Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'mickiewicz' .
-
INWOKACJA JAROSŁAWSKA Iwanie, kompanie mój! Jesteś jak sumienie; Ile cię trzeba cenić, mówią nam kamienie, Te na rynku. Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie. Iwanie, coś bronił spod ratusza meneli, Widać, że niewdzięcznicy, bo Cię usunęli. Straż Miejska, która dziś byt dziedziczy brukowy I świeci w szalet bramie! Ta, co gród zamkowy, Jarosławski ochrania z jego wiernym ludem! Jak mnie do domu mego zaciągnęła cudem, (Gdy podcieniem, od kumpla, a pod jej opiekę, Doczołgałem i martwą podniosłem powiekę, Bo w efekcie zbyt miłej postawy bufetu, Nie wiedziałem, czy to tu, czy to było nie tu). Orle godnie sadzony na szpicu ratusza, Nadajesz mi kierunek, wszak pozycja zmusza. Tyś z plebejskiej krwi zrodzon, z drobiu genotypu, Prowadź mnie do radości, prowadź do zachwytu. Tak mnie powrócisz cudem na rynkowe łono. Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną Do tych krzewów soczystych, do tych drzew zielonych, Kiedyś śmiało rosnących, dziś wykorzenionych; Do tych kałuż rozlanych stylem rozmaitem, Wyzłacanych na tłusto, pokrapianych „żytem”; Tam krawężników linia pełzła jak wąż boa, A skansen volkswagenów gospodarza wołał. Gdzie piękni nowożeńcy, kwiaty jak śnieg białe, Iwanowi składali pod buty, na chwałę. A wszystko przepasane jakby wstęgą szarą, Co pamięta potęgę Jarosławia starą... Trawestacja poematu A.Mickiewicza „Pan Tadeusz”. Aneks. „Iwanem” nazywano, usunięty już, pomnik ku pamięci żołnierzy radzieckich, który posadowiony był na jarosławskim rynku. Wg przyjętego zwyczaju, w latach 70. i 80. pary młode, które zawarły ślub cywilny w jarosławskim ratuszu, składały wiązanki kwiatów u stóp pomnika. Jarosławska Straż miejska ulokowana jest w ratuszu, przez ścianę z ubikacją publiczną. Jarosławska SM ma obowiązek odwożenia do mu nietrzeźwych mieszkańców. Na szczycie wieży ratuszowej umieszczony jest wizerunek orła. Od wielu miesięcy mieszkańcy dają swój publiczny wyraz niezadowoleniu z powodu likwidacji drzew i krzewów w rynku. Stara płyta rynku, przed remontem, była pofałdowana i tworzyły się na niej liczne kałuże. Również krawężniki były mocno pofalowane. Mieszkańcy też oburzali się dużą liczbą parkujących na rynku samochodów.
-
Na wzgórku rządzą: Knurr, Bidon i Amida Trzech muszkieterów raka wątroby We wzgórkowym zamczysku Sceny jak w Otranto Ojciec sarmata zakłada palto Dał ciepłą kluchą synowi po pysku Wzniósł razem gmach na obroty Cieniem nad wioską obraca kippa Na wzgórku rządzą: Sepsi, Kiła i Mogiła Zagazowanych tępią tumanów Turlając przed okiem rozległą miedzą Zaczęło się to czarnym handlem Wraz z nawałnicą piętnastego wieku Obite jak grunt falą u brzegu Nadęli policzki i jednym haustem Napawają się złotem i miedzią Do tego nadzieję marylskich kurhanów Morel Salomon* palcem zabija Na stołku pierdzą: Garry, Eustachy, Noe i Zygmunt Tylko nie w tym kościele praży Zagłuszają go chmury wzgórkowe DIETA CUD DIETA CUD DIETA CUD Z wędzidłem wyssany brud Niebo przykrył termicznym kocem I każe gwiazdom ubiegać się o azyl Jak dyrygent ma pilnować rytmu? Tak o jego pracy twierdzą. Szklarze sparzone w hucie paluchy Umęczone w powszechnym cyberzakładzie Wsadzają sobie głęboko w dupę Ażeby chociaż kciuk uratować od tego odoru Wyciągnięty w góre, mówi że jest okej Ozon wściekły drży do okien Że na próżno schylił otworu Brzydko dzisiaj rozdał krupier Więc zastygł lud w szklanym przysiadzie Setki serc zobaczą, nim wyzioną duchy Przy stole siedzą: Kozyra, Baal i Abbadon Cóż ten rok ze sobą przyniesie? Ten trzeci, w ciemnych okularach Szpera nosem po globusie U boku Szatana w balowym luksusie Chwalił się co wszczął w kontuarach I co zrobił w minabskim* mieście Jako mięso armatnie byle Meigel baron "Wstawił się" przed twierdzą. Ten drugi, stoi w Nowym Jorku Skorodowana żądzą płonąca pochodnia Chwieje się na samą woń Kruków krążących nad Tel Awiwem Toteż rzuca im trochę ziarna Ten trzeci, nie byle parias Na wieść że wkrótce trzej pójdą z dymem Wyciągnął w powietrze dłoń Opróżniono wtem krwiste rzeki do cna Jak stare wino, z tęsknotą marzące o korku.
