Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    5 982
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    137

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @bazyl_prost Jest w tym wierszu coś, co bardzo lubię - powaga myśli i jednocześnie dystans do tej powagi. "Morze absolutu to nie zupa" to jedno z tych zdań, przy których najpierw się uśmiechnęłam, a potem - właściwie, właściwie dlaczego nie? I ta końcówka o wiosłowaniu jest świetna!
  2. @𝑍𝑢𝑧𝑎 Obraz dziecka stojącego w kącie - cichego, już niepytającego o winę - jest bardzo poruszający. I właśnie ta cisza w wierszu boli najbardziej. Ostatni wers o wodzie, która stała się mętna to metafora o tym, co przemoc robi z całym życiem, z całym wewnętrznym światem dziecka, które nie miało na to żadnego wpływu. Ważny tekst.
  3. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Dzieciństwo zbiera i nie pyta czy uniesiesz, potem milczysz albo krzyczysz albo piszesz. Wyrzucam - to znaczy żyję. Serdecznie pozdrawiam.
  4. @Poet Ka Forma tego wiersza robi ogromne wrażenie - ta litania powtarzanych "która", "którażeś" nadaje mu rytm modlitwy. I to jest bardzo trafne, bo wiersz jest właśnie modlitwą - prośbą o wstawiennictwo , żeby wciąż była blisko. Najważniejsze są tu szczegóły - nie ma tu ogólników - są konfitury, siekiera, "Przyjaciółka", jutrznia Karpińskiego. To są rzeczy, które pamiętamy po ludziach - nie to, kim byli w ogóle, ale to, co robili konkretnie, codziennie, po swojemu. I właśnie przez tę konkretność Klaruchna jest bardziej żywa niż niejeden bohater. Bardzo piękny i poruszający wiersz. Klaruchna to piękna kobieta, ze zdjęcia emanuje radością i dobrocią. Nasze babcie i prababcie to były niesamowite osoby. Pozdrawiam.
  5. @LessLove Ja siebie szukam w ciszy gdy Ty milczysz obok może w tym zagubieniu jest jakiś wspólny powód Klucze znajdą się same świat zaczeka spokojnie ważniejsze że nas dwoje gubi się podobnie
  6. @LessLove Zużywam dni z gracją lub bez - nieważne przecież, ważniejsze, że ubywam tam, gdzie i ty ubywasz. Bo może nie ma planu, bo może wszystko psuje, lecz razem łatwiej tracić to, co i tak przeminie.
  7. @JWF Bardzo sympatycznie, ale i refleksyjnie. Chyba wolałabym tańczyć w kałuży . :))) Wolność jest cenniejsza od złotej klatki. Pozdrawiam.
  8. @Whisper of loves rain Ten ślad drobnych stóp w śniegu zostanie ze mną długo. Wiersz napisany z ogromną wrażliwością. Bardzo bolesny.
  9. @Manek Pięknie uchwycone to uczucie, gdy cisza staje się jedynym warunkiem, żeby w ogóle coś poczuć wystarczająco głęboko, żeby to zapisać. Ostatnia strofa szczególnie zostaje z człowiekiem. "Z inkaustu wydrę czerń litery" - świetne! :)
  10. @Nata_Kruk Bardzo poruszający wiersz. Trafnie oddaje ten słodko-gorzki ciężar naszej historii, który wszyscy w sobie nosimy. Końcówka z "twarzami false" zostawia z mocnym niepokojem o to, co dopiero przed nami. Daje do myślenia.
  11. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Uwielbiam Twój poemat :)))
  12. @Simon Tracy Bardzo mroczny, ale piękny w swoim smutku wiersz. Czuć tu każdą emocję i każde rozczarowanie. Dobrze, że na końcu mgła bezpiecznie odprowadza do domu, a ujście znajduje się w pisaniu.
  13. @FaLcorN Zachwyca mnie fraza o "zasilaniu chmury" sobą - to bardzo piękne ujęcie nieuchronności końca. Wiersz o tym, że miłość to jedyny sensowny bunt przeciwko przemijaniu. Czuć w tym tekście ogromną tęsknotę za "zatrzymaniem" czasu w czułości. Piękne!
