Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Podoba mi się. Mam wrażenie, że Twój wiersz i mój pt. "Majaki" są o tym samym, na ten sam temat. A przynajmniej bardzo blisko siebie. Pozdrawiam.
  2. Makagigi lub makagiga to takie ciastko z maku, miodu, migdałów i orzechów (patrzcie: Słownik Wyrazów Obcych PWN W-wa 1980). Makagigi w starej komodzie ma prawo być z dziurką, no bo jeśli tam leży od czasu starożytnej wojny z Niemcami, to może być nadgryzione zębem czasu czy innego zwierza... Ja natomiast nie bardzo rozumiem, jak w komodzie może leżeć geszeft dziadka, i to zmyślony? Czy dziadek marzył skrycie o nieuczciwych interesach, ale nie udało mu się doprowadzić ich do skutku? Toteż schował marzenia do komody? I - szczerze mówiąc - nie wiem, co znaczy słowo Ordnung? Ale klimat tego wiersza mnie też się bardzo podoba. Lubię czasem grzebać w takich starych komodach. A babcię i dziadka strasznie kochałam. Dlatego przy tym wierszu zrobiło mi się tak cieplutko... Dzięki. Pozdrawiam.
  3. Ładny wiersz. O próbie niezatracania tożsamości, czy tak? Człowiek się uczy przez całe życie być sobą. Pozdrowienia.
  4. A mnie się podoba. Ciekawy. Niecodzienny. To kołysanie, kołysanie się w środku - to choroba z rodzaju sierocych? Dużo jest ludzi z takimi chorobami w cywilizowanym świecie efektów, dużo więcej niż by można było przypuszczać na pierwszy rzut oka. Efekt cieplarniany powoduje w efekcie prażenie kukurydzy słońcem - czyli właśnie efekt efektu. Niszczenie świata jest łańcuchem efektów efektów, a wciąż za mało mówi się o pierwotnych, zasadniczych przyczynach tych łańcuchów. Bo kiedy się coś wytknie bogaczom zarabiającym na zabijaniu świata, to można dostać po łapach i zostać wygnanym z raju - czy też nie wpuszczonym do nieba. Można stać się wycieraczką czy podnóżkiem. Dobre. Podoba mi się.
  5. Podoba mi się. Nie jest zły. Nadaje się na przemówienie w dniu otwarcia jakiegoś naukowego sympozjum.
  6. Ciekawy wiersz. Można go różnie interpretować. Obejrzałam obraz, oczywiście, i moja interpretacja wiersza pod obraz jest następująca: najpierw dłuuugi, XIX-wieczny lament romantycznej, tragicznej duszy, która cierpi, bo tak wypada, bo tylko dusze cierpiące były wówczas coś warte, bo kto nie cierpiał, ten był postrzegany jako płytki idiota; potem efektowne samobójstwo - samonadzianie się na kij i z tym kijem w brzuchu skok w przepaść. A na końcu - wiek XX lub później - i pogodni, zadowoleni ze zdobycia kolejnego szczytu, niemieccy turyści. To wyostrza tragikomiczność XIX-wiecznej dekadenckiej mentalności.
  7. Ciekawy jest ten wiersz. Nie wszystko w nim kapuję, mówiąc szczerze, ale ogólny sens chyba chwytam. Ciekawy, niecodzienny - to na pewno.
  8. Ależ, Michale Kowalski, M. Krzywak robi sobie kpiny z Ciebie! Nie rozumiesz? A jak myślisz, do czego przypiąć to: "he he he he!" ? Niestety mnie się też nie podoba ten wiersz. Nic z niego nie wynika. I kojarzy mi się nieładnie, bo może jestem zboczona, ale widzę po komentach, że nie tylko ja przy tym wierszu...
  9. To prawda, że powtarzam zaimki osobowe, ale nie da się tego uniknąć w takim wierszu, który jest w całości apostrofą - peel mówi w nim do siebie i do wszystkich - nieokreślonych - ciągle w II osobie, więc nie może nie być zaimków wskazujących osobę II w sporej ilości. Natomiast zgodzę się, że niepotrzebnie powtórzyłam "senny" i "sen". Tak, na przyszłość będę się starała wzbogacać słownictwo. Dzięki.
