Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Zwierzęta to też świat. I jeśli już mowa o duszy - czyli o niematerialnym aspekcie świata, jakkolwiek by go sobie wyobrażać i nazywać - to zwierzęta w tym samym stopniu należą do tego świata, co i ludzie (mówiąc Twoim słowem: w tym samym stopniu mają duszę czy też do niej należą). Ludzie nie są czymś oddzielnym od reszty przyrody, i to już w naszej epoce wiemy doskonale. "Matrix" jest utworem baśniowym, fantastycznym, więc z samego założenia pokazuje nieprawdziwy świat. Dlatego nikt oglądający "Matrixa" nie krzyczy: "To nieprawda!" Podobnie, jak nikt tak nie krzyczy przy czytaniu baśni o Kopciuszku na przykład. Ale poezja z założenia powinna pokazywać jakieś rzeczywiste zjawiska, wyrażane w subiektywny sposób i opatrzone odautorskim komentarzem. Toteż jeżeli wiersz wyraża jakiś pogląd (religijny, filozoficzny czy inny), czytelnicy mają prawo z nim polemizować. Twój sonet podoba mi się bardziej niż poprzedni. Nie jest najgorszy, chociaż preferuje dualistyczną koncepcję świata (czy może w dodatku tylko człowieka): podział na duszę i ciało. Ja się nie zgadzam z tą przestarzałą koncepcją, jest dla mnie zbyt uboga, naiwna, jednostonna, niczego nie wyjaśniająca, soprzeczna ze zdrowym rozsądkiem. Jednak niezły jest język i forma wiersza. Pozdrawiam.
  2. A mnie się podoba. Nie, według mnie to nie proza. To poezja - napisana językiem potocznym, ale jednak ten tekst jest metaforycznym wyrażeniem nastroju. Jak najbardziej. Pozdrawiam.
  3. Tak. pzdr. b Zgadzam się z tym. Dusza i ciało (przynajmniej żywego jeszcze człeka) stanowią nierozerwalną jedność. Kiedy człek nie ma co szamać i umiera z głodu, jest znacznie mniej uduchowiony, a nawet pewnie i wcale. Pozdrowienia.
  4. Nie takie złe. Lekkie, zwiewne, lśniące. Zgadzam się z Messalinem. Ostatnia linijka psuje rytm, niszczy melodię, która jest główną wartością wierszyka. Za dużo sylab. Pozdrawiam.
  5. Ach, on właśnie MA odstraszać! :-) No to widzę, że cel został osiągnięty! :-D Ale też nie chcę, żeby ktokolwiek traktował go tak znowu śmiertelnie poważnie. Peel ma niewiele rozrywki, ale my ją mamy i nasze prawdziwe życie nie jest takie złe, no nie? Chodzi tylko o to, żeby pamiętać, że jeśli nie będziemy się tym życiem wystarczająco cieszyć i bawić, to staniemy się właśnie jak ten grzybowaty peel, no bo nic innego nam nie pozostanie. Tego rodzaju "makabryczne" piosneczki służą właśnie przypominaniu o tym, a nie załamywaniu Czytelników i doprowadzaniu ich do depresji lękowych. Nie. I należy to śpiewać wyłącznie na wesołą, skoczną melodię. Słyszy Pan, Panie Michale Krzywaku? :-) Pozdrawiam Messalina i Innych Czytelników serdecznie.
  6. No przecie że są, toż właśnie dumka Amandalei jest nieludowa, tylko autorska. z ukłn i pzdr J.
  7. Niestety, akurat tym razem zgodzę się z argumentacja Oyeya (chociaż właśnie teraz go nie lubię). Twój wiersz naprawdę nie jest dobry, "Ivonne". Jest napisany egzaltowanym, śmiesznym już dziś językiem, używanym jedynie w skeczach kabaretowych. To razi przede wszystkim. Bardzo trudno w dzisiejszych czasach napisać dobry erotyk, który nie śmieszy wytartymi sformułowaniami. A publikowanie tego wiersza gdziekolwiek nie jest żadnym argumentem na jego obronę. Tak jak też brak publikacji nie jest z kolei dowodem braku talentu autora. To nie jest miara artyzmu po prostu. Mnóstwo, mnóstwo wielkich artystów zmarło w zapomnieniu, w przytułkach, w nędzy i samotności, i nikt nie znał ich twórczości za ich życia, gdy tymczasem królowie i inni możnowładcy publikowali twórczość różnych grafomanów - z rozmaitych względów. Pozdrawiam.
