-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Acha, Emil też napisał przepiękny wiersz jako odpowiedź na Twój. Bardzo mi się, bardzo. Pozdrówa dla Emila też.
-
Alu, wiersz ładny i z tego gatunku, jakie lubię, ale... tu mam też uwagi. Nie rozumiem tych wersów: na pamięć z mostu wprost zełgałeś, a potem trzepot rzęs motyli wyobraź sobie - nie widziałem Coś tu jest nie tak sformułowane. Reszta natomiast piękna, a najbardziej to: wszystko co twoje kocham sobie zabraniam ci się z tego leczyć Właśnie tak się kocha, i tylko tak. Niewielu ludzi to rozumie. Bardzo mądra ta Twoja puęta. Pozdrawiam serdecznie. Oxy.
-
Wiersz bardzo dobry warsztatowo i z humorystycznym zakończeniem - niczego bym nie poprawiała. :-)
-
W takim razie dziękuję najserdeczniej, Marcinie. :-)))
-
Szkoda, No to poczekam, aż będziesz miał więcej czasu. Nie musisz mnie chwalić, jeśli coś Ci nie pasi. :-) A w piórka za bardzo nie obrosnę, już nie te lata... Dzięki za odwiedziny i wpis. :-)
-
Zuzka, dziękuję za pozytywny koment, bardzo się cieszę. :-) Masz rację, pomyłka - już poprawiam. Pozdrawiam również. Oxy.
-
Genialna kurwa, czyli rzecz o Konstantym i komunistach.
Oxyvia odpowiedział(a) na Adam Rozezweig utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
O, włąśnie tak to wygląda. Dobrze mnie zrozumiałeś. :-) -
zrozumieć na siłę
Oxyvia odpowiedział(a) na Bernadetta1 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
witaj Oxyvio...chodzi o stadium pijanstwa ;) Peelka boryka sie z osoba cierpiaca na alkoholizm..moze zagmatwalam, choc chyba jest przejrzysty raczej;)pozdr. Acha, to nieco wyjaśnia. Ale widzisz - nie tylko ja mam kłopoty ze zrozumieniem sedna. Czyli jednak wiersz troszeczkę za bardzo zagmatwany. Z tym dialogiem - chyba jednak nie każdy ma prawo do niego. Tylko ten, który chce zadośćuczynić za wyrządzone przez siebie krzywdy. A nie każdemu na tym zależy. -
Medytacje wróbelki spod sosnowej belki
Oxyvia odpowiedział(a) na Fanaberka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Oj, nie bądźmy takimi pesymistkami! Ten wróbelek umiał troszkę fruwać, więc może za mamą udało mu się wzbić do gniazda. Mam nadzieję, że tak. -
zrozumieć na siłę
Oxyvia odpowiedział(a) na Bernadetta1 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Beato, na ogół rozumiem Twoje wiersze, ale tego niestety nie chwytam. :-( Czegoś tu chyba brakuje, a może to ja jestem przemęczona czy ogłupiała... Pozdrawiam. Oxy. -
Genialna kurwa, czyli rzecz o Konstantym i komunistach.
Oxyvia odpowiedział(a) na Adam Rozezweig utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Przeczytałam to ze względu na tytuł.I muszę powiedzieć, że ani trochę mi się nie podoba. Ani trochę. Językowo jest do bani - wulgarny, toporny, grubą nicią szyty, przypomina wściekłe pomruki pijackie w początkowej fazie amoku. Nie porusza mnie, a tylko denerwuje. Jeśli chodzi o treść, też do bani: płytka, jednostronna, tendencyjna, pozbawiona materiału do refleksji - ot, nawymyślanie nieżyjącemu człowiekowi w niewybredny, żołdacki sposób. Naszczać komuś na grób? A za co? Za pochwałę Lenina? Każdy ma prawo do własnych poglądów, zaś Lenin akurat jest postacią kontrowersyjną, dyskusyjną - do tej pory ma swoich zwolenników. A nawet gdyby nie, to do obszczania czyjegoś grobu trzeba mieć lepszy argument niż inne poglądy na temat postaci historycznej. Lenin to nie Stalin i trzeba o tym pamiętać. Zresztą nawet Stalin początkowo podobał się niektórym, bo nie od razu i nie wszyscy rozumieli, do czego on zmierza. A teraz są tacy, którzy namiętnie piszą peany na cześć Papieża JP II. Bo to też nobilituje w kręgach (...) i daje szansę zaistnienia. To co: obszczać ich wszystkich po śmierci? W Twoim wierszu po prostu nie ma wiersza. Jest pijacki krzyk (wcale nie dlatego, że mowa o piwie). I to wszystko. -
Kiedy oblepia szczelnie oczy koszmar zbyt gęsty, świtu złodziej, chciałabym wierzyć, że po nocy będzie po wieczność dzień nadchodził... Ładnie, Jacku. Jam Ci fachowiec od literatury akurat, ale nie krytykuję. :-)
-
Dziękuję, Almarku. :-) Jeśli uśmiech wiosennej kobiety wystarczy do szczęścia, to życzę Ci jak najwięcej takich uśmiechów. I jak najwięcej marzeń. :-)
-
Wiesz jeszcze nie znalazłem tych reguł w mądrych książkach ale J. Jankowski wbił mi do głowy abym zawsze swoje wiersze czytał na głos - jak będziesz czytał to usłyszysz. Wiele razy zastanawiałem się nad budową wierszy Kerna - nieregularne a jest ok. Pozdrawiam Jacek Czytałam na głos. Dla mnie jest OK, jeśli chodzi o rytm. Naprawdę, nie dostrzegam potknięć. Mogłabym wyrównać długość wersów, ale - jak pisałam - nie chcę, bo wyjdzie sylabotonik, a nie o to mi tu chodziło. Ale bardzo dziękuję za uwagi i pracę, jaką włożyłeś w analizę rytmiczną wiersza. Pozdrawiam serdecznie. PS. Dlaczego nie pojawiłeś się w sobotę na spotkaniu Terry?
