-
Postów
75 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez widelec
-
Czasem trzeba odejść daleko i spojrzeć na siebie z dystansu, żeby naprawdę siebie zrozumieć.
-
uwielbiam tą frywolność w twoich wierszach
-
Rebelianckie intelekty
widelec odpowiedział(a) na kasia652 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
łączę się w tęsknocie, fajny wiersz -
przebłyski na skraju nocy
widelec odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
-
ćwierć dobrym środkiem na to ćwierćwiecze
-
Mój buntowniku
widelec odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
trochę troski, troche kpiny wyważony wiersz, bardzo ladnie -
a potem zagrali careless whisper
-
wow. myślę, że poki co to najlepszy wiersz jaki tu zobaczyłem. super opis zlosliwosci swiata i pstryczki w ludzi "wrazliwych". czyta sie bardzo przyjemnie, melodycznie
-
Bajeczna Droga Mleczna
widelec odpowiedział(a) na Zawierucha7 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
ciarki przechodza na mysl o piwie mietowym -
Wulgaryzmy 6 - Mosty
widelec odpowiedział(a) na Tectosmith utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
jesli loteria znaczy w tym wierszu zycie a podmiot liryczny: - trzyma zycie w rekach - zna juz wyniki ,,loterii", patrzy na zycie deterministycznie to ma kontrolę czy nie? -
to wcale nic złego być wyodrębnionym. rysunki na ścianach i ogień rozumieją. łatwo objąć ten cały szum wzrokiem z tej strony. czujesz jak oni pomiatają roztrzęsioną ziemią? mają bezczelność sypać drogę, która brnie do naszej bańki. wziąłem spray na komary, więc lepiej wstrzymaj oddech.
-
OBYWATELU...? ZBUDŹ SIĘ
widelec odpowiedział(a) na widelec utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hollow man podobno potem weszli na K3, K4.. -
OBYWATELU...? ZBUDŹ SIĘ
widelec odpowiedział(a) na widelec utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta co z łyżką :( -
usiadłem z Tabalugą na kamieniu, z ganku dobiegają jazgoty waltorni, myślę czemu dzieci są tak zwierzęce, na falach łusek płyną jego ręce, z łomotem i skrzekiem wtargnęły na chodnik, a ich pokusy rosną jak mech w cieniu. na ulicy zmarłego w bardzo bohaterskiej śmierci bohatera, wszczęły się najróżniejsze protesty, przeciw teoriom Freuda, chodzą z kąta do kąta, w aptekach skończył się mensil, publiczność bardzo to uwiera. publiczność wyłączyła telewizory, poszła odnaleźć swe imię, weszła więc na góry niczego: Tarnica, Łysica, Sokolica, E.G.O. słyszałem że to możliwe, leczyć tak wszelkie spory. bałwan o imieniu Arktos, znów wydaje rozkazy z podtekstem, ja nie mam ochoty na zimno, najpewniej znajdę sobie inną, ciemniejszą, na szczęście, pieczarę, może ciężarną. ,,Jakubie!" do mnie przemawia, choć z Izaakiem jestem tylko na dzień dobry, nie- nie wykonam. napiszę wypowiedzenie, szkoda tylko, że nie oczami patrzę przed siebie. na plecach jak grzyby po deszczu wyrastają krosty, krateroza boczniaków, niedobre dzieje. na niebie panuje królewna o imieniu dupa, jest śnieżnie, w ręku trzymam czasopismo ,,Big Brother", w półśnie wracają te wszystkie, narazie sol-mi są tak bliskie, ściągnięte z półjawy objawy, próbuje znowu, na łóżku grając trupa.
-
Szepty i westchnienia
widelec odpowiedział(a) na lena2_ utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
super porownanie do trzcinki ladnie -
niepamięci żałobny rapsod zgodnie z modą na dziś
widelec odpowiedział(a) na bazyl_prost utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
auu -
ulegle
-
pończochy dla znudzonych mężatek
widelec odpowiedział(a) na Gosława utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
nie wiem czemu forma kojarzy mi się ze świetlickim bardzo przyjemny, obrazowy wiersz :) -
super wiersz bardzo mi się podoba pożar można tu traktować jak przykład wspólnego wroga który często łączy ludzi
-
Jeden po drugim rwę płatki stokrotki. Zdaje mi się, że sama nic nie powiesz. Trzeci po czwartym rwę stokrotki płatki. Zza horyzontu wyjawia się człowiek, Wygląda tak obco jak ja - ujadam. On zaś przemawia moim, ludzkim głosem. Rysuje się w jego słowach obawa. Zakładam opaskę na śpiące oczy. Stokrotki płatki spadają na ziemię Coraz to wolniej, im bliżej do końca. Ta rozjeżdża się w nogach - kuleje, Rozchwiana iskrami mdlejącego słońca. I o wszystkim chce mi się zapominać. Nie jestem pewny czy cię oskarżyłem, (siódmy po ósmym płat stokrotki zrywam), Czy chwilę temu nazwałem cię kurwą. Stanąłem z kwiatem obdartym ze skóry Przed miejscem, które leżało odłogiem. Nic nie znaczy jego sąd ostateczny. Liczyć skończyłem w procesu połowie. Zjednoczył się z nim w swoim obszarpaństwie. Zaczął wtem tłuc w mojej klatce piersiowej. Zapytałem go - jak zabić Goliata? Odrzekł, że nic się nigdy nie wyjaśni.