Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rafael Marius

Użytkownicy
  • Postów

    10 287
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    77

Treść opublikowana przez Rafael Marius

  1. To bardzo mnie cieszy, bo temat ze swej natury bardzo delikatny i powiedziałbym nawet kontrowersyjny. Wiele osób nie lubi grać w otwarte karty z zasady. Nieważne ciałem, duszą, czy duchem Uważają iż ta strategia prowadzi do przegranej. Ale też można by zapytać, co dla kogo jest porażką, a co zwycięstwem. A wiem, że odpowiedzi jest wiele.
  2. Na mnie też. No ale wiedza na temat psychologii w naszym kraju jaka jest, to każdy słyszy i widzi. Choć trzeba uczciwie przyznać, iż w porównaniu z tym, co było w pokoleniu moich rodziców to obecnie jest zauważalnie lepiej.
  3. Rozumiem tak bywa różnie się losy układają. Zatem życzę powodzenia i spełnienia.
  4. @Ewelina Życie jest jak sen, lecz lepszy dobry od złego. Tu chyba tym razem jednak zły się przyśnił. Nie pozostaje nic innego jak śnić dobry na jawie. Tak gwoli wyjaśnienia to przysłowie używane jest jako zachęta do reinterpretacji, przewartościowania rzeczywistości. Uświadomienia sobie, iż jest ona tylko taka jaką ją postrzegamy. Można się tego nauczyć, wtedy żyje się znacznie przyjemniej.
  5. Właśnie bardzo niewiele i większość nagiej prawdy jest odkryta. Jednak u każdego jest jakaś granica, której nie pozwalamy innym przekraczać nie tylko tym obcym, ale również swoim. Dla jednych biegnie ona przez krainę cielesności u innych w sferze ducha lub psyche. Każdy jednak taką ma. Są osoby dla których gra w otwarte karty w sferze religii, duchowości jest zupełnie niemożliwa. Sam takie mam w rodzinie, a dla innych jest to temat jak najbardziej publiczny. Też kwestia otwarta, kto jest obcą osobą. Tam gdzie ja jeździłem były raczej tylko osoby z tego samego środowiska. Wiele z nich znało się już wcześniej. Podzielało wspólne poglądy, miało duchową więź i wspólne cele. Dla mnie oni nie byli obcy, choć nie wszystkich znałem osobiście.
  6. Tak bardzo trafne jest Twoje skojarzenie. Ja też tak uważam i się staram, jednak nie zawsze się udaje. W sumie to już starsze przedszkolaki, coś zaczynają kombinować w kierunku tworzenia własnego wizerunku, niekoniecznie zgodnego z prawdą. A gdy dzieci pójdą do szkoły to szybko orientują się, iż zakładanie maski popłaca lepszymi ocenami. Dobra opinia jest warta wysiłku, a rodzice są mili, gdy ich pociechy przynoszą dobre oceny. Tak ten system jest skonstruowany, by nauczyć nas udawać. W pracy jest nie inaczej, a w relacjach romantycznych gra w otwarte karty zazwyczaj prowadzi do samotności. Jednak mimo wszystko warto być sobą z nadzieją, iż znajdzie się ktoś, kto zaakceptuje nas takimi jakimi jesteśmy. Raczej nie będą to tłumy, ale być może jedna osoba się znajdzie.
  7. @helenormeller O tęsknocie i przemijaniu. Chyba, każdy miał kiedyś takie wrażenie, jakby pociąg, którym jedzie zatrzymał się z powodu braku ciepła. Paliwa, które napędza nas do działania. Bez niego w końcu zamarzamy. A źródłem jego może być drugi człowiek, choć moim zdaniem nie tylko on. Dawno Cie nie było. Dobrze, że znowu jesteś.
  8. Bardzo mnie to cieszy, że tak uważasz. Dziękuję za miły komentarz Mam małą prośbę, czy mógłbyś pod wierszem kliknąć na serduszko. Przedtem kliknąłeś pucharek, a te nie wiem po co tu są. One nie dodają żadnych punktów i liczba polubień się nie zmienia. Jak klikniesz na serduszko będzie o jeden więcej.
