Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Wochen

Mecenasi
  • Postów

    925
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Wochen

  1. Zazielenił się maj W kwietniowy wieczór Zdjął białe skarpetki Boso biega po zielonym dywanie W wiśniowych kaloszach Leniwie depcze krople rosy Szykuje odświętne szaty Królowej pszczół kwietny wianek Wiklinowe słowa plecie kwiecień Kapelusz słomkowy Słońce tak odważnie spogląda Za powiekami zieleni się maj Tymczasowy raj
  2. Za szkłem odważniej Przelewa się oczekiwanie Biała wizytówka Skrzętnie ukrywa Czarne myśli Słowa płyną gładko Leniwie we mgle Snują się myśli Pełni oczekiwań Zaglądamy przez dziurkę od klucza Tajemnica Zachęca by wyłączyć słońce Aromat świeżej kawy Wypełnia moment Biały obrus na stoliku Stary zegar na wieży Zmęczony czasem I kelner, który czeka Przyspieszają myśli Płytki oddech Boi się rozczarowania Niepotrzebnie nie byłem sobą Opuszki palców Tak swobodnie tańczyły Klawiatura to nie fortepian W słońcu lśni Tylko szlachetność
  3. Za szkłem odważniej Przelewa się oczekiwanie Biała wizytówka Skrzętnie ukrywa Czarne myśli Słowa płyną gładko Leniwie we mgle Snują się myśli Pełni oczekiwań Zaglądamy przez dziurkę od klucza Tajemnica Zachęca by wyłączyć słońce Aromat świeżej kawy Wypełnia moment Biały obrus na stoliku Stary zegar na wieży Zmęczony czasem I kelner, który czeka Przyspieszają myśli Płytki oddech Boi się rozczarowania Niepotrzebnie nie byłem sobą Opuszki palców Tak swobodnie tańczyły Klawiatura to nie fortepian W słońcu lśni Tylko szlachetność
  4. @corival dziękuję
  5. @Waldemar_Talar_Talar dziękuję
  6. Tu, w tym miejscu Jestem Krok w tył Wraca w nieobecne Przed siebie Odejść Popycha w nienazwane Tu, w tym miejscu Jestem Symfonia życia Gra w najlepsze Koncert Muzyka jest w nas Jak powietrze To nic, ze nie masz biletu Posłuchaj Przysiadłszy się Tu, w tym miejscu Nie ma pytań Unosi się zapach Świeżych snów
  7. Spacer po pustej plaży Pozwala usłyszeć ten szept Biegnie między falami Zaraz po tym jak białe bałwany Rzucają się na brzeg Ciężkie są te ziarenka piasku Przed samotnością Chronią się w bruzdach Gubią ślady we mgle Nie sposób cofnąć rozkołysanych słów Uciekają przed wiatrem Nie chcą z nim tańczyć Dziś wieje od morza Nie mają siły rzucić się W niebieską toń Ciężkie są te ziarenka piasku Nie można utrzymać ich w dłoni Nawet zachłannie
  8. Jak zawrócić Zakręt dopiero za horyzontem Ubiera się Na zmianę pogody Dżdży Iskrzy się nadzieja Jak zawrócić Nie deptać śladów Wrócić do pejzaży W odwrotnej kolejności Za siebie rzucić Widok z okna Tak blisko gwiazd Do ludzi tak daleko
  9. nie smak tylko dotyk warg najdłużej trzyma w objęciach niedokończony
  10. cisza jest nie do zniesienia po brzegi wypełnia cztery kąty nie spotkają się chociaż ramiona otwarte na przeciw siebie stół ma cztery nogi dwie pary rysują symetrię ścieżki wybralibyśmy się na spacer opiera się o podłogę woli dźwigać puste szklanki po niedopitej kawie fotel tez nie chce bujać w obłokach wyrzucił ostatnie spojrzenie za siebie przez okno sam nie wie może zgubił w tej pustce wszystkiego jest brak gdyby chociaż nie milczała pewnie polubilibyśmy się wymienili słowami jak opłatkiem dobre słowo nie zawsze jest kwaśne poza nawias probuje wywarzyć drzwi w tej głuszy zaczynam kluczyć
