chciałeś pofolgować sobie w tym w czym obecnie nie przystoi ,, no bo współczesność od tego stroni , czy taki zabieg literacko słowny - zabawa słowem?
pozdrawiam kredens
rezygnacja
ostatni etap
paleta
odcienie szarości
wspomnienia zatarte
coś jakby w pustkę pejzażu
nie widać śladów skąd
dokąd
ach porzuć smutki
łódź pustą u brzegu
wyrusz na przełaj
wskroś łanów zielonych
w puszczę przepastną
gąszcz słońcem skropiony
ile tam jeszcze tajemnic
oczu stęsknionych
stopy u źródła zanurz
na drogę bez adresu
póki jeszcze nie zmierzchło
miecz nie przeciął kresu
idź
sen gonisz ucieka
rozkosz
czasem nie jest dana
dlaczego
karma ?
baletnica pierś wypina
zachwyca
garbuska chowa się za trzciną
łabędzie szyje płyną
dlaczego
karma ?
miłości pragniesz spełnienia
nie ma jej nie ma
niema jest
dlaczego...
nie przypominaj mu o sobie
niech zapomni skoro pragnie
ja będę płakać aż wypłaczę
łzę ostatnią
może wtedy będzie łatwo
dalej iść
nie odejdę z wszystkich miejsc
pozostanę
oddam Panu każdą łzę
każdą ranę i uwierzę jeszcze raz
w moc miłości choćby
zapomnienia ból szarpał rwał
aż do kości
będę się tak błąkać
ode drzwi do drzwi
w okna cudze zaglądać
światła łowić wskroś mgły
od ołtarza do ołtarza
od modlitwy po bluźnierstwo
słowa dziwnie ciężkie stwarzać
i zabijać w duszy ścierwo
wszystkich ran gwałtów emocji
i czekania na próżno
kiedy wciąż nie dość i nie dość mi
choć z gwiazd wieje złą wróżbą
snów zaklętych w jeziora
z których nie ma ucieczki
kiedy jutro jak wczoraj
trwożne łkania złych wieści
głazem padły słowa
czułam ciało
skrzyżowanie nóg
paluch oparty o nogę stołu
niechęć toczyła głaz
do siebie
wszyscy byli godni
zasługiwali
żyli w tym duchu
tylko ja trup w nieustannej
agonii sensu
uparcie podnosząc głowę
by nadziać ją w końcu
na żerdź ostatecznej klęski
jakże płynnie zanosili modły
wiedzieli co i jak powiedzieć
adoracja skontaminowana
z bluźnierstwem pychy
może
a może to tylko moja projekcja
zbędna nadbudowa
nad zwietrzałą konstrukcją
genu