-
Miejski strach
Oxyvia odpowiedział(a) na Mateusz Dominik utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Puenta jest niezrozumiała dla mnie i nie współgra z pozostałą częścią wiersza. Huki, dudnienia, studnia - jakaś mroczność, ana końcu - każdy czeka na swoją kibitkę? Nie, to się nie trzyma logiki. Pozdrawiam. Oxy. -
Boski warsztat
Oxyvia odpowiedział(a) na Mateusz Dominik utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Armageddon? Koszmarna wizja Boga, brrr!... ;-) -
Witam nowego Gościa i dziękuję za komentarz. A o jakich to talentach mówisz? I dlaczego są odkrywane najpóźniej?
-
Dziękuję, Jacku. Ale czy rzeczywiście musi być sylabotonik, żeby było rytmicznie? Wiesz, ja nie bardzo lubię równiutkie wersy, przeciwnie, wolę pewną nieregularność, byle nie za dużą. Pozdrawiam. Oxy.
-
Medytacje wróbelki spod sosnowej belki
Oxyvia odpowiedział(a) na Fanaberka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Fajny wierszyk, śliczny. :-) Zdjęcie też. Przypomniała mi się historyjka sprzed roku. Moja córka przyniosła do domu jakiegoś małego ptaszynkę w czasie ulewnego deszczu. Biedaczek był przemoczony do ostatniego piórka, wyglądał jak siedem nieszczęść, chudy i łysy, wymoczek bardziej niż zmokła kura. Widać było, że pisklę i że nie może latać z powodu posklejania mokrych piórek. Włożyłyśmy go do otwartego pudełeczka tekturowego, dałyśmy pić na spodeczku, postawiłyśmy niedaleko okna. Pisklę schło i robiło się coraz ładniejsze. Po godzinie Małgośka zawołała: "Mama, to jest wróbel! Teraz już widać!" Przyszłam i popatrzyłam: faktycznie, stał się z niego mały wróbel z żółtym dziobem. Po ulewie wzięłam delikwenta na dłoń i wystawiłam za okno. Ależ się darł! Rany, skąd one mają tyle siły i decybeli?! Ale to się okazało skuteczne: po chwili przyleciała mama i zakrzyczała, przelatując obok malca; potem drugi raz, i trzeci, i w kółko. Wołała go. Wróblątko jakiś czas szykowało się do lotu, bało się, próbowało, rozwijało skrzydełka i składało z powrotem. Wreszcie zeskoczyło z mojej dłoni i... poszybowało w dół korkociągiem. Biedaczek nie umiał jeszcze latać! Musiał wypaść z gniazda. Ale mam nadzieję, że mama jakoś się nim zaopiekowała i dzieciak wyrósł na wróble. W końcu ptaki mają swoje sposoby na takie wypadki. Fanno, pozdrawiam ciepło, podglądaczko przyrody! :-) Oxanna. -
Wiersz nie jest sylabotoniczny, czyli najbardziej regularny jak można. Ale regularny w pewnym stopniu jest. Jeśli gdzieś wyczuwasz łamanie się rytmu, to napisz mi, gdzie, w których miejscach, dobrze? Bo ja nie dostrzegam łamania się rytmu, nie widzę, gdzie. Bardzo Ci dziękuję za entuzjastyczną opinię, jestem normalnie w szoku! :-o :-)
-
Tak, to jest raczej pesymistyczny wiersz. Ale nie jest to zło nieuchronne - tu mowa o takim złu, które można w sobie zwalczyć i ominąć. Bardzo Ci dziękuję za miły wpis i cieszę się, że Ci się podoba. Pozdrawiam równie ciepło i wiosennie. Jo.
-
Witaj, Jacku nareszcie! Dziękuję za pochwałę treści. I poproszę o podanie fragmentów, w których łamie Ci się rytm, dobrze?
-
Bardzo dziękuję, Waldemarze, jest mi naprawdę szalenie miło. Dziękuję też za pamięć o imieninach; ja sama zapominam o swoim święcie. Jestem bardzo mile zaskoczona, że jest tutaj grono osób, które o nich pamiętają - nie spodziewałam się tego! To naprawdę bardzo, bardzo sympatyczne. Pozdrawiam także. Joa.
-
Fanno, ta dziewczyna jest młoda, dopóki daje się "zwodzić". Natomiast starzeje się w momencie, kiedy przestaje wierzyć w to, że jakiś łut szczęścia może jej się wreszcie przytrafić. W takim momencie ludzie odbierają sobie możliwość przeżywania i zatrzymywania szczęścia, bo w nie nie wierzą. Zawsze zarzucałaś mi nadmierną jasność, dopowiedzenia, "zamocność" wierszy. A tu odwrotnie. Poczytuję to sobie za komplement. Dzięki! :-) Pozdrawiam Cię słonecznie i wiosennie, kochana Fan.
-
Dziękuję Wam, miłe Dziewczyny, i również pozdrawiam. :-)