  8. Mnie się ten wiersz podoba. Są takie kobiety i są tacy mężczyźni. W końcu ten wiersz napisał Mężczyzna, więc dlaczego Panowie się dziwią, że można tak odczuwać? Pewnie, że to obleśne, ale wynaturzona cywilizacja sprowadza do takiego poziomu uczuciowość niektórych ludzi. I to wielu, jak mi się wydaje. Horror. W dobrym guście. Pozdrawiam.
  9. Być może, ale są to dalekie współbrzmienia. Osobiście w TYM wierszu wolałabym rymy dokładne, jak w ludowej dumce. Byłoby znacznie bardziej muzycznie i etnicznie. Ale i tak niezłe.
  10. Życie to nie je bajka. Życie to je bitwa.
  11. Niestety, czy stety drogi Gasparze infantylność jak najbardziej JEST zależna od wieku - to, że są 40 latkowie zachowujący się jak piętnasto i nastolatki wyjątkowo dojrzałe NIC nie zmienia. Niestety zazwyczaj, żeby zdać sobię sprawę z tego, że infantylność (emocjonalna, intelektualna - abstrahując od sposoby bycia) jest zalezna od wieku, trzeba mieć więcej niż paręnaście lat. Infantylność jest rodzajem niedorozwoju wobec norm emocjonalno-intelektualnych, ustalonych przez naukę dla danej grupy wiekowej ludzi. Może występować w każdym wieku, bo w każdym wieku zdarzają się ludzie opóźnieni w rozwoju.
  12. Co tu jest z ideolo elpeeru? Gdzie tu jakiekolwiek moralizowanie? A makabra? - że człek musi umrzeć? No musi, ale tę makabrę znamy od dość wczesnego dzieciństwa (na ogół). Powinniśmy być do niej przyzwyczajeni jak do wszelkich oczywistości. Znowu mnie zaczepiasz? O to tylko chodzi? A prosiłam, żebyś się nie odzywał. Och ty, niedobry!... ;-)
  13. No pewnie. Ja w moim wierszu zastosowałam palowy. Jest nim bardzo spójne starzenie się człeka od narodzin po grób. I biadolenie nad tym dramatem życia i umierania (w refrenie). Co tu niespójnego i wiązkowego, Mistrzu Messalinie?
  14. ja też czasem uzywam "człek" - a od biologii broń - choć ta szkolna jest zupełnie czym innym - kiedy się ją samemu poznaje - wtedy biologia jest luksio z ukłonikiem i pozdrówką MN Dzięki, Messalinie. I - mam podobne zdanie na temat uprzedzeń "naukowych".
  15. Oczywiście, jest to piosnka "ludowa". Dlaczego "ni przypiął, ni wypiął"? Do czego? Za traumatyczne skojarzenia z dzieciństwa nie odpowiadam, choć współczuję i rozumiem. Dzięki za koment i spostrzeżenie dot. natury artystycznej wiersza. Pozdrawiam.
