałaś na własne pytanie! Co innego mam zrobić? Siwcowie, popatrz! Mam dla ciebie nieotwartą butelkę! Przygotować się, do piciu! Czas, start! Dziś mamy obiad biznesowy, który zmieni nasze życie! I nie zapomnij o swoich majtkach!
GALINA IVANOVNA: Andrei Borisovich! But it's unfair! First you got round me at the corporate party on International Woman's Day ... and were appointed our director ... and now it`s Sivtsov, that jump-in, frat boy, who got an advantage over me!
GALINA IWANOWNA: Ale to niesprawiedliwe, Panie! Najpierw wystąpiłeś przede mną na imprezie naszej firmy poświęconej Międzynarodowemu Dniu Kobiet ... i zostałeś mianowany naszym Dyrektorem Generalnym... a teraz szybko dorosły Siwcow, ten kujon i dorobkiewicz, odniósł nade mną zwycięstwo!
CEO: Galina Ivanovna! (even more heatedly, looking for the last word) Here's the thing about that, corporate spirit still applies for everyone, and one ought to be integrated into the community. You should have communicated with the collective in the difficult moments rather than shuffled your fucking papers in the safety of your home!
DYREKTOR GENERALNY: Galino Ivanovno! (jeszcze goręcej, szukając ostatniego słowa) Chodzi o to, że duch korporacji nadal obowiązuje wszystkich, i musisz zintegrować się z kolektywem. Powinienaś była komunikować się z  nami w ciężkich czasach, zamiast tego, żeby tasować pieprzone papiery w bezpiecznym domu!

 

Sivtsov (finally in rare form): Wow! Feel so good! Better than good! Where are my great amazing underpants?
(to GALINA IVANOVNA) Get lost, you cow!
(to the CEO, grabbing him by the collar and dragging him along) We gotta go, you fucking beast, we gotta do a lot for our company! Brings bad luck drinking on its own. Where are those cockeyed bastards?
SIWCOW (w dobrej formie dla tego): Pięknie, całkiem pięknie! Czuję się tak dobrze jak nigdy! Lepiej niż dobrze! Gdzie są moje fajne fantazyjne majtki?
(do GALINY IVANOVNY) Zgub się, krowo!
(do Dyrektora Generalniego, сhwytając go za kołnierz i ciągnąc za sobą) Musimy iść, ty pieprzone bestie, musimy dużo zrobić dla naszej firmy! Przynosi pecha, pijąc na własną rękę. Gdzie są te zezowate dranie?
THE END KONIEC

 

Słowo "urod" , które tłumaczę tutaj jako "bestia", po rosyjsku oznacza "freak", "dziwak", а nie "przystojny chłopak".

 

 

 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Mieszany japońsko-amerykański model biznesowy. I co ciekawe, działają mimo oficjalnych ferii zimowych zamiast tego, żeby jeździć na nartach w Szwajcarii lub wygrzewać się w słońcu na wyspach Saipan lub Guam na Pacyfiku.


Jeśli chodzi o Galinę Iwanownę, z pomocą przyjdzie jej wirus koronowy i praca online. Z drugiej strony naprawdę musi stać się towarzyska i aktywnie reklamować swoje umiejętności.


A Siwcow, ten Kujon Dorobkiewicz, pójdzie najdalej i zostanie także Dyrektorem Generalnym. Teraz nie przegapi swojej szansy.


Wódka maskuje jego niepewność i strach przed szefem. Kiedy zostanie szefem, nie będzie już potrzebował tyle wódki.


Wszystko to rozumie rosyjska publiczność, która śmieje się z siebie, rozpoznając znajome sytuacje i odpowiadając na rozpoznawalne intonacje. Bohaterowie spektaklu siedzą na widowni. Patrzą na siebie z zewnątrz.

Świetny humor! Ostra Syberia!

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

 

There`s no better and worse than vodka!
Nie ma nic lepszego i gorszego niż wódka!
No hay mejor y peor que el vodka!

Il n'y a pas de meilleur et de pire que le vodka!
比伏特加没有什么更好和更糟!

 

We need wine to preserve health. We need health to drink vodka.
Potrzebujemy wina, aby zachować zdrowie. Potrzebujemy zdrowia, aby pić wódkę.
Necesitamos vino para preservar la salud. Necesitamos salud para beber vodka.

Nous avons besoin de vin pour préserver la santé. Nous avons besoin de santé pour boire de la vodka.
我们需要喝葡萄酒来保持健康。 我们需要健康来喝伏特加。

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Cockeyed bastards. Zezowate dranie.
Możecie uznać to za szokujące i antyjapońskie. W rzeczywistości wszystko jest dokładnie odwrotnie. Przypadek, w którym niegrzeczność wyrażająca się za plecami osób nazywajemych "zezowatymi draniami" , maskuje czułość.

