Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Maciej_Satkiewicz

Użytkownicy
  • Postów

    797
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Maciej_Satkiewicz

  1. Bardzo dziękuję za Czas ; Intencja chyba rozpracowana, przynajmniej ta jej część, która była dostępna autorowi.. Pozdrawiam ;
  2. Dzięki ; Dla mnie świat z pierwszej części jest jednak nie do końca wymyślony, raczej, ponazywany, ubrany? - "my" w konsewkencji razem z nim. Wtedy okazuje się wyzwaniem. Druga część to nie do końca nagość "doświadczania" - ale nagość w ogóle, wewnętrzna i zewnętrzna, naturalna i pozanaturalna, pozarozumowa - bo stanowiąca tło dla rozumu. Okazuje się, że taka nagość ma dopełnienie. Przecież "światło i spokój" pojawiają się w pierwszej części.. Może za dużo powiedziałem, a może wiersz tego nie oddaje, w każdym razie Pozdrawiam ;
  3. Cieszę się, że wiersz ucieszył, zaczarował..? Pozdrawiam ;)
  4. pobawmy się w zapamiętywanie tak powstanie świat postawmy kilka granic by zagrać w odrębność światło i spokój nazwijmy zbawieniem brak zasad - wyzwaniem czas - koroną przejdźmy z cieniem uśmiechu w doniosłych kostiumach to nasza mądrość nie wiem kocham cię sceniczna *** przecież nasza nagość ma dopełnienie przecież poza strojem jesteśmy wodą napijmy się płyń
  5. pobawmy się w zapamiętywanie tak powstanie świat postawmy kilka granic by zagrać w odrębność światło i spokój nazwijmy zbawieniem brak zasad - wyzwaniem czas - koroną przejdźmy się z cieniem uśmiechu w doniosłych kostiumach to nasza mądrość nie wiem kocham cię sceniczna *** przecież nasza nagość ma dopełnienie przecież poza strojem jesteśmy wodą napijmy się płyń
  6. Może za kilka lat zrozumie Pan mój komentarz. Każdy niuans i całość, jaką tworzy. Póki co - żyjmy.
  7. A mnie się wydaje, że ironia nie jest całkowita, bo gdyby była, to by jej nie było, ot. Tekst osobie i nie osobie, zadowolony z siebie, skory do autoironii tym radośniejszej, bardziej chętnej, bo podszytej cichym przekonaniem jednak o nieprzeciętnej zdolności, biegłości, inteligencji dostrzegającej nawet absurd samego Boga, a potem śmiech, radość i buziaki, wierzę w ten nastrój, ale nie ufam mu, brak tu wyciszonej otwartości, a słychać huk nałuki przepraszam, pozdrawiam
  8. Hm, to może raczej autor? ; kto wie... Pozdrawiam
  9. Dziękuję wszystkim ; To ciekawe, by w roli peela postawić wodę (rzekę, zalew). Bo przecież także ona podróżuje, wówczas morze i jego ścieżki będą metaforą. Ale może także ocean nie jest oceanem. Czy port jest złudzeniem, czy przejściem do innego etapu podróży? W każdym razie myślę, że najwłaściwszą jest tu interpretacja najpojemniejsza i chyba najprostsza, a więc peel byłby podróżnikiem (w wielu znaczeniach). Pozdrawiam
  10. wiele morskich ścieżek zlewa się za mną w oddali widzę port a więc wszystkie trudy podróży służyły wypracowaniu odpowiedniej sylwetki na progu miasta bo przecież dalej jest ocean
  11. wiele morskich ścieżek zlewa się za mną w oddali widzę port a więc wszystkie trudy podróży służyły wypracowaniu odpowiedniej sylwetki na progu miasta bo przecież dalej jest ocean
  12. moja tożsamość to kilka zdań wyjętych z kontekstu zbieram je codziennie i przywiązuję do słupa wycelowanego w samo niebo może trzeba żyć bez niej poza fikcyjnym bogactwem i niedostatkiem prawdy ze słów zmówić lunetę i złożyć w oku gwiazdę rękami wyznaczając warkocz na razie jednak szukam lądu rozkładam mapy i obracam w myśli białe plamy wystukując rytm
  13. Ops, kajam się, jakim cudem umknął mi TYTUŁ?! Bądź, co bądź, teraz cena jest jasna. No i teraz jest plus. ... ojejej, no ale miałem rację ;
  14. Chciałbym jeszcze tylko wiedzieć, czy światłocień zasłania, czy odkrywa... ? ; ) Dzięki. Zasłania, odkrywa... światłocień raczej tworzy, hm, pogłębia o to, co odkrywa i o to, co zasłania, aż nie sposób nakreślić granicy między było a jest, może nawet gdzieś przemyka jakieś będzie.. ;