  10. Co znaczy tytuł: "Piąta szklanka bliżej piekła"? Dlaczego piąta? A gdzie cztery poprzednie? Czy peel wypił już cztery setki "marzeń niemożliwych", ubumbał się nimi i stłukł piątą? Czy marzenia niemożliwe prowadzą do piekła - niczym za duże ilości wódy? Skąd strach do życia? Bo marzenia są niemożliwe i jest ich za dużo? Nie klei mi się ten wiersz. Jest w nim jakieś uczucie, jakiś zalążek myśli, ale jeszcze niewykształcony, jeszcze nie udało się go wyartykułować. Takie jest moje odczucie.
  11. Wiersz jest dobry, zabawny. Nasi z tymi teczkami są żałośni i przypominają dzieci w wieku przedszkolnym. A gdyby zamiast teczek mieli cykutę na siebie i na nas... Oj, wtedy to już trzeba by było wiać z tego demokratycznego kraju! Parę razy już było polowanie na czarownice! A co do Jacka Sojana - rany koguta, gotowe przepisy na trucizny, czuję się jak w laboratorium czarownicy czy jakiego szamana, a przynajmniej alchemika! Powiało mi grozą! Brrr!... Trzeba by zabronić to czytać młodzieży do lat 18-tu!
  12. Dobre. Choć pisywałeś już lepsze na ten sam temat. Pozdrówko.
  13. Jak to: "nie gustuję w orientalnych gataunkach"? Przecież to właśnie JEST haiku. I nie wiem, o czym by tu można było myśleć. Do jakich refleksji to skłania? Że w lesie nie ma potomstwa dawnych bogów (bo zostało poronione) i nawet echo po nich nie zostało? Można tak, można inaczej. Ale to nie są głębokie refleksje. To tylko... haiku.
  14. A ja z tych, co im się wiersz podoba. Rzeczywiście bardzo prawdziwy. To pytanie - takie ludzkie, częste, naprzykrzające się, powracające, ciągle i ciągle, bez odpowiedzi. "Dlaczego" pytamy wtedy, kiedy jest nam źle. I na ogół nie znamy przyczyn, nie wiemy, z czym i jak walczyć. "Dlaczego" - to nasza codzienna, ludzka bezradność. Do mnie przemawia.
  15. No jak to? Byłaś w Warszawie i nie dałaś znać?! Dlaczego?! A na innych to się zżymasz, że Trójmiasto odwiedzają i Tobie znać nie dają!... A fe!
  16. W pociągach skm w trójmiescie nie ma toalet. Tzn są, ale zawsze zamknięte :) No tak, bo są zarezerwowane dla Messalina.
  17. Według mnie ostatnia strofa jest połamana rytmowo. Jak cienki lód - trzeszczy, trzaska, pęka pod ciężarem. Może po prostu ją wyrzucić? Albo zmienić, wyszlifować. Pozdrawiam.
  18. Jestem polonistką od lat wielu. Jeśli więc można, wypowiem się w spornej kwestii "połówek", że tak powiem. Otóż według mnie rację ma Roman Bezet. W tym wierszu i w tym znaczeniu "pół" powinno być pisane łącznie z przymiotnikami, ponieważ z każdym z nich oznacza jedną osobną cechę, skończoną i zamkniętą (mimo że niewyraźną). Ale ze sprawami języka jest tak, że zawsze można spojrzeć na nie przynajmniej z dwóch różnych punktów widzenia i mieć dwa różne zdania, bo nie jest to nauka ścisła. Tylko że każde zddanie trzeba logicznie uzasadnić i podeprzeć zgodnością z zasadami gamatyki. Może się więc zdarzyć, że ktoś nam dowiedzie, iż pisownia zastosowana w wierszu wcale nie jest nieprawidłowa. Natomiast sam wiersz podoba mi się. A Gdynia... no cóż, na pewno ładniejsza od Warszawy. Za to Gdańsk - to jest miasto na największą miarę artystyczną w Polsce. Tak ja to odczuwam. Pozdrawiam.