  16. Pewnie. Ale co z tego? Jasne, oczywiście. I co wynika z tego dla wiersza? O, widzę, że wchodzimy w dyskurs filozoficzny. Ach, nie miałam takich ambitnych zamiarów! To tylko "ludowa" piosenka o naturze starzenia się! Wszystko, co tylko zaistnieje i jest materialne (a nawet nie tylko materialne, bo i religijne, i w ogóle ideologiczne), natychmiast zaczyna się starzeć i deformować. Taka jest prawda, choć można to zjawisko różnie nazywać i określać. Ale na pewno nie jest to młodnienie. A jeśli chodzi o czas - owszem, w końcu (po przeżyciu pewnej dozy tragedii i chorób) czas zabija chęć do życia, i to także jest naturalne - człowiek bardzo stary (niezależnie od wieku) pragnie odpoczynku wiecznego, unicestwienia, całkowitego zapomnienia tego, co nosi w pamięci. I to dobrze, a nie źle, bo gdyby nie ta niechęć, to umieranie byłoby straszliwie smutne dla umierającego - a tak, jest smutne tylko dla jego bliskich (o ile ich naprawdę ma). Bardzo, bardzo chciałabym to usłyszeć. Proszę skomponować odpowiednią melodię (zgodną z Pana odczuciem tego wiersza) i być może kiedyś będę miała okazję usłyszeć to wszystko jako wspaniałą, śpiewaną przez Pana balladę. Byłabym naprawdę zachwycona i zaszczycona. (Wszystko mi jedno, po ilu litrach i w jakiej tonacji Pan może grać i śpiewać). Pozdrawiam ciepło. :-)
  17. Dzięki za przeczytanie i koment. Kiedyś, dawno temu, lubiłam Bertolda i czytywałam go często, ale od wielu lat jakoś zaprzestałam... Po prostu minęła mi młodzieńcza fascynacja i czytam teraz różnych innych autorów. Ale na pewno Brecht (bo rozumiem, że o nim tu mowa?) odcisnął pewne znamię na moim sposobie wyrażania siebie. Tylko że nie wyłącznie on. Jest wielu takich, którzy mnie fascynowali w młodości i których czytuję obecnie. A co tu widzisz z Bertolda? Bo to bardzo ciekawe dla mnie. A rym na przymus tworzony? Może i tak... Zwróć mi uwagę, gdzie. Dobrze? Pozdrówko i ukłoniki.
  18. Dzięki, cieszy mnie Twoje zdanie. Pewnie, że nic odkrywczego - jak większość wierszy, bo i co można odkryć po tylu tysiącach stuleci wierszowanych odkryć?... Fajnie, że Ci się to czyta jak piosenkę. O-ho-ho-ho, o to tylko szło... Pozdrówko.
  19. Dzięki za koment. Nie obrażam się, chyba wiem, co miałeś na myśli i możesz tego stylu nie lubić. Ale muszę powiedzieć, że wydaje mi się, iż nie rozumiesz słowa: "prostacki". Ten wyraz oznacza: chamski, prymitywny, bezczelny. Mój wiersz chyba taki nie jest, a w każdym razie nic takiego nie zamierzałam. Natomiast jest on PROSTY - jak ludowa piosenka, bo takie było moje założenie. Jest to też osobiste wyrażanie uczuć, oczywiście, jak każdy wiersz - ale nie prozaiczne, tylko poetyckie. A nawet żartobliwe (tzw. czarny humor) ;-) Pozdrowionko.
  20. Człowiek rodzi się bardzo młodo, bo w dziewiątym miesiącu już, i wraz z chwilą, gdy przestał być płodem, jest człowiekiem sędziwszym co rusz. Hej, hola, dolaż moja niedola! Jest człowiekiem sędziwszym co rusz. Mózg się coraz to wolniej powiększa, jeszcze roczek z rozpędu - i stop, i zostaje głupota - tym mniejsza, im doświadczeń więcej i trosk. Hej, hola, dolaż moja niedola! Im doświadczeń więcej i trosk. A te troski i wielkie tragedie, i ta mądrość, co płynie z nich, to jest ciężar, że człowiek aż blednie i wciąż mniej kolorowe ma sny. Hej, hola, dolaż moja niedola! I wciąż mniej kolorowe ma sny. Wreszcie świat go przestaje ciekawić, wreszcie go nie zadziwi już nic, już entuzjazm go własny nie bawi, już i zapał - to kłamstwo i pic. Hej, hola, dolaż moja niedola! Już i zapał - to kłamstwo i pic. Potem zdarza się kiedyś nad ranem, że się nie chce wyjść z łóżka i żyć, i udawać przed sobą barana, i przeżywać, i śmiać się, i wyć. Hej, hola, dolaż moja niedola! I przeżywać, i śmiać się, i wyć. A na końcu nadchodzą choroby, coraz więcej umiera w nas; nasze myśli - żałoby i groby, i wygoda, i woda, i gaz. Hej, hola, dolaż moja niedola! I wygoda, i woda, i gaz. Zauważcie, panowie i panie: każde z istnień, od żłobka po grób, to powolne, powolne konanie i wciąż bardziej zmartwiały trup. Hej, hola, dolaż moja niedola! I wciąż bardziej zmartwiały trup.
