Stanąwszy naprzeciw!Z twarzą w twarz!Oboje!Ty i ja
spojrzenia lustrem odbiły zwierciadła żrenic.
Uderzyła mnie jakaś siła ten! Niezwykły blask!
Gwałtowna hipnoza błękitnej łuny! Anielskiej!
Zagrało mi w sercu muzyką Orfeusza nutą muzy harf
rozpaliło ognisko na polanie mojego wnętrza!Raj sercu!
Poczułem,ten! Dym zapach!Woń twojego wabu z fluidu
wpadłem jakby! W jakiś trans!W chwilę jawy sennej.
To właśnie,ten! Magnetyzm przyciągał mnie mocami z sił
w uczucie gwałtownego nagłego z burzami wiry w krok zamętu.
Rozkwitło z pączka róży kwiatem nagle!Poruszyło w życiu
obejmowało w uścisku zatrzymało!Dla chwili moim!Ustom dech.
W spojrzeniach walki odbitych łun światła grał promieni blask
w świetlistym kręgu topora wojennych sercu moich!Z okrzyków!
Zagrały bębny w rytm naszych rozkochanych dwóch tańca serc
poniosły dalekim echem uczucia w głąb dzikich wnętrza ostępów.
Targani w tańcu spojrzeń walca kroku tego!Rażącego światła
czarem zaklętego w uroku wabienia ponętnych miody,waby w jęki.
Rozkochaliśmy się sobie!W tej jednej!Małej krótkiej raz chwili
nie mogliśmy oczu oderwać! Od siebie!Rwało jakby!Raną z bólu!
Myśli krążyły burzą błyskawic targane z niezwykłą siłą razy ciosu
grzmotem błyskało ciało poraniło przeszyło serca strzałą na wylot.
Była to miłość od pierwszego spojrzenia z boskiej ręki!Czasu losu
wierszem natchnienia i słowem w poezji urodzone z duszy dla miłości.