  9. Bardzo mnie cieszy, że się spodobało. Ja z natury jestem delikatny, a w sprawach erotyki to już w szczególności, dlatego tak wyszło, a nie inaczej. Dziękuję za pozytywny komentarz i zajrzenie.
  10. Tak wiersz jest o człowieku rozumianym jako jedność psycho-fizyczna. Tak, również i ciało ma swoją prawdę, często ukrywaną, pudrowaną, upiększaną na tysiące sposobów. Zawsze złączoną niewidocznymi nićmi z duszą i duchem. Z pewnością warto, choć wiadomo nie jest to łatwe, lecz zawsze można być bliżej celu lub dalej. Może tu być również bardzo pomocna druga osoba, ale taka akceptująca bezwarunkowo nasze wady, można powiedzieć z góry i w ciemno. I wcale nie jest trudno ową znaleźć. Wystarczy samemu takim być, wtedy nasza akceptacja odbije się jak w lustrze. Muszę przyznać, iż kilka takich spotkałem. Nie można wejść do głębi czyjegoś wnętrza, gdy nie pokona się wprzódy nieśmiałości, a ta, jak słusznie zauważyłeś, topi się gdy prawda staje się naga. Ja tu rzecz jasna piszę o głębokiej relacji rozpisanej na lata, do której dochodzi się drogą rozwoju, poczynając od małego dziecka, aż do momentu spotkania. Miałem okazję takiej doświadczyć, zatem wiem o czym mówię. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, iż wielu nie było to dane i dlatego dzielę się własnymi przeżyciami. Może kogoś zainspiruję do poszukiwań, choć pewnie i tak część nie uwierzy, że takie coś jest możliwe. Bo wiadomo świat jest taki zły, nikomu nie można ufać i inne wymówki. Dziękuję za jak zwykle trafny i pogłębiony komentarz i serduszko.
  11. Cieszy mnie, że się zgadzamy w tej kwestii, a otwartość rozpoczyna się na różne sposoby. Przecież jesteśmy tak różni. Ważne, by spotkana osoba chciała się dać poznać, co jak wydaje się jest warunkiem koniecznym to zawiązania głębszej relacji. A przecież spotyka się tak wielu niedostępnych, którzy wskutek dotychczasowych doświadczeń już tego nie potrafią. Dla nich gra w otwarte karty byłaby czymś strasznym. Dziękuję za miłą opinię i zainteresowanie wierszem.
  12. @Leszczym Kotek też dobry na pocieszenie, choć lepiej by było, gdyby nie drapał.
  13. @Leszczym Dziękuję za inspirację. Zabawny wierszyk. Każdy pretekst dobry, choć można i bez pretekstu. Całkiem miły plażowy klimacik, coś jak dla mnie.
  14. Ja też mam czasem takie wrażenie, gdy byłem młodszy spotykałem nowe doświadczenia.
  15. Dziękuję za miłą opinię i polubienie. To prawda niejednoznaczny, przez większość postrzegany jako erotyk, choć można również na inne sposoby, zgodnie z własną wyobraźnią, doświadczeniem i odczuciem świata.
  16. Lepiej już w sieci niż wcale. A jaka wygoda...
  17. @Waldemar_Talar_Talar Może taki nastrój bez powodu.
  18. @Ewelina Dzięki za serduszko i odwiedzinki.
  19. Owszem, owszem ciekawość to pierwszy stopień do... Ja to o tyle komfortową sytuację miałem, iż przez całe dzieciństwo i wczesny okres nastoletni jeździłem do tej samej miejscowości nad morze, gdzie co roku spotykała kilkunastoosobowa grupa znajomych. Głównie mamy z dziećmi. Był chyba tylko jeden tata. Tam przyjeżdżała z Niemiec trzypokoleniowa rodzina naturystów. Na początku to trochę się z nich podśmiewali, ale z czasem, co odważniejsze panie też zaczęły się rozbierać i zrobiła się taka mini plaża nagusów. Tylko tata (nie mój) nie dał się przekonać i trzymał się z boku. Były same kobiety i dzieci i pewnie się wstydził albo co. Chyba ja też coś takiego sobie przypominam.
