Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rafael Marius

Użytkownicy
  • Postów

    10 401
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    77

Treść opublikowana przez Rafael Marius

  1. Niestety piękne są tylko chwile Trafnie tą sytuację wyraziłaś. Niestety często tak bywa. A chciało by się inaczej.
  2. @Ewa Witek Dziękuję za serduszko.
  3. Ja to w pełni rozumiem i tak jak pisałem też bym się pewnie tak zachował jak ty. A dicortineff jest bardzo dobry. Też używałem wiele razy, tyle że na oczy, ale na uszy też się nadaje. Jak najbardziej warto mieć w zapasie. Mój się już przeterminował. Wyrzuciłem niedawno.
  4. @Waldemar_Talar_Talar Piękna historia. Ciekawe czy prawdziwa?
  5. @Ewelina Dzieci z domów dziecka to generalnie ciężkie życie mają. Mój dziadek przez całe życie im pomagał. Dziś by się powiedziało jako wolontariusz. Przez 2 lata też pracował zawodowo jako wychowawca w jednym z zakładów. Sam też stracił rodziców w wieku 10 lat, ale do dziadula nie dał się zamknąć i żył na ulicy. Sporo mi o tym opowiadał. Znam trochę te sprawy dzięki temu. Moja mama też opiekowała się takim jednym chłopcem, aż do pełnoletności, a potem jedną nastolatką. Oczywiście wszystkie te dzieci znałem. Bywałem też tam u nich w tym ich domu.
  6. I cudownie wyszło.
  7. Dziękuję za miłą opinię i polubienie.
  8. @koralinek Za komuny mówiło się urawniłowka.
  9. To prawda błędy w komunikacji są najczęstszą przyczyną nieporozumień. A gdy ktoś ma tendencję do metaforycznej ekspresji swoich myśli to może być całkiem równolegle.
  10. @Wiesław J.K. Dzięki za serce.
  11. @bronmus45 Sto lat dla kotków, ale one tyle nie żyją.
  12. i przyjdzie dobre, a potem znowu złe i tak wkoło...
  13. @Leszczym Zabawne. Ludzie przykładają odmienną wagę do określonych spraw. I to może rozdzielić lub przynajmniej poróżnić.
  14. Może tak być, gdy obie strony się na to godzą, ale często tak nie jest. Przypomniała mi się taka historia, gdy bezdzietne małżeństwo wzięło do siebie chłopca z domu dziecka i po kilku miesiącach oddali go z powrotem, bo stwierdzili, że to jednak nie dla nich. To byli znajomi mamy z pracy. Tego chłopca też znałem. Bawiłem się z nim, bo byliśmy w podobnym wieku. Dla niego to było jak wygrany los na loterii, bo takie placówki w większości bywały za komuny koszmarem. Myślę iż on był dobrym przykładem takiej oddanej szmacianej laleczki.
  15. @Somalija Dziękuję za polubienie.
  16. Świetna historia. Dużo już słyszałem, ale czegoś takiego to jeszcze nie. I też opowiedziałaś to znakomicie. Uśmiałem się przy czytaniu. Mnie też się czasem zdarza pogadać z lekarzami, ale 5-10 minut. Ale 2 godziny to chyba rekord świata. Ale tak serio to rzeczywiście warto uważać, żeby się nie dać naciągnąć. Choć, gdybym był na Twoim miejscu to chyba też bym się tak samo dał nabrać.
  17. To fajnie, że młodzi też dobrze wspominają. Czyli nie jest tak źle, jak to niektórzy przedstawiają. U nas też to byłoby możliwe. Przecież nikt szkoły nie pilnował, a była otwarta do wieczora, bo odbywały się tam różne dodatkowe zajęcia. No niby był stróż, ale on się nie wywiązywał ze swoich obowiązków. Poza tym lubił wypić. Dziękuję za uznanie i polubienie.
  18. Oddawanie starych ludzi do DPSu, ZOLu jest w naszym kraju dość częste. Również w Niemczech. Mam tam rodzinę stąd wiem. Niektórzy rodzice oddają dzieci do rodzin zastępczych, do adopcji. I jeszcze parę innych przykładów, by się znalazło.
  19. @Natuskaa Dziękuję za serduszko.
  20. @Sylwester_Lasota Nie jest dobrze być zbyt świętym we własnym mniemaniu, bo można łatwo się załamać, gdy coś pójdzie nie tak jak trzeba pod wpływem uczuć.
  21. A komu oddał? Może w dobre ręce? Kiedyś były takie ogłoszenia. Oddam w dobre ręce psa itd.
  22. Tak właśnie było jak piszesz. Jedna dziewczyna z naszej klasy zaszła w ciąże już w podstawówce. Nie wiadomo z kim. Do końca liceum miała już trójkę. Ale jej rodzice przychylnie na to patrzyli, bo bardzo lubili dzieci i cieszyli się kolejnych wnuków. Ona zresztą też. Dziękuję za wierszyk i polubienie.
  23. Niestety tak to jest u wielu osób w podobnej do Twojej sytuacji. Najczęściej to jest związane z tym, iż trochę za dużo się uczyli i na nic innego nie było czasu. Czasem rozmawiam z moimi młodszymi kolegami i też mi mówią to samo, co ty napisałaś. To jest wyzwanie na całe życie. Ja im się staram nieba przychylić i czasem, coś razem uda nam się do przodu popchnąć. Szczególnie w tych sercowych sprawach. Miałem w podstawówce takiego kolegę, który zasadniczo to tylko nauką się zajmował, bo to bardzo lubił. Z rówieśnikami nie miał prawie żadnych relacji. A z dziewczynami to już wcale. Ale potem jednak znalazł sobie żonę i ma dwie córeczki. Obecnie jest bardzo znanym profesorem od sztucznej inteligencji. No ale jak tam u niego obecnie z uczuciami to nie wiem. Nigdy nie był zbyt wylewny. Pozycja społeczna wiele mu ułatwiła. Dziękuje za serduszko.
  24. To prawda, bo przeszli szkołę życia. Mniej się uczyli. Zatem mieli więcej czasu na bezcenne w tym wieku relacje. Oczywiście jakieś minimum obowiązuje, żeby nie zostać na drugi rok tej samej klasie, bo to też jest dość przykre przeżycie. Obecnie niektórzy rodzice przykładają zbyt dużą wagę do formalnej edukacji swoich dzieci. Powoduje to, iż one prawie cały czas się uczą i nie mają czasu na relację z rówieśnikami. I potem jest im trudno z uczuciami w dorosłym życiu. Ja staram się to tłumaczyć, ale jakoś tak nie do końca ze zrozumieniem. Ale tutaj na forum to widzę, że wszyscy ten temat czują, co mnie cieszy. Dziękuje za serduszko.
  25. @Waldemar_Talar_Talar Typowo kobiety wolą pić wino, a mężczyźni piwo i dlatego wiersz z miłością w tle nie wyszedł.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...