Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'trzynastozgłoskowiec' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Fraszki i miniatury poetyckie
    • Haiku
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o portalu
  • Różne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Znaleziono 9 wyników

  1. Amor fati! 2021 (1919) Tyle lat upłynęło, od roku tamtego, Gdzie młodzieniec, taki ja, u stóp miał świat mały, Mały, bo to swój własny, wolny od każdego, Osadem nie pokryci, radośnie dni brzmiały. Gdy przyszły zaś opady, nikt kto z nas przypuszczał, Widzim się raz ostatni, krew bym swą upuszczał. Za późno więc odkryłem, że osad nas pokrywa, Mych to barwnych przyjaciół - co miła rodzina. Nim wszystko osad pochłonął, nie znały więc dzieci Czerwonych pyłków, kurzu, ni białych róż pęków, Bo uśmiechy szerokie, lico w nocy świeci Wśród tysiąca z płyty bloków, wśród wielu rozmów, Młoda trawa, jej zapach – w pamięci, zawsze, Chociaż gdy deszcz i śniegi - nic nie było straszne. I ogniska płomienie, nieba co sięgały, Wznoszą się ku górze i miejsca pozostały. Na wieki przeznaczone, były one przecie, Płytki pokryły miejsca, a ja bieli dziecię. Gdy jesieni czas nastał, kolejne nieszczęście, Bom się zakochał, gdy dzieckiem być miałem. Myślałem - Boga nogi - złapałem nareszcie. A Pan Bóg dawno krył - całym swoim ciałem. Pyłków coraz to więcej, nie sposób oddychać, W oczy złośliwie wchodzą, nie ma jak się cofać. 2022 (1920) Pięknie mi tak się leży, piękniej śni o przeszłym, Twarzyczki, co czerwone, białe, a ja blady Wprost uwierzyć nie mogę, byłem dziecię pięknym, Jakże to Fedon mówił? Śmierć jest aktem zdrady, Dla Sokratesa zdrada, cóż dla Boga znaczę? Może żem dużo czerpał, zużył cuda sprawcze? I cieszą się ci ludzie, lecz z czego się cieszyć? Zakochany tak bardzo, a siebie nie kocha, Ale kocham, ja kocham - samą sztuką grzeszyć, Ja kocham, ale kocham - gdy piękna jest mowa. Zmarłych tekst zostawiony - jak to żaden język, Więc i żadna mowa, gdy czytam – Gejzeryk. Słyszałem, od złodzieja, że jedzenie drogie, I słyszałem, że lekarz, w pracy często pije. Byłem raz u takiego, miał dużo na głowie, I mówiłem - po co dbać? Wszystko zaraz minie, On zaś - żem najlepszy jest, po co głowę tracić? Mówił tak, a ja jemu - chorobą się splamił. To o nie miłości ból, to ból o młodości, Bo młodość mi miłością, wszystkim co też zdrowie. I siebie często pytam, jak wyjść bez zazdrości? Jak wyjść na ludzi można? Dzwiami już ktoś powie, Niech on sam idzie przez drzwi, ja wtem pójdę oknem, Bom ja – ja amor fati – tej zasady piewcą.