  20. U nas był przedmiot o nazwie ZPT - zajęcia praktyczno-techniczne. Dziewczynki uczyły się szyć, gotować, może czegoś jeszcze. Oczywiście żadnej edukacji seksualnej nie było. W szkole to był temat tabu. Nie mówiąc już o wiedzy w sferze,emocji, czy uczuć. Również pornografia była nieznana. Pierwsze takie pisemko zobaczyłem, w Norwegii w wieku 19 lat. Zatem pozostawało odrywanie tego świata metodą prób i błędów. Jednym wychodziło lepiej, a innym gorzej.
  21. Cieszy mnie to bardzo. Niestety wiele osób ma z tym duży problem z tysiąca różnych powodów. Niestety z wiekiem wszystko przemija. A dziewczyna była bardzo ładna, tyle że oni nie myśleli o niej w ten sposób. Interesowało ich poprawne odwzorowanie kształtu i światło cienia. Mnie też się zdarzało fotografować nagie modelki i również skupiałem się na swojej robocie, a nie na ich atrakcyjności. Podobnie jak inni koledzy po fachu.
  22. Malarze to już na akademii uczą się jak przedstawiać ludzkie kształty. Przychodzą do nich modele i modelki. A swoją drogą to znałem jedną z nich, co zabawne była studentką teologii. Dorabiała sobie w ten sposób. Początkowo miała duże opory, lecz z czasem zupełnie ją opuściły, gdy zorientowała się, że nikt się nią w kontekście erotycznym nie interesuje. Jedyne co przyszłych mistrzów pędzla pociągało to jak najlepsza ocena na zaliczeniu tego przedmiotu.
  23. I to mnie bardzo cieszy. Staram się wszystkie tak pisać, by zawierały kilka, nakładających się na siebie warstw, tak by każdy według własnego upodobania mógł rozgościć się wygodnie... na jednej z nich. Piasek, morze i ludzie to właśnie natura. A ta w przypadku gatunków stadnych, do których bez wątpienia należymy, lubi najbardziej własne towarzystwo. Pszczółki bzykają obok siebie w ulu, a ludzie leżą na plaży. Tak nas ewolucja wspólnotowo ukształtowała by trzymać się razem... bez zbędnych osłonek. To nie były przypadkowe osoby. Inne czasy lata 80te. Głownie artyści, ludzie z subkultur, niebieskie ptaki, elementy wywrotowe, młode koty, które jak wiadomo lubią włóczyć się razem. Z marzeń wyrosła na piasku, wizja pierwotnej wspólnoty, córki matki Afryki, z której wszyscy wyszliśmy do zimnego kraju nad Wisłą. Powiesz zabawa. Owszem nie przeczę, ale miła i otworzyła nie jednemu, to co było zamknięte wychowaniem, schematem i tym co sprzeciwia się przepływowi ciepła między dwoma sercami.
  24. Owszem malwa piękny kwiat. Kojarzę z klimatem swojskim i anielskim, sięganiem do korzeni kultury. Jej kielich bramą powrotną do dawnego świata afrykańskich pól, gdzie nasi rodzice ze swobodą gazeli przemierzali bezkresne obszary wolności, bez osłonek i polisy na bezcenne życie. Za to z darmowym biletem do krainy duchów, gdzie wszystkie grzeczne dzieci nagiej prawdy są szczęśliwe.
  25. Może gdzieś w ciepłych krajach tak, ale nie w kraju nad Wisłą. No cóż kobiety czasami kochają tekstylia bardziej niż siebie. Co mnie zawsze bolało i smuciło. I nawet miałem tu pewne sukcesy w sprowadzaniu tych grzesznic na jedynie słuszną drogę cnoty nagości. Kolorowe paciorki potrafiły zawrócić w głowie nagim Indiankom, co otworzyło Kolumbowi drogę do Indii, a potem przyszli misjonarze i ubrali całe to towarzystwo. Niestety zapomnieli przeczytać w swoich świętych księgach, że nagość sama w sobie nie jest zła. Grzechem jest jej pożądanie. A z tym to panowie w habitach mieli problem, a nie Indianie o czystym spojrzeniu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...