To jest rodzaj etykiety. Siwcow, chyli Kujon Dorobkiewicz, kocha  japończykow i japoński, który nauczył się samodzielnie i potajemnie, co jest oznaką prawdziwej miłości. Ale wstydzi się otwarcie wyrażać swoje najgłębsze uczucia, a ta cecha łączy Rosjan i Japończyków. Dlatego z japońskiego punktu widzenia nie jest barbarzyńcą, a wyróżniali go spośród innych pracowników firmy nie ze względu na język japoński, ale przez to. A Japończycy upijają się wódkę znacznie mocniej niż Rosjanie. Ogólnie rzecz biorąc, narody te, Rosjanie i Japończycy, są dla siebie bardzo walencyjny.

 

Kusumi Koharu śpiewa "Bałałaika"

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... tak jest zawsze    pamiętam  założyłas różową sukienkę  a la Merlin Monroe  i zatańczylaś  wśród kolorwych liści    ja ciągle czułem  tą słodycz  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Nata_Kruk ... ONA i ON    nie tylko uśmiechem  potrafią upiększyć życie dodać mu kolorów  nie zawsze swoich  ale zawsze są …   szarość ich nie bawi  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @EsKalisia Problemy prawdziwych kobiet... a my... my ...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @iwonaroma Poeta zna poetykę, a tu po prostu człowiek ma styczność ze zwykłą prozą i łamaniem wierszy, żeby "wierszem" się to dzieło nazywało. Zgroza.
    • "Historyjka grzeczności" Witam Panią, Pani Gieniu – rzecze Jasiu już od proga, w niskim Pani ukłonieniu i w chwaleniu Pana Boga. Znaną z gościnnej hojności, Pani Gienia Jasia wita, uśmiechnięta i z radością, czy nie głodny – w drzwiach już pyta. Jaś, całując w rękę Panią, w szlachetnym, zgiętym pokłonie, z elegancją patrząc na nią, wręcza jej piękne piwonie. – Ależ piękne! – krzyczy Gienia, Jasia w policzek całując, zarumieniona z wrażenia, w oczy Jasia się wpatrując. Jasiu, dumny z adoracji, rzecze z drżącym głosem w krtani: – Zostać mogę do kolacji, jeśli mnie tu zechcesz, Pani? Gienia wzrokiem opuszczonym mówi w dumie kobiecości: – Czuj się gościem zaproszonym w mojej skromnej posiadłości. Nie będąc impertynentem, przyjmuję Twoją gościnę – odpowiada Jaś z akcentem, uniżoną robiąc minę. Gienia z uśmieszkiem nęcącym do stołu go zaprosiła, niewiasty wzrokiem płonącym głęboko się pochyliła. Jasiowi oczy wypadły, poniesione tym widokiem, w środek jej dekoltu wpadły przekrwionym żyłkami wzrokiem. Pani Gienia to widziała i w panieńskiej kokieterii umyślnie prowokowała w zamierzonej swej pruderii. Mruknął Jasiu samczą mocą, dając tym do zrozumienia, że pomruczeć mógłby nocą, gdy dostanie przyzwolenia. Bez słów Gienia zrozumiała pomruki Jasia zalotne i szybko odpowiedziała, puszczając mu oczko psotne. W Jasiu krew się zgotowała, budząc instynktu instrument, wulkanicznie napełniała jego męskości postument. Zaczerwienił się po twarzy, oddech odebrał mu mowę, o Gieni w łożu zamarzył, nie prosząc o to jej słowem. W jego oczach to widziała, myślą waląc wszelkie płoty, w udach już się rozjeżdżała w zgodzie na jego ochoty. Odchodząc w szczęścia nadmiarze szykować wieczerzy jadło, dziękując za bieg wydarzeń – szczęścia, które na nią spadło. Jasiu szuka komplementów, w głowie pustka, słów brakuje, jakich użyć argumentów? Boi się, że coś zepsuje. Nie chce spłoszyć kochaneczki, w ciszy myśli przegrzebuje i zaczyna z innej beczki: – Pogoda dziś dopisuje! Gienia bez reszty zdziwiona: – Byłam jemu taka rada, czułam się już uwiedzioną, a on o pogodzie gada! Może nie podobam mu się? Możem w seksapilu marna? Może pomyliłam tu się, że byłam nazbyt figlarna! Dla zmiany nastroju tego, pyta Jasia o wieczerzę: czy chce coś upieczonego, czy coś innego wybierze. Jaś z pytania ucieszony, odpowiada: – Wszystko jadam, będę dwukroć zaszczycony, w Pani ręce się pokładam. Myśli Gienia: – Miłam jemu, dobrze, że jest wszystkożerca, nakarmię go po staremu: „przez żołądek aż do serca”. W kuchniowanie więc się wdała, nucąc przy garach namiętnie, seksownie przytańcowała, tak dla Jasia najponętniej. – Pięknie tańcząc, podrygujesz – słodko Jasio ją zachwala. – Wszystko we mnie się gotuje, ci wyznać sobie pozwalam. Gieni mokro się zrobiło, pod fartuszkiem