- 3 odpowiedzi
-
1
-
- groteska
- mickiewicz
-
(i 13 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zdaje mi się, że widzę… Gdzie? Przed oczyma duszy mojej. I znów powraca twój cień ulotny jak wiatr, co muska łzy zaschnięte Szukam cię w szmerze drzew, w śladach odciśniętych na starym krześle, w zapachu, co wciąż jeszcze błąka się po korytarzach milczącego domu I wciąż szukam, wciąż jeszcze szukam Ciebie Bo oczy bywają ślepe od nadmiaru dn(i)a A ja nie wierzę, nie uwierzę Że już nie ma przy mnie Ciebie
-
Dymisja wieszcza Druga już pani daje mi znaki, Że Adam Mickiewicz jest [1] nie taki; Że by wolała i że uważa... A skąd się wzięło, że „wieszcz” nie zważa, Żaden wieszcz z poglądów pana, pani - Wąskie grono dymisją nie zrani! [2] Chcą, by na wieszcza był lansowany: Jedna „Norwid”, bo „zdystansowany Od religii, sprawy narodowej...” „Źle widziany zwiastun Polski nowej...” – Pani pono-polonistka bredzi! – Norwid u progu papieża siedzi W wilię Walpurgii Wiosny Ludów Z dubeltówką na straży Piusa, Z Krasińskim, też pod bronią. – Wzrusza? Was może nie, a Piusa i owszem, – Dostrzegł ofiarę czy chwile gorsze? – Czuje, że ucieknie? – do... Gaety? Traf, po mordzie na Rossim, niestety... Stąd Pius odpustem zupełnym zmaże Grzechy Norwida i tych, co wskaże Pół setki obcych Piusowi ludzi. To obiekcje do „dystansu” budzi... Potem: Norwid pierwszym piórem Rzymu, – Pani zlituj się, tu tez nie podtrzymuj! Czy był w dystansie do narodu? Lecz „Klątwy” zmuszają do zawodu A za nimi góra innych wierszy, – Kto twierdzi pod ich lawinę pierwszy! Druga pani twierdzi: „Czesław Miłosz” Może bardziej, ale to też siłą, Bo przeczytałbym „Traktat moralny” Dla tej ideologii fatalny, Co i dziś rozdaje jadem karty, Pani nie czytałaś, – będą żarty! Ogólniej, „żeby to nie był romantyk!” Ale odpada też w Polsce Antyk, [3] Najlepiej nowomodnego kierunku, Co nie krzyczy Bóg, Polska, – ratunku. Lecz po cóż Polsce WIESZCZ NARODOWY, Co ślepy, a Kraj wypadł mu z głowy, Co niczego nie chce, ni nie wzywa, „Wieszczu” spraw błahych, żegnaj a bywaj! [1] Właściwie bardziej, że dziś jest, niż że był wtedy. [2] Bo to nie jest tak, że Mickiewicz, Słowacki, Krasiński czy Norwid zostali wieszczami kaprysem paru osób. To znaczy nie wątpię, że by chciały i próby były, ale fale czasu je zmyły. [3] Po pierwsze nie znamy polskiego Homera sprzed tysięcy lat, ale gdyby pod jakimś kurhanem odkopano polską „Iliadę” i „Odyseję”, zostałyby one natychmiast wyklęte.
