Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Wiersz jaki jest, taki jest (słabiutki, to prawda), ale za to głosy poetów poniżej - są poniżej wszelkiej krytyki. Kompletny brak kultury osobistej, kultury języka, kultury dyskusji i wszelkiej innej kultury, i wstydu. Oczywiście mówię o tych chamskich i wulgarnych wpisach, a nie o uzasadnionych uwagach krytycznych (do których się przychylam). Autorze, nie załamuj się - są tu także ludzie na poziomie, z którymi jest o czym pogadać w sferze poezji (i nie tylko).
  2. Ja bym też nie domyśliła się, że chodzi o Ojczyznę. Po pierwszym czytaniu zrozumiałam wiersz podobnie jak Natasza: że życie czasem za trudne i chciałoby sie z niego uciec, ale jednak peel/ka postanawia wziąć się z nim za bary i nie dać się. A jeśli Ojczyzna... Oczywiście, że nie ciągle lewą stroną idzie. Po prawej (tej czarnej i tej faszyzującej) jest tak samo źle jak po lewej i tyle samo łotrzyków. Nie zgadzam się też, że Ojczyzna od głowy się psuje. Nie. Choroba głowy jest wynikiem i ukoronowaniem tego, co dzieje się w całym "zainfekowanym" organizmie. Ale wiersz mi się podoba, ładnie napisany. :-)
  3. Bardzo ładny wiersz. W Twoim stylu. Rytmiczny, rymowany, liryczny, bezpretensjonalny, jasny, zrozumiały, melancholijny. To, na co się najbardziej czeka, zazwyczaj przychodzi nie w porę. Prawda? Takie porąbane to życie, ech!...
  4. Mnie się bardzo podoba. Jest to wiersz niewątpliwie. Wyraża bunt przeciw zalewowi ogłupiającej "papki popkulturowej", płynącej do Polski z Zachodu (z krajów Unii). I pogardę dla tego wszystkiego, co zostało w wierszu nazwane i wyliczone. W poincie cała ta propaganda high-life'u porównana jest do pękniętego lustra-drzwi do Krainy Czarów. No i jest wspomnienie Timothy Leary'ego, bo żył w podobnych czasach i zanegował propagowane przez media i klasę średnią "wartości", tworząc ruch hipisowski. Ale była to tylko negacja zastanej rzeczywistości, bez realistycznych postulatów zmian na lepsze - stąd: "tylko patrzył" - niczego naprawdę nie zdziałał i nie zmienił. I dlatego ta cała mieszczańska, komercyjno-konsumpcyjna "papka" propagandowa nadal rządzi naszym światem. Bardzo dobry tekst (dla mnie).
  5. Błąd ortogrficzny. Pamiętam ten obraz z dawnych lat - kiedy to ja go widziałam? - w podstawówce? Zrobił na mnie wrażenie. A wiersz? Jeśli mam być szczera - dużo mniejsze. Jest właściwie prozaicznym zapisem myśli peela, który zastanawia się nad uczuciami ludzi przedstawionych na obrazie oraz nad ich przyszłym losem. Pamiętam, że miałam dość podobne myśli. Ale to obraz je wywołuje we mnie, nie wiersz.
  6. Z przykrością stwierdzam, że ja też niewiele z tego rozumiem. Wiersz nie przywodzi mi na myśl żadnych konkretnych sytuacji ani obrazów (poza jaskółkami i zachodem słońca, które same w sobie nic oczywiście nie znaczą). Moim zdaniem jest przegadany, trzeba wyrzucić niepotrzebne wyrazy, które zaciemniają sens, zamiast go rozjaśniać.