  14. @Achilles_Rasti To świetny opis tego, czym jest pisanie i czytanie. Ta gra w chowanego, gdzie żadne z nas nie wie dokładnie, kto kogo szuka. A jednak to działa - zostawiasz słowo, a ono już nie da się cofnąć. Znalazłam cię. I siebie. I to dziwne uczucie, że to jedno i to samo. Między znaczeniami zostawiłeś furtkę na oścież. Weszłam - i już nie wiem, czy to twoje słowa, czy moje myśli. Schowałeś się za dobrze. Ale nie minęłam obojętnie. To coś znaczy.
  15. @Berenika97 Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  16. @Lenore Grey Erotyzm ukryty w dźwięku - szept staje się ogrodem. Piękne - intymność i natura w czterech wersach. :)
  17. @iwonaroma Kontrast między lekkością („dobrze się bawić") a dramatem („umrę albo będę żyć") jest wyraźny. Konstrukcja słowa „z(bawienie)" - zmusza do zatrzymania, do przemyślenia. Lubię grę słów - ta od razu skojarzyła mi się z egzystencjalnym Zakładem Pascala. Pytanie nie o Boga, ale o sposób istnienia. :)
  18. @hollow man Świetny tekst! Bardzo lubiłam filmy Kieślowskiego, nawet niektóre oglądalismy na etyce. Jego przywołanie w wierszu od razu narzuca konkretny filtr - szarość blokowisk lub kamienic, głęboka psychologia ukryta w codzienności i to specyficzne, egzystencjalne "zawieszenie". Najbardziej poruszający jest fragment o "smutku, który dopiero przyjdzie". Ciekawe ujęcie - zazwyczaj smucimy się z powodu przeszłości - tutaj smutek jest jak nadchodząca burza, czujemy go w powietrzu. Jakby mamy do czynienia ze stanem lęku egzystencjalnego, bo każda chwila ma swoją datę ważności. Zakończenie jest świetne - "Uśmiech jak wspomnienie w trakcie tworzenia" sugeruje świadomość chwili.
  19. @viola arvensis Mocne i bardzo bolesne. Czuć w każdym wersie ten ciężar rezygnacji. To zakończenie o byciu "wykreśloną jak słowo niemodne" po prostu łamie serce. To nie jest zwykły wiersz. Przepiękna i smutna liryka. Serdecznie pozdrawiam.
  20. @Proszalny Ciekawość mnie tu przygnała.:) Ten tekst jest liryczny - na pograniczu prozy poetyckiej. Ma melancholijną atmosferę miejsca zawieszonego poza czasem - opuszczone wybrzeże, ruina domu nad klifem, noc pełna świerszczy. To świat oniryczny, niemal filmowy. Mitologiczne odniesienie (Orfeusz i Eurydyka) wprowadza temat ucieczki z „piekła dawnego życia", nowej szansy, ale też niepewności. Dom chylący się ku upadkowi to doskonała metafora kruchości ich sytuacji. Końcowe zdanie „Drobiazgów, z których składa się każdy dzień" urwane po przecinku sprawia wrażenie niedopowiedzenia. Czy narrator-widz jest naprawdę potrzebny? To bardzo ładny tekst. Podziwiam osoby, które w taki naturalny sposób łączą prozę z poezją. Moje opowiadania są epiką "z krwi i kości", a że sama lubię powieści z dialogami .... To sam rozumiesz.
