jest żywe jak nie nabity na szpilkę motyl
przyciąga albo nurtuje
daje przypływ dobrej chemii
w pięknie wszystko pięknieje
twarz , dłonie
nie chciałbym żeby ktoś je wyprasował
oprawił w ramki lub spłoszył
zostań piękno, gdy powiesz
to ucieknie
niechaj jest
białe mgły rozwiane
wosku nakapane
chcę odnaleźć brata
a on ciągle lata
koło życia idealne
zasnute złymi gośćmi
którzy nie mają miłości
tylko chęci fatalne
suknia w białe grochy
a ja robię fochy
nie zrozumiesz, nie skumasz
o czym ty tu dumasz
wspominam dźwięczący las
w upalny dzień
liście paproci
darń jeszcze całkiem nie wyschła
zielone gałęzie
tu mrówki
tu czarno czerwone robaczki
latające punkty, jakieś muszki
nic
bez filozofii
sama przyroda
grająca na harmonii fizyki