  7. Kolejne fragmenty wiersza to zgaduj-zgadule: Niby wszystko jest oczywiste i przejrzyste, ale pozostaje to pytanie w poincie wiersza: "dlaczego?" Dlaczego ludzie muszą się czasem rozstawać? Czy istnieje jakaś jedna, ogólna odpowiedź? Można się nad tym zadumać... Pozdrawiam, Amandaleo. :-)
  8. Czemuż to? Czyżby czyjaś interpretacja została napisana bardziej śmiesznie niż Twój wiersz? Niebo w wierszu przecież pędzi, nie stoi. A rzeczywiste niebo też przesuwa się względem Zemi: przemieszczają się zarówno ciała niebieskie, jak i chmury. Co zaś do reprezentowania przez psa mądrości i wieczności - ja też jestem za mała, żeby to zrozumieć... ;-)
  9. Dziękuję, Jacku - za o/ddanie (choć z czkawką!), za pochwałę moich opisów przyrody oraz kobiecej urody. :-)))
  10. Tak, słowo "trącać" rzeczywiście ma dość pejoratywne konotacje semantyczne. Masz rację. Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi. Wiersz pozornie jest sympatyczny i rozczulający, i nie tylko ja go tak odebrałam w pierwszej chwili. Ale ja też mam psa, miałam ich kilka w życiu, i masz słuszność - nigdy bym nie trącała psa akurat w kulawą łapę, nawet gdybym wiedziała, że już dawno go nie boli. Jest w tym jakaś złośliwość, tym bardziej, że połączona ze śmiechem i słowami: "stary pies, czemu ty taki nieskory?". A jak w tym kontekście rozumiesz motyw pędzącego nieba i "niebieskiego oka"? "Oko opatrzności"? Ostrzeżenie przed Boską sprawiedliwością? Czy przeciwnie: obojętność "niebieskiego oka", które patrzy na ziemskie zdarzenia jak na film?
  11. Jacku, to jeszcze raz ja. Nie widzę w Twoim wierszu przedmiotowego traktowania partnerki pzez peela. Raczej przeciwnie. W moim odbiorze peel przyznaje się do błędów, jakie popełnia (popełnił?) wobec niej: wszystko po niej poprawia, porządkuje, "szufladkuje", tłumaczy po swojemu - żeby wreszcie zauważyć, że to "nieudolny przekład" - że jej nie rozumie, a w jego życiu nadal istnieje chaos. Dla mnie jest to wiersz o zderzeniu dwóch różnych konstrukcji psychicznych, dwóch odmiennych porządków - systemów wartości, o próbie pogodzenia ich ze sobą, co kończy się porażką. Ale nie widzę, żeby któryś z nich został potraktowany przedmiotowo - wszak przedmiotów nie staramy się zrozumieć i wytłumaczyć. Nie ma tu też rozkazów, żądań, pretensji, obwiniania kobiety, poniżania jej, ubliżania, motywów groźby i kary - a więc nie widzę tu postawy typu maczo. Motyw porządkowania "bałaganu" po peelce można co prawda rozumieć jako próby narzucania własnego zdania i porządku przez peela. Ale według mnie nie jest to robione przemocą. Raczej wyrażona jest tu próba "mierzenia własną miarą" zachowań partnerki, która dla peela jest po prostu niezrozumiała, bo zbyt inna. Ale oczywiście każdy ma prawo do własnego odbioru wiersza. Mój głos jest tylko jednym z głosów w dyskusji i nie zapominam o tym.
  12. A, teraz rozumiem! Ale, Jimmy, czy rzeczywiście to jest banał? Czy pospolicie mówi się: "O, znów psy szczekają na znak burzy we wnętrzu"? Naprawdę takie to oklepane? Bo w moim regionie na pewno nie. ;-)))
  13. Podoba mi się wiersz. Tworzenie gór bezradności obok rozgrzebywanych ran - dobra metafora. Tylko zmieniłabym: "na szczyt bezsilność umieścić" Bo tu się nieco zaciera znaczenie. Ja bym napisała: "na szczycie bezsilność umieścić" albo "na szczycie bezsilności umieścić" - nie wiem, które ze sformułowań pasuje do zamierzeń Autora. A może żadne? Ale tak, jak jest, jest niezuełnie zrozumiale.
  14. Uważam, że wiersz jest dobry, a nazwanie sarniego ścierwa nietaktem natury wobec nastawionego relaksowo turysty jest niekonwencjonalne i podszyte czarnym humorem. Ale "w plan w stworzeniu i w znaczenie chwili" na pewno nie jest dobrym sformułowaniem ze względu na powtórzenia przyimka "w". Z pewnością zmieniłabym wyrażenie "w stworzeniu" na "stworzenia" lub "tworzenia". W moim odczuciu nie pasuje do pointy słowo: "naświetli". Światło, jasność mają w tradycyjnym rozumieniu znaczenie raczej pozytywne, tak się na ogół kojarzą. Zmieniłabym to na "przeszyje", wtedy błysk asymetrii raczej kojarzyłby się z "gromem z jasnego nieba", z niemiłym zaskoczeniem właśnie, a nie ze światłem.