się zagrzała, bo od pieca żarem biło i z gorącem się zmagała. Kiedy już za stół zasiedli, oczu z siebie nie spuszczali, prawie niczego nie zjedli, wzrokiem siebie pożerali. Chleb na myśli u głodnego, jadło na bok odstawione, chcieliby czegoś innego, w pożądaniach wymarzone. Jedno czeka na drugiego, najwstydliwsze pierwsze kroki, dalej to już nic trudnego – kto złamie wstydu amoki? Czy to Gienia się ośmieli, czy to Jaś zacznie ją pieścić? Oboje o tym wiedzieli, że muszą to jakoś streścić. Siedzą na wprost, patrząc w siebie, temat jakoś się nie klei, z myślami o wspólnym niebie, w ciemnej zawstydzenia kniei. Wtem Gienia na pomysł wpada, do Jasia rzecze z czułością: – Deser z drinkiem się nakłada po kolacji kolejnością. Przeszli do kanapy z ławą, przy butelce zasiadając, brzdękli się lampkami żwawo, w oczy sobie spoglądając. Jak tu zacząć? – Jasiu duma. – A jak mnie odepchnie Gienia? Może ona nic nie kuma? Może to moje złudzenia? Gienia w myślach popatruje: „Może ja go nie pociągam? Może źle się zachowuję, że rąk do mnie nie wyciąga?”. Po kilku lampeczkach może się na krok pierwszy odważy? Alkohol mu w tym pomoże? Gienia skrycie sobie marzy. Czuła się już rozpalona, trzecią lampkę wypróżniła, coraz bardziej podniecona, Jasia za rękaw chwyciła. Jasiu z lekka zaskoczony, faworyzmu poczuł nutę, lekkim szeptem przytłumionym zaczął swoją bałamutę. – Jaśnie Pani, moja miła, radym ja Ci się przymilić, serce moje Tyś owiła, dasz się Pani uszczęśliwić? Gienia pofrunęła w nieba, anielskich skrzydeł dostała. „Niech mnie bierze, tak jak trzeba!” – nic nie mówiąc, pomyślała. Widzi Jasiu, że już prawie, więc czwartego proponuje, polewając Gieni żwawiej, w oczy lubej się wpatruje. Gienia za kieliszek łapie, jednym haustem go wypija, już nie może, ledwo sapie, wić zaczyna się jak żmija. Jasiu widzi, że już pora, w ust zbliżenie bardzo blisko, poczuł swojego fawora, śliniącego legowisko. Pani rozpływa się w oczach, nogi ściska, kręci, łamie, na ud wewnętrznych swych zboczach czuje mokre przepływanie. Do ataku Jaś przystąpił, kładąc dłoń na Gieni dłoni, lew Atlasu w niego wstąpił! Pot spływał po jego skroni. Gienia dłoń Jasia złapała, wbija mu paznokcie w skórę, ledwie biedna oddychała nagłym wezwaniem w naturę. Jasiu, zęby zaciskając, ku niewieście wiedzie głowę, usta lekko rozchylając, zbliżył się już o połowę. Czuła zapach jego ciała, testosteron tej lwiej mocy, w półomdlona pomyślała: „Oj, nie będę spać tej nocy”. Jasiu zbliżał się powoli, Gienia oczęta zamknęła, chciała być w jego niewoli, głęboki oddech już wzięła. Oddech samicy w ochocie, już bez wstydu, bez oporów, gotową już wejść po krocie w najsprośniejszych szczyt amorów. Jasia robi to zachłannym, męskość go dołem rozpiera, całkiem zbliżony do panny, ciałem na Gienię napiera. Obie głowy opuszczone, na siebie nie popatrują, całą akcją zawstydzone, pocałować się krępują. W końcu łapie Jaś dziewczynę dwoma rękoma za głowę, miał już ją polecieć w ślinę, gdy usłyszał czyjąś mowę. Odwraca się więc raptownie i dostrzega ludzi w progu, całkowicie niefortunnie weszli na wstępie prologu. Znaną z gościnnej hojności, Gienia drzwi nie zamykała, charakteru otwartością wszystkich gości przyjmowała. Siedem godzin zalecania przeszło w taką niewygodę! Tuż przed aktem przytulania przepadło jak kamień w wodę. Goście w moment zrozumieli, że wtargnęli bez pukania, szybko nogi za pas wzięli, wycofując się z mieszkania. Zalotności powracały, lecz opadło już napięcie, Gienię chęci opuszczały, a Jasia męskości wzięcie. Jej wysychać zaczynało, coraz chłodniej się robiło, w Jasiu męskością malało, nie za bardzo było miło. Ale pierwsze kroki poszły, nie wrócą już w ich początki, impulsy do mózgów doszły, więc miną grzeczności wątki. Gienia wstała, drzwi zamknęła, ewidentnie się spieszyła, wracając, sukienkę zdjęła, goła biegnąc powróciła. Skończyła na Jasia Gienia, złapał w locie Jaś dziewuchę i doszło do ukojenia, jeszcze w mokre, bo nie suche. Może goście przeszkodzili w grzecznościach podejść tym dwojgu, a może je ukrócili, dając śmiałość im obojgu. -Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...