Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

widelec

Użytkownicy
  • Postów

    89
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez widelec

  1. Podoba mi się jak ten wiersz materializuje w sobie zjawisko nauki na błędach. Latarnie morskie, które oświetlają drogę symbolizują doświadczenie, które chroni "idącego" człowieka przed niebezpieczeństwem, błędem, mielizną. Super zabieg.
  2. z metalu K.A.T ma fajne teskty i jak o fajnych tekstach mowa to od razu na myśl narzuca się muzycznie wykorzystana poezja Staszka Staszewskiego czy prawie każda piosenka Ciechowskiego
  3. wiersz raczej kolorowy
  4. @EwelinaWawrzyniak
  5. a jej alfons zna się na skimmingu ;)
  6. świetny wiersz, każda walka wiąże się z poczuciem winny w jakimś stopniu
  7. życie to są chwileee chwilee
  8. Czasem trzeba odejść daleko i spojrzeć na siebie z dystansu, żeby naprawdę siebie zrozumieć.
  9. uwielbiam tą frywolność w twoich wierszach
  10. łączę się w tęsknocie, fajny wiersz
  11. ćwierć dobrym środkiem na to ćwierćwiecze
  12. trochę troski, troche kpiny wyważony wiersz, bardzo ladnie
  13. a potem zagrali careless whisper
  14. wow. myślę, że poki co to najlepszy wiersz jaki tu zobaczyłem. super opis zlosliwosci swiata i pstryczki w ludzi "wrazliwych". czyta sie bardzo przyjemnie, melodycznie
  15. ciarki przechodza na mysl o piwie mietowym
  16. jesli loteria znaczy w tym wierszu zycie a podmiot liryczny: - trzyma zycie w rekach - zna juz wyniki ,,loterii", patrzy na zycie deterministycznie to ma kontrolę czy nie?
  17. to wcale nic złego być wyodrębnionym. rysunki na ścianach i ogień rozumieją. łatwo objąć ten cały szum wzrokiem z tej strony. czujesz jak oni pomiatają roztrzęsioną ziemią? mają bezczelność sypać drogę, która brnie do naszej bańki. wziąłem spray na komary, więc lepiej wstrzymaj oddech.
  18. @hollow man podobno potem weszli na K3, K4..
  19. usiadłem z Tabalugą na kamieniu, z ganku dobiegają jazgoty waltorni, myślę czemu dzieci są tak zwierzęce, na falach łusek płyną jego ręce, z łomotem i skrzekiem wtargnęły na chodnik, a ich pokusy rosną jak mech w cieniu. na ulicy zmarłego w bardzo bohaterskiej śmierci bohatera, wszczęły się najróżniejsze protesty, przeciw teoriom Freuda, chodzą z kąta do kąta, w aptekach skończył się mensil, publiczność bardzo to uwiera. publiczność wyłączyła telewizory, poszła odnaleźć swe imię, weszła więc na góry niczego: Tarnica, Łysica, Sokolica, E.G.O. słyszałem że to możliwe, leczyć tak wszelkie spory. bałwan o imieniu Arktos, znów wydaje rozkazy z podtekstem, ja nie mam ochoty na zimno, najpewniej znajdę sobie inną, ciemniejszą, na szczęście, pieczarę, może ciężarną. ,,Jakubie!" do mnie przemawia, choć z Izaakiem jestem tylko na dzień dobry, nie- nie wykonam. napiszę wypowiedzenie, szkoda tylko, że nie oczami patrzę przed siebie. na plecach jak grzyby po deszczu wyrastają krosty, krateroza boczniaków, niedobre dzieje. na niebie panuje królewna o imieniu dupa, jest śnieżnie, w ręku trzymam czasopismo ,,Big Brother", w półśnie wracają te wszystkie, narazie sol-mi są tak bliskie, ściągnięte z półjawy objawy, próbuje znowu, na łóżku grając trupa.
  20. super porownanie do trzcinki ladnie
  21. ulegle
×
×
  • Dodaj nową pozycję...