-
Postów
89 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez widelec
-
we władysławowie
-
dociera syngal z cb radio bajojajo bajojajo
-
Maryśka
widelec odpowiedział(a) na Krzysztof Pokrzywiec utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
https://youtu.be/vyshGN14uBM?si=vseuffJF7FjgjulM -
❤
-
mnostwo dzisiejszej historii jest sfalszowana/zmanipulowana, niestety.
-
spotkanie klasowe
widelec odpowiedział(a) na Rafał Hille utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
kojarzy mi się z trąbami apokalipsy św. Jana -
Wegetuję w nieskończoność. Pranie wiszące na zewnątrz od dni czterech, Obrasta w rutynową wilgoć, Za to moja szyja, ramiona i nadgarstki, Zanurzają się w różanych kałużach bezwodzia. Na komodzie spoczywa nowela, Której treść i tytuł zadusiła lawina roztoczy. Odkładam się na potem, Które pewnie nie nadejdzie.
-
super
-
mimo, że nam tak przeszkadza warto ją trzymać przy życiu nieziemsko ciekawy wiersz ;)
-
GÓRZYCEKOŹLICETATRY
widelec odpowiedział(a) na widelec utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Charismafilos trzeba być uniwersalnym -
Publikujesz gdzieś oficjalnie swoje utwory?
-
Łobuzerka na całego
widelec odpowiedział(a) na vioara stelelor utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
pani z panem szykują zwierzakom konkurencję -
z uwielbieniem
widelec odpowiedział(a) na DawidMotyka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
samouwielbienie czy to podmiot właśnie podlega miłości? -
ładna zabawa słowem dla bogatego opisu
-
z ambony myśliwego
widelec odpowiedział(a) na hania kluseczka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
chaotyczne ale prawdziwe -
Rzuciły na mnie złowrogim wzrokiem. Ale o co wam chodzi? Ja tu tylko Obserwuję, moje panie drogie. (Sprawdzam, czy naprawdę rosną osiem milimetrów rocznie, udają?), Wysłano mnie na przedziwny proces, Gdzie sędzia zachowuje się jak Bóg, Wszechobecnym tonem mnie oskarża, I za wszelką cenę nie chce się ujawnić. Ja na przykład sądze, że mam prawo chociaż zadzwonić do adwokata, Poświadczyłby, że me oczy są bez winy. I że aż szesnaście centymetrów, Przybyło mi od zeszłego roku. Mimowolnie rosnę szybciej od was. Kiedyś nawet wszedłem na Kościelec, A to już duża część drożnej drogi. Kiedyś założyłem biały strój, Kameleon z lękiem wysokości, Aby w akompaniamencie śniegu, Kiedyś wedrzeć się w wasze łaski, I w ciągłym biegu Anty-Syzyfa, Uciekać przed sapiącą lawiną, Fałszu i konspiracji. Myślę, że Kiedyś zwrócą mi się zagrabione, Chwile, te spędzone na liczeniu, Czego jestem winien. Dosyć tego, Idę do urzędu, na zakupy, Byle z dala od tej duchoty.
-
@Stary_Kredens Dziękuje warto spojrzeć na ten wiersz pod kątem, że nie jest wcale o podróży
-
Bukiet rozkoszy
widelec odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
fajne -
@bazyl_prost zależy od człowieka w moim przypadku zupełnie odwrotnie
-
@Trollformel im spontaniczniej, tym straszniej, tym lepiej
-
ładnie
-
Porcelanowy związek
widelec odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
bardzo ciekawa forma takie rozmowy sie odbywaja glownie w podswiadomosci -
nie spodziewałem się końcówki mocne
-
dobry kawał sztuki
-
Albo siódma? Nieco senny lądujesz na lotnisku w Hurghadzie. Dziwi cię to że nie ma nocy, A tylko na to byłeś przygotowany. Dotychczas myślałeś, że samotność to coś złego, Ale rodziciele powiedzieli, że z samotnością przyjdzie odpowiedzialność. Przed tobą mnóstwo przygód, I marzenia! O tak. O marzeniach nie można przecież zapominać. W samolocie bez twojej wiedzy, Noc zamieniła się miejscami z dniem, Z dniem niedogasłym noc się zamieniła. Noc jest przecież od regeneracji, A ty myślałeś ze zaznasz jej za dnia. Wylądowałeś, słońce cię oślepia, A wcześniej biel świateł w samolocie, Biel dnia który przespałeś, A na razie to wylądowałeś, I noc jest odleglejsza niż kiedykolwiek. Turysto, mimo woli! Czeka cię mnóstwo edukacji, Całkowicie nowa mowa, sytuacje, Nie pisz listów do minionego świata, Który trzymał cię w pajęczynie ładu, Przez zmarnowane lata. Gdy może kiedyś wrócisz, Wypełznąwszy przez uchyloną bramę, Poczujesz nienawiść do miejsca, Co niewiedzy znamię wypaliło na twoim policzku, I wypuściło w bieg życia z połamanymi nogami. Być może pokochasz, bo dzięki niemu Nauczyłeś się trawić niejadalną Ziemię. Amen. 14.01.2026