lubie odpływać w nasze tkliwe melodie
wiem...to jakbym się rozbierał publicznie
we śnie przytulać twoje myśli
cicho rozmawiać
czasami szalony pęd mnie niesie
czasami muszę przystopować
grunt to się nie zatracić
bo auto
jak światło
od ogółu do szczegółu
i odwrotnie
co to będzie, co to bedzię
elektryczny pająk
a może świetlista pszczoła
gdy żyjesz nie roztapiaj się w marności
to nic nie da oprócz litości
żyj i mnóż
bo po cóż
twórz
opiekuj, nie żałuj zbytnio
niech każda drobina coś przypomina
fale dotykają zimnego piasku
nie raz po raz
tak delikatniej
powoli spaceruję
po białej plaży
nie chcę uciec
próbowałem uciec z beznadziei
los się odmienił