  21. @Łukasz Jurczyk Diades patrzy na wojnę jak technik, a z jego słów bije brutalny pragmatyzm człowieka, którego zadaniem jest optymalizacja zniszczenia. Dla inżyniera świat pozbawiony jest mistycyzmu. Składa się z „gliny” i „trybów”. W strofie piątej narrator twierdzi, że „Świat nie ma serca”. Jesteśmy tylko elementami w wielkiej maszynie historii. Z kolei strofa szósta to genialne ujęcie fizyki i balistyki - to nie emocje wygrywają wojny, lecz chłodne kalkulacje i prawa fizyki. Maszyna działa najlepiej, bo jest obojętna. Diades jest pogodzony z podziałem ról i swoją - niszczyciela. Zauważa też daremność ludzkich wysiłków. Jako konstruktor wie, że każde dzieło rąk ludzkich ma swój kres, a jedyną trwałą nauką płynącą z historii są ruiny. Ostatnia strofa to świetna puenta, która spina całość. Wojna, podboje i niszczenie całych miast to w swej istocie szaleństwo. W szaleństwie nie ma sensu, są proporcje jak w matematyce. wysokie mury to tylko cierpliwa obietnica gruzu. zwycięstwo i klęska ważą tyle samo na szalach katapulty kąt uderzenia nie pyta o winę obrońców.
  22. @hollow man @Simon Tracy @Lenore Grey @Leszczym Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.
  23. @Proszalny Bardzo dziękuję! Dziękuję, że podzieliłeś się swoim doświadczeniem. "Męczeństwo w labiryncie pościeli" brzmi jak tytuł, którego szukałam. :) Masz rację - ten ból rzeczywiście deformuje przestrzeń. A golenie na zapałkę to taki sam gest jak ścięcie włosów Joanny - próba zrzucenia ciężaru, który nie jest tylko fizyczny. Cieszę się, że Twój ogień już spalił to, co trzeba było spalić. Może rzeczywiście tego potrzebujemy. Feniks z popiołu - tak, chyba wiem o czym mówisz. Serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! Twoje maki są piękne - stanowcze i delikatne zarazem. "Nie można zawieść jutra" - to mocne. Mój wiersz o ogniu, Twój o tym, co wyrasta po. Może właśnie tak to działa. Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! "Zainstalowane na dobre" - mocne określenie. Chyba masz rację, że to nie tylko opis kryzysu, ale przebywania w nim, oswajania. Odwrócony Samson - świetnie to ujmujesz. U Joanny włosy trzeba było obciąć, żeby mogła wejść w swoją misję (i w ogień). Siła w pozbyciu się, nie w zachowaniu. Pozdrawiam serdecznie! @Christine Bardzo dziękuję! Tak, zależało mi na tym, żeby nie etykietować - choroba, trauma, szaleństwo to słowa, które za dużo tłumaczą. Obraz mówi precyzyjniej. Cieszę się, że poczułeś tę wizyjność. Serdecznie pozdrawiam. @Poet Ka Pięknie dziękuję za te słowa, a zwłaszcza za komplement. Cieszę się, że wspomniałaś o kobiecej poezji. Serdecznie pozdrawiam. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. Ta purpurowa wstążka trzyma w ryzach to, co nieokiełznane. Cieszę się, że udało mi się oddać ten rytm bólu, który tak trafnie ująłeś w słowa. Wstążka związana, puls słowem ujęty. Dziękuję za odzew tak czule przejęty. Ból ukojony. :)
  24. @Stukacz Piękny tekst! Ta kobieca perspektywa wyszła naturalnie - czuć autentyczny ból. Podoba mi się, jak stopniujesz - od wspomnień i łez, przez pytania "dlaczego", aż do tego wymazania na końcu. "Nie było mnie" to silne zakończenie, bo pokazuje, że w toksycznej relacji tracimy nie tylko drugą osobę, ale i siebie.
  25. Pokój faluje. Sklepienie pęka. Purpurowe wstążki tętnią jak przecięte arterie. Związałam je w supeł na skroni - pulsujący, ciasny. Pamięć to teraz twardy guz pod skórą, który nie chce zasnąć. Ściany ruszają w podróż. Gubię stopy w labiryncie pościeli, która parzy. Moje włosy jak czarne kable - ciężkie, ołowiane sploty ciągną mnie w dół, piją pot z mojego karku. Obetnij je - niech spadną jak martwe węże, niech zostaną spalone. Takie włosy miała Joanna d' Arc gdy szła w objęcia ognia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...