lubię ciało i cielesność
ale to jak taniec na linie
nie da się wszystkim dogodzić
granica jest cienka
niesmak boli żałością
lubię też niebo
takie mniej szare
z kolorem
malarskim nie do przesady
zieleń spod śniegu
też da się lubić
choć chłodna
jest taki szczyt już zapomniany
niemy król na nim tkwił
gdzie huczał wiatr nieprzejednany
gdzie zawsze brakowało sił
teraz już spokój z dawna nadszedł
nie ma kto toczyć bojów z kim
i tylko osty pamiętają
że niewspomniany czas już odszedł