Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 275
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Boli... Doświadczenie ojca zupełnie odmienne od mojego. Nigdy nie widziałem go pijanego w tzw. trupa. Alkohol w ogóle pojawiał się w naszym domu dość rzadko. Takie historie obserwowaliśmy zwykle z daleka, jakby zza bezpiecznego parawanu. Twój tekst sprawił, że znalazłem się w środku wydarzeń i... zabolało. Jeszcze tak sobie pomyślałem... prawdopodobnie ten dzieciak uratował ojcu życie. Pozdrawiam P.S. Zdarzyło mi się spalić obiad na węgiel, zasiadając "na chwilę" do komputera. Ocknąłem się dopiero, gdy włączył się czujnik dymu. Skutek był podobny do tego, jaki opisałeś w wierszu, a przykrego zapachu nie mogłem się pozbyć przez ok. dwa miesiące. Czułem go zawsze, gdy wracałem do domu po jakimkolwiek dłuższym wyjściu. Od tej pory nigdy nie opuszczam garów na gorącej kuchni :). Wszyscy popełniamy błędy.
  2. wszystkie sklepy już zamknięte do północy kilka godzin zaraz zaczną kanonadę ciesząc się że już odchodzi w przeszłość szarych kart historii rok przedziwny niepojęty co w maseczki świat ustroił i pozwiększał nam odstępy idzie nowe idzie nowe słychać jakieś głosy w mroku chociaż kto da za to głowę że wychynie z tego roku jakaś nowa jasna przyszłość która jednak tę normalność zwróci wszystkim optymistom zwykłą prostą nienachalną póki jeszcze jest nadzieja co wątpiących w plecy klepie ja zostawiam Wam życzenie ŻEBY BYŁO TYLKO LEPIEJ
  3. Gdzieś zaszyty w leśnej głuszy mieszka Franek nieprzeciętny. Dziś mi sprawił zaszczyt duży, pozdrawiając mnie swym wierszem. Chociaż prawie się nie znamy, bo nas dzieli czas i przestrzeń, to ja Tobie mój K (och!) any, życzę tam, gdziekolwiek jesteś: By Cię omijały dziki, burze, grady, wiatrołomy. Byś nie zawiódł się na nikim w leśną ciszę zanurzonym. Żeby wszystkie leśne ścieżki, dróżki, dukty, stare trakty wiodły zawsze w spokój wielki, byś gdzie trzeba, zawsze trafił. Żeby Ci szumiały muzy pośród liści i igliwia, żebyś ciągle w stopniu dużym swą twórczością nas zadziwiał. I na koniec tu dorzucę: tym, co dotrzymują kroku, ze szczerego serca życzę Najlepszego w Nowym Roku! Dziękuję Wszystkim za życzenia. Muszę przyznać, że były one sporym zaskoczeniem dla mnie... nie wspomnę już o wierszu. Serdeczności dla Was Wszystkich. Trzymajcie się ciepło i zdrowo. :)
  4. Bo to niełatwa historia. Dla mnie też jedna z najtrudniejszych, bo jednocześnie wczuwam się w rolę ojca i syna. Również pozdrawiam
  5. Wielkie dzięki :) Najlepszego! :)
  6. Różnie z tym bywa. Jednak najczęściej rany zadane przez bliskich bolą najmocniej i równie często są najgłębiej skrywane. Również pozdrawiam. Najlepszego w 2021!
  7. Prawda. Dziękuję serdecznie i pozdrawiam również.
  8. Dziękuję Waldku. Pozdrawiam Również
  9. Dzięki serdeczne. Wzajemnie :) "Wartości", to nie najlepsze słowo w tym przypadku, ale brakuje mi właściwego ich zamiennika... Dzięki za czytanie i odwzajemniam pozdrowienia. Cieszę się z podobania, o momenty nawet nie pytam. Również serdecznie pozdrawiam.
  10. ciągle idziemy pod górę tato nie mamy baranka cisza ostra jak nóż który podcina radość poranka co dniem już nigdy nie będzie bo w czarną noc się przemienił przygasił słońce i gwieździe rozkazał zgasnąć nadziei ciemność rozrywa mi serce głos jak grzmot z jasnego nieba odłóż zbrodnicze narzędzie przebacz mi synu mój przebacz on wie już o tym na pewno że są wartości ważniejsze niż życie nie wiodłeś mnie nadaremno na krwawy ołtarz na szczycie
  11. Technicznie, jak zwykle, bardzo dobrze, ale z przesłaniem absolutnie się nie zgadzam. Osobiście uważam, że człowiek, w swojej naturze, jest istotą wierzącą i tak naprawdę nie ma ludzi niewierzących. Inna kwestia, to kto, w co wierzy. Można nawet wierzyć, że się w nic nie wierzy, ale jest to oszukiwaniem samego siebie. Myślę, że to, w co wierzymy, w dużym stopniu wpływa na to komu lub czemu służymy (dopóki nie jesteśmy do końca zniewoleni). Uważam też, że naturalna potrzeba wiary człowieka jest obecnie bardzo sprytnie i, co ważniejsze, niezwykle skutecznie wykorzystywane przez wielkich manipulantów tego świata. Pustka tzw. "niewiary" jest doskonałym poligonem takich działań, niestety. To tylko moje zdanie, bez próby prostowania czyichkolwiek ścieżek, żeby nie było, że coś tam ;) Pozdrawiam.