  2. Nocą w bezkresny taniec z tobą się udaję Niczym diament oszlifowany w mroku lśnimy Skóra twa odcieniem fioletu opleciona Pod płatkami skrywasz, niegdyś błękitne oczy Chłodny metal twymi łopatkami przykrywam Jako wspomnienie piękna, będziesz trwać na zawsze Złączyć się z tobą, wśród cieni wszechświata pragnę Dłonie me w grzechy obfite, ogniem obmywam W skalpelu tonie, zdruzgotane me oblicze Ostatni raz pełnie wzroku, w twą pierś zagłębiam Ostrzem powoli po twej klatce w głąb wędruje Między żebrami drążę, uśmiechem cel witam Twe lico krwistym pocałunkiem przyozdabiam Opuszkami moje pragnienie wymuskuję Zęby me, twą martwą czułością nakarmione W jedności krwawej, już na zawsze zatonąłem
  3. Lata minęły nim ze światłem się zjednałem Ukryty przed ślepiami bielmem spowitymi Pod willami waszymi, zdrętwiały leżałem Me wnętrzności okryte larwami tłustymi Serce me rozłożone, o tobie wciąż tworzy Dlategoż dziś z progu pleśni dumnie odchodzę Sylwetką świata moje płuca uraczone Oblicze me eksponuje, płomień mnie trwoży Lica wszechobecne, okrzykiem mnie witają Do ucieczki się rwą, biesiadę mi szykują! Lecz niestety, uraczyć was mną nie podołam Ma miła samotna, udać się do niej muszę Zapach twój już we mnie krąży, pragnę go w pełni Tęczówkami bladość twego lica podziwiam Chwytam cię za dłoń, lecz ty się płaczem wyrywasz Uciekłaś w lasu głąb, choć nadgarstek mi oddałaś
  4. Będzie to mój pierwszy wiersz, a właściwie wręcz pierwszy post na tym forum. Mogłem wybrać coś dłuższego, o o wiele bardziej znaczącej treści czy żywszych uczuciach, być może bardziej uniwersalnego, ale mam pewien sentyment do tego wiersza, bardzo go lubię. Jest krótki, prosty, a ujmuje precyzyjnie co czułem, gdy go pisałem. Istna perełka we własnej kolekcji. Powstał jako wyraz osobistej frustracji. Z liceum pamiętam, jak polonistka szczerze wyrażała swoje odarte z typowej wyniosłości opinie o naszych polskich wieszczach, ale zawsze nachylała się nad zjawiskiem tzw. trzynastozgłoskowca, no bo "taaak, Mickiewicz mógł latać za dziewkami i lubować się w alkoholach, ale że trzynastozgłoskowcem pisał, to trzeba mu oddać!". Sam nie przepadałem nigdy za poezją Adasia, choć zawsze w pewien sposób szanowałem jego kunszt i wkład w literaturę. Niedawno kupiłem sobie jednak w antykwariacie tomik jego poezji, chcąc dać sobie jeszcze raz szansę z poetą. Jako że od niedawna studiuję filologię arabską, którą w pewnym sensie wybrałem dzięki poezji arabskiej, przewinąłem od razu do jego przekładów trzech kasyd staroarabskich ("Almotenabbi", "Szanfary" i "Farys"). Wiedząc co nie co o prozodii z ciekawości zbadałem metrum wszystkich trzech wierszy i naprawdę, chyba nie muszę mówić, co odkryłem... Wszystkie trzy pisane czystym trzynastozgłoskowcem, i być może nie jest to naprawdę coś wartego takiej uwagi, zniechęcenia, jest cała treść i bogactwo przekładu do odkrycia, ale trąciło tę właśnie strunę w mojej świadomości, wrzuciło znów w szkolną ławkę i powtórzyło słowa polonistki i to właśnie uczucie, może i głupie i proste, ale dosadne, ta frustracja wynikająca z wywyższenia czegoś, czego wysokości nie mogę zrozumieć następnego dnia odbiła się weną. Kończąc więc tak długi, może nie koniecznie konieczny, ale naświetlający, myślę, wystarczająco kontekst temat przedstawiam moją króciutką fraszkę o mojej trudnej relacji z polonistką: Polonistka chwaliła wiersze Mickiewicza "By pisarza docenić, trza sylaby zliczać!" Możem trochę ignorant, albom jest pechowiec Lecz już refluks mam widząc trzynastozgłoskowiec…
  5. Wszyscy jesteśmy równi czyli tacy sami, przynajmniej na papierze… Hitler prawy piszczel złamał, rękę mu podaj. Nie lubisz Kacpra, czemuż go nie uszanować? W sercu nim pogardzaj, lecz niech mija go szkoda. Mężczyzn biczuje się przy obiedzie za afekt, kobiety zabija legalnie w Bagdadzie. Chinskie dzieci bawią się przy taśmach, aj marni… Sędziowie przekształcili w korony opaski, policja morduje niewiasty w sukniach białych. Wszyscy jesteśmy równi czyli tacy sami, przynajmniej na papierze…
  6. szary błękit przed świtem ściąga nocy drelich gwiazdy giną jak ćwieki w już niemodnych spodniach muślin niebios jaśnieje jako skarbiec od dnia perląc mrozem półmgliście domek niedaleki łzawy kryształ prześwieca chłodem w małych oknach progi zeszklił już w domku srogi wyciąg biedy deski łamią na drzazgi muldy gołoledzi a mnie na wskroś przenika żalu struga mokra
  7. Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową Poemat z jedną strofą szesnastowersową (14.12.17)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...