  11. W sieci pajęczej Utkanej z bloga Smutny Nie smuci Zatrważa wokół Trwoga Nadmiar w sieci Nadmiar śmieci Nie łatwo trafić Nie trafić łatwo Obcy pokój Burzy spokój Escape room Poste restante Wybrać uniwersum Zostawić tłum Tysiąc twarzy w tle W komentarzu ble ble ble
  12. @Eleonora dziękuję bardzo, taki był zamysł, pozdrawiam
  13. Przez szare zasłony Ciężkie chmury Powoli przebija się Promyk Zmienia odcień barw Pod kapeluszem Nieśmiało chowa się jeszcze Błękitne spojrzenie Zaczyna się bal W butonierce przebiśnieg Pierwszy taniec Prowadzi ku słońcu Kończy ponurość życia Czy mogę prosić?
  14. @kwintesencja przyjemność po mojej stronie
  15. @kwintesencja dziękuję
  16. Nie w tym miejscu Ścieżka wytyczyła ślad Nie w ten czas Tak pięknie pachniał bez Zerwane gałązki więdną w dłoniach Spójrz wewnątrz głębiej. W nas. Ze snu zbudzone myśli W starym zegarze gęstnieją Kukułka pomyliła się kolejny raz Ugrzęzła w ramionach
  17. Kolorem czerwonym Zaprasza do snu To znów szarością nie zgadza się Przykryć zielonych łąk Rzuca ostrym spojrzeniem Błyskawica We mgle gubi smutne słowa Bieleje gdy myśli wolne płyną Białe bałwany Czasem bawi się z wiatrem w chowanego Nadzieję wlewa błękitem Rozpala w nas pragnienie Życie jest takie piękne Jak w hamaku Kołysze się na tęczy Nauczmy się słuchać nieba Wewnątrz muzyka płynie Nie echo
  18. Przy jednym stole gospodarz i osioł Każdy mądrzejszy tylko się przechwala Na ucztę sąsiada raczej nie zaproszą Wolą złoto króla na rękach kowala
  19. Mój cień wie lepiej Dokąd pójść Jak schować się przed słońcem Jest ostrożny Unika bezpośredniego kontaktu Wie jak się nie poparzyć Cierpliwie czeka na tęczę Ubiera się pospolicie Ale to raczej moja wina Czarny kolor więzi koloryt nieba Mój cień wie lepiej Jak odejść w deszczową słotę Zapomnieć o błękicie
  20. Ja jestem Ty jesteś Nas nie ma Ty pragniesz Ja pragnę Usychamy w sobie My Jesteśmy Kluczymy Między nami drzwi
  21. W tym wierszu głębia jest na mieliźnie Nim minie północ czar tego pryśnie Dwa takty rytmu w ustach muzyka Pozwolą zapomnieć szarańczę rozbrykać
  22. Wypatruje Ciebie Przez okno w samotnym pokoju Mam świetny widok Na ulicę galerię sieć skrzyżowań Nie pamietam zapachu lasu Ledwo zielonego wczesnym kwietniem Wypatruję Ciebie W słonecznych okularach Płyną zimne słowa w stronę słońca Cisza jest wyjątkowo niesforna Zagłada w każdy kąt W intymne miejsca pająka krzyżaka Wypatruję Ciebie Chociaż szyba zniekształca świt Kolejne uderzenie kropel deszczu Wystukuje rytm miarowo płynie minuta Zamyka drzwi na klucz Może jutro przyjdziesz o umówionej porze
  23. czujesz ten oddech unoszą się zmęczone okruchy strzępy pragnień jest nierytmiczny płytki bliskość ukrywa się w zaułkach grzęźnie w wilczych oczach nieczułe światło gwałtownie pada na cień nie rozróżniają ślady własnych stóp w tym gąszczu ukrywać się łatwo jak o samotność milion słów nie liczy się z ubóstwem
  24. mam tylko pięć łez upuścić na brukowane ścieżki nie chciałbym zgubić choćby jednej pokątnie między myślami zamrozić czas żal też potrafi ubrać się w szadź mocno trzymać w ramionach kiedy upada jedna z nich między ciernie wpada słowo w tej przestrzeni inaczej ciąży prawo do pragnień do złudzeń tylko cztery łzy za powiekami nie pozwolą ugasić płomiennych spojrzeń unieść ponad chmury w słońcu zabłysnąć gwiazdom
  25. Nie w słowach W słońcu skąpanych Szukaj miłości Ukrywa się się W cichej alejce Wśród kasztanów żołędzi Ruda wiewiórka Walczy o każdy orzech Nie dla siebie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...