  15. No, no, no, Pani Katarzyno, frywolna ta Francja, to chyba raczej Paryż na pikniku? ;P Aż się boję dać plusa, ale nie mam wyjścia, lekki, ciepły, urzekający..
  16. Nie do końca rozumiem ideę ceny tych owoców; wydaje mi się, że to właśnie owoce (ich smak?) są ceną za "choć wiemy już wszystko tylko Ty Boże możesz uczynić nas szczęśliwym" Pozdrawiam
  17. Zgadzam się, różnicę między teraźniejszością a pamięcią określa światłocień ; pozdrawiam
  18. Karuzela, kręcące się włosy, śliskość, no i tu, ucieczka, podkreślenie braku sił(?) by zetrzeć "makijaż obietnic"; obłąkańczo powtarzane zwłaszcza, czyżby rozchwianie, rozsypanie się - czy peelka jest w jakimś toksycznym związku? Wiersz intryguje i podoba się, tym niemniej zasmucił; mam irracjonalną chęć dostrzeżenia tu czegoś optymistycznego, może ktoś mógłby mi pomóc? Czy chodzi o to, że pomimo wątpliwości ciągle są razem? To by wyjaśniało tytuł. Ech... Pozdrawiam ;
  19. Nie rozumiem, czy wiersz wyklucza taką możliwość? Dostrzega i nazywa "czystą powierzchnię" - jako opozycję do powierzchni dajmy na to pomarszczonej. Jednak wbrew racjonalnej pokusie zakładu mało kto się zakłada, jeśli wcześniej nie uwierzy - toteż zakład jest raczej żartem niż poważnym argumentem, a czym Pascal dobrze wiedział. Kwestia tego, jak bardzo te znaczenia się zmieniają. A jeśli naszą szczególną reprezentację rzeczywistości nazwiemy naszym językiem (istnienia), to czy zmiana tego języka nie zmieni znaczeń w stopniu co najmniej godnym tego, by zweryfikować nasze "doczesne" przekonania dotyczące na przykład aksjologii? To właśnie pozostawiam do przemyślenia. Pewność podmiotu lirycznego może wynikać z czystości powierzchni i rozmaitych tego implikacji, kto wie? Cóż, właśnie Pan zakłada, że prawa fizyki jednak istnieją ("czy przestaną mnie obowiązywać"). Oczywiście istotna jest tu kwestia tego, jak wytłumaczę pewne regularności w moim doświadczeniu. Zapewne byłoby nieroztropnym sądzić, że odrzucając jedną z teorii neguję także to, co ma ona wyjaśniać. Nie można negować tego, co dane (percypowane), można to natomiast różnie interpretować (a w interpretacji niebagatelną rolę odgrywa język, czyli wracamy do problemu zmiany języka, znaczeń, interpretacji, wniosków, aksjologii i wiary w Boga). A jeżeli założymy, że nasze doświadczenia nie różnią się istotnie, ciągle kwestią otwartą pozostaje, ile kto z tej (reprezentacji?) rzeczywistości dostrzega. I znowu pojawia się kwestia czystości powierzchni. Pozdrawiam ;
  20. wstaliśmy żeby szerzyć pamięć metodycznie z pobudek niewykraczających poza już stworzone brzemię nieskończonych obrazów zatartych pragnień przyciska nas do ziemi robi się pali wywozi usypia nie ma między skałą a słońcem w nieruchomym powietrzu stąpasz wśród piękna
  21. Z punktu widzenia autora "Pascal" jest dobrym tytułem; wydaje mi się wręcz, że "zakład" byłby (bardziej?) zaborczy; mi chodziło o postawę, a nie o ideę - stąd też tytuł "człowieczy", podkreślający pewien subiektywizm, dążenie, pole do wątpliwości (choć powierzchnia jest czysta). Podpowiem może jeszcze, że "słowo stało się ciałem". Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ;
  22. Dziękuję, zaproponowana przewrotność jest ponętna, ja jednak nie dam się skusić ; Dla mnie czystość powierzchni jest łącznikiem (lustrem?) - ma swoje odbicie na niebie i ziemi. Nie trzeba się zakładać, żeby ją dostrzec, wręcz przeciwnie ;) Pozdrawiam
  23. a mnie się podoba ;
  24. Tak, zaczepna forma zrobiła swoje. Kontekst innych wierszy i ogólnego sposobu wyrażania jest ważny - i o to mi chodziło. Ależ oczywiście; Sam zasugerowałem, że wiersz jest na pograniczu minusa, więc? Pan natomiast odmówił mu wszelkiej wartości. Co ośmieliłem się zrozumieć. I co Pan uznał za personalną wycieczkę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...