  21. Nie chcę być niemiła, ale jeśli mam być szczera, to po pierwsze: popraw ortografię i literówki, od których tu się roi jak od robactwa! A po drugie: trochę to chyba za długie? W każdym razie ja zgubiłam sens i wymowę tego utworu, przedzierając się z coraz większym wysiłkiem przez gąszcz spiętrzonych a niespójnych (wg mnie) metafor i przez rojowisko błędów. Nic z tego nie rozumiem. Pozdrawiam.
  22. Ładny wiersz i ciekawy metaforycznie, pełen rytmu i wyraźnej melodii. Dobrze się czyta. Ale czy nie byłoby jeszcze lepiej, gdyby był cały rymowany? Byłby wtedy jak piosenka, jak prawdziwa dumka, mażna by go było śpiewać. Pozdrawiam.
  23. Językowo niepowtarzalne, jak zwykle. Ale czy to nie błędy w dwóch miejscach? - "nie sądź, dopóty w czynie się okarze" - czy nie powinno być: "dopóki" oraz "okaże"? I w ostatnim wersie trochę łamie się rytm; czy nie lepiej byłoby: "nie uwierzył"? Pozdrawiam.
  24. Przeczytałam wszystkie trzy części powiastki. Fajne, śmieszne; dziewczyny mają tu męskie role i zachowania, w dodatku nie potrzebują do niczego facetów, którzy prawie w ogóle się nie pojawiają w utworze (poza Heroldem, bo Ziom to taki zniewieściały wymoczek). Jest to nowość w literaturze! Do tej pory bywało wyłącznie odwrotnie: to kobiety czasem nie występowały w utworze literackim lub występowały tylko w tle i bardzo niewyraźnie, pozbawione osobowości. Jak widać, rzeczywiście nadchodzi matriarchat (bo na równouprawnienie nie dano nam szans). Wyłapałam kilka błędów. Gdzieś tam jest napisane: "kilak" zamiast kilka; chyba że chodziło tu o wyprysk, spowodowany pewną "wstydliwą" chorobą... Jest też wyraz: "boby", który nie istnieje w języku polskim - po naszemu są to dwa wyrazy: bo by (bo by wtedy zdarzyło się coś tam); no, chyba że chodziło tu o kozie czy zajęcze odchody... A przymiotniki pochodzące od imion i nazw ludzi, jak: "Gosiowe" i "Gosielcowe", pisze się wielką literą, jeżeli są użyte w znaczeniu: własność lub wytwór Gosi (Gosielca), np.: Gosiowe wrzaski, Gosielcowe ubranie. Pozdrowienia.
  25. A co to jest "typowa poezja kobieca"? :-) Bardzo mi się podoba ten wiersz. Odbieram go podobnie jak Rhiannon. Metamorfozy to wszakże przemiany, przeradzanie się czegoś w coś... Każda kobieta przekazuje dalej geny szystkich kobiet (czy w ogóle istot), jakie żyły od początku świata. Każda kobieta uosabia też cechy jakiejś bogini lub wielu bogiń. A każda bogini jest ekstraktem jakiegoś aspektu życia. Czyż nie tak? Pozdrowienia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...