  15. Kulawa łapa nie musi boleć. Nie musi być złamana ani skaleczona. Może być zesztywniała na skutek np. wcześniejszej operacji czy wypadku, ale nie musi już boleć. A trącanie w nią nie musi być mocne i sadystyczne, może być leciutkie i właśnie pieszczotliwe. Tak jak śmianie się przy wypowiadaniu słów: "Stary pies" - to nie musi być szydzenie ze starości i kalectwa psa, może to być uśmiechanie się do niego z czułością, nawet ze współczuciem. Ja tak właśnie odebrałam ten wiersz. Ale oczywiście można go zintepretować również tak, jak Ty to zrobiłeś. Każde rozumienie wiersza, dopuszczalne w ramach przekazu, jest równoprawne. :-)
  16. Mój Boże, ja naprawdę nic z tego nie rozumiem! Dlaczego posądzasz mnie o udawanie??? Chryste, nigdy nie chciałam nikogo ani niczego udawać!!! Zawsze, zawsze miałam niedosyt zauważania mnie przez innych i doceniania taką, jaka jestem naprawdę.
  17. Prawie wszyscy komentatorzy wydali z siebie smród. Gratulacje. Wiersza na razie nie komentuję. Wrócę do niego.
  18. trochę zbyt łzawe No to dlaczego nie poprawiłeś przed wklejeniem tutaj???
  19. zgadnij Oxyvio Teraz już wiem. Pozdrawiam.
  20. Sokratexie, oj, chyba okropnie Cię wkurza to, co się ostatnio wyprawia na tym Forumie? Hi hi hi! Twój wiersz jest przerażający! Hi hi! Naprawdę makabra! Aż ciarki mię przeszły! Ale chyba nie wszystkie te cięgi "należą się" Bartkowi Bartkowi? - mam wrażenie, że bardziej zirytował Cię i zainspirował inny wierszydełek? (Mnie też, i nie tylko nas zresztą). PS. Oczywiście i ten utwór zabieram do kolekcji, ma się rozumieć. :-)
  21. Niezłe. Podoba mi się. Nie odkrywcze, ale przecież nie o to chodzi. Jest lirycznie. :-) Najlepsza metafora to wg mnie ta: "to samo słowo coraz mniej liści".
  22. Pogrubiłam prawie wszystkie zaimki, żeby było widać, że jest ich zdecydowanie za dużo. W dodatku są użyte w krótszej, archaicznej formie, która pewnie miała stwarzać patos, a powoduje niezamierzoną śmieszność wiersza. Rozumiem uczucia peela (które chyba w tym wyadku należy utożsamiać z uczuciami Autorki). Wsółczuję. Ale wiersz nie wyszedł. Myślę, że został za wcześnie napisany - Autorka jeszcze nie nabrała odpowiedniego dystansu do opisywanego zdarzenia, jeszcze jest zbyt silnie zanurzona w uczuciach.
  23. Stefanie, ależ ja z Tobą nie walczę! Gdzieżbym śmiała tam! PS. Oj, masz czkawkę chyba?... ;-))) PS 2: Czy to pochwała, czy nagana raczej? :-)
  24. W moim rozumieniu to nie pies się śmieje (w każdym razie nie tylko on). Pies spogląda, ale nie niebieskim okiem (znów: w każdym razie nie tylko on ma niebieskie oko). To niebo zbliża "swoje" oko do niego. A pies siedzi i nie przychodzi na wołanie - ani Jasia, ani nieba. Tak rozumiem ten wiersz. Podoba mi się. Bardzo.
  25. Można i tak. Pewnie znajdzie się jeszcze kilka innych interpretacji, które dopuszcza treść wiersza. Zgadzam się z Tobą. :-) I pozostaję przy swoim. ;-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...