Nowy świat
trochę jak pieczony kartofel
z drewnianego żaru
świat dość zielony by żywić
nie pustynia
jest dostatek wody
coraz mniej przemysłu
coraz więcej ruchu
to pewnie dzięki szybkiej komunikacji
jak ściętą grzywkę
pożegnałem ciężkie myśli
i nadmiar którego nikt nie chciał
Ptaki mogą się osiedlić
tam gdzie ruczaj
...nie w zaginionym
lubię ciało i cielesność
ale to jak taniec na linie
nie da się wszystkim dogodzić
granica jest cienka
niesmak boli żałością
lubię też niebo
takie mniej szare
z kolorem
malarskim nie do przesady
zieleń spod śniegu
też da się lubić
choć chłodna
jest taki szczyt już zapomniany
niemy król na nim tkwił
gdzie huczał wiatr nieprzejednany
gdzie zawsze brakowało sił
teraz już spokój z dawna nadszedł
nie ma kto toczyć bojów z kim
i tylko osty pamiętają
że niewspomniany czas już odszedł