  19. Tak, mnie się też podoba. Ja też na +.
  20. Dziękuję Wszystkim za przeczytanie i komentarze. Rhiannon: Dzięki, jest mi szalenie miło, ale czy ten wiersz aby na pewno zasługuje na taką aż pochwałę?... Cieszę się, naprawdę. I dzięki za obronę utworku. Małgorzata Jaworek, Przemysław Walczak, Jaro Sław: Może i przegadany, może i rozmach, może i przerost formy. Ale ja tutaj tego nie widzę, jeśli mam być szczera. Szczegóły są, bo one właśnie tworzą nastrój; jeśli będzie mniej szczegółów, to też będzie mniej nastroju. A nastrój to zasadnicza treść tego wiersza, właśnie ten nastrój, który "wyziewa" ze szczegółów. I te szczegóły właśnie uplastyczniają wizję - nic innego, jak tylko one!Niepotrzebne słowa? Ale które? I czy po ich wycięciu nie załamie się rytm, rym, sens wiersza? Co można wyciąć z korzyścią? (To nie warsztat i ja uważam ten wiersz za skończony - właśnie taki, jakim on jest - ale przecież możemy sobie dyskutować, bo po to jest to Forum; a nuż ktoś mi da taką radę, którą uznam za słuszną i mój warsztat na tym skorzysta? - nie jestem zakuta, choć bronię swego zdania, ale jestem otwarta na sugestie innych osób). M. Krzywak: Gdzie czterokrotne "cię" jest do cięcia? Czy chodzi o mój wiersz, czy o któryś komentarz? Nie wiem, do czego odnosi się ta uwaga, ale dziękuję za odwiedziny i przeczytanie. Messalin Nagietka: Dzięki, przeczytałam. Podoba mi się. Świetne językowo, jak zwykle. Też bardzo nastrojowe dzięki wielości szczegółów. Też z dreszczykiem, chociaż bardziej z gatunku czarnego humoru, w przeciwieństwie do mojego "ciężkiego", depresyjnego dreszcza, że się tak wyrażę. Dr Oyey: Ojej, aż litości?!... Takie to fatalne? Czy też chodzi o ciężar zawartości tragizmu jednostki, jak to fachowo zostało określone przez Jara Sława? No tak, czasami tak jakoś mi się robi właśnie, najczęściej jesienią, listopadem, gdy ma się ku grudniowi i znów jakiemuś końcowi... Ale na wiosnę mi przechodzi i robi się zgoła wesoło, o ile dożywam... Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.
  21. Idziesz zmęczony, przystajesz i znów ruszasz, początku nie pamiętasz, końca nie znasz; droga jest jakby coraz węższa i dłuższa, lepka i kręta, nieprzejezdna. Nie ma światła ani nawet ciemności, śnisz na jawie swoją przestrzeń i czas. Lunatycznie się wleczesz do jakiejś wieczności, po omacku, po omacku do gwiazd. Instynktownie omijasz instalacje i trakcje, elektryczność dokoła i co chwila ból rąk. Obyś tylko nie wplątał się w druty kolczaste, bo śmiertelnie porazi Cię prąd. Roje ludzi-majaków. Ktoś wziął cię za rękę, poprowadził kawałek senną drogą... Otrząsnąłeś się - to był też majak, nic więcej, droga pusta - nie było nikogo. Cienie tańczą z obłędem w oczach, stale krok mylą, coś im śni się na drodze majaczonej, a ty myślisz, że widzisz je ostro na wylot, a ich twarze przez ciebie są zmyślone. Nie wie nikt, co jest prawdą, co kłamstwem, co aluzją, co własnym złudzeniem, kiedy sam się uraczysz szachrajstwem, kiedy sam się oszukasz marzeniem... Idziesz dalej, zmęczony, coś cię zmusza, bierzesz zakręt jeszcze bardziej zawrotny; droga co dzień wieczniejsza, co dzień dłuższa, ty - z dnia na dzień wciąż bardziej samotny.
  22. Piękne i wstrząsające dla mnie. Bardzo prawdziwe. Pozdrawiam.
  23. Tak, to mi się znowu podoba. Smutne. Nostalgiczne. Utrzymane w moim stylu odczuwania. Naprawdę dobre. PS. : Szkoda, że świat taki bywa.
  24. Uśmiałam się, bardzo dobry wiersz, świetny dialog poetycki! :-))) Pozdrowieńko!
  25. Bardzo dobry, choć dla mnie przerażający. Tyle pytań od zarania dziejów: dokąd ten świat zmierza? A on nie może zmierzać donikąd, co najwyżej po elipsach w kółko i w kółko - straszne! I jeszcze wiadomo, że siądzie! Ile razy sobie to uprzytomnię, mam ochotę schować się pod łóżko. A tu jeszcze tak wyraziście napisane, ech!...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...