- 1 odpowiedź
-
3
-
- mickiewicz
- norwid
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Będzie to mój pierwszy wiersz, a właściwie wręcz pierwszy post na tym forum. Mogłem wybrać coś dłuższego, o o wiele bardziej znaczącej treści czy żywszych uczuciach, być może bardziej uniwersalnego, ale mam pewien sentyment do tego wiersza, bardzo go lubię. Jest krótki, prosty, a ujmuje precyzyjnie co czułem, gdy go pisałem. Istna perełka we własnej kolekcji. Powstał jako wyraz osobistej frustracji. Z liceum pamiętam, jak polonistka szczerze wyrażała swoje odarte z typowej wyniosłości opinie o naszych polskich wieszczach, ale zawsze nachylała się nad zjawiskiem tzw. trzynastozgłoskowca, no bo "taaak, Mickiewicz mógł latać za dziewkami i lubować się w alkoholach, ale że trzynastozgłoskowcem pisał, to trzeba mu oddać!". Sam nie przepadałem nigdy za poezją Adasia, choć zawsze w pewien sposób szanowałem jego kunszt i wkład w literaturę. Niedawno kupiłem sobie jednak w antykwariacie tomik jego poezji, chcąc dać sobie jeszcze raz szansę z poetą. Jako że od niedawna studiuję filologię arabską, którą w pewnym sensie wybrałem dzięki poezji arabskiej, przewinąłem od razu do jego przekładów trzech kasyd staroarabskich ("Almotenabbi", "Szanfary" i "Farys"). Wiedząc co nie co o prozodii z ciekawości zbadałem metrum wszystkich trzech wierszy i naprawdę, chyba nie muszę mówić, co odkryłem... Wszystkie trzy pisane czystym trzynastozgłoskowcem, i być może nie jest to naprawdę coś wartego takiej uwagi, zniechęcenia, jest cała treść i bogactwo przekładu do odkrycia, ale trąciło tę właśnie strunę w mojej świadomości, wrzuciło znów w szkolną ławkę i powtórzyło słowa polonistki i to właśnie uczucie, może i głupie i proste, ale dosadne, ta frustracja wynikająca z wywyższenia czegoś, czego wysokości nie mogę zrozumieć następnego dnia odbiła się weną. Kończąc więc tak długi, może nie koniecznie konieczny, ale naświetlający, myślę, wystarczająco kontekst temat przedstawiam moją króciutką fraszkę o mojej trudnej relacji z polonistką: Polonistka chwaliła wiersze Mickiewicza "By pisarza docenić, trza sylaby zliczać!" Możem trochę ignorant, albom jest pechowiec Lecz już refluks mam widząc trzynastozgłoskowiec…
- 1 odpowiedź
-
4
-
- trzynastozgłoskowiec
- satyra
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W hołdzie Mickiewiczowi - emotikon
Igor Osterberg aliceD opublikował(a) utwór w Fraszki i miniatury poetyckie
U ? ? --
2
-
- pan tadeusz
- mickiewicz
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Piszę kolejny poemat, Jak szklana kula rozbity, Ciągnę to brzemię przemian, Jak Jezus do krzyża przybity. Nie wiem czy widzę jak trzeba, Czy też znowu mam zwidy. Nie wiem czy to wszystko prawda, Czy to jest znowu na niby. Nie wiem nic, choć pytam starca, Zjada mnie poczucie winy, Choć wewnątrz duszy karnawał. Czy to jest wszystko na niby? Starzec mnie radą okuje, Choć ledwo przez szkiełko już widzi, Wiedzą mnie obdaruje. Pytanie, Czy serce daruje?
-
"Słyszę kędy się, motyl kołysa cicho, na letniej trawie."
-
- mickiewicz
- romantyzm
-
(i 8 więcej)
Oznaczone tagami: