@Magdalena Komar
Mówił chłop do obrazu, a obraz ani razu.
Od drzew i przedmiotów trudno wydobyć choć jedno słowo.
I nawet wiara nie pomaga.
Ciekawie napisane.
Dopasowany do danej osoby i zaburzenia. Niekoniecznie to ten, który pomógł koleżance.
Z tym też bywa różnie. Większość ludzi rezygnuje z terapii przed jej zakończeniem.
Na pewno cechy osobowości. Ekstrawertycy znacznie chętniej pokrzyczą, a introwertycy zostawią trudne emocje dla siebie do przepracowania lub co gorsze zamiotą pod dywan.
Można też skorzystać z psychoterapii, co wydaje się być najlepszym dla wszystkich.
Milczenie to dobry wybór. Krzyczeć nie warto. Jest wiele innych sposobów uspokojenia wzburzonej duszy.
Człowiek się rodzi i mu to szkodzi.
Takie są reguły gry w życie.
Dziękuję za miłe słowa. Trochę cecha osobowości, również wychowanie i wreszcie wyćwiczona umiejętność.
Dokładnie tak jest, a niektórych nawet uzależnia. Ale zabawa z wężami nigdy nie była bezpieczna, począwszy od rajskiego ogrodu.
@Skałosz Złotawy
Tak to już jest w tym wieku i raczej nic tego nie zmieni.
Za moich czasów, też niektórzy mieli problemy z wychodzeniem z domu.
Trzeba ich było siłą wyciągać.
Taki właśnie jak ta na zdjęciu w różowym kolorze, będzie wiosennie i ładnie.
Dobra pora na powrót do życia, zagubionego, gdzieś w wężu seriali.
Ja zawsze wolałem życie od filmów, od dziecka i na razie bez zmian.