  12. No i już jestem :))))))))))))))))))))))))))))) ;) Dziękuję serdecznie i z wzajemnością. Oby był lepszy od mijającego! Pozdrawiam
  13. Człowiek dąży do życia na ludzkiej fermie, podobnej do tych zwierzęcych, gdzie wszystko jest poukładane i podane na czas. Podstawowe potrzeby są zaspokajane z matematyczną precyzją, a każde istnienie jest podporządkowane najwyższemu celowi - efektywności ekonomicznej. Tu nie ma miejsca na czcze zachwyty, liczy się tylko zimna kalkulacja. To, w czym teraz wszyscy siedzimy po uszy, wydaje mi się ni mniej, ni więcej, tylko próbą zagonienia nas do takiej "zagrody", bo, niestety, na mój chłopski rozum, żadne inne argumenty jakoś nie chcą się posklejać w jednolitą całość. Pozdrawiam
  14. Myślę, że nawet pojęcie "miejsca" jest w tym przypadku baaardzo względne. Osobiście powiedziałbym, że to jest raczej pewien "stan". Kończę się móndrować i Serdecznie pozdrawiam :)
  15. Tekst taki sobie, ale klimat mi się podoba. To BN jest z wielu powodów dla mnie, zapewne jak dla większości z nas, zupełnie wyjątkowe, wiec i tęsknota do tradycyjnej normalności, którą odnajduję w wierszu, większa. Pozdrawiam świątecznie
  16. A to znasz? Pani Ala się opala, a pan Adam się podwala. Pani Ala nóżki w górę, a pan Adam prosto w ... tu sobie dorymuj :) Trochę podobne, tyle że się rymuje... no i kota ni ma. Pozdrawiam :)
  17. Tak, ale to tylko taka bajka przecież ;) Pozdrawiam świątecznie :)
  18. Radosnych i zdrowych Świąt Wam wszystkim, również ode mnie :).
  19. Przemyślę. Dzięki :) Również pozdrawiam
  20. Nadeszła zima, śniegi i mrozy, drogi zawiało na biało. Żółty kabriolet swój dach nałożył, wycieczki mu się zachciało. Bo co urodą może się mierzyć z porą, co skrzy się i bieli? Szczególnie wtedy, kiedy śnieg świeży świat tuli w czystej pościeli. Żółty kabriolet - przygód amator, nie będzie czekał do wiosny. Wyruszył w trasę, jak wcześniej, latem, lśniący, błyszczący, radosny. Wymknął się z miasta, gnał autostradą poprzez krajobraz uroczy, lecz wkrótce zwolnił, za znaków radą, na wiejską drogę się wtoczył. Gdy jechał dalej, zobaczył nagle, jak w poprzek jezdni wyrasta wielka jak góra, tańcząca z wiatrem, śnieżna przeszkoda. Tak! Zaspa! "Jak się rozpędzę, pewnie dam radę". Pomyślał żółty kabriolet. "Z łatwością przecież szybko przejadę przez taką zawalidrogę". Jednak się biedak nieco przeliczył, bo utknął w zaspie na dobre. Przez chwilę znane manewry ćwiczył, aż w końcu westchnął: "Nie wybrnę". A wokół było pusto i biało, tylko, w zimowych ramionach, przy drodze, którą śniegiem zawiało, skrzyła się wioska uśpiona. W szybie mu błysła nadziei iskra i głośno krzyknął: "Pomocy!" Gdy mały traktor sygnał usłyszał, wnet się z garażu wytoczył. Mały traktorek ma duże koła, jest przy tym silny jak niedźwiedź. Zaspę z łatwością pokonać zdoła, więc mocną linę już wiezie. Do kabrioletu linę przyczepił, autko wyciągnął z łatwością. "Mały traktorku! Ty jesteś wielki!” Krzyknął kabriolet z wdzięcznością. „To nic takiego, drogi kolego”. Odparł traktorek wesoły. „Łatwo coś zrobić, jeśli do tego jesteś dokładnie stworzony”. Wnet się rozstali. Żółty kabriolet ostrożnie wrócił do miasta. Pomyślał sobie mały traktorek: „Nieduża była ta zaspa”. Więc wkrótce o niej całkiem zapomniał, przecież zbliżała się wiosna i dużo pracy w polu, na łąkach. Może kabriolet znów spotka? Wcześniejsze części:
  21. Mówisz i masz. :). Lepszy. Poprawione. Dzięki :) Pozdrawiam
  22. Gdy przyszła jesień, mały traktorek, jak zwykle, ciężko pracował. Ostatnie plony zwiózł do stodoły, pole ponownie zaorał. Żółty kabriolet po drogach pędził, skąpany w promieniach słońca. Opadłe liście podnosił z jezdni, ścigał horyzont bez końca. I myślał sobie: "Głupi ten ciągnik, bo w kółko tylko się kręci. Zwykły prymityw, zarył się w roli I nawet kraju nie zwiedził”. A mały traktor w końcu odpoczął w garażu cichym, choć zgrzebnym i marzył o tym, że wczesną wiosną znów będzie bardzo potrzebny.
  23. Nie ma sprawy. Będą jeszcze dwie części. Też zastanawiam się jeszcze nad tym ostatnim wersem... może go go zmienię, nie wiem. Na razie czekam na olśnienie ;) Wzajem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...